„Orędzia z Czerwińska nad Wisłą”

21 lipca - 4 grudnia 2007r

mistyczka Maria z Olsztyna i inne siostry ukryte

ze Wspólnoty Królowej Pokoju (Wspólnota Dusz Najmniejszych) - nowa strona wspólnoty: www.skkonsolata.pl

 

Są to Orędzia Jezusa i Maryi, z których może czerpać każdy kto dąży do świętości, a szczególnie mogą w nich znaleźć inspiracje różne grupy modlitewne. Jest również wiele ważnych Orędzi i Wizji dotyczących POLSKI i ŚWIATA! Jest również mowa o Intronizacji oraz Ostrzeżeniu, które ma nadejść od Boga. Oprócz Orędzi, jest też fragment kazania ks. Bpa Romana Marcinkowskiego na Wieczerniku w Czerwińsku. „Orędzia z Czerwińska nad Wisłą” - jest nazwą potoczną, w tej miejscowości najwięcej otrzymano Orędzi i jak mówi Jezus: „Jest to miejsce, które wybrała Moja Mama, aby jej dzieci tu były umacniane, uzdrawiane, pocieszane.”

W podanym przedziale czasowym może nie być wszystkich Orędzi, opublikowałem to co miałem.

Źródło: http://www.wieczernikmodlitwy.pl/

 

Wieczernik w Gietrzwałdzie :: 21 lipca 2007

BÓG OJCIEC: Drogie dzieci, tak jak rozpłakał się Mój Syn nad Jerozolimą, kiedy ją zobaczył, tak Ja Ojciec wasz rozpłakałem się nad sercami waszymi. Spustoszone są serca wasze. O jak leniwe. I jakie drapieżne. Poszukujące, nieustannie poszukujące. A Mój Syn? Czy nie pozwoliłem sercom waszym odnaleźć Mojego ukochanego Syna? Czemu nie zwrócicie na Niego uwagi? On jest w was i pośród was. Ranicie Moje Ojcowskie Serce i Serce Mojego Syna. Nawet to co złożyłem w sercach waszych przez nieustanne poszukiwanie pogubiliście. Co dzieje się z Moimi dziećmi? Co z wami będzie? Znów podajecie rękę złu. Znów pycha, egoizm, niedowiarstwo, miłość własna wdzierają się do serc Moich kochanych dzieci. Kto z was się ostoi? Kto usłyszy głos Mojego Syna nadchodzącego do swojej własności? A Ja Ojciec wasz cierpię, bardzo cierpię. Czemu to wasze serca wywyższają się? Czemu mówią kłamliwie na tych, których kocham i powołałem do tego dzieła? Czemu to serca wielu z was widzą to co chcą widzieć? O dzieci Moje, pocieszcie Serce Moje, bo jest takie obolałe i czuje się tak zdradzone. Kocham, kocham! Pamiętajcie, kocham bardzo serca wasze! Zauważcie Mnie Ojca pośród was i w was. Błogosławię was Ojcowskim błogosławieństwem.

Wieczernik w Tolkmicku :: 26 lipca 2007

BÓG: Drogie dzieci, wybrałem was i pragnę użyć w wielkim planie zbawienia ludzkości. Dlatego wołam do was wszystkich tu zgromadzonych i do każdego z osobna: oddajcie Mi wasze serca. Niech posługuję się nimi zawsze kiedy zajdzie taka potrzeba. Niech poślę je tam, gdzie potrzeba. Niech poślę je tam, gdzie jest smutek i rozpacz, choroba i lęk. Ale to Ja będę decydował, gdzie i do kogo macie pójść. Serca Mnie oddane dobrze odczytają Moją wolę, a przez to dobrze odczytacie Mój plan względem każdego z was. Zwłaszcza teraz bądźcie czujni i posłuszni kapłanom. Trwajcie na modlitwie. Trwajcie, nieustannie trwajcie w akcie miłości, który jest tak ważny w waszym życiu i życiu waszych bliskich. Nie lękajcie się. Lęk powoduje, że się rozpraszacie. Rozproszone nie słyszycie głosu Mojego i idziecie za swoim głosem. Niech wasze usta nieustannie wołają: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Niech myśli wasze będą przy wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! A serce niech będzie wypełnione samą miłością, samym wołaniem: Jezu. Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Taka jest Moja wola, drogie dzieci. Dla tej woli warto poświecić swoje serce, swój czas, swoje życie, które z każdą chwilą staje się dla was przybliżeniem do życia wiecznego, pięknego, słodkiego jak miód. Błogosławię was, Moje drogie dzieci.

Wieczernik w Czerwińsku :: 4 sierpnia 2007

JEZUS: Witam was, Moje dziateczki miłe. Moje dzieci umiłowane. Ogromna to radość dla Mojego Serca, że tak was dużo! Tak licznie tu przybyliście. Och, dziękuję wam ogromnie, że skorzystaliście z Mojego zaproszenia. Jesteśmy tu z wami całym Niebem. Jest Moja Matka i cała Trójca Święta, Święci z Nieba i Aniołowie. Wezwałem was tu, Matka Moja zaprosiła, bo bezgranicznie was kochamy. Jesteście ludem wybranym, wspólnotą, zgromadzeniem serc zjednoczonych w miłości Bożej. O, umiłowane dzieci Moje, wybrane z tysiąca. Zalewam serca Moją miłością, której Serce Moje pomieścić nie może. Daję wam w darze śpiewany akt miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! To jest zasada, reguła postępowania waszego. W tej pieśni, dzieci Moje, jest uwielbienie dla Matki Mojej i dla Mnie oraz błaganie o ratunek dla dusz. To jest ratunek dla twojej duszy, syneczku i dla twojej, córeczko. W tej pieśni jest radość, którą wam daję. Ta pieśń, dzieci Moje, to zjednoczenie w miłości Mojej. To wszystko co waszym chorym duszom, zalęknionym i poranionym tak bardzo potrzeba. O, jak Serce Moje was kocha. O, dzieci Moje, gdybyście wiedziały to, płakałybyście z miłości za Mną. Moje dzieci, jesteście u Mojej Mateczki, u Miłości Serca Mojego. Oddaję Was w Jej Niepokalane dłonie. Dzieci Moje, pamiętajcie, nikt na całym świecie ani mąż, ani żona, ani matka, ani ojciec, ani syn, ani córka, ani najlepszy przyjaciel czy przyjaciółka, nikt! - powiadam wam tak ciebie nie kocha jak Moja najukochańsza Mateczka. Och! Dzieciaczki, trwajcie przy Niej. Jak Jej Serce tęskni za wami, dziateczki Moje!!! Wszystko, dzieci Moje, wszystko - powiadam wam - składajcie w Serce Maryi. Pytasz się córeczko, syneczku - jak? Każdego dnia mówcie: Oddaję Tobie, Maryjo... i powiedzcie co, a później dokończcie zdanie mówiąc: ... i schowaj to, Królowo - Matko do swojego Serca. I kochajcie Maryję, mówcie Jej to, śpiewajcie sercem, duszą, ciałem, całym sobą Pieśń Uwielbienia = Pieśń Miłości. Ona te wszystkie skarby zachowa w Sercu i wszystkimi sprawami się zajmie. Wy, dzieci Moje, tylko Miłą Moją Mateczkę kochajcie. O to was bardzo mocno proszę. Kocham was, błogosławię i chowam do Serca swojego. Wasz Król, Pan i Przyjaciel serdeczny. Jezus.

Świadectwo z rekolekcji :: 6 sierpnia 2007

Agnieszka: To były najpiękniejsze rekolekcje w moim życiu. Nie spodziewałam się ogromu tak wielkiej miłości i pokoju, który na każdym kroku nieustannie odczuwałam. Odbyłam niezwykłą spowiedź - bardzo trafiły do mnie słowa spowiednika mówiące, że Bóg jest teraźniejszością... nie ważna jest cała przeszłość - jej nie ma, liczy się tylko dzień dzisiejszy jako ten jedyny - pierwszy i ostatni w moim życiu. On jest dla mnie najważniejszy - tak żyje Bóg i ja mam wieść takie życie. Bóg nie chce bym zajmowała się tym, czym On się nigdy nie zajmuje. Dzięki tym rekolekcjom odnalazłam swoje miejsce. Poczułam tak wielką jedność z tą Wspólnotą, że mam wrażenie jakby to była moja najbliższa rodzina. Odkryłam różne dary duchowe, między innymi odkryłam dar proroctwa, z którego wcześniej w pełni nie korzystałam, gdyż nie miałam z kim dzielić się tym doświadczeniem. Modliłam się o kapłana, z którym mogłabym porozmawiać na tematy duchowe i spotkałam go tutaj. Duch Święty odpowiadał przez posługę księdza na moje pytania, których miałam tak wiele. Doświadczyłam w tych dniach żywej obecności Pana Jezusa, zwłaszcza podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu. Pan Jezus zabrał mi lęk z serca i wlał w zamian swoją miłość. Podczas tych rekolekcji przeżyłam duchowe zaślubiny z Panem Jezusem - całkowite oddanie i zjednoczenie z Największą Miłością. Niejednokrotnie doświadczałam doznań mistycznych, których żadne słowa nie opiszą. Przez całe swoje życie nie byłam na tak pięknych Mszach świętych... Na Eucharystii w przedostatnim dniu rekolekcji otrzymałam dar spoczynku w Duchu Świętym, przed którym jeszcze się broniłam, ale stan w którym się znalazłam był niezmiernie piękny; najpierw żar miłości w sercu, potem słowa Pana Jezusa w sercu - tak jakby to moje serce mówiło, jakby ożyło... było mi tak dobrze. Nieco później ponownie ów żar miłości zatopił moje serce, tak że nie mogłam się poruszyć. Zobaczyłam Pana Jezusa w złotej, odświętnej szacie, który mi nałożył obrączkę na rękę. Wspaniały był to dla mnie widok. Następnie w duszy usłyszałam pouczenie abym nie bała się spoczynku w Duchu Świętym, gdyż jest to znak wielkiej miłości Ducha Świętego. A kiedy nadejdzie dzień sprawiedliwości Bożej to owo zaśnięcie w Duchu Świętym ocali wszystkie dzieci Maryi, które na ten czas zasną w Nim, by później narodzić się na nowo i budować nową cywilizację miłości. Jest to te same zaśnięcie, w którym Najświętsza Maryja Panna zasnęła. Przez cały czas czułam się wspaniale i bardzo lekka. Miałam w sercu przekonanie, że ów dar spoczynku w Duchu Świętym wyprosiła Maryja dla swoich dzieci.

Zaproszenie na rekolekcje do Gietrzwałdu :: 6 sierpnia 2007

JEZUS: Mój Duch unosić się będzie nad wami. Pragnę, abyście otwierali wasze serca szczerze i w pełnej do Mnie ufności. Tylko otwarte serce jest w stanie przyjąć wszystkie łaski, które wam przygotowałem. Proszę, abyście ten czas świętych rekolekcji przebyli w milczeniu. Starajcie się z nikim nie rozmawiać, tylko ze Mną. Każdy wolny czas spędzajcie na modlitwie i kontemplacji Mego oblicza. Często zwracajcie się do Matki Mojej. Ona będzie was pouczać. Ten czas będzie dla wszystkich wspaniałym czasem wzrostu, czasem zawierzenia, czasem miłości i umocnienia. Starajcie się, proszę, dobrze go wykorzystać. Odsuńcie od siebie wszystkie sprawy, problemy i troski. Ja nimi się zajmę, a wy zajmijcie się Mną. Miłuję was, dzieci Moje, i czekam na was. Czekam na wasze serca. Czekam na wasze dusze. Czekam na waszą miłość i oddanie. Wraz z Matką czekam na was z ogromną niecierpliwością. Jezus Chrystus.

