Teresa Musco

Stygmatyczka i mistyczka włoska Teresa Musco żyła w latach 1943-1976. Miała dar słyszenia Jezusa i Maryi, których niektóre słowa są tutaj spisane. Zmarła w wieku 33 lat tak jak wcześniej zapowiadała. Dzięki Bożenie która zaoferowała się przetłumaczyć historię życia Teresy, chcemy przybliżyć czytelnikom tą jakże mało znaną osobę a bardzo podobną do ojca Pio. Była to niezwykła osoba żyjąca tak nie dawno a w Polsce nikt nic o niej nie pisze. Katolickie tygodniki się nie rozpisują nic na jej temat.

Opis: http://dzieckonmp.files.wordpress.com/2012/02/musco21.jpg

ROZDZIAL I

1. RODZINA Z POŁUDNIOWYCH WŁOCH

Mały dom na małej uliczce w miejscowosci Caiazzo, tradycji staro toskanckiej, (dzisiaj w prowincji Caserta) bylo miejscem narodzin Teresy Musco. Tu urodzila sie w 7-go czerwca 1943 roku.
Rodzina Musco byla typową rodziną Włoch Południowych, biedną, ale uczciwą i religijną.
Posiadali oni wiele dzieci, jak wiekszosc rodzin wierzyli w owocne malzenstwo.
Mieli 10-cioro dzieci, ale 4 z nich zmarlo w wieku dzieciecym. Ojciec nazywał się Salvatore i był rolnikiem. Posiadal cechy charakteru typowe rolnikom z poludnia, jednakze ludzie w jakis sposob widzieli w nim typowo “niemiecki” character, a to z powodu jego szorskiego temperamentu. Jego slowa byly prawem, ktorych trzeba bylo przestrzegac. Cala rodzina cierpiala z powodu jego szorstkosci, a w szczegolnosci Teresa, ktorej obrywalo sie wiele z jego okrucienstwa.
Matka jej, Rosa Zullo, byla kobietą uprzejmą, lagodnego usposobienia, zawsze posluszna mezowi. Rodzina byla desperacko biedna, a przetrwanie bylo walką. Wszystkie testy probne i niezliczone ofiary potrzebne by przezyc tak duzej rodzinie byly znoszone dzielnie i bez narzekan. A bylo to dzieki matce, ktora pomimo tylu bledow meza, w szczegolnosci jego brzydkiego zwyczaju przeklinania, dawala ona dobry przyklad swoim dzieciom. Ze szczerą, uczciwą pobożnością wychowała je w bojaźni i miłości Bożej i była dla nich oazą pokoju w tym czasie zamieszania, który zagrażał pokojowi w domu i poza nim.
Czas, w którym urodziła się Teresa był tragicznym losem także dla Włoch.
Zamieszanie z powodu wojny, w którą wdały się Niemcy, Włochy i Japonia oznaczało lata terroru, głodu i dezorganizacji dla ludzi wraz z upadkiem materialnym i moralnym.
Chaos, nieszczęścia, bombardowania, żałość i głód, jaki spowodowała wojna zostawiły swoje piętno na tych dniach i latach.

2. DRECZONE DZIECINSTWO.

Te straszne warunki tego czasu, ukształtowały dzieciństwo małej Teresy. Dojrzała ona ponad swoje lata; wzmogło to w niej sens odpowiedzialności. Zawsze była gotowa by pomóc w domu, nawet, jeśli przewyższało to jej siły, jako dziecka tak delikatnego wiekiem. Jak napisała później w dzienniczku: “W wieku 5 lat czułam się jak osoba dorosła?”
Nadzwyczajna rzeczą tego dziecka było to, że była w stanie zharmonizować rzeczy, które, w tak młodym wieku, są trudne do skoordynowania.
Teresa lubiła bawić się tak jak inne dzieci, jednakże w przeciwieństwie do nich, czuła, że musi pomóc przy wielu różnych pracach w domu. W szkole zawsze była dobrą uczennicą i nigdy nie wagarowała. Wszystko to była w stanie połączyć z modlitwą a często słuchała z horrorem i konsternacją wielu bijatyk pomiędzy swoimi rodzicami. Łzy płynęły jej do oczu, kiedy słyszała przeklinającego ojca., Jednakże nigdy go nie nienawidziła. Zamiast tego zawsze życzyła mu “dużo dobrych rzeczy”. Modliła się za niego, pragnąc robić pokutę za jego przekleństwa.
Teresa często miewała bolesne bóle głowy, kłujące bóle i wysokie gorączki, i w tym samym czasie cieszyła się wizjami Jezusa, Jego Matki, aniołów i świętych.
Od samego dzieciństwa było widoczne, że pobłogosławiona została szczególną łaską: coraz bardziej przywykła do prac domowych, poświęcenia, bólu fizycznego oraz niebiańskiej radości, tak, że była w stanie zostać, zgodnie z Najwyższym Bożym Planem, jedną z ofiar ofiarnych, która rozumie, w mistyczny sposób, by uratować dużą liczbę wykolejonej ludzkości, płacąc okup własną krwią. Która może, słowami Św. Pawła powiedzieć: „ Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa dla dobra Jego Ciała, którym jest Kościół? (Kol 1.24) Jest to sekret zbawienia, który kontynuuje się w mistycznym Ciele Chrystusa, w którym kilka członków, ofiarą ciała i ducha nosi 5 ran Chrystusa na własnym ciele.
Oprócz wizji Jezusa, Teresa we wczesnym dzieciństwie miała wizje Niepokalanej Maryi i swojego Anioła Stróża. “Co ranka”, mówiła Teresa “Anioł przychodził i modlił się ze mną?. Po wspólnej modlitwie zostało jej powiedziane: Teresa, módl się za grzeszników i o zbawienie ich dusz! Grzechy, które wpędzają najwięcej dusz do piekła to grzechy ciała”.
W wielu bolesnych okolicznościach, aniołowie przychodziliby umocnić małą Teresę. Pewnego wieczoru po straszliwej scenie, kiedy ojciec bardzo ją pobił i znowu została wysłana spać głodna… A to z tego powodu, że dała jakiemuś biedakowi trochę grochu. O północy usłyszała stukanie do okna. Popatrzyła, a przed nią stał anioł. “Nie płacz malutka, przyszedłem by cię pocieszyć!” Anioł przyniósł jej pokarm, wyglądało to na pieczone jagnię i ciastko miodowe, co Teresa zjadła z apetytem. Później zanotowała, “Nigdy w życiu nie posmakowałam niczego lepszego!”
Jak wyglądał jej Anioł Stróż? Teresa opisuje go tak: “Bardzo piękny, skrzydła jak ze złota, oczy jak gwiazdy a usta jak róże.” Co za poetycki opis takiego małego dziecka?

3. ZLOSLIWE FIGLE

Zgodnie z zeznaniami ludzi, Teresa była skromną naturalną normalną osobą, nic w jej zachowaniu nie wyglądało na paranormalne. Sama mówi o sobie, że jako dziecko była bardzo żywą i psotną.
Gdy miała 5 lat, pierwszy raz zobaczyła padający duży grad. Wybiegła z domu, ledwie ubrana, nieświadoma niebezpieczeństwa. Trzymała ręce w górze starając się złapać grad. Jej zaniepokojony ojciec zaraz wybiegł za nią, uderzył ją w twarz ciągnąc siłą z powrotem do domu. Niedługo później “bardzo Piękna Pani “ pojawiła się i Teresa powiedziała jej o biciu, jakie otrzymała od ojca, ale Pani odpowiedziała bardzo delikatnie, “Widzisz, małe dziecko, twój ojciec chciał dobrze, nie chciałby ci coś się stało.” To musiało być jedno z pierwszych objawień Madonny w życiu Teresy, ale później obecność Matki Jezusowej była tak realna i rzeczywista, że można prawdziwie napisać, że życie Teresy, jako “Podobne Niepokalanej Maryi” Powinny nam wystarczyć jej własne słowa “Muszę powiedzieć, że od 6-go roku wzwyż, Niebieska Matka traktowała mnie ze specjalnym wyróżnieniem. Była ze mną, kiedy pracowałam w domu, gdy modliłam się i nawet, kiedy się bawiłam słyszałam wołanie. Jedyne, co zawsze wpajała mi; “ Poświęć swoje cierpienia za grzeszników.”
Teresa robiła wiele psot. Przyniosły jej one wiele bicia od ojca i kosztowały wiele łez.
Raz ojciec kazał jej by wzięła osła do wodopoju, którym było źródło we wsi. Przyprowadziła tam zwierzę, a kiedy ono piło, weszła na brzeg cembrowiny i na głowę osła. Instynktownie osioł potrzasnął głową i dziewczynka wpadła w wodę mocząc się cała.. Kiedy opowiedziała o tym w domu matka zganiła ją a od ojca otrzymała bicie?
Innym razem wpadła w gorsze tarapaty; Teresa organizowała gry z rówieśnikami, ale gdzie byłoby dobre miejsce do gier? Jej dom nie był najlepszym miejscem, także wymyśliła, że mogliby bawić się w kościele, dokąd uczęszczała codziennie. Raz poszła za daleko robiąc obiektem kpin biskupa, który właśnie wizytował parafie. Gdy ojciec jej usłyszał o tym, otrzymała naprawdę srogie bicie oraz ostrzeżenie, “Nigdy więcej tego nie rób! Bóg musi być respektowany i honorowany a z nim razem duchowni.!”
Także w wieku 5-ciu lat to psotliwe dziecko, wraz z innym dziewczętami, zdecydowałyby zrobić inną psotę; powiedziały jednemu starszemu panu we wsi, że szlachcic chciał z nim rozmawiać. Stary człowiek od razu poszedł do jego domu, ale wrócił poważny i zły z tej nieproszonej wizyty, by tylko zobaczyć siebie w kręgu śmiejących się z niego dziewczynek, które miały zabawę mówiąc mu: ”Prima Aprilis! Dziś jest 1go kwietnia!” Odwracając się starszy człowiek powiedział ze smutkiem; “To było bardzo niegrzeczne z waszej strony wy złe łotry!”
Teresa zdała sobie sprawę że nie było to dla niego tak śmieszne jak dla nich, później więc poszła sama z wizytą do staruszka; mówiąc mu że było jej z tego powodu bardzo przykro i prosiła go o przebaczenie. Gest ten uradował starego mężczyznę, który z radością jej przebaczył.

4. TAK, TAK, ZAWSZE TAK!

Bóg nie pracuje bez naszej kooperacji. Kiedy nas stworzył, dał nam wolną wole i chce nas dobrowolnie ratować. Zawsze zostawia nas sobie samym. Mamy pełną wolność wyboru: niebo albo piekło. Z pewnością Bóg chce nas wszystkich zbawić; tego chce konkretnie. Daje nam sposoby dla naszego zbawienia, i więcej: przyzywa nasze zbawienie i wzywa nas, by dać nam zachętę i usilnie przestrzega nas byśmy wybrali prawdziwe szczęście: nasze zbawienie i świętość. Nigdy nie nuży go przypominanie nam naszych obowiązków i często zsyła na nas zbawienne kary; ale zawsze i ciągle czeka na naszą zgodę. Nie robi niczego bez czekania najpierw na naszą odpowiedź. On czeka na nasze dobrowolne “Tak”.
W 5tym roku życia Teresy, już widzimy, kiedy daje z pełnym oddaniem i pełną świadomością swoją bezwarunkową zgodę, którą później powtarza raz po raz w bezustannej kontynuacji z prawdziwą milością aż do ostatniego oddechu.
Kiedy po raz pierwszy usłyszała pytanie od Jezusa: “Teresa, czy ty mnie kochasz?” mała dziewczynka odpowiedziała:”Tak.” Potem zapytała Jezusa;”A Ty, czy Ty mnie kochasz?” Jezus odpowiedział pozytywnie i dodał ze kocha ją tak bardzo, że byłby skłonny być dla niej ukrzyżowany raz jeszcze.
“Tak, tak, zawsze tak”, pisała w swoim dzienniczku. “Tak”, ale dla kogo, za co, czy za których?…
“Bóg jest miłością”, pisał Św Bernard, “I oczekuje od swych stworzeń tylko miłości w zamian.” Dlaczego? Ponieważ wie że tylko poprzez miłość do niego stworzenie może być prawdziwie szczęśliwe. Aby być w stanie powiedzieć “Tak” Bogu, musimy najpierw być w stanie powiedzieć “Nie” własnemu ego. Głównym prawem dla Jezusa jest: “Kto chce iść za mną musi zaprzeć się siebie samego.” To “Tak” jest odpowiedzią czystej miłości. Źródłem pokoju, szczęśliwości i radości. “Nie” jest odpowiedzią własnego ego. Powinno być używane przeciw własnemu cielesnemu, zmysłowemu i dumnemu “Ja”, które jest przyczyną bólu, zmartwień, wojny i kryzysu.
Raj będzie wiecznym “tak” dla najczystszej miłości. Musimy praktykować to tutaj na ziemi, by żyć sprawiedliwie i stanowczo mowić “nie” naszemu ego, “nie” dla grzechu i diabłu. Niebo nie jest wygrywane przez obojętnych. By wygrać niebo trzeba walczyć.
To nieustanne “tak” zmieniło życie Teresy na podobieństwo życia Jezusa. Odmawianie sobie i krzyżowanie swojego ego i swojego ciała.
Jest to fundament życia chrześcijańskiego – oraz przykład realizowania ewangelii. Tylko poprzez Krzyż możemy osiągnąć zbawienie.
Opis: http://dzieckonmp.files.wordpress.com/2012/02/musco.jpg