Bóg ustanowił Mnie Matką każdego :: 7 sierpnia 2007

MARYJA: Do dzieci Moich. Ja Matka Boża, Matka Miłosierdzia kocham każde dziecko, które stworzył Bóg. Bez względu na to, czy zna Mnie i kocha, czy wierzy czy nie wierzy. Każde dziecko miłe jest i bliskie Mojemu Sercu. Bóg ustanowił Mnie Matką każdego. Nad każdym pochylam się z troską. Kocham was, dzieci Moje. Pragnę dla każdego z was szczęścia, jakim jest Niebo. Smucę się jednak, bo widzę wasze słabości. Cierpię, bo oddalacie się od Jezusa. Boli Mnie każdy wasz upadek. Ale bardziej niż upadki bolą Mnie, Moi kochani, wasze wątpliwości w przebaczenie, w miłość i miłosierdzie Boże. Brak wiary w miłosierdzie przeszywa Moje Serce ponownym mieczem boleści, rani ogromnie Serce Jezusa, zasmuca wielce Ojca, sprawia, że Duch Święty nie może w was działać. Dzieci Moje. Bóg wie, że jesteście słabi i grzeszni. Mimo to kocha was miłością, której nie potraficie sobie wyobrazić. Przebaczył wam już wszystkie wasze występki przeszłe i przyszłe. On już wam podarował zbawienie. Jezus przecież zmartwychwstał. Cierpiał nie tylko za grzechy ludzi, którzy żyli za jego czasów i przed Nim. On cierpiał za wszystkich, którzy żyć będą do końca czasów. Wystarczy dziecko, abyś ty zaufał Ojcu, że jest miłosierny i chce podarować ci to zbawienie. A ty z ufnością przyjmij przebaczenie. Dziecko. To nie upadki wasze tak bardzo ranią Jezusa. To nie upadki tak bardzo zasmucają Ojca. To późniejsze wasze trwanie w upadku i niewiara w możliwość powrotu oraz brak ufności w miłosierne Serce Boga, w Jego miłość przebaczającą wszystko. Dzieci Moje. Uwierzcie w Boże Miłosierdzie! Świat żyje w smutku, świat pędzi do zagłady, bo nie wierzy w Bożą Miłość i Boże Miłosierdzie! Bo odrzuca Krzyż, bo odrzuca cierpienie! Odrzucając to wszystko, odrzuca czystość, a więc świętość! Dzieci. Bóg wzywa was do świętości, do życia w czystości! Uwierzcie najpierw w Jego miłość i miłosierdzie! Uklęknijcie pod Krzyżem i adorujcie cierpienie. A Bóg sam was oczyści i uczyni świętymi. To czasy, kiedy do świętości szczególnej powołani są wszyscy. To czasy, w których święci mają powstać. To czasy świętych! Módlcie się dzieci Moje o świętość. Matka Boża.

Najważniejsze powołanie każdego człowieka :: 7 sierpnia 2007

MARYJA: Dzieci Moje najmilsze. Dzieci umiłowane. Do świętości powołał was Bóg, do świętości stworzył i do świętości was uzdatnia. Do tejże świętości was umacnia dając jakże liczną pomoc z Nieba. Obdarza was dzieci swoim Duchem. Ten Duch wlewa w was miłość, pokój, radość. Poucza was o czystości, wierności i wierze. Daje wam dzieci Moje, Mnie - waszą Matkę, abym uczyła was kroczenia drogą świętości. Obdarza was Krzyżem Syna, z którego to płyną nieustannie łaski. Wystarczy przyjść i czerpać z tego zdroju. Powołuje wśród was tych, którzy widzą, słyszą i przekazują Jego słowo. Czyż nie jest to dowód miłości? Bóg osobiście was poucza! Dzieci Moje. Świętość we współczesnym świecie tak wyśmiewana i lekceważona, jest najważniejszym powołaniem każdego człowieka. Do świętości powołany jest każdy. I każdy ku temu otrzymuje od Boga potrzebne łaski. Trzeba tylko to przyjąć i uwierzyć. Tyle razy Ojciec wasz Niebieski pouczał, jak należy żyć. Jednak dzieci Moje, słabi jesteście, nie zwracacie uwagi, nie pamiętacie, nie dowierzacie. Dlatego te pouczenia płyną nadal z Nieba. Dlatego Bóg posyła Mnie, abym wam przypominała o świętości i do niej pomogła iść. Daje wam piękną modlitwę - pieśń miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze, która to sama z siebie już uświęca duszę. Dzieci. Tak liczne znaki wam towarzyszą. Wy ich nie dostrzegacie! Tak liczne pouczenia! Wy nie zawsze ich słuchacie. Tak liczne łaski zlewa na was Bóg! Wy nie przyjmujecie! Przychodzę do was z przesłaniem o wielkiej Bożej Miłości do was i o wielkim Jego Miłosierdziu. Pomimo tak licznych grzechów ludzkich, pomimo tego, co teraz dzieje się na całym świecie, pomimo, że zaczyna się pojawiać w różnych miejscach kult szatana, a jego panowanie coraz bardziej zakreśla swoje kręgi, pomimo, a może właśnie, dlatego chcę was dzieci zapewnić o niezgłębionym Miłosierdziu Boga. Chcę was upomnieć: nawróćcie się do Boga. Chcę was przestrzec: jeśli nie przyjmiecie całym sercem Bożej Miłości, jeśli Ona, Boża Miłość nie zakróluje w was, to przyjdzie inny król, władca ciemności i on posiądzie serca wasze. Serce ludzkie nigdy nie pozostaje samo. Włada nim albo Bóg, albo szatan. Jakiego chcesz obrać sobie króla? W jakim królestwie chcesz żyć w przyszłości? Ta przyszłość nie jest taka odległa. Pomyśl dziecko umiłowane. Pomódl się. Bóg czeka z otwartym Sercem pełnym miłości i miłosierdzia. Czekam Ja - Matka Miłości i Miłosierdzia. Czeka na ciebie Niebo całe, w którym żyć możesz w szczęściu i w miłości. Kocham was dzieci Moje. Maryja.

Wieczernik w Sątocznie :: 31 sierpnia 2007

BÓG: Drogie dzieci. Moje dzieci. Błogosławię was i rodziny wasze. Jesteście drodzy Sercu Mojemu. Każdego z was, kto oddaje Mi serce swoje otaczam Moją opieką. Takie serce strzegę i ochraniam. Pomagam wyzbyć się z uzależnień i czynię je wrażliwe, delikatne i czułe. Serce Mnie oddane żyje miłością a ona daje sercu radość życia. Drogie dzieci, to miłość nadaje życiu smak. Miłość ubarwia życie wasze, zapamiętajcie! Dziś daję wam lekarstwo na wasze chore i obolałe serca. Tym lekarstwem jest akt miłości: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Kropelka po kropli wlewaj do serca swojego. Im więcej wołania: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze, tym więcej miłości przybędzie do serca waszego a jednocześnie z waszych serc zniknie gorycz, nienawiść, zazdrość, pycha, przekleństwo, uzależnienie. Wasze serce przestanie obarczać i oskarżać innych za wasze niepowodzenia życiowe. Zaczniecie żyć, drogie dzieci, miłością, która nauczy was życia szlachetnego takiego, które każdego bliźniego będzie usprawiedliwiać a nie oskarżać. Błogosławię was, drogie dzieci. Zanieście je do domów waszych i nim żyjcie. Z tym błogosławieństwem idę do waszych domów Ja, aby wam pomóc, nauczyć was żyć Moją miłością i kochać tak jak Ja kocham.

Wieczernik w Czerwińsku :: 1 września 2007

Moja miłość przynagla was. Nie ociągajcie się Moje dzieci gdyż wielu z was stało się letnich. I choć Moje słowa jednych smucą to inni się z nich naigrywają. Wszystko ma swój czas, zwłaszcza na drodze waszego pielgrzymowania widać jak wam umyka i jak każdą chwilą zbliżacie się do bram Mojego Królestwa. Do tych, którzy słuchają głosu Mojego powiem: Moje dziecko słyszę cię. Tu jestem. Pójdź w ramiona Moje. Zaś czy mogę usłyszeć tych, którzy teraz ze Mnie drwią i sobie żartują? Moje dzieci, przynaglam was do miłości gorliwej. Do miłości, która połączy nasze serca w jedno. Tylko tak złączone przetrwają nawałnicę jaka nadciąga na cały świat. Moje Serce osłoni serce wasze i nie będzie musiało się przyglądać na lęk i krzyk i strach tych, którzy sobie ze Mnie kpili. Moje dzieci, przynaglam was do trwania w nieustannym akcie miłości. To on wypełni wasze serce miłością. Wleje do niego pokój i Moje światło, które zasłoni wasze serce i oczy przed ciemnością, która ogarnie całą ziemię. A dusze, które poprzez wasze wołanie: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze zostały uratowane będą z wami i już nie będziecie sami, ale będą z wami, również Ja i Moja Mama. I odczujecie pokój i radość tak ogromną, że zapomnicie o tym co was i całą ziemię dotknęło. Ja udzielę wam tej łaski. Zapewniam was o tym, Moje dzieci, gdyż ciężko było by wam żyć z myślą, że tyle dusz odeszło ode Mnie. Błogosławię was i wasze rodziny.

Królowa Polski w trosce o Swój Naród :: 3 września 2007

Podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu Pan Jezus bardzo ubolewał, że tyle Jego dzieci ma rozkrzyczane serca. Powiedział:

JEZUS: Córeczko ten naród wielbi Mnie wargami. Serce oddaje Mojemu przeciwnikowi, który się nim bawi. Nawet znaki czasu nie zmieniają ich serc. Nadal wielu tych, którzy wołają: Panie, Panie, myśli, abym pomnożył ich mamonę.

Matka Boża była smutna. Tak często podkreślała:

MARYJA: Jestem Królową waszą. Jestem Mamą waszą, dlaczego o tym zapominają Moje dzieci i coraz bardziej brudzą swoje serca, usta, myśli. Nawet ręce mają brudne, córeczko Moja. Przekaż to, córeczko, dzieciom Moim.

Drogie dzieci, Ja Królowa wasza wołam: nie wchodźcie w spory i kłótnie. Nie rozumiecie co dzieje się wokół was. Pozwólcie aby Mój Syn zabrał zło, które tak bardzo rozpanoszyło się pośród was i w całym Moim Narodzie. Jesteście Moi. Cały Naród Mój Syn Mnie powierzył, Mnie oddał. Tu jest Mój tron. Drogie dzieci, boleję, bardzo boleję, gdyż ten rząd [PIS] jest cząstką Mojego planu. Walcząc z nim i go opluwając ze Mną walczycie. Nie dajcie się zwieść szatanowi, gdyż on wdarł się nawet do Kościoła Mojego Syna. Szatan przybiera różne barwy. Zapamiętajcie, drogie dzieci, tam gdzie miłość i pokój tam jest Bóg, zaś tam gdzie nienawiść tam zło, za którym stoi szatan. Na całym świecie trwa walka. To ciemność atakuje światłość chociaż i tak przegrywa. Szatan atakuje Boga i z Nim prowadzi walkę. Walczy też z Jego dziećmi. Mój Naród szczególnie cierpi, gdyż zły spotęgował swoje szeregi przeciwko miłości i miłosierdziu jakie płynie z serc waszych na cały świat. Jeżeli więc znaki czasu nie zmieniają serc waszych, to proszę, aby Moje wołanie wyciszyło serca wasze. Trwajcie w akcie miłości. Wołajcie: Jezu, Maryjo kocham was, ratujcie dusze, tak wołając rozpędzicie czarne chmury, które zaatakowały Naród, który Moim jest. Mój Syn i Ja wasza Mama błogosławimy was.

Trzeba wygrać tę bitwę :: 3 września 2007

JEZUS: To jest końcówka walki, Moje dzieci. Nie poddajcie się. Zaufajcie swojemu Panu, który tak was ukochał. Teraz kiedy szatan zebrał swoje siły, wy tym bardziej spotęgujcie się, bo czasu jest mało i trzeba wygrać tę bitwę. Trzeba, aby szatan raz na zawsze został zabrany z ziemi, która należy do Ojca Mojego i jest Jego własnością. Wołam do was, Moje dzieci! Niech wasze serca będą czyste i zajęte tylko wołaniem: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Niech wasze usta uwielbiają Ojca Niebieskiego za łaski jakie na was zsyła i wołają: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Niech myśli wasze będą czyste zajęte Niebem, które jest pośród was. Niech wychwalają Boga w Trójcy Jedynego i wołają: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Niech wywyższają Moją Mamę, bo jest Królową Nieba i całej ziemi i wołają: Jezu, Maryjo kocham was, ratujcie dusze. Tym wołaniem: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze obsypujcie kwiatami Jej tron, który Moja Mama rozstawiła pośród was. Błogosławię was, Moje umiłowane dzieci.

Królowa Pokoju dziękuje Pielgrzymom :: 3 września 2007

MARYJA: Drogie dzieci! Dziękuję wam, że odpowiedzieliście na Moje wołanie i Moje zaproszenie w to szczególne dla całego świata miejsce. Dziękuję wam, że to z wami, drogie dzieci, będę mogła obchodzić ten wyjątkowy dla was i całego Nieba dzień. Dziękuję wam, drogie dzieci, że ufacie Mi i Mojemu Synowi. Dziękuję wam za ofiarowany Mi wasz trud, cierpienie i modlitwy w Moich intencjach. Dziękuję wam, drogie dzieci, za zaangażowanie waszych serc w wołanie: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Jesteście Moją radością. Jesteście Moim pokojem, który przez wasze "tak" niosę światu. Dziękuję wam za piękno waszych serc i za miłość, którą macie w sercach waszych.

Narodzie Mój, ciebie wybrałem :: 4 września 2007

JEZUS: Narodzie Mój, ciebie wybrałem. Ciebie złożyłem w Sercu Mojej Niebieskiej Mamy. Jesteś cząstką Jej planu. To przez ciebie idzie zwycięstwo Mojej Mamy. Ona od wieków prowadzi ciebie za rękę. Czy zawiodłeś się na Niej, narodzie Mój. Czy kiedykolwiek pozostawiła ciebie samego? Czy zapomniała o tobie? Moja kochana Mama nieustannie wstawia się za tobą. Wielcy Święci powołani zostali za Jej przyczyną z tego Narodu. Oni wypraszają wam drogie dzieci, narodzie Mój, wielkie łaski. Stałeś się światłością tej ziemi. Stałeś się solą tej ziemi. Pomóż Mi. Wołam do ciebie, narodzie Mój. Pomóż Mojej Mamie. Padnij na kolana i módl się, aby Ojciec Niebieski ulitował się nad tobą. Aby zabrał szatana, który niszczy i dobro i zjednoczenie was ze Mną i Moją Mamą. Całe piekło jest przeciwko tobie. Chce zatrzymać dobro jakie wypływa z Mojego narodu. Chce zatrzymać zwycięstwo Mojej Mamy. Tak bardzo atakowani są ludzie, którzy usuwają zgniliznę i odór jaki pozostawił czerwony smok. Jeżeli wy, których Ja wybrałem będziecie służyć dwom panom zwycięstwo Mojej Mamy osłabnie. Cierpliwość Ojca Niebieskiego skończyła się. Czyż nie widać jak własne Jego dzieci obrażają Go i drwią z Niego? Publicznie wyznają przynależność do Niego a po kryjomu z Nim walczą? Co za obraza. Co za naigrywanie się z Bożej Miłości Miłosiernej. Jeżeli nie przyjdzie zwycięstwo przez tych, których Ja sam wybrałem i sam prowadzę, spadnie na was i całą ludzkość kara jakiej nie było od czasu kiedy na ziemi stanęła stopa ludzka. Czyż nie zapowiedziałem wam już tego? Czy Ewangelia nie mówi wam o tym? Błogosławię Moje dzieci. Błogosławię Mój naród.

Niech radują się serca wasze, :: 4 września 2007

MARYJA: Niech radują się serca wasze, Moje dzieci gdyż to Ja, wasza Mama was wybrałam i przeznaczyłam do wypraszania wraz ze Mną łask dla Kraju waszego. To tu, gdzie każdego dnia schodzę z Nieba i fizycznie jestem przy każdym z was wypraszajcie łaski a wyproszone gromadźcie w sercach i powieźcie do Kraju, który tak kocham, że trudno jest wam pojąć Moją miłość do niego. Drogie dzieci, dlatego tu trwajcie w ciszy. Tu bądźcie zjednoczone na wołaniu: Jezu, Maryjo kocham was, ratujcie dusze! Sklepiki, dewocjonalia nie przyniosą wam same życia wiecznego jeżeli nie otworzycie serc waszych na działanie Mojego Syna w was i poprzez was. Kocham was. Błogosławię was.

 

Słowa Anioła Dzieła Odnowy Kościoła

Władca Potężny, Król Nieba i Ziemi błogosławi nowopowstające Wieczerniki

 

„Ja, Anioł Dzieła Odnowy Kościoła przekazuję wam błogosławieństwo samego Boga. Bóg, Stwórca Wszechrzeczy, Władca Potężny, Król Nieba i Ziemi błogosławi nowopowstające Wieczerniki. Udziela szczególnych łask tym, którzy pierwszy raz uczestniczyć w nich będą. Otacza ich swoją opieką i zapewnia o swojej miłości ciągle spływającej z Jego miłosiernego Serca.

Bóg powołuje, wzywa kapłanów, aby włączali się w dzieło Wieczerników. To dzieło miłe jest Bogu. Jest ono Jego wolą. Jest dziełem, które szczególnie sobie upodobał. Poprzez nie pragnie dokonać odrodzenia się prawdziwej Bożej miłości w sercach wiernych, aby w ten sposób odnowić swój Kościół w samym jego sercu - w miłości. Bóg pragnie, aby kapłani podjęli ten trud prowadzenia Wieczerników, aby w nich uczestniczyli, posługiwali w sakramentach pokuty i by prowadzili lud Boga ku nowej Wiośnie Kościoła.

W Wieczernikach Bóg przemieniać będzie serca zarówno wiernych jak i kapłanów. Dostępować oni będą łaski odnowienia swojego kapłaństwa, napełnienia darami Ducha Świętego, a Matka Boża Niepokalanie Poczęta będzie ich szczególną opiekunką i przewodniczką. To Ona wraz ze swoim Synem prowadzi Dzieło Odnowy Kościoła i błogosławi tym, którzy się w nie angażują całym swym sercem.

Dzieło to jest dziełem Bożym i choć doświadczać będzie ono różnych trudności w rozwijaniu się, to jednak z pomocą samego Boga Wieczerniki obejmą z czasem całą Polskę i wyjdą poza jej granice. Wieczerniki są iskrą, która rozświetla ciemności. Są miłością wśród panoszącej się nienawiści. Są pokojem wśród hałasu tego świata. Są lekiem na ból współczesnego człowieka. Są miłosierdziem Boga, który zlitował się nad ludźmi i postanowił pomóc światu odrodzić się.

Bóg widzi zło, które króluje w sercach wielu, widzi cierpienie i ból, widzi jak bardzo została skażona cała ziemia i kona dotknięta grzechem. Dlatego pragnie na powrót zaprowadzić na ziemi ład, porządek naturalny, dokonać oczyszczenia serc i dusz, przyjęcia przez nie prawdziwej Bożej miłości. Chce, aby ludzie żyli prawdziwą miłością, chce, aby oddychali prawdziwą miłością, chce, aby poruszali się w prawdziwej miłości. Bóg pragnie, aby na ziemi zapanowała prawdziwa, czysta, nieskalana, ofiarna miłość.

Wieczerniki są elementem planu Boga, aby zrealizować zamierzenia. Z nich na kraj wasz płynie czysta miłość. W nich się odradzacie, oczyszczacie i napełniacie Jego miłością. Zatem ludu wierny, ludu Boży, kapłani, osoby zakonne! Do was zwraca się Bóg za moim pośrednictwem. Włączajcie się w to dzieło Boga! Organizujcie Wieczerniki modlitwy. Uczestniczcie w nich, prowadźcie je, wspierajcie modlitwą, ofiarą i w miarę możliwości organizacyjnie. Niech dzieło to, tak przez Boga upragnione, umiłowane rozwija się, niech się rozrasta, niech zatacza coraz szersze kręgi, a Bóg będzie wam błogosławił i obdarzał obfitością łask.

Ja Anioł Dzieła Odnowy Kościoła przekazuję wam, każdemu z osobna, błogosławieństwo Ojca, Syna i Ducha Świętego. Niech spłynie na was miłość i przyniesie wam pokój, radość, ufność i wiarę. Niech wleje w was nadzieję, która da wam siły na podjęcie tego wezwania samego Boga. Anioł Dzieła Odnowy Kościoła.”

Módlcie się, dusze ofiarne :: 14 września 2007

JEZUS: Jakże wiele osób nie zna Mojego miłosierdzia. Nie wiedzą o nim. A Ja tak pragnę rozlewać Boskie miłosierdzie na wszystkie dusze. Współczesny świat tonie w grzechu. Ginie w sidłach szatańskich. Pogrąża się coraz bardziej w piekle. Moje dzieci idą na zatracenie. Idą jakby były we śnie, w amoku, jak lunatycy pociągani zwodniczym głosem szatana. Dzieci Moje żyją nie znając Mojego miłosierdzia. Dusze ich są ciemne, mroczne. Dusze ich są im ciężarem straszliwym, bo zalega w nich zło. Ludzie ci nie zaznali nigdy przebaczenia, dlatego o nie się nie zwracają. Och, córko. Mów światu o Moim miłosiernym Sercu. Mów o Mojej miłości wielkiej. Mów o Krzyżu, który jest dowodem tej miłości. Mów o zmartwychwstaniu, które może być ich udziałem. Mów, duszo, mów. Człowiek współczesny potrzebuje miłosierdzia. Potrzebuje tych zdrojów odżywczych, źródeł życia, tych promieni łask usprawiedliwiających i odradzających, oczyszczających i niosących życie. Duszo Moja. Świat tak odszedł od swego Stwórcy, że jeśli dusze oddane, ofiarne nie będą starały się oddać wszystkiego Mnie, swemu Bogu w zamian za miłosierdzie okazane duszom grzeszników, to szybko zginie, sam sobie na głowę sprowadzając zagładę. Dusze Moje ofiarne. Módlcie się za grzeszników. Ofiarujcie się Mnie w zamian za łaski dla grzeszników. Ofiarujcie całe swoje "ja", całe jestestwo, wszystko, co was stanowi, kim jesteście w swym życiu. Oddajcie Mi siebie, swoje serce, duszę, ciało i wolę. Złóżcie siebie na ołtarzu miłości miłosiernej. Ja połączę waszą ofiarę z Moją i przedstawię jako miłą Bogu. Czasu jest tak niewiele. A tak dużo dusz nie chce słuchać! Módlcie się, dusze ofiarne. Módlcie się. Bo czas już się kończy. Módlcie się.