5. “MOŻESZ UŻYWAĆ MNIE JAK ŚCIERKI DO SPRZĄTANIA”

Aby byc podobnym do Jezusa, musimy tylko spojrzec na Jezusa ukrzyzowanego, ktory dla naszego zbawienia unizyl sie tak nisko jak robak, wzgardzony i wyszydzony przez ludzi.
To pouczy nas jak wylac pogarde na naszą glupią dume i nauczy nas pokory. Tak patrząc na pokornego, cierpiącego Zbawiciela, Teresa uzyla tego okreslenia; “Panie uzyj mnie jak scierke do sprzątania.” Obraz naszkicowany szorstkim, prostym jezykiem zwykłych, prostych ludzi. Chciała być scierką, przedmiotem, którym czyści się rzeczy, by wszystko zostało uporządkowane.
Pewnego dnia w wizji cierpiącego i krwawiącego Zbawiciela, Teresa użyła czystej delikatnej chusteczki, by wytrzeć Jego krew. Tak powiedziała własnymi słowami;”Byłam sama w domu kiedy Jezus pojawił się z dużym krzyżem na ramionach i pokazał mi swoje ubiczowane plecy z otwartymi ranami. Użyłam swojej chusteczki by wytrzeć krew, która płynęła z Jego twarzy i ran…”
Można powiedzieć, że dla Jezusa, Teresa chciała być czystą, delikatną chusteczką. Dla siebie zaś, chciała być użytą jako scierka do sprzątania.
Upokorzenie, złe traktowanie, zniewagi, bycie niezrozumianą, to bylo wszystko jej od tamtej pory. Wkrótce Teresa naprawdę została traktowana jak “ścierka”, w swoim domu i poza nim. Było jej ciężej wziąć to od obcych ,niż od swoich.
Nie może być inaczej; była prawdziwym naśladowcą Chrystusa i jako taka wybrała drogę Krzyża. To nie było wszystko; często cierpiała dobrowolnie dla zbawienia grzeszników. Jak napisała w swoim dzienniczku; “Od kiedy skończyłam 6 lat, zawsze znalazłam sposób by cierpieć. Zrobiłam sznurek z wieloma węzłami i przepasałam go wokół bioder. Każde cierpienie, każdą ranę ,poświęciłam za grzeszników: za dusze w czyśćcu, za dusze w niebezpieczeństwie pójścia do piekła i za tych ,którzy grzeszą przeciw czystości…”
Zgodnie z instrukcjami Madonny i jej Anioła Stróża, Teresa uczyła się jak ratować dusze od piekła, jak kiedyś robiła to Jacinta z Fatimy: Modlitwą i pokutą. Teresa miała tylko 6 lat, Jacinta otrzymała swoje instrukcje w wieku lat 7.
Nie znaczyło to odmówienia jakiejkolwiek modlitwy .Znaczyło to wiele modlitw i to z mozołem. Zabierało to wiele siły jak i gorliwej pasji, by wyrwać dusze z przepaści wiecznego potępienia. Nie znaczyło to jakiejkolwiek zwyczajnej pokuty z pustymi słowami i pustymi życzeniami. O, nie. Były to poważne ofiary przebłagalne, które zostawiły ciało krwawiące i bolące.
Jest to także jako lekcja dla nas wszystkich, którzy mamy tylko zrozumienie dla naszego własnego komfortu i dobrego samopoczucia. Jacy my głupi naprawdę jesteśmy! Powinniśmy być zażenowani tym, kiedy widzimy tą małą dziewczynkę, której najdroższym życzeniem było to, by była używana jako ścierka do sprzątania brudu i nieczystości tego świata…
Wkrótce Teresa została przyjęta do zespołu młodzieżowego Akcji Katolickiej, nazwanego “Benjaminki”. Uczęszczała regularnie na spotkania, zawsze była punktualna. Proboszcz parafii chwalił ją za to przed wszystkimi dziećmi, i obiecał nagrodę, że pozwoli jej przystąpić do Pierwszej Komunii Św wczesniej niż pozwalał jej na to wiek.

6. PIERWSZA KOMUNIA ŚW.

Teresa nie mogła powstrzymać się z radości, ale ojciec jej był wściekły z tego powodu i upierał się, że pozwoli jej przystąpić do Pierwszej Komunii Św tylko kiedy ukończy 12 lat; być może nawet później. Pod żadnymi warunkami nie wcześniej. Teresa była bardzo smutna, że ojciec nie dał jej pozwolenia. Sama myśl o pójściu do Komunii Św ,przynosiła jej radość. Jak to będzie w rzeczywistości? “Piękna Pani” powiedziała Teresie już kilka razy, by poprosiła swoich rodziców ,by przygotowali ją do Pierwszej Komunii Św. ale ojciec jej nie chciał o tym słyszeć. Matka pozwalała jej chodzić na spotkania Akcji Katolickiej. Tak Teresa zaczęła uczyć się katechizmu z pomocą swojej starszej siostry, która chciała zostać zakonnicą. W międzyczasie, Teresa napisała w swoim dzienniczku, “Ja ledwie co mogę czekać, by otrzymać Jezusa w Eucharystii!” Jednego dnia Jezus sam powiedział Teresie, “Powiedz swojemu ojcu by ci pozwolił przystąpić do Pierwszej Komunii św!” Ogłosiła to ojcu, ale on tak się wściekł na nią, wziął swój skórzany pas na nią. Pobił ją tak bardzo że poszła do łóżka z wysoką temperaturą. Majacząc powtarzała w kółko, “Chcę przyjąć Jezusa!”
Wszystko wyglądało beznadziejnie, żarliwe życzenie Teresy by otrzymać Pierwszą Komunie Św grzęzło w uporze jej ojca, który odmówił swego pozwolenia bez wyraźnego powodu. Co miała zrobić?
10go lutego 1950 roku, Teresa leżała w łóżku w wielkim bólu, kiedy Jezus pojawił się jej. Otwierając ramiona powiedział;” Odwagi moje dziecko, weź siłę ode mnie, otrząśnij się z wyczerpania i wstań. Idź i przyjmij mnie w Komunii Św. To jest moim życzeniem!”
O 10.30 rano ojciec nakazał jej wstać z łóżka i iść ukosić trawy dla osiołka. Teresa zrobiła jak jej nakazał. Praca zawiodła ją niedaleko Caiazzo, pracowała skrzętnie. Nagle usłyszała głos: “Tutaj jest mój dom!” Odwróciła się w stronę głosu a tam dość niedaleko był kościół. Prosto tam poszła. Właśnie odprawiano Mszę Św ślubną.
Ksiądz był w konfesjonale. Teresa, mimo ze zmęczona, poszła najpierw do konfesjonału, później do głębi poruszona wraz z resztą wiernych do przyjęcia Komunii Św.. Jej Pierwszej Komunii Św.
“Był to najpiękniejszy dzień w moim życiu.”napisała. Widziała na ołtarzu potężny “ogień”, a później czuła go w swoim sercu, ale nie mógł długo zostać, musiała wracać by wypełnić worki trawą i wrócić z tym do domu.
W przeciągu nastepnych dni Teresa poszła tak często jak tylko było to możliwe do sąsiednich wsi do kościoła i Komunii Św, ponaglana wewnętrznym ogniem.
Ponad rok później, 1go maja 1951 roku ojciec powiedział jej że może oficjalnie iść do Pierwszej komunii św. Kiedy Teresa powiedziała mu że ona już miała swoją Pierwszą Komunie Św, on odmówił jej wiary, mocno uderzył w twarz i krzyczał, “To nieprawda! jesteś kłamcą!”
Tego samego dnia 1go maja Madonna sama przepowiedziała jej, że spotka dwóch kapłanów; Don Borra (salezjanina) I Don Franco Amico, którzy będą jej doradcami i pomogą jej na duchowej ścieżce.

7. DARY MISTYCZNE

Rodzina Musco była zdesperowanie biedna.Ich sytuacja była nieraz tak krytyczna,że prawie rozpaczali ze zmartwienia. Najgorszym było to że ojciec cały czas przeklinał, jakby myśląc że jego przeklinanie zmieni wszystko na lepsze. Nigdy jednak nie zauważył, że to pogarszało wszystko.
Na szczęście matka była dobra, która modliła się, i niewinne dzieci, szczególnie Teresa, robiła pokutę za grzechy przeklinającego ojca.
Kiedy ojciec zachorował, długi zaczęły się mnożyć i rodzina cierpiała z głodu, Teresa zwróciła się do Madonny po pomoc, “Proszę, proszę pomóż mojej rodzinie!” I Maryja Niepokalana pomagała w cudowny sposób.
Teresa kosiła trawę w odludnym miejscu i tam pośród zieleni znalazła portmonetkę. Podniosła ją, przeglądnęła; nie było tam żadnych dokumentów, imienia ni adresu, za to dużo pieniędzy, 50 000lir (w walucie tego czasu). Pierwszą myślą dziecka było poszukanie właściciela. Pytała wszędzie, ale nikt się nie zgłosił po nią. Kiedy jej uczciwi rodzice wzięli ją, odłożyli ją w razie gdyby ktoś się po nią zgłosił.
Innego razu, kiedy sytuacja stała się o wiele trudniejsza z powodu pandemi grypy. Cała rodzina była przykuta do łóżka. Raz jeszcze Teresa zwróciła się do Madonny o pomoc; po czym anioł przyszedł i powiedział, “Matka Niebieska posłała mnie by dać ci te pieniądze. To wystarczy na tydzień, ale nikomu nie mów skąd je dostałaś. To musi być sekretem…”
Kiedy Teresa oddała pieniądze matce, ta przyjęła je z radością i poszła po sprawunki, ale Teresa miała okropną scenę z ojcem. Chciał on wiedzieć skąd wzięły się te pieniądze, kto je dał i dlaczego, i na co? Wtedy oskarżył ją o ukradnięcie ich. Pobił ją, naprzeklinał i nawet napluł na nią.
Za karę nakazał jej iść z matką codziennie rano sprzedawać warzywa. Była to ciężka praca, jako że razem musiały wstać o 4 rano, załadować warzywa i zabrać je kilka kilometrów na targ. Musiały stać cały dzień starając się sprzedać wszystko. Dzień ich trawł od wczesnego ranka po późny wieczór. Na koniec dnia obydwoje matka i dziecko wracały zmęczone i wyczerpane. A jak przyjmował je ojciec? Gniewem jak zwykle, przeklinając je i często musiały iść spać bez kęsa pożywienia.
“To było pieskie życie”, pisała Teresa w szorskim języku wieśniaków… Wtem przydarzył się inny nieprzyjemny incydent. Jednego wieczoru kiedy matka z córką wróciły do domu okazało się że najstarszy syn odszedł z domu. Pokłucił się z ojcem i odszedł. Ojciec wtedy wylał upust swojej złości na swoją żonę. Najpierw krzyczał na nią, a potem pobił ją. Matka Teresy nie mogła wytrzymać już tego dłużej więc także opuściła dom, ale jej pierwszą troską było odnalezienie syna.
A Teresa? Czuła że gardło zaciska jej się z nerwów. Wzięła swojego młodszego brata za rękę i poszli spać.
Następnego ranka, ojciec próbował wytłumaczyć jej że zachował się właściwie; ale jego córka,z całym należnym respektem odpowiedziała z niezwykłą odwagą, “Słuchaj ojcze ja mam tylko 8 lat i nie mogę się z tobą spierać, ale ty nie masz racji!” Dodała, że to jest jego obowiązek by brać warzywa na targ, a nie dwojga słabych kobiet.
Słowa te zamurowały go na chwilę, ale zaraz podskoczył by ją bić, wtedy mała dziewczynka ze swoim młodszym bratem w ramionach odkrzyczała; “Nie rób tego bo złożę na ciebie skargę , nie zważając na to że jesteś moim ojcem. Byłoby lepiej żyć bez ojca, niż mieć takiego ojca jak ty!”
To przypomina jedno że świętych słów Apostoła Pawła: skierowanych do rodziców, “Ojcze nie prowokój swoich dzieci do gniewu!” (Kol 3.21)
W swoim podekscytowaniu, Teresa mówiła do swojego ojca w sposób w jaki normalnie nie odważyłaby się, ale to musiało być powiedziane. Wykład podziałał przynajmniej na jakiś czas. Ojciec zabierał warzywa na targ, ale Teresa musiała robić wszystkie prace w domu. Na rozkaz Majora, ojciec musiał pozwolić jej uczęszczać do szkoły.
Rodzice jej wstawali o 4 rano, w tym samym czasie Teresa także wstawała, sprzątała dom, szła na Mszę Św a potem do szkoły. Po południu, zadanie musiało być odrobione później przygotowywała obiad dla całej rodziny. Dużo się modliła, jej życie toczyło się zwykłym torem a ojciec jej kontynuował bicie jej surowo.