Ziarna Moje zdrowe i dorodne, módlcie się! :: 14 września 2007

DUCH ŚWIĘTY: Ja Duch świata, Duch Wszechrzeczy, Duch Miłości między Ojcem a Synem. Ja Miłość odwieczna, Siła Stwórcza. Ja Miłość jednocząca Trójcę Świętą z Maryją Dziewicą. Ja Duch Boży. Wołam do ciebie, ludu Mój. Ludu niewierny, ludu upadający nieustannie, ludu grzeszny. Ile jeszcze patrzeć będę na twoje grzechy, na ból dzieci Moich, na kłamstwa, oszustwa, na prywatę. Ile będę jeszcze cierpieć obrazę Maryi Niepokalanej, twej Matki? Ile jeszcze narodzie Mój będziesz obrażał Boga swego i odrzucał Jego miłosierne ramię. Posłałem do ciebie proroków, posłałem świętych, posyłam Matkę, Królową Nieba i Ziemi. A ty tkwisz w błędach swoich! A ty udajesz, że nie słyszysz! A ty odrzucasz Moją pomoc!
Módl się, narodzie Mój! Módl się o mądrość tych, co na górze stoją! Módl się o światło Ducha Świętego, aby oświeciło ich umysły! Módl się o miłość w sercach rządzących, o siłę przetrwania Prawdy, moc zwycięstwa Prawdy.
Widzę, narodzie Mój, twoje cierpienie. Widzę twoją mękę i ból. Widzę dzieci Moje zgnębione, osamotnione. Widzę dobro i zło w tym kraju! Widzę winę i ofiarę. Widzę drogę wyjścia. Nie lękaj się, narodzie! Ja jak przez sito przesiewać będę i oddzielać ziarna od plew, dobro od zła! Kto ma uszy niechaj słucha, kto ma serce, niech wybiera.
JEZUS: Ja Pan mówię ci: Idź drogą, którą ci wyznaczam, którą pokazuję. Tą drogą jestem Ja - Król i Władca ziemi. Tą drogą jest Matka Moja, Królowa i Władczyni ziemi. Tą drogą jest wiara żywa, prawdziwa, ufna, heroiczna aż po Krzyż. Innej drogi nie ma. Środkiem wejścia na tę drogę jest intronizacja dokonana w każdym polskim sercu. W każdym! Módl się, zatem, ludu Mój wybrany! Módlcie się wy, którzy wierzycie i ufacie, kochacie i cierpicie! Módlcie się o oddanie wszystkich serc zjednoczonym Sercom Jezusa i Maryi. Jeśli tego, narodzie Mój, nie dokonasz, cierpieć będziesz jeszcze bardziej. Ale Ja mam miłosierne oblicze. Wejrzę na małego, pokornego, cierpiącego i pomogę mu. Wtedy Ja ujmę się za krzywdzonymi, poniżanymi, gnębionymi, oszukiwanymi. Wtedy Ja będę miał dwa oblicza. Dla Moich wybranych - oblicze miłosierne. Dla tych o nieugiętym karku, sercu lisa, duszy złodzieja, o oczach kłamcy - oblicze sprawiedliwości. Wtedy to dokonam przesiewu. Wtedy oddzielać będę ziarna od plew, dobro od zła, lud mój pokorny od dusz nieugiętych. Och, zadrży ziemia, poruszone zostaną niebiosa, przyroda za trzęsie się przed Stwórcą swoim. Wszystkie moce będą poruszone. Wtedy Ja Pan przyjdę na ziemię, aby zebrać Mój plon, a aniołowie Moi odrzucać będą to, co zgniłe, marne, zwiędłe, zarobaczone. Zbiorą dla Mnie kłosy dorodne, zdrowe, silne i dojrzałe. Te umieszczę w swoich spichlerzach i tak zgromadzone przechowywać będę razem, aby z czasem użyć je do ponownego zasiewu. Wtedy zaś, nie będzie już ziarna zarażonego, nie będzie ziarna chorego, zgniłego. Tylko zdrowe ziarno posieję i dawać ono będzie duży plon, dorodny i zdrowy. Ziemia zmieni swe oblicze, powróci harmonia, ład i porządek natury. Człowiek żyć będzie w przyjaźni z przyrodą, którą ponownie oddam mu pod panowanie.
A ty, ludu Mój, który masz być przywódcą innych narodów, módl się. Spośród ciebie wybrałem tych, którzy prowadzić cię będą, którzy już prowadzą Dzieło Moje, w których już dokonał się triumf Serc naszych Zjednoczonych. Ten triumf rozrośnie się, rozejdzie się. Opanuje całe narody.
A kto go nie przyjmie, kto się nie przyłączy, kto odrzuci miłość Boga, sam wybierze sobie swoją przyszłość, sam na siebie kręcić będzie bicz. Ja Jestem Bogiem miłosiernym. Ja kocham dzieci swoje i pragnę, pragnę, aby wszystkie włączyły się w Dzieło Moje. Będę przemieniał ludzkie serca, dotykał i czynił wszystko, aby dusze Moje przyjęły słowo, które do nich kieruję. Wy zaś, którzy już doświadczacie triumfu Mego w sercach waszych, módlcie się za innych o szybkie ich nawrócenie. Ja daję jeszcze czas, choć jest on już krótki. Ale miłosierdziem jestem i cierpię bardzo z powodu tych, co odrzucają życie, a wybierają śmierć. Módlcie się dusze wybrane, umiłowane, ofiarne za braci swoich, aby w nich zatriumfowała miłość Moja i Matki Mojej Błogosławię wam, ziarna Moje zdrowe i dorodne. Bóg Stwórca Wszechświata.

Uwierz! Nie czyham na twoje "tak" wobec Krzyża! :: 14 września 2007

JEZUS: Dusze Moje wybrane. Ranicie Mnie okrutnie swoim lękiem przed Krzyżem, swoimi obawami przed podjęciem Krzyża. Jakże często stykam się z waszym "nie" wobec Krzyża, który wam jest przypisany. Wasze "nie" wynika ze strachu przed cierpieniem. Zdaje się wam, że jeśli powiecie "tak", Ja narzucę wam Krzyż większy niż ten, który dźwigacie. Och, dziecko! Pomyśl! Jak mnie traktujesz? Jakie masz o Mnie zdanie! Mówiąc "nie" z tego powodu, nazywasz Mnie Bogiem okrucieństwa, Bogiem, który czyha na duszę, aby obarczyć ją cierpieniem! Dziecko! Spójrz, jak Mnie osądzasz! Spójrz, jak rani Mnie twoje zdanie o Mnie! Spójrz, że mówiąc "nie" czynisz to również z egoistycznych pobudek. Boisz się o siebie. Nie tak postępuje dusza wybrana. Wyjaśnię ci, umiłowanie Moje. Spójrz w Moje oczy. Widzisz w nich łagodność, czułość, miłość iście matczyną. Uwierz! Nie czyham na twoje "tak" wobec Krzyża. Ja czekam na ciebie z miłością, aby zlać ją na ciebie w momencie twojej decyzji na "tak". Gdy godzisz się na Krzyż, dokonuje się ogromna przemiana w twojej duszy. Otwiera się ona na rzeczywistość Boga. Otwiera się na Mój Krzyż. Otwiera się na Moją miłość. W tym momencie przystępują do ciebie aniołowie i przejmują twój Krzyż podając go Mnie. Aniołowie zaś pomagają tobie kroczyć przy Mnie niosącym twój Krzyż. Wystarczyło twoje "tak", twoja zgoda na Krzyż, twoja gotowość na jego przyjęcie, a dokonało się coś bardzo ważnego. W twoim sercu cierpienie zamienia się w miłość, która promieniuje na twoje otoczenie. Zalewa cię pokój i ufność. Krzyż pozostaje ten sam, ale twoje nastawienie zmienia wszystko inne. Twój Krzyż staje się dla ciebie i twoich bliskich środkiem zbawienia. Módlcie się, dusze wybrane, abyście szczerym sercem mówiły codziennie "tak" na swój Krzyż. Nie rańcie Mnie obawami przed Krzyżem.

Uwierz w sercu w Jej miłość :: 15 września 2007

JEZUS: Dusze Moje umiłowane. Następną rzeczą, która tak bardzo rani Mnie, jest wasza oschłość wobec Mojej Mamy. Dzieci. Miłość Mojej Mamy do was nie da się do niczego przyrównać. Jest tak ogromna! Jest miłością Bożą. Wszak z Bogiem jest zjednoczona. Na swojej drodze życia spotykasz często Moją Matkę. Ona wyciąga ramiona do ciebie i z ogromną czułością mówi: Synku! Córeczko! Pragnę cię przytulić. Ty zaś bardzo często wtedy nie dostrzegasz tych ramion lub też odmawiasz w pośpiechu i niedbale jakieś "Zdrowaś Maryjo", czy "Pod Twoją obronę". Dziecko! To nie tak! Jak możesz ranić Tę, która kocha ciebie jak żaden inny człowiek? Jak możesz zasmucać Jej piękne Serce swą oziębłością! Po co dziecko mówisz tę modlitwę "Zdrowaś Mario"? Czy zastanawiałeś się kiedyś nad sensem słów? To przepiękna modlitwa. To modlitwa, w której nazywasz pięknie Moją Mamę - Pełną Łaski. To modlitwa, w której przywołujesz to cudowne zdarzenie sprzed 2000 lat. To Zwiastowanie może stać się twoim udziałem, jeśli będziesz modlić się sercem. Wypowiadając słowa tej modlitwy uczestniczysz w tej scenie, która nie ma sobie równej w historii ludzkości. Nie ma takiego cudu, takiej tajemnicy. Wtedy możesz się w tej tajemnicy zagłębić. Możesz wraz z aniołem pozdrowić Maryję. Wraz z Maryją odpowiadaj: Oto ja służebnica Pańska. Wraz z Nią przyjmuj wolę Ojca: Niech mi się stanie według słowa twego. Jaka głębia tkwi w tej modlitwie! Dziecko! Maryja może uczestniczyć w twoim życiu. Tylko "dopuść" Ją do swego życia! Pozwól na to twoje spotkanie z Nią. Wystarczy, że z rozwagą i miłością wypowiadać będziesz słowa modlitwy. Wystarczy, że zwracać się będziesz do Niej z każdym problemem. Wystarczy, że powierzysz Jej swoje życie. Ale nie rań Jej! Nie bądź obojętny, zimny! Nie odmawiaj w pośpiechu modlitwy! Uwierz w sercu w Jej miłość. I przyjmij Ją jako swoją Mamę. Nie rań więcej Jej i Mojego serca swoją oschłością wobec Matki Bożej.

Gietrzwałd - Jesteście uczestnikami wielkiego triumfu :: 16 września 2007

MARYJA: Dzieci Moje. Przychodzicie do Mnie tak licznie. Przynosicie radość Sercu Memu. Ja znam wasze serca. Błogosławię was już na samym początku naszego spotkania. Miłuję was. Jesteście Moimi wybranymi, umiłowanymi dziećmi. Jesteście wybranymi, umiłowanymi dziećmi Jezusa. Dzisiaj, mili Moi, ten czas jest bardzo ważny. Niebo przygotowało liczne łaski. Serca wasze doświadczać ich będą w obfitości. Jednak szatan chce zniszczyć Dzieło prowadzone przez Jezusa na ziemi. Dlatego przyobleczcie się dzieci w pokorę. Uniżcie się przed Bogiem i powiedzcie "tak" na Jego wezwanie. Pokornych szatan nie dotknie. Czystego serca boi się. Zatem, dzieci Moje. Razem uklęknijmy i uwielbijmy Jezusa. Razem przyjmijmy Go na Króla Serc waszych. Razem uznajmy Jego panowanie na ziemi. A obfitość łask będzie waszym udziałem. Módlcie się, dzieci, z radością, bo to czas radości i wesela. Dusza pokorna, czysta raduje się chwałą Nieba. Ma w sobie radość, którą posiadają święci i aniołowie w Niebie. I tego pragnę, abyście doświadczyły dzisiaj. Tego również pragnie Mój Syn. Niech chwała Boga w Trójcy Jedynego spocznie na was, otoczy was i wypełni. Niech z waszych serc popłynie pieśń chwały i uwielbienia. Niech dusze radując się śpiewają Panu. Niech weseli się każdy najmniejszy, bo Pan nadchodzi, bo Król pełen chwały nawiedza tę świątynię, bo już jesteście uczestnikami wielkiego triumfu. Błogosławię was Moi kochani i modlę się razem z wami. Matka Boża.

Gietrzwałd - Adoracja Najświętszego Sakramentu :: 16 września 2007

MARYJA: Dzieci Moje. Ja Matka Jezusa Chrystusa, Matka Boga stoję przed wami. Rozchylam ramiona i mówię do ciebie córeczko, do ciebie synku: Kocham cię. Jezus ofiarował tobie Mnie, abyś nie był samotny. Abyś nie był zagubiony w swoim życiu. Abyś dziecko znał drogę i miał, z kim tą drogą iść. Jezus ofiarował tobie Mnie, abyś dziecko nie błądził, nie szedł dłuższą drogą, ale abyś poznał drogę miłości. Dzieci. Przyszłyście tutaj do Mnie. Tutaj króluję Ja - Maryja, Pani Gietrzwałdzka. Tutaj jest Mój dom. Ale to też jest twój dom. Dom matczyny. Przyszedłeś dziecko, obciążony problemami, trudnymi sytuacjami, konfliktami, brakiem zdrowia, problemami rodzinnymi, finansowymi. Przyszedłeś tutaj do Mnie, do Matki twojej. Złóż na Moje ręce twoje problemy. Pragnę ciebie dziecko odciążyć, pragnę zdjąć z ciebie ten ciężar. Dziecko. Powierz wszystko Mnie, swojej Matce. Ja, jako Matka zajmę się wszystkim. W zamian przyjmij Mój pokój, Moją miłość. Przyjmij dziecko, miłość Jezusa. Niech spłynie na ciebie Jego miłosierdzie. Przyjmij dziecko Mnie jako twoją Matkę. Pozwól, że Ja będę towarzyszyć ci w każdej chwili, w każdej sekundzie. Pozwól dziecko, że będę ci gwiazdą przyświecającą drogę. Pozwól, że będę twoją miłością do Jezusa, twoją miłością do bliskich, twoimi słowami i twoimi myślami. Pozwól, że przejmę całkowicie ster twego życia. Pragnie tego Jezus wiszący na Krzyżu i przekazujący Mnie Matkę tobie. Pragnę tego Ja stojąc pod Krzyżem i przyjmując miłość Syna jako swoją. Nie lękaj się dziecko. Powiedz "tak" na ten dar Jezusa dla ciebie. Przyjmij Mnie jako swoją Matkę. Ja przygarniam cię do Mojego Serca i błogosławię jako Moje dziecko. Od tej pory będziesz Moim Jezusem, którego uczyłam chodzić, mówić, uczyłam modlitwy. Dzieci przyjmijmy razem ten dar. Ja przyjmę was, wy przyjmijcie Mnie. Błogosławię was dzieci umiłowane.