ROZDZIAL II - BLIŻEJ DO KRZYŻA

1. “BĘDZIESZ JAK JA!”

Było to 1go listopada 1950 roku. Teresa właśnie poszła do koscioła. Zanim zaczęła się Msza Św czcigodny Kapłan podszedł do niej i poprosił: “Dziecko, polecam ci, byś modliła się za dusze w czyśccu cierpiące za które nikt się nie modli.” Teresa zapytała kapłana jak się nazywa. “Jestem Ojciec Pio”, odpowiedział uśmiechając się. “Jezus poprosił mnie bym podał ci tą wiadomość, pewnego dnia zostaniesz tak jak ja. Popatrz…” Z tymi słowami wyciągnął swoje ręce i pokazał jej Stygmaty.
Następnie pobłogosławił ją i odszedł. Było to oświadczenie jej odległego ukrzyżowania i nikt nie był bardziej odpowiedni by jej to zakomunikować, jak sam Ojciec Pio z Pietrelciny. On nosił na swoim ciele 5 Stygmatów Chrystusa przez 50 lat. Mała Teresa nie była bynajmniej przestraszona tą przepowiednią. Przeciwnie, nieustannie prosiła Jezusa by pozwolił by stało się to wkrótce.
Kilka miesięcy później, 11go lipca, Madonna powiedziała jej, “Moje dziecko, będziesz musiała dużo cierpieć, będziesz musiała iść od szpitala do szpitala, od jednego lekarza do drugiego i nikt nie będzie w stanie pomóc ci wyleczyć się z choroby którą Pan Bóg ci ześle. Te cierpienia są potrzebne, ponieważ grzechy świata są ogromne. Za wiele ludzi przebija serce Mojego Syna. Jeśli się nie nawrócą i nie będą żałować, Bóg ześle na ziemię wielką zemstę i katastrofy. Módl się i czyń pokutę.”
Teresa obiecała zrobić wszystko i skłonna była na wszystkie cierpienia jakiekolwiek Bóg by nie zesłał. Nie musiała długo czekać. Zaczęło się kolką, wysoką temperaturą, a jedno kolano zaczęło puchnąć do takich rozmiarów, że doctor zdecydował od razu operacje, ale bez skutku. Rok później, bez zmian, kolka, spuchniete kolana, wysoka temperatura i przeogromny ból, tak że czasem wyła z bólu. Sąsiedzi narzekali na te krzyki, a nadomiar tego dostała zapalenia lewego płuca.
Czas mijał, była w kilku szpitalach i przeszła około 117 operacji, ciało jej wyglądało prawie jak sito gdyż miała dziury, rany i blizny na całym ciele.
1go sierpnia 1952 roku Teresa była w “głębokim śnie.” Znalazła się na ciernistej drodze. Tam spotkała ukrzyżowanego Jezusa, który zapytał, “ Mała córko, czy pomożesz mi nieść krzyż przez chwile?” “Tak”, odpowiedziała niezwłocznie. W tym samym momencie poczuła się schwytana przez żołnierzy, którzy rozciągneli ją na krzyżu i przybili ją do niego.
Z tego “snu” Teresa zbudziła się całkiem wyczerpana i wtedy zauważyła bolące rany na swoich rękach, na stopach i sercu.
Na początku poczuła przerażenie; potem zastanawiała się, jak Jezus mógł wybrać ją; takiego nikogo, biedne proste wiejskie dziecko. Czuła się zupełnie nie warta tego, całkowite “nic”.
Ale Jezus wytłumaczył, “Córko, wolę wybrać tych skromnych, cichych i pokornych!”
Jak pisze Św Paweł; “Bóg wybiera słabych i cichych by doprowadzić do upadku potężnych i wyniosłych.” (Kol 1.1,2)
Niepokalana Maria podała dwa powody dla ofiary i pokuty Teresy; ofiara za kapłanów i pokuta za grzechy przeciw czystości, które ślą tyle ludzi do piekła.
“Córko Moja”, powiedziała, “ofiaruj wszystko co masz by cierpieć za kapłanów, ponieważ już wcale nie rozumieją Woli Bożej…”
Innego razu, Jezus powiedział Teresie o “obrzydliwym, przyprawiającym o mdłości pokarmie” jakim są dla niego. Tym “ obrzydliwym, przyprawiającym o mdłości” pokarmem są nieczyści, a “niesmacznym pokarmem” letni, połowicznie ludzie.
1go listopada 1952 roku podczas modlitwy w kościele Teresa zobaczyła filar i stojącego na nim Ojca Św, którego utrzymywał w pozycji pionowej złoty łańcuch. Ten filar symbolizujący Kościół kołysał się niepewnie z jednej strony w drugą wtedy Teresa usłyszała prośbę; “Czy jesteś skłonna być wsparciem tego filaru w czasach niepoprawnych?” Pytanie to spowodowało ze zimny dreszcz przeszedł jej po kręgosłupie, ale odpowiedziała bez wahania; “Niech się stanie Twoja wola!”
Kilka lat później, Teresa widziała we śnie wielu ludzi przeklinających, krzywoprzysiegających; z ich oczu, uszu i ust wystrzeliwał gorący ogień który od razu zamieniał się w węże. “Po tym śnie,” pisała Teresa, “ byłam calkowicie przerażona na myśl że mój ojciec może stać się, w oczach Boga, jak ci ludzie, jeśli będzie kontynuował to okropne przeklinanie. Więc powiedziałam ojcu o tym śnie.” Sen ten miał taki efekt na ojca, że przez jakiś czas mniej przeklinał. Teresa cierpiała za kapłanów,za Kościół, za dusze zmarłych, za nieczystych i bluźnierców i za nich się modliła.
Czy może takie małe ludzkie stworzenie zrobić tyle dobra dla tak wielu ludzi? Tak; to jest właśnie intencją Boga. Pokora, przeciętność, zanurzona w modlitwie i cierpieniu jest jak atom, który posiada niespożytą energię w sobie, ogromną , wspaniałą energię.

2. “JA, ZAWSZE W OFIERZE”

Teresa miała 10 lat, kiedy Madonna podyktowała jej przepiękny program na życie, składający się z 5-ciu punktów:
Bóg jedyny jako cel
Jezus jako model
Maryja jako przewodnik
Aniołowie jako doradcy
Ja, zawsze w ofierze.
Wybitny nauczyciel teologii napisał o tym programie: “Nie można wypunktować bardziej perfekcyjnego programu na to jak żyć niż ten; jest on bezdyskusyjnie poza zasięgiem zrozumienia 10cio letniego dziecka.” (P.G.Roschini.)
W tym momencie, jak również w wielu innych rzeczach, które pisała w dzienniczku pod przewodnictwem Madonny, Teresa przewyższyła swój stan wieku w niezwykły sposób. Jest to jasne światło z wysoka i mistyczna głębokość myśli, która daje jej słowa supernaturalnego mistycyzmu. Zaczęła także mówić nieznanym językiem, który ekspert języka semickiego określa jako aramejski z Nazaretu.
Teresa kontynouwała swój program bez ustanku:”Ja zawsze w ofierze.” Ciąg ofiar kontynuował się okropnymi bólami. Bóle fizyczne które dręczyły jej wątłe ciało często doprowadzały ją do krawędzi grobu. Miewała straszne bóle głowy, które były tak dotkliwe, że prawie ponad ludzką wytrzymałość. Jedyną deskę ratunku lekarz widział w radioterapii. Rezultatem czego było ostre zapalenie zatok w czaszce czołowej.
Niedługo potem, pierwszego dnia 1954 roku ujawniły się wady wątroby, tak że lekarz wykrzyknął; “Masz wątrobę jak wol!” i nakazał bolesną kurację. Następnie jej temperatura wzrosła tak wysoko , że doktor mierzył ją aż czterema termometrami. Wszystkie one wzrosły do limitu.
Przy końcu listopada, tego samego roku rozwinął się u niej przenikliwy ból brzucha. Zawołano doktora, który zdiagnozował ostre zapalenie wyrostka robaczkowego i od razu zabrano ją do szpitala.
Zaledwie miesiąc później, kiedy rodzina zasiadła przy kominku, Teresa zemdlała. Tym razem doktor nie wiedział co było przyczyną i nalegał by zabrano ją do Cywilnego Szpitala w Caserta. Doktor osobiście poszedł do burmistrza nakazując jemu pokrycie kosztów szpitala. Udało mu się to jedynie pod groźbą podania go do sądu. Teresę przyjęto.
W przeciągu krótkiego czasu była trzy razy w szpitalu w Caserta. To właśnie tutaj przeszła większość z tych 117 operacji chirurgicznych na swoim wątłym ciele. Igły były wkłówane w jej kolana dla testów i analiz,z ostateczną diagnozą “gruźlica kości”. Dano jej gips i użyto różnych kuracji , ale bez znacznych rezultatów.
Dwa lata później, w 1957, znowu przyjęto Teresę do szpitala w Caserta. Tym razem nie było nadziei na żadną kurację, lekarz tymi słowami zwrócił się do matki Teresy; “Twojej córce zostało tylko kilka tygodni życia.” To zadecydowało, że matka zabrała ją do domu. Kiedy wyszli ze szpitala Teresa wskazała na niedaleko stojącą figurke Madonny mowiąc: “Nie umrę, przyjdę Cię odwiedzić!”
Pomimo wszystkich jej dolegliwości, Teresa była w stanie nadrobić zajęcia w roku szkolnym 1954-55 perfekcyjnie. Pani nauczycielka przychodziła do niej, uczyła ją i poprawiała lekcje, kiedy ona leżała w łóżku. Szkolne koleżanki często ją odwiedzały. Nauczycielka zaś dziwiła się tej małej odważnej dziewczynce i była pełna pochwał dla tej małej męczennicy. Jednakże, te właśnie pochwały sprawiły że jej koleżanki stały się zazdrosne.

3. MIŁOŚĆ MA ZAWSZE KSZTAŁT KRZYŻA

Najgorsze cierpienia nie zawsze są te fizyczne, ale te które niosą znak złej woli i złośliwości, pogardy i obojętności, szczególnie demoralizujące jeśli zadane przez osoby najbliższe i najukochańsze.
Mała Teresa miała większy udział niż powinna w boleściach tego typu i jej gorzkie łzy lane były z tego właśnie powodu. Było to fizyczne i psychiczne znęcanie się jej ojca. Kiedykolwiek usłyszał on o jej kolejnej chorobie, krzyczał i przeklinał ją. Raz nawet poszedł tak daleko, że powiedział jej po prostu, “ Jeżeli o mnie chodzi, to możesz umrzeć. Nie mam dla ciebie żadnych pieniędzy.”
Kiedy lekarz zażądał natychmiastowego jej pójścia do szpitala w Caserta, ojciec nie pozwolił jej. Mówił,że nie może sobie na to pozwolić, ale Teresa została przyjęta. Kiedy jako biedna, słaba istota, nękana bólem, wróciła do domu była zależna od opieki i pielęgnacji matki.
Od momentu kiedy wróciła do domu ojciec traktował ją w najbardziej nieczuły i bezduszny sposób. “Jesteś leniwa, obciążeniem dla mnie i hańbą dla rodziny. Jestem zmęczony mając cię przedemną cały dzień; wyjdź za mąż i precz z mojej drogi! Nie zawracaj sobie głowy codzienną Komunią, ja nie chcę widzieć żadnego księdza w moim domu już nigdy więcej. Irytujesz mnie tym!”
Możemy sobie tylko wyobrazić jaką boleść te słowa sprawiały Teresie, jako, że w codziennej Komunii Św zawsze odnajdowała pocieszenie. Nic nie odpowiedziała, tylko płakała gorzkimi łzami i modliła się, jednakże od tego czasu zrezygnowała z codziennej Komunii Św, którą ksiądz zawsze jej przynosił.
Inne upokorzenie miało właśnie się wydarzyć; takie, które zdarza się tylko niewielu świętym, którzy stali się jego przedmiotem, egzorcyzmu, jak osobie opętanej.
“Tak to się wydarzyło.”
Pewnego dnia pewna pani przyszła do niej z wizytą, Madonna dała Teresie możliwość wglądu do najgłębszej części duszy osób którzy ją odwiedzali. Pani ta zauważyła, że Teresa była w stanie poznać całe jej życie oraz próbowała dać jej dobrą poradę. Nie zauważyła tego jednak, że była to pomoc niebios dla jej własnego dobra. Oczywiście, że nie. Widziała to jako robotę diabła i myślała że Teresa była opętana. Powiedziała jej ojcu:”Twoja córka jest opętana! To jest dzieło nekromancji!”
Ojciec nie odrzucił tej idei, ale poszedł w końcu do kapłana nakreślając mu ten problem. Ksiądz był bardzo zaskoczony, ale bez zasięgnięcia jakiejkolwiek opinii zgodził się sprawować egzorcyzm. Przyszedł do domu i zaczął egzorcyzmować Belzabuba by uwolnić Teresę. Nie trzeba dodawać, że było to niepotrzebne. Teresa ofiarowała to upokorzenie, jak i wszystkie inne swojemu ukochanemu Jezusowi. Tak zwykła się modlić:”Daj mi siłę by ofiarować Tobie moje ciało, i pozwól mi wylewać moją krew na Twoją cześć i dla zbawienia grzeszników…”
Jezus dał jej cierpienie jak i siłę. Raz po raz pokazał jej Jezus, że najczystsza miłość ma kształt krzyża.

4. MODLITWA, RÓŻANIEC I SAKRAMENTY

Pewnego dnia Teresa usłyszała Jezusa mówiącego jej; “Jeśli rodziny nie będą się razem modlić i regularnie przystępować do Komunii Św, nie będzie między nimi ani prawdziwego pokoju ani prawdziwej miłości. Kiedy dorośniesz poznasz wielu kapłanów. Patrzę na nich jak na najdroższych synów; musisz im powiedzieć i wpoić to ludziom, by przystępowali do Komunii Św tak często jak tylko mogą i modlili się, a szczególnie na Różańcu.”
Teresa sama żyła tym nakazem i modliła się często, odmawiała 15 części Różańca codziennie. Modlitwa była dla niej sposobem na życie. Kilka specjalnych modlitw nauczył ją jej Anioł Stróż, odmawiała je ze szczególną żarliwością. Oto one;
“Ukręć swą koronę cierniową wokół mojej głowy! Ojcze, przebij moje dłonie i stopy Twoimi gwoździami i przeszyj moje serce Twoją lancą! Klęczę przed Tobą, aby czuć Twoje biczowanie i gorycz zdrady Judasza. Zaakceptuj mnie upokorzoną…”
Nastepną modlitwę Anioł Stróż nauczył ją kiedy była w szpitalu w Caserta. (20 Wrzesnia 1955)
“ O mój kochany Jezu, cierpiałeś dla mnie, wylałeś swoją krew dla mnie. Proszę wysłuchaj mojego pragnienia: spraw abym była godna Ciebie, obmyj mnie w swojej krwi, zapal ogień miłości w mojej duszy, O kochany Jezu, pozwól by promienie miłości, które promieniują z ran Twojego ciała, były jak ogniste strzały, pozwól by ich znamię zrobiło ze mnie ukrzyżowaną ofiarę wraz z Tobą. Udziel mi bardziej intensywne pragnienie Ciebie, głębsze podobieństwo do Ciebie, bardziej rozżarzoną miłość; obmyj mnie do czysta z niedoskonałości które posiadam i uczyń mnie bardziej doskonałą dla nieba.”
Każde cierpienie, udręka i modlitwa była ofiarą za kapłanów i za Kościół, tak bardzo, że uważała dzień za “stracony”, jeśli minął on bez modlitwy za kapłanów. Kapelan szpitala w Caserta szybko zauważył, że Teresa nie była zwykłą ofiarą. Raz, kiedy była w intensywnej agonii, kapelan zapytał ją, “ Za kogo ofiarowujesz swój ból?” Teresa odpowiedziała, “Za wszystkich kapłanów, biskupów i Papieża, by zostali świętymi.” Innego razu kiedy była w extremalnym bólu, kapelan (który dobrze ją rozumiał i nawet zachęcał tak bardzo jak mógł), patrzył na jej agonię i zapytał; “Teresa, co mówisz Jezusowi?” Teresa, pomimo bólu, zdobyła się na uśmiech i odpowiedziała, “mówię Mu; Jezu, Panie, z Twoją pomocą chciałabym przemienić mój ból w ołtarz, na którym ja sama mogę być ofiarą za braci…”
Co za odpowiedź od ledwie 14to- letniej osoby!
Kilka lat później została wzięta na stół operacyjny przywiązana do niego, włożono jej igłę głęboko w kolano by zrobić test. “Dosłownie, czułam tą igłę w sercu, jakby ktoś wiercił nią dziurę,” pisała później Teresa. Ten stół z przywiązanym do niego jej ciałem musiał być jak ołtarz boleści!
Najpiękniejszą rzeczą było, że Teresa nie tylko była w stanie się uśmiechać, ale wyglądała na szczęśliwą. Nie zamknęła swojego bólu w smutku rozpaczy. Nie, jak Św Piotr napisał do pierwszych Chrześcian:”Umiłowani … cieszcie się, im bardziej jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, abyście się cieszyli i radowali przy objawieniu się Jego chwały. (1 Piotr 4.13) Św Piotr wołał, “Pełen jestem pociechy, opływam w radość w każdym ucisku!” (2Kor 7.4)
Słowa Apostoła zabrzmiały echem pomiędzy najbardziej gorzkimi agoniami. Jak napisane jest w dzienniczku Teresy; “Sama myśl na miłość Jezusa i o zbawianiu dusz zamieniała całe moje cierpienie w Jego.” A w innym punkcie: “Nie wiem dlaczego; ale kiedy jestem w głębokim cierpieniu nie jestem smutna, czuję nawet radość w mojej duszy i czuję że wznosi się ona wyżej i wyżej…”

5. MIŁOŚĆ LUDZKA

Czas kwitnięcia młodzieży przypada na wiek okolo 14 lat i potrzeba kochania drugiej osoby, jak i potrzeba bycia kochanym jest rzeczą naturalną w tym wieku. “Jesteśmy stworzeniami Bożymi a Bóg jest miłością” (1 Jan 4.8)
W wieku 14 lat Teresa poznała chłopca równego sobie wiekiem, nazywał się Tonino. Był on wybitnie dobrym i uprzejmym chłopcem, z szerokim zakresem zrozumienia duchowego i prawdziwie czystą, piekną duszą; podobną do Teresy. Nie ma się czemu dziwić, że zostali sobą zauroczeni. Rozumieli się w rzadki, piękny, mistyczny sposób. Milość Boża była rzeczą najważniejszą w ich życiu. Pewnego dnia Tonino powiedział Teresie; “Teresa, jeśli Jezus zechciałby byśmy ofiarowali Mu naszą miłość, zrobilibyśmy to, nawet gdyby to kosztowało nas własne życie!” Teresa odpowiedziała, “Tak… ale jeśli Pan życzyłby sobie byśmy się pobrali i mieli rodzinę?” “Wtedy zrobimy to co Bóg od nas zechce,” odpowiedział Tonino.
Pewnego dnia, kiedy Teresa była chora i troszkę przygnębiona Tonino odwiedził ją mówiąc, “Teresa, ja także czuję głęboki żal w mojej duszy. Jak okropnie jest, kiedy wszystko zaczyna staczać się w dół w jednym momencie… Najlepiej o tym nie mysleć. Ty musisz cierpieć argumenty twojego ojca, a ja muszę cierpieć właśnie w mojej rodzinie. Włóżmy nasze dłonie w dłonie Jezusowe; tylko On może nas poprowadzić prawdziwą drogą przez ten świat. Bądź dzielna i trzymaj się Jezusowego krzyża!” Tak mówił Tonino. Była to mowa pełna inspiracji, karmiona modlitwą i codziennym uczęszczaniem na Mszę Św, gdzie spotykał się z Teresą.
Ojciec Teresy zauważył że interesowali się sobą, wpadł w gniew i krzyczał; “Chcę byście się pobrali!” Biedna dziewczyna odpowiedziała, “nie jestem pewna czy moim powołaniem jest małżeństwo.” Ojciec wybuchnął; “to kłamstwo, jesteś hipokrytką! Chcę byś wyszła za mąż, jeśli nie to powinnaś opuścić ten dom w trumnie. Albo opuścisz dom mężatką, albo w trumnie!”
Pan, który splata sieci losu, pociągnął za sznurki w odpowiednim momencie. Niedługo potem, oboje Teresa i Tonino mieli takie same sny. Śniło im się że Tonino został potrącony przez furgonetkę. Sen spełnił się z każdym detalem. Rankiem 8go maja 1959 roku, Tonino i Teresa razem poszli na Mszę Św. Po Mszy Św razem odmówili Różaniec Św; wszystkie 15 części. W drodze powrotnej mijała ich furgonetka, której nie zadziałały hamulce i potrąciła Tonino.
Teresa widziała Madonnę zabierającą duszę anielskiego chłopca w zwyż. Bóg sam zadecydował…
Teresa była przygnębiona tą stratą, ale jej wewnętrzna perspektywa ukazała się jasno; “Moja miłość”, pisała, “należy teraz w całości i tylko do Chrystusa. Bardziej niż kiedykolwiek, wiem że jest to jedyna wieczna miłość.”
Niedługo potem dwóch młodzieńców pojawiło się na scenie. Pierwszy miał możliwość spotkać się z Teresą kilka razy. Podczas karnawału, jego frywolny charakter, tak bardzo maskowany wcześniej, ukazał się jawnie. Teresa doszła do wniosku, że nie ma on smaku i jest pełen pogardy, także było to ich ostatnie spotkanie. Nie wiedziała nic o tym drugim, za którego ojciec chciał by wyszła za mąż, ponieważ był bardzo bogaty. Po powtórzeniu swojego życzenia po raz trzeci, Teresa odpowiedziała mu otwarcie;”Ja nie chcę wychodzić za mąż!” Rozwścieczony ojciec wrzeszczał w furii; “Jeśli nie zmienisz zdania, możesz zapomnieć, że jestem twoim ojcem. Nie będziesz należeć do tej rodziny.”

6. POŚWIĘCONE DZIEWICTWO

Od miłości człowieka do miłości Boga, od miłości podzielonej (1 Kor 7.32) do niepodzielnej, czystej i całkowitej miłości: Teresa przeszła z fazy miłości podzielonej i była gotowa by ofiarować swoje życie w dziewictwie na całe życie.
Jej konsekracja dziewictwa odbyła się w dziwny sposób; 15go października 1963 roku o godz. 13.30 Teresa była sama w domu. Ktoś zapukał do drzwi, a kiedy Teresa otwarła je stał tam zakonnik, który przyszedł by podać jej Komunie Św. Było pewne, że był to Ojciec Pio z Pietrelciny, który spotkał się z Teresą już kilka razy. Po Komunii Św Teresa i zakonnik modlili się razem. Następnie zapytał on, “dziecko, czy chcesz konsekracji twojego dziewictwa dla Najświętszej Madonny?” “Tak” odpowiedziała Teresa.
Następnie zakonnik podyktował jej te słowa, które Teresa zapisała w swoim dzienniczku; “O, najdroższy Jezu, popatrz na swoją sługę u szczytu szczęścia. Dziękuję Ci za wybranie mnie pokornej. Daję Ci moją przysięgę, że zawsze będę Tobie służyć, ciałem i duszą w czystym dziewictwie. Pozwól mi być umarłą na sprawy świata. Nie należę już do siebie, należę do Ciebie. Wolałabym raczej stracić moje życie niż być Tobie niewierną. Święta Maryjo, Matko Chrystusa, proszę czuwaj nade mną i strzeż mojego dziewictwa i uchroń mnie od jakiejkolwiek skazy. Święta Gemmo, Święta Tereso, Święta Mario Goretti, proszę kochane siostry, pomóżcie mi być wierną mojemu Bogu i mojej przysiędze oraz dajcie mi trochę miłości którą macie, dla Jezusa!”
Tydzień później ten sam zakonnik podyktował jej drugą modlitwę, która jest jasnym i idealnym programem życia dla dziewicy konsekrowanej, oddanej Bogu. Teresa zapisała ten nakaz w taki sposób; “Jezu, zanim ujrzę Cię w niebie, będę żyła moim życiem tutaj na ziemi jako hostia miłości. Jak Hostia w Tabernakulum, chcę być cała biała i czysta, pomiędzy ołtarzem i niebem, razem z Tobą i poświęcona dla Twojej Chwały.
Jak hostia w ręku kapłana, tak będę w rękach moich przełożonych. Chcę być hostią ofiarną i nieść każdy krzyż, jakąkolwiek postać czy formę przybierze. Amen!”
Pewnego dnia Teresa wzięła się na odwagę i powiedziała otwarcie ojcu;”Jest bezużytecznym mówić ludziom by mnie śledzili by wiedzieć czy przyjęłam Komunię Św. Ja chcę przyjmować Komunię Św.!” To mowiąc, wysłała kogoś po kapłana. Kiedy przyszedł, podał Teresie Komunię Św, co uczyniło ją bardzo szcześliwą, ale ojciec zareagował na to w diabelski sposób; posunął się tak daleko, że zczął przysięgać i przeklinać Madonnę. To zabolało Teresę głęboko, tak głęboko że powiedziała ojcu; “Wyprowadzam się z tego domu!” “Boże,” odpowiedział on, “to jest dokladnie to co chcę byś zrobiła! Zrobisz mi tym wielki zaszczyt.”