Bóg zanurza cię w swojej miłości :: 17 września 2007

BÓG: Chodzisz, dziecko, stale w obecności Boga. On nieustannie podtrzymuje duszę twoją przy sobie zalewając ją łaskami. Dzieje się to bez przerwy. Gdyby, choć na chwilę przestały spływać łaski z Nieba, świat zniknąłby, zginąłby, przestałby istnieć. Tak, więc, nawet wtedy, gdy wydaje ci się, że nic nie otrzymałaś danego dnia, wiedz, że Bóg obdarzał cię licznymi łaskami. Dziękuj nieustannie, bo nie znasz, nie wiesz o większości z tych łask. Nie domyślasz się ich i nie dostrzegasz. A Bóg zanurza cię w swojej miłości sam będąc Miłością, wypełnia sobą, czyli Miłością wszystkie doliny. W Nim, czyli w Miłości poruszasz się, oddychasz Nim. Wszystko czynisz w Miłości. Świat skąpany jest w Miłości. Dramatem zaś świata i każdego człowieka jest niedostrzeganie Miłości, czyli Boga i szukanie wiecznie Go, choć On jest przy każdym i w każdym człowieku, choć go otacza i opiekuje się nim. Staraj się dzisiaj rozważać tę prawdę. Bóg Jest. To słowo "Jest" ma głębokie znaczenie. Tę prawdę trzeba przeżyć, doświadczyć, poczuć sercem, duszą, rozważyć umysłem. A Ja dam ci ku temu Moje światło. Bo ja Jestem córeczko. Ja Jestem.

Przez rany Mego Syna patrzę na ciebie :: 17 września 2007

BÓG OJCIEC: Dałem ci Syna. To On staje między tobą a Mną. To przez Jego rany patrzę na ciebie. Dzięki temu, dziecko, widzę ciebie jako umiłowanego Syna, a nie grzesznika. Łącz zawsze swoje cierpienie z Jego męką. Ja z miłością przyjmę wszystko od Mego Syna. Czy zdajesz sobie sprawę z ogromu Mej miłości? Ja Stwórca dałem Syna Mego, aby odkupił was, grzeszników i uczynił na powrót dziećmi Moimi. Dałem wam grzesznym, Świętość Moją największą i pozwoliłem, aby cierpiał jak najgorszy grzesznik. Gorzej jeszcze, bo cierpień Jego nie da się z niczym porównać. Tylko Miłość może posunąć się aż tak daleko. Teraz patrzę na was przez pryzmat cierpienia Syna, przez Niego samego. Wtedy w Sercu Moim rodzi się litość, przebaczenie, wzruszenie, miłość i przyjmuję was jak Syna. Czy słyszysz to, dziecko Moje? Czy rozumiesz? Przyjmuję ciebie jako Mojego Syna - Jezusa Chrystusa i tak cię kocham. I taką miłością cię obdarzam. Całego ciebie zanurzam w Jego Krwi, która miłosierdziem samym jest. Obmywam cię z twoich słabości, a nicość twoją zamieniam na szaty Jezusa. Oczyszczony Jego Krwią, przybrany w Jego szaty stajesz przede Mną jako Mój Syn - Jezus Chrystus. Dokonuje się twoja przemiana, przemiana duszy, serca, umysłu, woli. Przyjmując Krzyż, śmierć i zmartwychwstanie, korząc się przede Mną i przyjmując Moje miłosierdzie, stajesz się, duszo umiłowana, Jezusem Chrystusem - duszą w Niego przemienioną, uformowaną na Jego kształt i podobieństwo. Nie zmarnuj tego. Zachowuj w sobie tę formę, zachowuj ten kształt. Jak najdłużej! Im dłużej pozostajesz bez upadku, tym bardziej trwały zyskujesz kształt Jezusa. Tym łatwiej ci trwać w wierności i miłości do Boga. Zatem módl się o to, aby nie zatracić tego kształtu. Módl się, aby każda dusza została dotknięta miłosierdziem, aby je przyjęła i została uformowana na podobieństwo Jezusa Chrystusa.

Ja jestem odżywczym zdrojem miłości :: 18 września 2007

JEZUS: Ja jestem Miłosierdziem. Cały pokryty ranami. Z Mojego Ciała wypływa Krew. To ona niesie ze sobą Miłosierdzie. To Miłosierdzie spływa na was ze Mnie, z Krzyża. To Ja jestem tym odżywczym zdrojem litości, przebaczenia, i miłości. To Ja cały jestem Miłosierdziem, bo cały byłem poraniony i z każdego centymetra Mojego Ciała wyciekała Krew. Dzieci! Wiszę na Krzyżu, a Ciało Moje całe w ranach. Te rany wołają o Moim Miłosierdziu! One krzyczą o Mojej miłości do was, do grzeszników! Dziecko! Każda kropla Krwi wyciekająca ze Mnie to skarb! W niej cały jestem Ja. Całe Moje Miłosierdzie. Spójrz dziecko na Boga Ukrzyżowanego! Spójrz na otwarte Ciało dla ciebie. Spójrz na porozrywane ścięgna, pogruchotane kości. Spójrz na zmiażdżone tkanki. Spójrz dziecko na płaty skóry zwisającej z pleców. Spójrz na żywe obnażone tkanki i kości. Spójrz na twarz zalaną Krwią. Spójrz na dłonie i stopy przebite na wylot. Popatrz na bok. Rana tak wielka, że można dojrzeć serce! A serce! Serce tak delikatna część ludzkiego ciała i tak ważna. To biedne serce poranione, ubiczowane, oplute, obrażane, przebite włócznią! Ono pęka od nadmiaru zła, jakie czynią ludzie! Ale bije dla ciebie! Dla ciebie przyjmuje kolejne razy i dla ciebie godzi się na przybicie gwoździami do Krzyża! Dla ciebie godzi się na szyderstwa, wyśmiewanie, na upokorzenia! I kocha! Kocha tak bardzo, że ta miłość daje siłę, aby żyć mimo tylu zadanych ran. To miłość Moja do ciebie kazała Mi podjąć ten Krzyż i nieść go aż na sam szczyt. To ona podtrzymywała mnie przy życiu, abym umarł za ciebie na Krzyżu, dokonał twego zbawienia. To ona pomogła Mi do końca wytrwać w woli Ojca i obdarzać nią wszystkich oprawców i szyderców. To ona kazała Mi pozostawić ci to, co było Moim najcenniejszym skarbem - Matkę, i podarować ci jako twoją na zawsze. To miłość dziecko, Moja miłość do ciebie dzisiaj ofiarowuje się tobie prosząc, abyś tę ofiarę przyjął jako swoje zbawienie! Miłuję cię, dziecię Moje i wołam o Moim Miłosierdziu. Czy zechcesz Mnie przyjąć? Jezus Chrystus Miłosierny.

18 wrzesień 2007 :   Po powrocie z Medziugorje zostaliśmy przynagleni do życia orędziami Królowej Pokoju (kamieniami przeciwko Goliatowi). To dla nas czas przygotowania do jakiegoś ważnego wydarzenia.

JEZUS: „Córeczko. Przygotowuję świat na Moje przyjście. Ale wiele dusz odwraca się ode Mnie. Wiele nie chce Mojej miłości, odrzuca świadomie zbawienie, przyjmuje zło. Posyłam Moją Matkę. Ona swoją matczyną troską obejmuje serca ludzkie. Ona całą swą czułość zlewa na was. Och, dzieci. Jak bardzo cierpi Jej Serce. Jest obolałe tak, jak i Moje. Tyle zła jest w sercach ludzkich. I wy, Moi umiłowani, jesteście atakowani przez zło. Ale nie poddawajcie się. Ja, Moich wybranych, umiłowanych, oddanych chronię. Ja was, dzieci Moje, otaczam swoją opieką i nie pozwolę, aby stała się wam krzywda. Proszę, abyście trwali na modlitwie.

Dzieci - modlitwa! Ciągła i nieustanna modlitwa. Jakie to ważne. Modlitwa jest wzniesieniem się duszy ku Niebu. Jest wyjściem człowieka z siebie i stanięciem przed Bogiem w gotowości przyjęcia Go. Och, dzieci. Nawet nie domyślacie się, jak wielkie znaczenie ma każda modlitwa płynąca z serca ludzkiego. Dusza, która unosi się w modlitwie do Boga rzeczywiście i prawdziwie z Nim obcuje. Mając kontakt z Bogiem, który jest Miłością Doskonałą, jest przez Niego dotykana i przemieniana. Bóg oczyszcza duszę z jej słabości. Czyni to delikatnie, stopniowo, powoli. Ale im częściej się modlisz, tym częściej Bóg dokonuje w tobie oczyszczenia i przemiany. Dziecko. Modlitwa to jeden ze skarbów, jaki Bóg ofiarował każdemu człowiekowi. To jeden ze środków do uświęcenia. To również swego rodzaju tajemnica, jaka dokonuje się między Stwórcą, a stworzeniem.

Dzieci. Pragnę zachęcić was, pragnę poprosić was: módlcie się jak najczęściej. Módlcie się sercem. Niech płynie z waszych serc modlitwa szczera, modlitwa żarliwa, prawdziwa. Rozmawiajcie ze Mną, jak z osobą, którą widzicie. Bo Ja jestem Bogiem osobowym. Chcę poprzez modlitwę dokonywać przemiany waszych serc. Chcę was przygotować. To, co już niedługo nastąpi, będzie dla przygotowanych przeżyciem miłości. Dla nieprzygotowanych będzie cierpieniem. Przyjdę na ziemię z potęgą Mojej Miłości. Jej wielkość, potęga i moc dla serc miłujących będzie szczęściem. Dla serc zamkniętych na miłość będzie ogromnym wyrzutem sumienia, tak bolesnym, że konać będą z powodu bólu serca i duszy, z powodu smutku własnych grzechów, z powodu zderzenia Wielkiej Miłości z brakiem Miłości. W takiej duszy zderzą się dwa światy. Tego zderzenia wielu nie wytrzyma.

Dlatego dzieci, jeszcze raz proszę, jeszcze raz przynaglam: módlcie się, módlcie się, módlcie się. A modlitwa dokona przemiany waszych serc, a w konsekwencji - waszego życia. W wymiarze Kościoła dokonają się również zmiany. Dobro objawiające się w jednym członku, rozprzestrzenia się na całe Ciało. Uzdrowienia doświadcza cały Kościół. Im więcej zdrowych tkanek, tym szybciej uzdrawiane jest całe Ciało. Dlatego módlcie się, módlcie się, módlcie się. Pamiętajcie, że choroba może zaatakować z każdej strony. Tylko modlitwa może uchronić was od „infekcji”. Tylko kamienie, o których Moja Mama mówi w objawieniach są rzeczywistą siłą przeciwko szatanowi. Każdy z tych kamieni [Eucharystia, Różaniec, Biblia, Post, Spowiedź] jest modlitwą. Wystarczy, że zaangażujecie serce. Wystarczy, że czynić wszystko będziecie z potrzeby serca. Wystarczy dzieci, że to serce będzie dyktować wam, który z kamieni podjąć.