7. ” PÓJDĘ TAM, GDZIE JEZUS CHCE BYM POSZŁA”

W tym momencie Teresa przypomniała sobie przepowiednie którą Madonna dała jej w roku 1951: “W roku 1968 twoj ojciec zechce byś opuściła dom i rodzinę i mieszkała sama. Wtedy spotkasz twojego ojca duchowego, któremu możesz zaufać i powiedzieć mu wszystko. Spotkasz także brata duchowego…”
2go listopada 1960 roku Anioł Stróż przypomiał jej: “Jezus chce byś opuściła swój dom i twoich bliskich.” I trzy dni później: “Jezus chce byś odeszła, jeśli nie chcesz by zabrał twoich rodziców do siebie!”
Myśl o rozłące bolała, nie była pewna czy jest w stanie to zrobić. “Próbowałam szyć i cerować, ale igła kłuła moje palce…” Ale w końcu zdecydowała. “Chcę całkowitego wyrzeczenia dla Jezusa. On mnie kocha, opuszczę dom i rodzinę, którą kocham. Pójdę, gdzie Jezus chce bym poszła!”
Od jej aktu wyrzeczenia się mineły lata. Lata bólu, który zawiódł Teresę wyżej na drodze Kalwarii. Potem gdy stan jej zdrowia stale się pogarszał, musiała być wzięta znowu do szpitala. Tym razem nie do Caserty, ale do Cardarelli w Neapolu, gdzie musiała poddać się testom, operacjom i experymentom. Ale pomimo starań wszystkich lekarzy, nie byli w stanie znaleźć lekarstwa. Jedyną dobrą rzeczą była niezłomność z jaką Teresa znosiła najbardziej makabryczne cierpienia i ofiarowywała je Jezusowi, jak również ilu ludzi nauczyła odmawiać Różaniec. Mężczyźni i kobiety poprzez nią uczyli się jak się modlić i z nią się modlili. “Było to bardzo wzruszające widzieć jak usilnie się modlili.” Pisała Teresa.
Pomagała innym pacjentom ile tylko była w stanie. Miała dużo czasu w rękach i chciała nauczyć się robić zastrzyki. Doktor pozwolił jej na to. Czasami pracowała od rana do nocy a pacjenci bardzo ją lubili. Dla nich była “doobrą i życzliwą pielęgniarką.” Wykorzystała każdą okazję by udzielać pomocy nie tylko fizycznej ale i duchowej. Przyprowadziła wielu bliżej Boga poprzez swoje słowa i uczynki.
Po 6-ciu miesiącach bólu, jej pobyt w Cardarelli skończył się totalnym naukowym i medycznym fiasco. Doktor który ją leczył, powiedział jej delikatnie; “Drogie dziecko, idź do domu i nie zbaczaj nigdy z drogi!”
Ofiarna ofiara dla zbawienia dusz, naprawdę czuła brzemię tej okropnej sytuacji ale ciągle była w stanie modlić się: “Jezu, wiesz, że gdybym nawet miała tysiąc żyć, poświęciłabym Tobie wszystkie, za Twoich kapłanów!”
Jej szlachetne i heroiczne czyny tylko podkreślały jej ból i problemy, ale przecież sama sobie ich życzyła i nikt nie mógł tego rozumieć!
Stare problemy znowu się zaczęły – ojciec chciał ją znowu egzorcyzmować, ale tym razem nie chciał pomocy kapłanów, ale kogoś ze wszystkich: nekromanty! Ojciec placił mu za jego posiedzenia, podczas których Teresa była bita po twarzy i polewano jej głowę wodą. Teresa powiedziała ojcu, “Jeśli chcesz mi pomóc, kup leki, które doktor przepisał zamiast wyrzucać pieniądze na nekromatów.” Ojciec odpowiedział jej że ona chce “grać damę” i żyć w kieszeni rodziców. Traktował ją gorzej niż wcześniej.
Pewnego ranka, kiedy miała wysoką gorączkę, ojciec wszedł do jej pokoju, napluł jej w twarz i za włosy ściągnął z łóżka. Potem odszedł w pole, gdzie pozostał przez miesiąc nie wracając, tak by nie musiał patrzeć na Teresę. Wrócił do domu ale tylko pod warunkiem, że nie będzie musiał wchodzić do jej pokoju nigdy więcej. Co za sytuacja!
Te wszystkie wydarzenia postawiły Teresę w stan głębokiej depresji z bólami i bezsennością. Chciała zbudzić się “w raju”, tak że wzięła kilka tabletek “Cortisonu”, które nie sprawiły że obudziła się w raju, ale pozwoliły spać przez 26 godzin. Stało się jasne że stan zdrowia Teresy był w takim stanie, że przestała być odpowiedzialna za własne czyny. Jej zdrowie i siły były na najniższym poziomie – czuła się dosłownie jak “wyprana szmata.”

8. “TERESA, IDŹ DO CASERTY!”

Niedługo później Teresa została przyjęta do innej kliniki w Neapolu, gdzie musiała znosić diabelskie intencje lubieżnego doktora. Ta biedna, delikatna dziewczyna musiała zebrać całą swoją siłę by go odeprzeć. Walka ta zakończyła się brzydką sceną: kiedy on próbował przyciągnąć ją do siebie by ją objąć, ona chwyciła dzbanek pełen wody rzuciła go jemu na głowę. Jeśli ktokolwiek ucierpiał, to na pewno ona sama!
Po kolejnym beznadziejnym pobycie w klinice Teresa powróciła do domu. Jednego dnia matka powiedziała jej; “Kiedy skończyłam dzień pracując na polu twój ojciec odmówił mi wejścia do domu; powiedział, że jeśli cię nie wyrzucę, on mnie wyrzuci z domu!”
Sytuacja ta prawie złamała jej serce. Nie pozostawało jej to innego wyjścia, jak opuścić dom i wynająć coś w Caserta. Kiedy modliła się Madonna powiedziała jej: “Odwagi, idź do Caserta. Tam dam ci pomoc i siłę.”
Teresa płakała gorzko aż do wyczerpania. Miała takie dobre zamiary, chciała tego co najlepsze dla rodziny. Zostawić ich było dla niej gorzkim ciosem. 8go stycznia w końcu przeprowadziła się do Caserty. Odprowadzili ją matka wraz z młodszym bratem Pietro.
Jak mogła żyć w Caserta, sama, bez pracy i żadnego dochodu? Bóg zapewnił: spotkała dobrą i pobożną kobietę w Caserta. Teresa nazwała ją “ciocia Antoinette”, która była dla niej jak matka i dała jej tymczasowe zakwaterowanie w swoim domu.
Siostra Teresy była zakonnicą w klasztorze i od niej matka przełożona usłyszała o kłopocie Teresy. Zaprosiła ją i dała jej sumę 100,000 lirow by Teresa miała czym zapłacić za wynajm.
W międzyczasie Teresa pomimo słabego zdrowia była w stanie znaleźć sobie lekką pracę by mieć na życie. Znalazła posadę jako pielęgniarka do dzieci w sąsiednim domu i wypełniała swoje obowiązki wiernie, zawsze wesoła i uśmiechnięta, pomimo gorączek i bólu.
Co wieczór wraz z “Ciocią Antoinette” szły do kościoła na nabożeństwo. Ceniła sobie bardzo tą godzinę spokoju…
Siostra jej Fortuna, miała eskortować chorych pacjentów do Lourdes i zaprosiła Teresę by z nimi pojechała. Teresa była tym uszczęśliwiona.
12go września, pojechali do Lourdes. Jak tylko zajechali Teresa poszła prosto do Groty. Modliła się z łzami płynącymi jej po twarzy, wykąpała się w wodzie i była zdziwiona,że woda była ciepła, kiedy wszyscy inni zauważali jak była lodowato zimna.
Kiedy wykąpała się po raz drugi zdarzyło się coś niezwykłego; jej dwie otwarte rany, jedna na nodze, druga na brzuchu zamknęły się i zagoiły natychmiast.
Spędziła wiele szczęśliwych godzin modląc się i dziękując Madonnie. Te kilka dni w Lourdes minęło bardzo szybko. Niedługo trzeba było wracać z powrotem, Teresa była bardzo smutna z tego powodu, jak rownież inni pielgrzymi.
Ta rzadka, niebiańska perfuma Naszej Pani zdawała się pozostawać, zauważyła Teresa. Po powrocie z Lourdes, zdarzyło się coś nieoczekiwanego; zdrowie Teresy zaczęło kwitnąć znowu. Patrząc na wszystkie przeszłe doświadczenia, nie chciała w to wierzyć, ale musiała przyznać się; Czuję się nową osobą. Mogę chodzić, biegać i nie mieć żadnego bólu, żadnego!”
Ale na jak długo może być to dane duszy ofiarnej? Tylko krótką chwilę!


ROZDZIAŁ III - NA KRZYŻU

1. “BĘDZIESZ PODOBNA DO MNIE”

W pazdzierniku 1968 roku Teresa leżała w łóżku płacząc. Miała ogromny ból w dłoniach i bała się, że zaczęłly znowu gnić.
Nagle usłyszała ciężkie pukanie do drzwi i ujrzała “wysokiego, niezwykle przystojnego mężczyznę”. Intuicyjnie upadła na kolana a on powiedział, “Będziesz tak jak ja… kontynuuj być żertwą ofiarną - nie zanudzaj. Cierpienie, które prowadziło cię przez Kalwarie (gorączke itp) zabrałem od ciebie, ale teraz zostawię ci moje rany. Czy chcesz iść za Mną?” Jak zawsze, Teresa odpowiedziała, “Tak!”
Teresa zbliżała się do czasu Ukrzyżowania. Agonalne bóle przygotowały ją na podobieństwo do Jezusa. Teraz przyszła godzina wejścia na krzyż, kiedy to miała otrzymać pięć ran, które Jezus otrzymał na krzyżu.
Stało się to w marcu, w Wielki Czwartek o godz 10 tej rano. Teresa zobaczyła Matkę Jezusa ubraną na czarno, w czarnym welonie od głowy do stóp, łzy lejące się po twarzy. Powiedziała do Teresy, “Teresa, mój ukochany Syn chciałby dać tobie swoje rany.” Teresa poczuła zawrót głowy usłyszawszy te słowa i nagle znalazła się na kolanach na podłodze. Przed nią stał Jezus, bardziej promienny niż kiedyś. Jasne promienie świeciły od Jego szat, Jezus zapytał; “Teresa, czy mnie kochasz?” “Tak, tak”, odpowiedziała.
Wtedy Jezus wziął mnie w ramiona i powiedział, “Teraz musisz iść drogą Kalwari ze mną!” Zaczęliśmy się wspinać stromo w górę. Grunt był cierniowy i pełen ostrych kaleczących kamieni. Kiedy doszliśmy do szczytu zobaczyłam wielki krzyż, który mnie przeraził. Byłam bezbronna. Wtedy dwóch szpetnych mężczyzn zbliżyło się i chwycili mnie. Wrzucili mnie na krzyż i przybili do niego. Czułam moje nerwy rozdzierane i całe ciało trzęsło się.
Jak długo to trwało? Całe trzy dni. Teresa zbudziła się rano w Niedzielę Wielkanocną widząc ciocie Antoinette przy sobie. We łzach zauważyła znamię gwoździ na dłoniach i stopach i błagała ciocię Antoinette by nikomu o tym nie wspominała. Antoinette obiecała, że nic nie powie, ale potem spotkała księdza, który mieszkał niedaleko i powiedziała mu: “Ojcze, Teresa ma Stygmaty na dłoniach i stopach!!!”
Ksiądz powiedział tylko słowa:”Weź ją do lekarza”. Czuła się zagubiona i opuszczona. Ledwie co mogła się poruszać i napisała w dzienniczku; “Nie mogę postawić moich stóp na ziemi i ledwie mogę poruszać rękami; są tak napuchnięte i tracę dużo krwi. Na zewnątrz dłoni ukazany jest kształt gwoździa a wewnątrz czuje jakby część ciała została zeń wydarta. Moje serce czuje jakby się paliło.”
Martwiła się jak będzie w stanie pracować, kiedy mogła ledwo co się ruszać i czuła się upokorzona zdawkową wypowiedzią księdza. Głos przerwał jej myśli; “Córko, licz na moją pomoc i nie myśl o niczym innym, ale o poświęcaniu swego bólu za moich ukochanych synów kapłanów. Pozwól mi się prowadzić, pozwól mi ksztaltować swoją przyszłość!”
Te matczyne słowa podniosły ją na duchu, wtedy oddała się z zufaniem w ręce Niebieskiej Matki tymi słowami; “Droga matko, pomóż mi przejść czystą przez brudy i nieczystości tgo świata. Pozwól bym była jak promienie słoneczne,które dotykają brud i błoto same się nie brudząc!”
Po niedługim czasie podczas Mszy Św Teresa otrzymała nastepującą wiadomość; “w przeciągu 6 miesięcy spotkasz swojego ojca spowiednika, który pozostanie twoim ojcem duchowym.” Teresa wiedziała, że będzie nazywał się Giuseppe Borra, ale nie wiedziała w jakiej części Caserty mieszkał.

2. “PASJA ZBLIŻA SIĘ KU KOŃCOWI”

Jezus cierpiał cierniową koronę, biczowanie oraz przebito Mu lewy bok podczas męki.
Te trzy “Skarby” nie będą wstrzymane od Teresy; jej udział w Kalwarii musiał być tak dokończony jak Jezusowy.
31 lipca, w czwartek, w dniu kapłanów, Teresa podczas modlitwy za kapłanów weszła w trans. Była blisko Jezusa, “który cierpiał ból nie do opisania.” Chciała cierpieć z Nim i poprosiła by udzielił jej tego daru.
I go otrzymała. “Jezus podszedł, wziął cierniową koronę ze swojej głowy i świecącymi blaskiem rękoma przycisnął ją do jej głowy.” Było to naprawdę bolesne, ale była bardzo uszczęśliwiona. Trwało to 2 godziny, ale od wtedy czoło Teresy już nigdy nie było wolne od krwi.
Kilka miesięcy później Teresa ujawniła, że także miała udział w Jezusowym biczowaniu: “Każdego wtorku, czwartku i piątku Jezus udziela mi tego daru: pozwala mi odczuć kilka swoich biczów. Jest to bardzo bolesne!”
W końcu otrzymała ranę na sercu. W styczniu 1970 roku, Jezus pojawił się Teresie; “Moja kochana córko Tereso, teraz ofiaruję ci moją ranę w boku; ranę serca, dla zbawienia dusz.” Teresa zachwycona odpowiedziała, “Tak, tak chcę tego! Ale Panie, jak raczysz zrobić takie wyróżnienie takiemu małemu robakowi jak ja?”
Kilka dni później, Jezus pojawił się i pokazał jej ranę w swoim boku. Teresa patrzyła na nią z zachwyceniem i nagle znalazła się na wzgórzu, przybita do krzyża “w nieopisanym bólu”, Okropny człowiek podszedł i przebił jej serce. “Czułam wyrywane ciało a ból był tak intensywny że zemdlałam. Kiedy się zbudziłam byłam w łóżku cała pokryta krwią.”
Ciocia Antoinette była przy tym obecna; była cała we łzach i płakała; “Tu potrzebny jest kapłan; nie można tak iść dalej bez kapłana. Potrzebujesz kogoś by cię prowadził. Ja nie mogę wiele zrobić, by ci pomóc w tej sytuacji – tylko kapłan może ci pomóc!”
Miała rację, Teresa modliła się gorąco; “Najukochańszy Jezu, proszę pozwól mi poznać mojego ojca duchowego, który mógłby mi pomóc nieść mój krzyż. W przeciwnym razie nie wiem jak mogę poradzić sobie sama!” “Już nie będzie długo zanim go znajdziesz; faktem jest, że on będzie ciebie szukał.” Odpowiedział Jezus.
Było to w mniej niż 2 miesiące zanim Teresa spotkała rektora Salezjanów z Caserty. A stało się to tak:-
Wieczorem 15go marca pewna pani, która odwiedzała Teresę, dała jej do widomości,że rektor Salezjanów pragnął się z nią zaznajomić. “Ale ja nie mogę chodzić!” odpowiedziała Teresa. “Zawiozę cię tam moim samochodem”. Odpowiedziała ta pani. Ta miła oferta została zaakceptowana i obie razem wyruszyły do kościoła Salezjanów.
Kiedy dojechały Teresa powiedziała rektorowi że przez długi czas szukała Ojca Salezjanina imieniem Don Borra, którego Madonna wybrała na jej ojca duchownego.
Don Borra był zdumiony, potem odpowiedział że ma na imię Don Borra i dodał; “Jak Madonna mogła wybrać mnie? Nie czuję się dosyć odpowiedni…”
W końcu! Napięcie i zmartwienie odeszły od Teresy i cioci Antoinette. Teresa była wypełniona radością. “O, dziękuję Ci kochany Jezu; w końcu znalazłam mojego ojca duchowego!”
I radość ta została skompletowana rok później kiedy Teresa spotkała Don Franco Amico, którego Matka Niebieska nazwała jej “duchowym bratem”. Rano 20go kwietnia 1971 roku, podczas Mszy Św, Teresa ujrzała Madonnę która powiedziała jej; “Dzisiaj spotkasz twojego duchowego brata na którego czekałaś tak długo. Módl się!”
Tego samego popołudnia Ojciec Franco przyjechał do domu. Jak tylko Teresa go ujrzała, serce zabiło jej mocniej, gdyż rozpoznała tego samego księdza, którego spotkała kilka lat wcześniej (1968) w Castelvolturno. Była wtedy do spowiedzi i zapytała tego księdza czy zna pewnego Don Franco Amico, ale mądrze Don Franco wtedy nie ujawnił swej tożsamości ale powiedział Teresie, by czekała do czasu który Bóg zdecydował że będzie to najlepszym czasem by go znaleźć.
A teraz czas był dobry. Ofiara była kompletna. Podobieństwo do Jezusa ukrzyżowanego wypełnione. Wiedziała że jest w dobrych rękach i jej poszukiwania skończyły się. Z głęboką wdzięcznością napisała:” Dziękuję, Panie Jezu za mojego ojca duchowego i brata duchowego. Powiedziałeś mi ich imiona w wizji i powiedziałeś że są drogimi synami. Dzisiaj się to spełniło!”

3. URATOWAĆ OJCA ZA WSZELKĄ CENĘ

Myśl ratowania własnego ojca była zawsze w pamięci Teresy od kiedy opuściła dom rodziców.
Miała nadzieję że Pan nie zabrałby go niespodziewanie ponieważ powiedział jej w roku 1955: “Opuścisz dom i wkrótce potem zabiorę twojego ojca.” Całe zaufanie złożyła Jezusowi i błagała go, by nie zabierał go szybko. Zwróciła się także do Jego Matki by wzmocnić swój argument.
Taką samą strategię miała Św Gemma Galgani, kiedy prosiła o szczególną specjalną łaskę. W dniu Bożego Narodzenia 1969 roku Teresa poczuła głębokie pragnienie by spędzić Boże Narodzenie z rodziną. Boże Narodzenie jest czasem by spędzić wśród swoich. Teresa myślała, że zrobi rodzinie miłą niespodziankę, ale co za rozczarowanie! Jak tylko ojciec zobaczył ją zaczął przeklinać i przezywać, a pomiędzy przezwiskami nawyzywał ją “diabłem”, który właśnie przyszedł by zepsuć im święta.
Teresa powiedziała smutno; “ Dobrze ojcze, ja naprawdę chciałam dobrze i na pewno nie chciałabym cię rozzłościć. Ale kiedy nie chcesz mnie widzieć pójdę sobie.”
Ojciec odpowiedział bezwzględnie; “Dlaczego nie ruszysz się od razu? Nikt cię nie wołał byś tu przyszła. Możesz wejść do tego domu tylko wtedy kiedy będziesz mężatką, w przeciwnym wypadku nie pokazuj się tutaj wcale! Idź, idź już sobie!” I odpędził ją jak psa – w czasie Bożego Narodzenia!
W listopadzie 1970 roku Teresa odwiedziła cmentarz w Caserta i spotkała tam swoich rodziców. Kiedy pozdrowiła ich, nie otrzymała nawet odpowiedzi. Jezus pocieszał ją: “Teresa, twój ojciec jest bardzo chory; jest źle. Zostało mu niewiele czasu. Ale poprzez Twoje modlitwy zostanie uratowany.” A była to ona, która go uratowała -odrzucona przez ojca,
Najgorsze było to że ojciec nie tylko wyrzucił ją z domu ale także wysyłał listy anonimowe do różnych ludzi, które zawierały falszywe, oszczercze opowieści o Teresie. “Całe piekło się uwolniło – pisała Teresa – ojciec ciąle nie chce mnie widzieć a jego listy anonimowe są śmieszne, ale wiele ludzi wierzy mu…”
Ale był on jej ojcem więc była zdeterminowana by uratować jego duszę. W Niedzielę Palmową (4go kwietnia 1971) próbowała raz jeszcze pogodzić się z ojcem. Jest to czas kiedy ludzie wymieniają się wzajemnie gałązkami palmy i życzą sobie pokoju Zmartwychwstania. Poszła do Caiazzo i ofiarowała ojcu gałązkę palmy. Nie tylko jej nie przyjął ale tak odpowiedział na jej ofertę pokoju; “dopiero po śmierci zobaczymy się!” Nie zdawał sobie sprawy jak prawdziwe były te słowa prorocze…!
Teresa próbowała pogodzić się z resztą rodziny, ale jej obecność nie była mile widziana. Nikt do niej nie mówił, nikt nawet na nią nie patrzył. Kiedy powiedziała do widzenia i odchodziła, nikt jej nie odpowiedział. Wróciła do Caserty z ciężkim sercem. Rok późzniej 6go kwietnia 1972 roku Madonna ukazała się jej i powiedziała; “Teresa, Ojciec Niebieski zdecydował zabrać twojego ojca, a potem twoją matke.” Teresa odpowiedziała, “Niebieska Matko, ja kocham mojego ojca, nawet jeśli on tego nie chce słyszeć.” Madonna podkreśliła; “Tak, twój ojciec niedługo pójdzie ze mną.” “Kochana Matko, jeśli mogłabym zamienić miejsce z nim, weź moje życie w zamian!” Ale na tą ofertę Teresa nie dostała odpowiedzi. Powiedziała “Czuję się tak smutno z tego powodu. Ale również szczęśliwa że pójdzie do raju z Tobą i zobaczę go pewnego dnia w niebie. Kocham go, ale nie mogę mu pokazać jak mocno, ponieważ w swoim zawzięciu odrzuca mnie.”
W 23 listopada 1972 roku, kilka miesięcy przed jego śmiercią Jezus powiedział Teresie; “Teresa, czas twojego ojca jest niedaleki, wezmę go. Jesteś zadowolona?” Teresa wiedziała jak mało czasu zostało jej ojcu i poszła do Caiazzo z nadzieją by się z nim pogodzić, ale bez skutku. Nawet na nią nie popatrzył i tylko powiedział same gorzkie rzeczy. Jedyne co mogła zrobić, to modlić się. Została w domu sąsiadów i cały czas modliła się za swojego ojca.
Modlitwy jej nie były na próżno, osiem dni przed śmiercią, wyspowiadał się i otrzymał Komunię Św. Umarł w stanie łaski.