Dzieci. Serce. Serce ma wielkie znaczenie. Serce przybliża człowieka do Boga. Serce jest siedliskiem uczuć. Serce jest skarbcem Miłości. Czyniąc wszystko sercem, czynisz z Miłością, z Miłości i dla Miłości. A więc, w tobie samym tej Miłości jest coraz więcej. W ten sposób pozwalasz, aby mieszkała w tobie Miłość, żyła Miłość, mówiła Miłość, czyniła wszystko Miłość. Zbliżasz się do Boga, czyli Miłości. Napełniasz się Miłością. A twoja przemiana w Miłość ma swój wydźwięk w całym Kościele. To cały Kościół doświadcza tej Miłości, napełnia się Miłością, doświadcza przemiany. Ta Miłość dotyka inne członki Mistycznego Ciała i dokonuje się odrodzenie. Każda modlitwa, modlitwa pojedynczego człowieka ma znaczenie globalne, znaczenie dla całego Kościoła. Pamiętaj. Od twojej modlitwy zależy tak dużo. Módl się duszo miła Bogu. I pamiętaj, że samą modlitwą masz swój udział w odkupieniu świata, w nawróceniu grzeszników, w apostolstwie miłości i miłosierdzia. Módl się duszo sercem. Niech miłość wypełni serce twoje. Niech inne dusze doznają dzięki tobie uzdrowienia. Błogosławię cię duszo wybrana, umiłowana. Błogosławię cię. Jezus Chrystus.”                                                

 

Zaproszenie do Włoch

Sługa Boża siostra Konsolata Betrone (18 września 2007)

 

s. Konsolata: „Pragnę zaprosić was do Włoch. Moi mili najmniejsi. Pragnę zaprosić was na szczególne spotkanie z Bożą miłością. Bóg dokonuje wielkich dzieł w wielu duszach. Potem poprzez te dusze dokonuje następnych w kolejnych duszach. Nasz ukochany Pan, Jezus Chrystus udzielił mi pięknej łaski, wspaniałej łaski. Obiecał, że również po śmierci będę przyprowadzała do Niego rzesze najmniejszych. Obiecał również, że te rzesze będą się rozrastać w miliony. Oto nadchodzi ten czas, gdy rzesze najmniejszych będzie można liczyć w milionach. Oto nadchodzi czas łaski, jakiej udzielił mi dobry Bóg. Kochani Moi najmniejsi.

Pragnę zaprosić was w czasie, gdy Jezus Chrystus, umiłowany mój Oblubieniec, będzie udzielał szczególnych łask za Moim pośrednictwem. Bóg zawsze dotrzymuje raz danego słowa. On zapewniał mnie o tym kilka razy. A więc Jego słowo stanie się ciałem. Raduję się ogromnie, że Bóg w swej wielkiej miłości i dobroci pozwolił mi na przychodzenie do was, aby zachęcić do udziału w uroczystościach w niedzielę Bożego Miłosierdzia. On w swym wielkim miłosierdziu pochylając się nade mną, duszą bardzo nędzną i niczym niewyróżniającą się, aby przeze mnie mówić światu o swej miłości, aby podać biednej ludzkości sposób na kroczenie ku świętości.

Podał narzędzie. Jest nim modlitwa. Bardzo krótka i prosta, ale jakże bogata w treść i znaczenie. Posiadająca moc daną od Boga, zwyciężająca szatana, podnosząca z upadku, jednocząca serce ludzkie z sercem Boga, ściślej wiążąca duszę z Duchem. Tę modlitwę: Jezu, Maryjo kocham was, ratujcie dusze! - już znacie. Wielu z was modli się nią. Chcę wam zwrócić uwagę na sposób, w jaki ją wypowiadacie. Kochani. W słowach jest wszystko zawarte. Jest w nich cały Bóg ze swą miłością i miłosierdziem. Jest Jego Matka, będąca również naszą Matką. Jest miłość jednocząca Trójcę z Niepokalaną i rozlewająca się na wszystkie dusze. Jest troska, aby zbawienie dotknęło każdej duszy. Dzieci. Głębia tej modlitwy jest ogromna. Rozważając każde słowo, można by zatonąć w kontemplacji miłości Stwórcy. Pragnę was zaprosić, abyście świadomie wypowiadali każde słowo tej modlitwy, abyście sercem je wypowiadali, aby to serce wasze śpiewało tę pieśń. Proszę również, abyście śpiewali ją od chwili przebudzenia, do zaśnięcia. Niech myśli wasze nie zajmują się niczym, tylko tą modlitwą. Rano wstając nie martwcie się o dzień, o pracę, o rodzinę. Wy módlcie się Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze. Wasze myśli zajmą się Jezusem i Maryją, wasze serca przylgną do Boga i Matki, wasze dusze jednoczyć się będą z Niebem, a Niebo zatroszczy się o was.

Doświadczyłam tego wielokrotnie. Problemy same się rozwiązywały, trudne sytuacje znikały, nadmiar pracy również. Nie czułam ciężaru obowiązków, bo wszystko czyniłam z miłości dla Jezusa, Maryi i dusz. Wy również tak możecie i tak czyńcie. Dusze maleńkie, dusze najmniejsze przylgnijcie sercem poprzez tę modlitwę do Jezusa i Maryi. Stańcie się maleńcy jak dzieci, aby Jezus i Maryja mogli was nosić w Sercu. Odrzucajcie nieustannie natrętne, niepotrzebne myśli i wątpliwości.

Trwajcie w tej pieśni miłości i wzrastajcie w niej. A Jezus i Maryja błogosławić wam będą. Dusze natomiast poznacie w Niebie, gdy wyrażać będą wam swoją wdzięczność. Bo w Niebie ukochani, poznaje się również to, jak wiele otrzymaliśmy za sprawą modlitwy innych, często nieznanych nam osób. Módlcie się zatem tym nieustannym aktem miłości. Niech miłość Boża zagości w was. Niech miłość Maryi prowadzi was. Niech myśl o duszach pobudza was do wytrwałości.

Błogosławię was. Konsolata”

Czerwińsk - peregrynacja relikwii Świętego Dominika Savio :: 18 wrzesień 2007

Święty Dominik Savio:

 

Bóg obdarzył łaską moją duszę. Wybrał ją i przygotował do przyjęcia daru świętości. Najpierw obdarzył łaską oświecenia i świętości moich rodziców. Oni zaś kierowani tą łaską wychowywali mnie. Chcę zaznaczyć, abyś dobrze zrozumiał. To łaska kierowała moją duszą od najmłodszych lat. Łaska natrafiła na dobrze przygotowany grunt i wydała owoce.

 

Umiłowałem Niepokalaną i Najświętszy Sakrament. To były dwie moje miłości. Kierowany łaską już jako dziecko małe, pięcio, sześcioletnie czułem pragnienie oddania się Bogu, przynależenia do Niego, służenia Mu. Całym sercem umiłowałem naszą Niebieską Mamę. Tak. Dobrze Ją nazywasz. Ona jest Mamusią. Dla każdego dziecka jest najukochańszą Mamusią. To czułe słowo pasuje do Niej i do tych, co są prawdziwie dziećmi Bożymi.

 

Od najmłodszych lat dzięki łasce otrzymanej od Boga miałem w sobie Jego miłość. Tą miłością darzyłem Trójcę Świętą i Maryję - Mamusię. Miłość ta stale rosła w moim sercu. Nie zważałem na zaczepki kolegów. Dla mnie najważniejszą była miłość. Nie wyobrażałem sobie życia bez miłości. Tak ukochałem, że wszystko znosiłem z ochotą dla Jezusa i Maryi.

 

Prosisz mnie o opiekę. Dobrze. Będę wstawiał się za twoimi dziećmi, aby Bóg spośród nich powołał prawdziwie święte, dziecięce dusze. Będę prosił, aby mocno umiłowały Najświętszą Panienkę i Trójcę Świętą. Ty zaś nie lękaj się o nich. Mamusia ma ich w swojej opiece i już wychowuje stosując najlepszą, bo Bożą pedagogikę miłości. Módl się za nich i powierzaj Matce Bożej ich i siebie. Wtedy Jej duch działać będzie w tobie.

 

Dzisiejszy świat potrzebuje świętych i Bóg świętych powołuje. Mów o tym swoim dzieciom. Mów, bo oni chłoną te słowa. Módl się dużo, aby słowa twoje były natchnione. Gdy żyć będziesz miłością, pokornie i w ukryciu, twoje słowa nabiorą mocy Bożej, twoje myśli będą Boże, twoje czyny przepojone miłością Maryi będą niosły miłość i pokój.

 

Powierzaj siebie i dzieci Niepokalanej i często adoruj Najświętszy Sakrament, a moc Boża, Jego miłość, pokój będą w tobie i On wraz z Matką poprowadzi je. Będę modlił się za te dzieci, rodziny i za ciebie. Błogosławię was.”

 

Szatan ruszył do końcowego natarcia! : 19 wrzesień 2007

To mówi Pan:

 

„Przyoblekłem cię w nowe szaty. Albowiem Miłosierdziem jestem. Jeden twój akt ufności w Moje Miłosierdzie oczyszcza ciebie z grzechów i czyni cię niczym świętą. Jedna twoja modlitwa krótka wielbiąca Moje Miłosierdzie unosi duszę twoją ku Niebu. A Serce Moje otwiera się jeszcze szerzej i wypływają z niego całe zdroje Miłosierdzia dla biednych dusz. Jedna twoja myśl ufna skierowana do Mojego Miłosierdzia, a tysiące grzeszników dostępuje odpuszczenia win. Jedno słowo za konającymi, a Miłosierdzie Moje obejmuje ich dusze i wraz z Matką idą do Nieba.

Nie lekceważ sobie modlitwy do Mojego Miłosierdzia! Twoja cogodzinna modlitwa,(co najmniej) niech będzie dla ciebie najważniejsza. Uwierz w nieograniczoną moc modlitwy do Mojego Miłosierdzia.

Świat stoi na skraju przepaści. Świat już przechyla się nad tą przepaścią. Ale ufność okazywana Mojemu Miłosierdziu przez dusze takie, jak twoja, może ten świat uratować. Módl się często, nie tylko, co godzinę. Módl się z ufnością z wiarą, módl się żarliwie i z głębi serca. Módl się całą duszą, całym umysłem i wolą swoją.

Proszę, pragnę, oczekuję tego od ciebie. Zobowiązuję cię do tego, bo wiele otrzymałaś i wiele rozumiesz. Niech nic, żadna próżna, niepotrzebna myśl nie zajmuje twojego umysłu. Niech nic nie porusza twego serca. Uwolnij duszę od czczych zainteresowań. Tylko Bóg i Jego Miłosierdzie w głowie, sercu, duszy, na ustach.

Rozpoczęła się ostateczna bitwa! Szatan ruszył do końcowego natarcia! Ruszył z wielką siłą, wielką nienawiścią. Będzie starał się zniszczyć wszystko, czego dokonałem w sercach ludzkich. Będzie chciał zniszczyć Dzieło i dusze! Proszę trwaj zjednoczona w Mym Sercu, w Sercu Maryi. I pamiętaj: tylko Jezus! Nie poddawaj się żadnym nastrojom, myślom, które wprowadzają wątpliwości, zniechęcają czy odciągają ciebie ode Mnie. Do mnie należysz, Moją jesteś.

Szatan zaprzysiągł sobie zniszczyć dusze Mi poświęcone! Dlatego muszą one całkowicie zjednoczyć się ze Mną, bo same są jedynie słabością. Jego wściekłość wywołują te dusze, bo zabierają mu jego zdobycze, bo wyrywają ze szponów szatańskich wiele dusz. Ciebie też będzie próbował odwieść z tej drogi miłości. Ale ja jestem!

Matka Moja - Czystość, Niepokalana Dziewica - jest najlepszą bronią twoją. W Niej się ukrywaj i z Nią wszystko czyń.

Błogosławię cię, duszo umiłowana, apostołko Mej Miłości Miłosiernej. Jezus Chrystus.”

 

Apel Jasnogórski : 19 wrzesień 2007

 

Mówi Matka Najświętsza.

 

„Dzieci. Moja miłość opasuje serca wasze. Moja miłość otacza kulę ziemską. Bo Matką jestem i kocham was, dzieci Moje. Troszczę się o was jako wasza Mama i martwię się widząc tak liczne odejście dzieci Moich od Jezusa. Czas, jaki pozostał do oczyszczenia zapowiadanego już wcześniej przez Syna Mego i przeze Mnie jest krótki. Zatem wzywam was do jak najlepszego wykorzystania go.