4. “OFIARA POKRYTA KRWIĄ”

Nie jest łatwo opisać życie Teresy ukrzyżowanej.
Napady bólu ciała i duszy…
Dla przykładu, pisała 6go kwietnia, we wtorek Wielkiego Tygodnia; “Mam silne bóle w dłoniach i stopach, bóle które są w stanie doprowadzić mnie to szaleństwa. Nie jestem w stanie być w spokoju, już nic nie mogę zrozumieć. Gorączka jest tak wysoka, że nie wiem w którą stronę kręcić głową. Moje serce bije jak pompa, a głowa czuje jakby miała czapkę z cierni, które przebijają moją szyję i czaszkę. Zawsze mam ogromną ilość krwi przed oczami, i trwa to aż do Poniedziałku Wielkanocnego.”
Inny imponujący opis jest z dnia 14go września, dzień Podniesienia Krzyża Św., Teresa czuła się rozdarta w pól od uderzeń po plecach i nogach, miała także bóle w dłoniach, stopach, sercu i głowie.
Wizja Anioła Gabriela dodała jej siły, ale Anioł podał jej kielich; “Pij ten kielich! Jest to kielich z którego Nasz Pan musiał pić. On chce podzielić się nim z tobą.” Teresa napisała, “Wypiłam z niego łyk , który wydawał się bardzo gorzki. Potem następny łyk, i im więcej piłam aż do dna, tym bardziej gorzko smakował. Ostatni łyk był tak gorzki, że moje serce zatrzymało się… na 5 minut.
Wtedy znalazłam się w ramionach mojej Matki Duchowej. Słyszałam ją wołającą mnie i podnoszącą mnie.
Kiedy się ocknęłam leżałam w łóżku, zauważyłam, że moje krwawiące plecy i biodra – ślady od Stygmatów poplamiły moją piżamę oraz pościel była przesiąknięta we krwi.”
Dlaczego tyle krwi? Odpowiedź jest w liście do Hebrajczyków: “I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów].” (Hebr, 9.22)
Jako, że Teresa była żertwą ofiarną za grzeszników, za kapłanów i za Kościół, musiała też odpokutować swoją ofiarą krwi, swoim nieustannym oddaniem. Niestety, ludzkość nigdy nie przestaje grzeszyć.
Podczas pierwszych dni listopada 1972 roku Jezus podarował Teresie jeszcze jedną łaskę: “Każdego razu, z czwartku na piątek pozwolę ci uczestniczyć w przytłaczającym smutku jaki czułem na Górze Oliwnej, w ogrodzie Gethsemani…”
Na dodatek do jej mistycznych udręk i cierpień, cała jej równowaga została zburzona tak że potrzebowała lakarstw, gdyż była w bardzo wyczerpującym stanie fizycznym.
Ciało jej udręczone było kolką nerkową, bólami brzucha, kaszlem z krwią, kołataniem serca i niezwykle wysoką gorączką.
Była niezliczoną ilość drażniona, poddawana nieufności, złośliwym oskarżeniom i samo to w jaki sposób była porzucona przez własnych krewnych.
Daje nam to wgląd w bolesne życie osoby ukrzyżowanej.: “razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża.” (Gal 2.19)
Co utrzymywało ją przy życiu? Wiemy, że Sakramenty Święte i modlitwa, Eucharystia i Różaniec Św. Pożywienie dusz heroicznych; pokarm Świętych. Oprócz tego jej ojciec duchowy i brat duchowy byli wspaniałą pomocą tego ostatniego roku – najbardziej wyczerpującego i nadzwyczajnego w jej życiu.
To potwierdza, że w życiu duchowym człowiek zawsze potrzebuje kierownictwa i porady dla duszy.

5. “BY ZBAWIAĆ DUSZĘ”

Płodność ofiary krwi polega na zbawianiu dusz, nie na leczeniu śmiertelnego ciała, ale duszy – nie tymczasowego ratunku, ale ocalenia wiecznego.
To dlatego “ żertwy ofiarne są wrogiem Szatana” który jest nazwany:”księciem tego świata” (Jo 12.31) i który chce pociągnąć wszystkie stworzenia świata wraz znim w dół do królestwa ciemności.
Złość szatańska przejawiła się Teresie w okropny sposób, ale nie mogło być inaczej.
Teresa wspomina diaboliczny incydent; “Szłam stromym zejściem do piekła, gdzie Szatan pokazał mi puste miejsca. Byłam przestraszona. Być może chciał rewanżu, ponieważ powiedział,że wydarłam mu dusze, więc będę cierpieć; Jestem skłonna wycierpieć wszystko dla zbawienia świata…”
Innego razu, w niewytłumaczalny sposób,Teresa znalazła się przygwożdzona do łóżka, ręce jej związane z tylu i nogi związane sznurkiem. “Nieustanne ciosy spadały na mnie, ale nie widziałam nikogo a złośliwy głos szepnął mi do ucha: Zabij się! Co ty tutaj ciągle robisz? Ludzie cię nie chcą, powieś się, ale wcześniej nie mów o tym kapłanowi!”
Słyszała te same piekielne głosy podczas pobytu w szpitalu w Pizie. Teresa była wycieńczona i przygnębiona z powodu bezsenności i bólu, a Zły chciał z jej osłabionego stanu skorzystać. Krzyczał jej do uszu; “Wyskocz z tego okna!”
Innym razem kiedy szła ulicą; “Rzuć się pod samochód!”
Musiała toczyć ciężkie bitwy i często była w śmiertelnym strachu, ale to wszystko także było dla dobra dusz. Dusze ofiarne wiedzą to dobrze; to dlatego są wytrzymałe w pomocy i łasce dla tych którzy w przeciwnym wypadku zagubiliby się na wieki.
Bitwa jest o tyle cięższa w przypadku kapłanów. Jest dobrze znanym to, że kapłani są faworytami Boga i Madonny; jak również dobrze znane jest to że są “ulubieńcami” Lucyfera. Podczas egzorcyzmu demon ujawnił, że kiedy dusza kapłana jest skazana do piekła, nikt nie może jej dotknąć, ponieważ należy do samego szatana; Lucyfera samego! Jaka okropność!”
Teresa miała żarliwe preferencje dla kapłanów. Widziala wiele razy podczas Mszy Św Bożą obecność. Widziała Jezusa w kapłanie, jego twarz promieniująco jasną kiedy konsekrował Hostie, widziała Krew Jezusa spływającą do kielicha.
Teresa pisała: “Każdy Kapłan uosabia Chrystusa; kapłani są Jego narzędziami, którzy pożyczają Jezusowi swoje członki i Pan używa ich języka, ich duszy, umiejętności i czynów… “ Madonna sama zalecała Teresie by ofiarowała się za kapłanów. Raz powiedziała jej; “Córko moja, gdybym pokazała ci dusze kapłanów, rozpoznałabyś w każdym z nich mojego ukochanego syna. Oni noszą go w swoich duszach i ciele, noszą pieczęć mojego syna Jezusa…”
Był to powód dla którego Teresa chciała ofiarować się ze specjalnym oddaniem za kapłanów.
Razu pewnego modliła się za kapłana, który całkowicie zeszedł ze swej drogi; tak było z nim źle, że usłyszała Jezusa mówiącego; “Jest bezużytecznym modlenie się za niego – przestań modlić się, naprawdę nie chce go więcej znać…” Teresa ośmieliła się odpowiedzieć; “Panie, jeśli on pójdzie do piekła to poślij mnie tam też. Gdziekolwiek on pójdzie, ja pójdę!”
Kontynuowała modlić się za niego w długim i dramatycznym dialogu. Jezus zdumiewał się jej nadzwyczajnym oddaniem i powiedział w końcu; “wygrałaś… ale uważaj gdyż kary za niego są niewyobrażalne!”
Teresie nie przeszkadzało to, była skłonna nawet umrzeć, jeśli znaczyłoby to, że mogłaby uratować tym nawet jednego kapłana. Wielu, wielu kapłanów zwracało się do niej o pomoc podczas jej pobytu w Casrta. Niezliczona liczba kapłanów przychodziła po rady i z prośbą o modlitwę. Setki ciągnęły ze wszystkich stron.
Promieniowała szczególnym czarem w swojej mistycznie prostej pokorze i skromności.
W tym tkwił jej sekret.

6. “EUCHARYSTIA I NIEPOKALANA DZIEWICA”

Eucharystia jest “Chlebem mocnych” ale od kogo oczekuje się więcej heroizmu niż od ofiary prowadzonej na rzeź? To dlatego Eucharystia jest koniecznym pożywieniem do życia dla żertwy ofiarnej: jest to ciało samej ofiary boskiej, które wzmacnia i odżywia tą żertwę, która jest łańcuchem w ogólnoświatowej operacji ratowniczej.
Fakty te ukazały się jasno w życiu Teresy, od jej wczesnej Pierwszej Komunii Sw do tej ostatniej: jej życia.
Msza Św, Komunia Św, Eucharystyczna adoracja: są to trzy skarby eucharystycznej pobożności, które w ciągu jej dnia pracy często przynosiły jej wspaniałą energię i ciężkie ofiary.
Wiemy jak musiała cierpieć, kiedy przez wiele dni nie mogła przystąpić do Komunii Św. Wiemy jak nieraz sam Pan Jezus posyłał jej “pożywienie” w niezwykły sposób. Nieraz posyłał Najświętszą Hostie poprzez Anioła, a przez pewien czas przez Ojca Pio z Pietrelciny.
Wiemy także, że Teresa była w stanie znieść wszystkie fizyczne i duchowe testy z łatwością u stóp Tabernakulum, ale nieobecność Eucharystii i jej Anioła Stróża czyniły jej dzienne obciążenia niezwykle ciężkimi, mniej owocnymi oraz wypijały jej siły.
Mamy całą stronę z dzienniczka Teresy, gdzie opisuje żałość i bolesne efekty Komunni: “Dziś rano byłam cała skąpana w zimnym pocie; dosłownie lało się z mojego ciała. Cóż to, O Jezu? Nie byłam w stanie iść do Komunii Św. Nie mogłam być z Tobą. A teraz Jezu chcesz mi pokazać, że bez Ciebie jestem niczym. Bryłką lodu bez życia i miłości…”
Madonna jest całkowicie i bezdyskusyjnie połączona z Eucharystią. Gdyby chcieć odłączyć Najświetszą Dziewicę od Eucharystii byłoby to jakby próbować wyrwać Ją z pod stóp krzyża.
Madonna okazuje się prawdziwą matką dla Teresy, która troszczy się o cierpiące dziecko, “dziecko ofiarę”; pokutującą – ofiarę pojednania swojego boskiego syna. Jedyny Syn Matki Bożej często przynosił ulgę okrutnym bólom Teresy, przyśpieszał godzinę łaski, czy dokonywał rzeczy, które wyglądały na niemożliwe, jak przykład uleczenia dziecka z białaczki. Teresa zwróciła się do Jezusa by uleczył dziewczynkę. “Drogi Jezu, proszę udziel tego wielkiego cudu!” Ale Jezus powiedział jej; “Módl się, Teresa, módl się!” Dni mijały a cudu nie było.
Wtedy Teresa zwróciła się do Maryi Dziewicy, tej dobrej rodzicielskiej orędowniczki o pomoc. Teresa nie rozumiała słów, które Niebieska Matka powiedziała, ale wyraźnie usłyszała odpowiedź Jezusa; “Droga Matko, jako, że jest to Twoja prośba, będzie spełniona!” I dziecko zostało uzdrowione…
Przy innej okazji, Teresa błagała o łaskę dla szczególnej duszy. Wzmocniła swoje błagania cierpieniem i ofiarą. Nagle miała natchnienie; chciała przedstawić tą prośbę “jako telegram do rąk Boga Ojca.” A kto byłby najlepszy by to zrobić, niż Najczcigodniejsza Dziewica Maryja? Jej prośba została otrzymana aż do ostatniego szczegółu!
Sekret kompletnego oddania sie Madonnie, nauczony przez Sw. Ludwika Grignion de Montfort oraz najczcigodniejszego Maksymiliana M. Kolbe stosowała Teresa i był on częścią jej życia. Tak samo jak jest częścią życia oddanych kapłanów, którzy przewodzą swoim stadom i pouczają ich dusze.
Z drugiej strony, jak wielka jest to boleść słyszeć gorzkie skargi Madonny dotyczące kapłanów, którzy są przeciwko niej; “Dziecko moje, Tereso, wielu kapłanów twierdzi dzisiaj, że Ja, Matka Boga otrzymuję za dużo chwały i honoru, który należy do mojego syna. O! Ci nierozsądni księża, jacy niektórzy z nich są ślepi! Wpadają prosto w ręce demona. Jestem matką mojego syna, ale jest on Synem Boga, jestem także jego sługą. Są oślepieni przez Szatana jeśli myślą, że mogą wymazać mnie z serc ludzi…”
Skargi Dziewicy Maryi zawierają bolesną prawdę: dzisiaj jest wiele kapłanów, którzy nie przyznają Matce Mesjasza jej godnego miejsca. Jest to spisek szatana, zgubny dla Kościoła i człowieczeństwa. Ci omamieni księża są godni litości. Ci kapłani, których Matka Niebieska powita w Królestwie Bożym muszą być wierni i pokorni, skłonni do przezwyciężenia wzgardy, insynuacji i kpin tego świata oraz uświadomić sobie, że Matka Naszego Zbawiciela POSIADA szczególną pozycję. Ma Ona moc by przyprowadzić tych najbardziej błądzących z powrotem do domu Ojca, do Królestwa Bożego…

7. “PŁACZĄCE I KRWAWIĄCE OBRAZY”