Dzieci! Nawróćcie się! Tylko serca wypełnione miłością przejdą te trudne dni w pokoju. Dzieci! Tak często mówię wam o miłości, o jej znaczeniu w waszym życiu. Jezus dał świadectwo o mocy, potędze miłości swoim życiem, męką, śmiercią i zmartwychwstaniem. Wy jednak zachowujecie się tak, jakbyście nie brali tych słów dosłownie, ale symbolicznie. Dzieci! Miłość naprawdę zwycięża! Miłość naprawdę daje nowe życie! Miłość naprawdę prowadzi ku zmartwychwstaniu! Miłość, dzieci, dokonuje cudu przemiany ludzkiego serca. Miłość ma moc zmienić bieg historii, powstrzymać kataklizmy. Miłość naprawdę przenosi góry, kruszy skały, umacnia serca, jednoczy duszę z Bogiem. Miłość nadaje sens ludzkiemu istnieniu i jest największą siłą, jaką dysponuje człowiek.

Dzieci! Miłość! Przyjmijcie Miłość do waszych serc! Przyjmijcie Jezusa, który jest Miłością! Przyjmijcie Ojca, który jest Miłością i z tej Miłości do was, ofiarowuje swego Jednorodzonego jako Baranka za wasze grzechy! Przyjmijcie Ducha Świętego, który jest Miłością jednoczącą Ojca z Synem. Przyjmijcie Miłość i żyjcie nią, abyście byli pełni Miłości. Tylko dusze pełne Miłości przeżyją czas oczyszczenia w pokoju. Bo Miłość spotka się z Miłością. Bo Miłość przyciąga Miłość. Już teraz niektórzy z was tego doznają.

Jednak dzieci. Moje Serce bardzo cierpi. Bowiem widzę wiele biednych dusz, które są nieprzygotowane na to wielkie wydarzenie. W ich sercach brak Miłości. Te serca przeżyją ogromne cierpienie. To będzie ból, który przyprawi o śmierć wielu. Ten ból spowodowany będzie nagłym oświetleniem ciemnej duszy przez światło Miłości. Nagle dusza pozna bezmiar swej nędzy, grzechów przy jednoczesnym braku miłości z jej strony. Wyrzuty sumienia, wielki smutek i doznanie ogromu Miłości Boga sprawi tak wielkie cierpienie, że serce ludzkie pękać będzie z żalu. Dusze te w ciągu krótkiego czasu poznają jak bardzo raniły swego Stwórcę, jak wielkich cierpień były przyczyną oraz to, że mimo ich nędzy i grzechów Bóg je miłuje. To poznanie bólu zadawanego przez nich tak wielkiej Miłości, będzie ostatnim ciosem, który spowoduje agonię duszy.

To nie Bóg przyniesie śmierć. To brak Miłości w ludzkich sercach będzie przyczyną ich agonii. Dzieci! Wiem, jak bardzo niepokoją niektórych te słowa. Wiedzcie jednak, że ten, kto kocha, ma Boga w sercu, a więc Bóg z mocą swej Miłości już do niego przyszedł i gości u niego, ten się obawiać nie musi. Jeśli mimo to w twoim sercu jest lęk czy obawa, oznacza to, że jeszcze do końca nie ukochałeś, nie uwierzyłeś Miłości i nie zaufałeś. Módl się, zatem o Miłość, wiarę i ufność. A Ja, dzieci, wasza Mama będę z wami. Będę was prowadzić, będę wam pokazywać drogę do Syna. Będę was uczyła przyjmować Miłość, którą Bóg was obdarza. Będę pielęgnować tę Miłość w waszych sercach i ją pomnażać, abyście, gdy nadejdzie czas, byli przygotowani na to spotkanie z Bogiem, który jest Miłością. Błogosławię was, Moje dzieci. Wasza Mama”

 

Nie rań Mnie swoją niewdzięcznością! (Stacja IX) :: 20 września 2007

 

JEZUS: Dusze Moje. Dusze umiłowane. Miłość Moja otacza was stale. Nieustannie podtrzymuje was przy życiu. Nieustannie chroni was przed złem i nieustannie podnosi was z upadku. Dzieci. Wy jednak często tego nie dostrzegacie. Nie widzicie tej łaski, jaką was obdarzam pomagając wam wstać z upadku. Moja miłość jest z wami od chwili poczęcia aż po wieczność. Nie odstępuję was na krok. Jestem przy tobie duszo umiłowana w każdej sekundzie twojego życia. W tej dobrej i tej złej. Kiedy upadniesz, kiedy bardzo cierpisz, Ja szczególnie otaczam cię Moją opieką. Jest przy tobie Moja Mama. To Ona dziecko, podsuwa ci myśl o powstaniu. To Ona podpowiada ci sposób wyjścia grzechu. To Ona, jeśli Jej na to pozwolisz, pomaga ci się podnieść i zwrócić się do Mnie. To wszystko Ona. Bo jest Matką. Dziecko. W chwili, gdy powstajesz z upadku, gdy doznajesz Mego Miłosierdzia, Mego przebaczenia, jesteś szczęśliwy. Twoje serce przepełnia radość. Odchodząc od konfesjonału jesteś lekki, unosi cię Moje przebaczenie. Zrzuciłeś ciężar z serca. I co czynisz? Zapominasz o czujności. Folgujesz sobie i wchodzisz w wir życia takiego, jakie wiodłeś przedtem. Zapominasz nawet, aby Mi podziękować. Nie wielbisz Mego Miłosierdzia. Moje Serce miłosierne nie doznaje od ciebie chwały. Zachowujesz się tak, jakby ci się to należało, jakbyś przyszedł do sklepu, sprawę załatwił i koniec. Dziecko! A gdzie twoja miłość? Gdzie Ja - obiekt twojej miłości? Gdzie wdzięczność twoja? W tym momencie, dziecko, zadajesz mi ból! Potraktowałeś Mnie urzędowo! Nie jestem dla ciebie kimś bliskim, tylko urzędnikiem, który pomógł ci pozbyć się twoich kłopotów. Och, dusze Moje umiłowane! Ten moment przebaczenia - powinien dla was być najcudowniejszym momentem. Momentem szczęścia, momentem uniesienia, kiedy dusza przepojona wdzięcznością do Boga, swego Stwórcy, wyśpiewuje Mu pieśń dziękczynną, pieśń chwały. Ta chwila powinna być przez was przedłużana. Rozciągnij ją na cały dzień, na tydzień, na miesiąc. Wielbij Boga, sław Jego Miłosierdzie! Głoś światu Jego wielką dobroć i nie bądź niewdzięcznikiem. Nie rań Mnie więcej swoją niewdzięcznością! Nie traktuj Mnie przedmiotowo.

 

Czasy będą jeszcze trudniejsze : 21 wrzesień 2007

 

DUCH ŚWIĘTY: „Jam Duch Jezusa. Jam cię dzisiaj zrodził. Ja ciebie prowadzę. Odkąd Bóg Ojciec powziął myśl o powołaniu ciebie do życia, odtąd Ja błogosławię cię i przygotowuję do misji. Ja Duch Jezusa, który prowadziłem proroków. Ja Duch Boga, który jestem Oblubieńcem Niepokalanego Poczęcia. Ja, który jestem Miłością Ojca do Syna i Syna do Ojca, Ja, który jednoczę Trójcę Świętą i dokonuję zjednoczenia Jej z Dziewicą Przeczystą, Ja Duch Święty prowadzę ciebie. Tyś Moja, natchniona, Tyś oblubienicą. Wybrałem ciebie i prowadzę. Daję natchnienia i stale odradzam. Podtrzymuję, gdy twój krok się chwieje. Ja sprawiam, że trwasz przy Bogu mimo pokus. Ja sprawiam, że miłujesz Boga. Ja daję ci Miłość do Najświętszej Maryi Panny. Ja w serce twoje wlewam ten ogrom Miłości obejmujący całe Niebo i ziemię. To Ja daję ci wytrwałość, siłę do ciągłej walki, zapał i energię.

To Ja, który ciebie wybrałem, namaściłem i posiadłem. To Ja tobą kieruję i kierować będę. Bo pragnę duszy twojej, bo Ją ukochałem i uświęciłem. To łaska Boża działa w tobie i to ona wspiera ciebie. Bez niej, beze Mnie, nic byś nie uczyniła, bo słabą jesteś duszą, nędzną i lichą.

Stale poddawaj się Memu działaniu. Stale ukrywaj się w Sercu Matki. Łącz się z Jezusem Ukrzyżowanym i Ojcem. Módl się i proś Niebo całe o wstawiennictwo. Bo wielkich dzieł będę dokonywał przez ciebie i tę Wspólnotę. Ale serca wasze, dusze, ciała, umysły, wola i życie całe musi należeć do Mnie. Wtedy będę mógł działać. Miłuję cię. Należysz do Mnie, do Ducha Jezusa. Należysz do Jego Krwi. Jesteś szafarką Boga, a to odpowiedzialna funkcja. Jako, że świadoma jesteś przynajmniej po części swej roli, pamiętaj, że masz nieustannie, nieustannie, nieustannie! oddawać Mi wszystko.

Wszystko! To słowo niech będzie w tobie i niech ci przypomina: Każdą najdrobniejszą rzecz, sprawę, myśl, uczucie - wszystko! oddajesz Mnie. Sobie nic nie pozostawiasz. Bo Moją jesteś. Bo Ja chcę być całkowitym, wyłącznym twoim Panem, Panem twego serca, myśli, słów, woli, rodziny, pracy. Wszystkiego! Tylko wtedy będę mógł pełnić swoją wolę w tobie, a ty ją będziesz przyjmować w sposób doskonały.

Czasy już są trudne. Będą jeszcze trudniejsze. Ale dusze, które należeć będą całkowicie do Mnie, tego nie odczują. Całkowicie zjednoczone z Bogiem, żyć będą Bogiem, Jego Miłością i cały czas w sercu ich gościć będzie pokój. Ci zaś, co dzielić będą serca między Boga, a świat ludzki, ci, powiadam, będą cierpieć smutek, przygnębienie, lęk, obawy. Będą targani wątpliwościami. Szatan będzie kusił i zdobywał dusze. Nie da się jedną nogą stać na skale, drugą zaś w grzęzawisku, bo bagno wciągnie. Trzeba stanąć na skale.

Trzeba duszę wznieść ku Niebu. Trzeba serce oddać całkowicie Bogu. Tylko wtedy będzie się mocnym Mocą Boga. Będzie się silnym Jego siłą. Będzie się kochać Jego Miłością. A w sercu będzie odwaga płynąca ze zjednoczenia.

Módl się o takie zjednoczenie jak największej ilości dusz z Jezusem, o całkowite ich oddanie, o wierność ich i ufność aż po Krzyż. Błogosławię cię. Niech miłość Moja i pokój spocznie na tobie i przez cały ten dzień poprowadzi. Duch Święty, Twój Oblubieniec”

Polska będzie świecić światłem Miłości : 21 września 2007

JEZUS: Dzieci Moje umiłowane! Mówiłem Wam już, żebyście się nie troszczyli o los waszej planety. Wasz kraj - Polska jest jej częścią, ale jakże uprzywilejowaną! Polska będzie świecić światłem Miłości na inne kraje. Będzie ona świecznikiem Europy i świata.
Intronizacja Chrystusa na Króla Narodu Polskiego
nastąpi w czasie, gdy wszyscy poznają, że Ja Jestem, dlatego Dzięciątka Moje, nastąpi to szybciej, niż Wam się wydaje!
Jakże ukochałem wasz kraj! Jakże jest On Moim umiłowanym dzieckiem. Jesteście wybrańcami Moimi. Dziedzicami. Dziękujcie Bogu Ojcu za to. Wasz Pan Jezus Chrystus Król.