W ostatnich dwóch i pół roku jej życia Teresa była owładnięta przez głęboki smutek; wiele obrazów z Jezusem i Madonną zaczęło krwawić i płakać.
Wiadomość o tych wydarzeniach rozniosła się po świecie, tak że słusznie zostało napisane; “ Bez wątpienia znajdujemy sie w obecności największych i najbardziej imponująco zawiłych z niezwykłych zjawisk w historii ludzkości.” (P.G.Roschini)
Po raz pierwszy stalo sie to 26 lutego 1975 roku. Teresa przyniosła obraz Jezusa z Caiazzo do Caserty. Podczas jego czyszczenia zauważyła krwawe łzy spływające po twarzy Jezusowej.
Był to pierwszy nadzwyczajny znak.
Biskup z Casety obejrzał obraz i pozwolił Teresie by umieściła go na swoim małym ołtarzu w domu. (Osoba, która pisze te słowa, w orginale włoskim, miała nakazane przez Arcybiskupa, by dać Teresie to pisemne pozwolenie w Wielki Piątek 1975 roku).
Dla Teresy spowodowało to nowe nieprzyjemne incydenty; podejrzenia, domniemania, a wątpliwości co do tego zjawiska ciążyły na Teresie. Odwiedzający stali się inkwizytorami. Chcieli by Teresa opowiadała im, wyjaśniała, kalkulowała.
Była im tylko w stanie powiedzieć;”Jezus nie chce dawać więcej przesłań. Chce pokazać światu większy, bardziej konkretny dowód…”
Czasami sama siebie pytała zdezorientowana, “Co dzieje się w moim domu? Każdy dzień przynosi cuda a wiele ludzi wątpi w rzeczywistość tych wspaniałych wydarzeń. Ja w nie nie wątpie. Wiem, że Jezus nie chce dawać więcej przekazów dla świata słowami lecz większe rzeczy…”
W styczniu 1976 roku Teresa zapisała w swoim słowniczku; “Rok ten zaczął się smutnie. Moją największą boleścią jest patrzeć na obrazy płaczące krwią.
Dzisiejszego ranka zapytałam Pana Ukrzyżowanego o powód jego łez oraz co mają one znaczyć. Jezus odpowiedział mi z krzyża;”Teresa, dziecko moje, tyle jest złośliwości i mściwości w sercach moich synów, szczególnie tych, którzy powinni dawać przykład i posiadać większą miłość. Dziecko, módl się za nich i ofiaruj nieustannie. Nigdy nie znajdziesz zrozumnienia tutaj na dole, w tym świecie, ale tu w górze otrzymasz szczęście i chwałę…”
W jednej z ostatnich notatek w dzienniczku Teresy, który kończy się dnia 2go kwietnia 1976 roku, wspomniane są słowa Madonny dotyczące łez lanych poprzez obrazy i posągi; “Córko moja, łzy te powinny poruszyć serca wielu dusz które pozostają zimne, i wielu innych, które są słabej woli. Dla innych zaś, którzy nigdy się nie modlą i mają moditwę za fanatyzm muszą wiedzieć to, że; jeśli nie zmienią swoich dróg, łzy te oznaczają dla nich potępienie wieczne!”
Fenomen ten zaczął wydarzać się kilka razy dziennie. Posągi, “Ecce-Homo”, obrazy, krzyże, obrazy Dzieciątka Jezus, obrazy Najświętszego Serca Chrystusa i obrazy Dziewicy Maryi i inne płakały łzami i krwią. Czasem te łzawienie trwało do piętnastu minut. Patrząc na nie często poruszało to samą Terese do łez i zastanawiała się, “Czy ja sama nie jestem powodem do tych łez także?”, albo “Co mogę zrobić by uśmieżyć ból Jezusa i Jego Świętej Matki?”
Ze wszystkich ludzi, ona sama płakała! Ona, która była jedyną kto dosłownie dzielił te bóle męki i krew z przebitym Sercem Jezusa i Jego Matki!

ROZDZIAŁ IV

ŚMIERĆ I GLORYFIKACJA
Ostatni rozdział życia Teresy naznacza przejście przez trzy szpitale; w Caserta, Mercato S. Severino i w Neapolu. Jako że miała iśćc za Tym, który wołał ją do siebie do nieba.
Teresa wiedziała od 13go marca 1973 roku, że już niedługo odejdzie z tego świata, Jezus potwierdził jej to. Teraz ukazał jej dokładnie że godzina się zbliża.
28go lipca, kiedy odwiedzała swojego brata Luigi w Castel S. Lorenzo, powiedziała mu “Jest to ostatni raz kiedy tu przychodzę. Moja misja została ukończona; co poleciłabym tobie najbardziej to; nie zapominaj modlić się ustawicznie za kapłanów.”
25go czerwca, zabrano ją, jako nagły przypadek do szpitala w Caserta na oddział zajmujący się nerkami. Nie dosyć jej bólu fizycznego musiała znosić krzyż ciekawości innych pacjentów, badań lekarzy, z których niektórzy drwili z niej oraz braku spokoju i koncentracji.
Z drugiej strony, była w stanie zostać dobrym samarytaninem dla dziewczynki w wieku okolo 12- 14 lat, która była tak słaba gdyż była na progu śmierci. Także pocieszała biedną starą kobietę widocznie nielubianą przez innych pacjentów.
Teresa była szczególnie dobra i miłująca względem ciemnoskórej kobiety. Ta biedaczka była tak zadowolona, że komuś na niej zależało, że opowiedziała Teresie całe swoje życie.
Stan Teresy pogarszał się coraz bardziej. Potrzebowała natychmiastowych dializ nerek. W Caserta nie było już miejsca. Wysłano ją ambulansem do Mercato S. Severino, gdzie powinni mieli mieć miejsce wolne dla nagłych przypadków; ale wszystko było zajęte. W końcu zdecydowano by zabrać ją do “Clinic dei Gerani” w Neapolu.
Tak wysyłając ją tam i z powrotem, biedna męczennica Teresa w swojej ostatniej ekstazie dnia 25go lipca otrzymała wytłumaczenie od Madonny;”Chciałam ci pokazać jak czułam się kiedy nie było dla nas miejsca w gospodzie. Będziesz cierpiała już tylko przez krótki czas, później zabiorę cię do obecności Ojca.”
“Clinic dei Gerani” była miejscem przyjemnym. Dobre Siostry lubiały beznadziejnie chorych pacjentów, były bardzo ciche, tak ciche i delikatne jak owieczki. Lekarze i pielęgniarki traktowali ją z należnym respektem i względem.
Leczenie, które Teresa musiała przejść było długie, rozciągnięte w czasie i bolesne.
Cierpiała dzielnie i bez narzekań. Lekarze podziwiali jej postawę oraz zachęcali by była dzielna.
Kiedy Teresa była w uchwycie najgorszych agonii, nic nie mogło ulżyć jej bólu, siostry pytały czy nie miałaby żadnych pragnień, ale Teresa odpowiedziała;” Czego ja chcę, nie możecie mi dać; ja chcę do raju!”
Wkrótce poczuła że zbliżał się jej czas i bardzo pragnęła by już nadszedł. Zanim jednak mogła to zrobić musiała ukończyć swoją ofiarę; tak samo jak zrobił to Jezus, boska, ukrzyżowana ofiara.
W dzień Naszej Pani z Góry Karmel, otrzymała sztuczną nerkę. Była to delikatna i niebezpieczna operacja, ale była sukcesem i lekarze robili komentarz;”Sama musiała przyczynić się do tego cudu!”
Podczas pobytu tutaj, Teresa zdecydowała się ofiarować wszystko dla jej wszystkich wielkich intencji bliskich jej sercu i odnowić obietnicę pokuty za Kościół, za kapłanów i grzeszników. Wiedziała, że te ostatnie dni, dni ukończenia ofiary są najbardziej owocne i najbardziej Boga zadowalające.
26go lipca została wypisana z kliniki, ale musiała wracać tam co dwa dni na zabiegi.
W tym czasie aż do dnia w którym umarła była bardzo wesoła, szczęśliwa i gorączkowo wyrachowana by ukończyć swoją pracę społeczną wobec ludzi starszych. Teresa zawsze dbała o dobro ludzi starszych, już od wczesnego dzieciństwa. Bardzo otaczała opieką starszych kapłanów, którzy potrzebowali jej pomocy i wsparcia.
W przeddzień swojej śmierci, 18go sierpnia, Teresa miała przyjemność spotkania się ze swoim ojcem duchowym, Don Borra, wtedy razem planowali zakup domu dla starszych księży i biednych bezdomnych ludzi. Wydawała się śpieszyć by sfinalizować transakcję. I się nie myliła…
Następnego dnia, około godziny 12.30 wykończona okropnymi bólami głowy pojechała z Caserta do “Clinic dei Gerani”. Podczas podróży dużo mówiła o planach dla starszych księży i ludzi bezdomnych.
Zaczęła się jej ostatnia dializa, ale szybko nadeszły alarmujące symptomy; jej serce nie reagowało! Okropne bóle głowy i skurcze zmusiły Teresę by poprosiła Siostry by poluzowały taśmy.
Jej brat duchowy Don Franco Amico, zachęcał ją i modlił się za nią: Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Chwała, Salve Regina oraz Akt Zgody na Wolę Bożą.
Nagle urywany dźwięk z niedalekiego kościoła zaczął wołać wszystkich na pokutną modlitwę z powodu świętokradzkiej kradzieży konsekrowanej Hostii.
Tak więc się stało, że Siostry opuściły klinikę na godzinę by wziąć udział w tym nabożeństwie pokutnym.
Teresa została sama, przybita do krzyża, przywiązana i w okropnej agonii. Tak wypelniła się umowa Teresy z Madonną z 1972 roku; “Matko, więc zgadzamy się , że gdy ten dzień nadejdzie chcę być sama. Chcę być sama na krzyżu.”
Don Franco zagłębiony był w modlitwie; Teresa leżała cierpiąc. Nagle zawołała; “Poczekaj, poczekaj!” Do kogo były skierowane te słowa? Moglibyśmy domyślać się, że była to wizja Matki Pańskiej, która stała przy niej w tych ostatnich chwilach jej życia, tak jak stała przy Jezusie u stóp krzyża podczas Jego śmierci.
Don Franco wspomina: “Po chwili spokoju, Teresa nagle wyprostowała swoje ramiona do wysokości głowy i całe jej ciało, jej ręce i nogi zesztywniały, jak gdyby właśnie zamieniła się w marmur. Poza Teresy była taka sama jak Jezusa w ferworze śmierci z rękami wyprostowanymi na krzyżu.”
Don Franco udzielił jej Sakramentu Ostatniego Namaszczenia.
Lekarze zdecydowali się wysłać ją w końcu do Caserta. Siostry położyły ją w ambulansie. Dojechała do Caserta, ale była już nieżywa.
Było to dnia 19 sierpnia 1976 roku. Teresa miała 33 lata. Kilka godzin przed śmiercią w “Clinic dei Gerani”, pewna pacjentka zapytała ją; “Dlaczego Bóg pozwala mi tyle cierpieć?” Teresa tak jej odpowiedziała;” Czy nie wiesz, że Nasz Pan Jezus Chrystus umarł na krzyżu by udowodnić nam swoją miłość? By nas zbawić! Czy nie wiesz, że nasze grzechy krzyczały tak głośno, jak tłum o Jego śmierć? Nic się nie gubi. Pan nic nie zatrzymuje dla siebie. Zapłaci nam za nasze cierpienie!”
Przez dwa dni i dwie noce ciało jej wystawione było publicznie, a ludzie przychodzili z daleka by okazać jej ostatni hołd.
Teresa ubrana na biało, z rękami przebitymi była obrazem czystej ofiary, lilia naznaczona krwią, ukrzyżowana ofiara.
Tłumy ludzi były takie duże, że dla publicznego bezpieczeństwa, władze, musiały zawołać policje miejską by regulować ruchem.
Pogrzeb był bardzo uroczysty, z koncelebracją 20 kapłanów, w katedrze w Caserta. Ruch w mieście został zablokowany.
Kiedy biała trumna Teresy opuściła dom, publiczność nieoczekiwanie zaczęła bić gromkie brawa, tak samo, kiedy opuszczała katedrę.

Ostatni hymn, który Teresa bardzo kochała został odśpiewany podczas pogrzebu na cmentarzu w Caserta. Był to hymn do Maryi: “Pójdę by zobaczyć ją tam pewnego dnia…” (Andro’ a vederla un di).

Teraz zaś nadeszła godzina by zobaczyć Błogosławioną Matkę tam w Bożym Królestwie Wiecznym.

Tłumaczyła: Bożena

Źródła:

http://www.teresamusco.org/

http://dzieckonmp.wordpress.com/tag/teresa-musco/

http://gloria.tv/?album=3476&page=3

http://gloria.tv/?album=3476&page=2

http://gloria.tv/?album=3476

---------------------------------------------------------------

www.duchprawdy.com