Takiego ostrzeżenia nie było jak świat istnieje : 21 września 2007

Mówi Pan: Drogie dzieci! Każdy znak, który od Ojca Mojego pochodzi wywołuje wśród ludzi panikę. Ludzie wiedzą, że jeżeli Bóg daje znak to on coś oznacza i coś zapowiada. Przeważnie zapowiada klęskę nieurodzaju, plagę, wojnę. Świat stoi w przededniu ostrzeżenia. Takiego ostrzeżenia nie było jak świat istnieje. Każdy człowiek żyjący na tej ziemi będzie wiedział, że pochodzi on od Boga. Po ujrzeniu go i dotknięciu nim serce ludzkie będzie mdleć i wzywać Bożego Miłosierdzia, aby je okryło. Drogie dzieci, każde z was zobaczy na własne oczy otwarte Niebo, które dotknie serca wasze. Waszym ratunkiem będzie modlitwa, jeżeli będziecie mieć siłę się modlić i ucieczka pod Matczyny Płaszcz. Dobrzy jeszcze bardziej zwrócą się do Boga i będą żyć w zażyłości z Nim. Ci, którzy ze złem się bratają porzucą je, zaś ci, którzy opowiedzieli się za złem do niego się zwrócą i przy nim pozostaną. Powstanie chaos. Świat będzie się przygotowywał do walki ze złem, gdyż rozwścieczone zło wypowie wojnę, która przyniesie zwycięstwo miłości i to tylko ona pozostanie na ziemi. Na ziemi zapanuje pokój. Nie będzie już podziałów na tych, którzy są dobrzy czy źli. Nie lękajcie się, gdyż i Ja i Moja Mama osłonimy serca wasze i rodziny wasze. Nie lękajcie się, gdyż Moi Aniołowie pomogą wam i będą wam usługiwać. Nie lękajcie się, zaufajcie Mi, gdyż o Moją własność walczę i ją osłaniam. Nie lękajcie się, gdyż Niebo i Ziemia i to co na niej żyje do Mnie należy. Nie lękajcie się, nie lękajcie się, zaufajcie Mi i nie lękajcie się!

Nie rań Mnie swoją nieczystością! (Stacja X – Jezus odarty z szat) :: 21 września 2007

JEZUS: Dusze Moje umiłowane! Jakże to piękna stacja i jakże bolesna. Dotyczy przymiotu Boga, jakim jest Czystość. Czystość myśli, słów i serca. Duszo Moja, duszo umiłowana! Czy wiesz, dlaczego ciebie wybrałem? Dlatego, że pragnę cię obdarzyć czystością. Cnota czystości jest pięknem samym w sobie niosącym duszy piękno Nieba samego. Bóg będąc Czystością, będąc Miłością Czystą i Prawdziwą, takim uczynił Niebo. Dusza ludzka pielęgnująca w sobie cnotę czystości jest niebem, w którym z wielką ochotą i radością przebywa Bóg i Ta, która jest najczystszym Stworzeniem Boga - Niepokalana. Jednak, aby tak było, musisz duszo pragnąć tejże czystości, musisz o nią modlić się. Bowiem grzech pierwszych rodziców skaził tak naturę ludzką, że skłonna ona jest do grzechu, a w szczególności widać to wszędzie tam, gdzie chodzi o zachowanie czystości. Duszo Moja! Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak często twoje myśli i intencje dalekie są od czystych. Świat dzisiejszy jest tak skażony i tak zakłamany, że człowiek nie widzi zła, mimo, że ono go otacza i wdziera się we wszystkie sfery życia. W świecie tym szatan położył nacisk na zniszczenie cnoty czystości, albowiem jest to główny przymiot Boga i cnota Niepokalanej. On wie, że gdy zniszczy czystość, zniszczy duszę. Dlatego tak bardzo atakuje czystość, a pod pozorem dobra i piękna przedstawia zło straszliwe, które rujnuje serca ludzkie. W twoje myśli i serce, duszo umiłowana, wchodzi tyle fałszu, kłamstwa, że nie dostrzegasz, iż żyjesz nimi myśląc, że są niewinne: twoje słowa, żarty, myśli, czyny, intencje. Możesz być duszo zaangażowana w życie Wspólnoty, a nie dostrzegać będziesz, iż w sercu twym czai się szatan podsuwający ci nieczyste myśli. Nieczystość tak wniknęła w życie ludzkie, że człowiek zatracił w tym względzie czujność. Aby na powrót stać się czystym, aby znowu zacząć dostrzegać zło, aby ponownie uwrażliwić swą czujność trzeba, dusze Moje, przylgnąć do Niepokalanej. Ona tej czujności was nauczy i przywróci czystość. Trzeba również przylgnąć do Krzyża. To z niego spływa oczyszczająca Krew Jezusa. Trzeba twojej duszo codziennej adoracji Krzyża, abyś codziennie doświadczał oczyszczenia. Dusze Moje umiłowane! Czystość to świętość, dlatego szatan tak na nią nastaje i przedstawia wam w dzisiejszym świecie pod pozorem czystości to, co jest jej przeciwne. Bądźcie czujne, dusze Moje i nie rańcie Mnie więcej swoimi nieczystymi myślami, sercami, czynami, intencjami.

Jeszcze trwa czas łaski! : 21 września 2007

 

JEZUS: „Ja Bóg, Pan twój i władca całej ziemi mówię: Zbliża się czas oczyszczenia. Nawróć się ludu Mój, ludu wybrany. Nawróć się duszo! Każda duszo ludzka! Bo nadchodzi czas, gdy będzie za późno na myślenie o nawróceniu. Ty będziesz jedynie przeżywał lęk, strach i straszliwy ból serca, że nie odwzajemniłeś Mojej miłości. Zatem przychodzę teraz do ciebie, duszo Moja, aby cię jeszcze upomnieć, aby ci jeszcze powiedzieć o Mojej Miłości. Bo Miłością jestem. Bo Miłość - Moje imię. Bo Miłość to Mój byt, stan i przymiot. Bo w Miłości się wyrażam. Wszystko, co czynię jest Miłością. Wszystko, o czym myślę wiąże się z Miłością. Słowa, które wypowiadam są jedynie słowami Miłości.

Teraz również zwracam się do ciebie duszo mała, bo kocham ciebie i patrzeć już nie mogę, gdy widzę twój ból spowodowany grzechem. Wiedz, duszo, że pierwsi rodzice póki nie zgrzeszyli, nie znali cierpienia. Dopiero grzech przyniósł cierpienie. Teraz również każdy twój grzech niesie cierpienie. To cierpienie głównie spowodowane tym, iż grzech oddala ciebie ode Mnie. Dusza twoja mając cechy świętości, mając w sobie element Boskości, cierpi za każdym razem, gdy grzech zrywa kolejne więzy łączące ją z Bogiem. Ty, człowiecze, odczuwasz to w różny sposób. Wyrazem tego są różne twoje smutki, lęki, obawy, zniechęcenia, zniecierpliwienia, frustracje, stresy oraz to, że nie potrafisz ze spokojem przyjmować trudów codzienności. Ciągły niepokój serca to przejaw zerwanych przez grzech więzów twojej duszy ze Mną, twym Bogiem. Niekiedy zerwane są tak bardzo, że dusza wpada w otchłań rozpaczy, depresji, samo destrukcji, samozniszczenia.

To stan straszny i nie chciej duszo tego poznać. Mówię ci o tym, abyś duszo nawróciła się. Kocham cię i cierpię, gdy widzę twój ból, twoje upadki. Cierpię, gdy widzę, że jesteś głuchy na Moje wezwania i orędzia. Cierpię, gdy widzę, że nie przyjmujesz do wiadomości Moich ostrzeżeń. Cierpię szczególnie mocno, bo duszo odrzucasz Moją Miłość. Wszystko dziecko, wszystko! - można naprawić, jeśli żyje się Miłością. Wystarczy, Moja duszo, że przyjmiesz Moją Miłość. Dziecko! Tylko o to cię proszę. Przyjmij Moją Miłość.

Synku! Córeczko! Rodzice dziecka zawsze najlepiej wiedzą, co dla niego dobre, co nie. Dziecko tego często nie rozumie, ale przez posłuszeństwo ma przyjąć wolę rodziców. Ja proszę cię, dla twojego dobra. Miłe Moje, przyjmij Mą Miłość. Czas jest tak krótki. Tak mało ci go zostało, a ty jesteś tak daleko ode Mnie. Cierpię, gdy pomyślę, ile Moich dzieci nie przyjmuje Mojej Miłości. Ile Moich dzieci samych skazuje się na potępienie.

O dzieci! Pragnę każde z was przytulić do Serca! Każde z was jest Mi drogie. I tak, jak matka martwi się o swego najbardziej rozbrykanego urwisa, tak, Ja duszo Moja, martwię się i troszczę szczególnie o ciebie. Duszo, która tak bardzo ode Mnie odeszłaś. Zabiegam o ciebie. Pozwalam Mej Matce, aby w objawieniach przekazywała ci prawdę o Mej Miłości do ciebie. Posyłam świętych, posyłam aniołów. Ty zaś dziecko, głuche jesteś na Moje wołanie! W sercu Moim wzbiera smutek. W oczach gromadzą się łzy, bo widzę cię dziecko tam, gdzie nie będzie Miłości na wieki. Bo widzę ciebie w momencie, gdy przyjdę z Miłością na ziemię do Moich wybranych, a ciebie wśród nich nie będzie, bo skonasz w bólu straszliwym i lęku.

Dziecko! Ja wtedy chodzić będę pośród dzieci Moich, wyglądać ciebie będę, wołać i szukać! Płakać będę i pytać wszystkich o ciebie! A gdy nie znajdę, usiądę, ukryję twarz w dłoniach i jak matka płakać będę długo za tobą. I pozostanie w Mym Sercu ból nie do opisania. Ból po stracie duszy umiłowanej. Ból, który przenikać będzie Serce Moje za każdym razem, gdy patrzeć będę na dzieci, a wśród nich brakować Mi będzie ciebie. Pozostanie po tobie, dziecko, w Sercu Moim puste miejsce. To ból niewysłowiony, gdy w sercu jest miłość do kogoś, kto wiadomo, że już na tę miłość nie odpowie.

O dzieci Moje! Jestem Bogiem - Miłością! Jestem Bogiem, który ma Serce i czuje. Jestem Bogiem, który czuje cierpienie i ból. Nie rańcie Mnie, Moje dzieci, nie skazujcie Mnie na wieczny smutek po stracie wielu z was. Jeszcze macie czas!

Jeszcze trwa czas łaski! Przyjdźcie do Mnie! Zgromadźcie się wszystkie razem i módlcie się. Módlcie się za siebie, módlcie się za świat! Módlcie się o Miłość! Trwajcie tak pogrążone w Miłości i kochajcie! Bo Miłość zwycięża świat i pokonuje zło. Tylko Miłość się ostanie po wielkim oczyszczeniu. Tylko ten, kto miłością żyje przyjmie ten trudny czas w duchu Miłości i przez Miłość będzie chroniony! Dzieci! Żyjcie Miłością i uwierzcie Miłości! Kocham was i błogosławię. Bóg - Miłość Odwieczna.”

 

Ustanawiam Czas Miłosierdzia dla świata! : 22 września 2007

 

Jezus Miłosierny nad kulą ziemską. Promienie wychodzące z Jego Serca obejmowały ziemię i rozświetlały wszystkie dusze.

 

JEZUS: „Powiedz, że ustanawiam czas szczególnej łaski dla świata przed nadejściem oczyszczenia. To Czas Miłosierdzia. W tym czasie Moje Serce otwarte jest dla każdego grzesznika. Każdy, kto zwróci się do Mojego Miłosierdzia, dozna ukojenia, przebaczenia i zostanie przytulony do Mego Miłosiernego Serca.

Ustanawiam ten czas ze względu na dusze ofiarne, które swym oddaniem taki czas wyprosiły oraz ze względu na świętych, którzy nieustannie za wami orędują. W czasie tym, dzieci Moje, każda godzina jest Godziną Miłosierdzia. Nie tylko Godzina Konania.

Spojrzyj, duszo Moja, na to od innej strony. Moje konanie rozpoczęło się o wiele wcześniej. Wpisane było w Moje życie od chwili stworzenia świata. Wraz z poczęciem zaczęło nabierać kształtów. Wraz z narodzeniem stawało się ciałem. Wraz ze wzrostem Moim dojrzewało we Mnie. W pełni lat męskich było już uformowane. Zdawałem sobie sprawę z tego, po co przyszedłem na świat i przygotowywałem się do tego. Najboleśniejszy czas, to czas od wjazdu do Jerozolimy. Jakże bolały Mnie okrzyki uwielbienia i czci. Bo wiedziałem, że ci sami za moment będą skazywać Mnie na śmierć. Jakże bolesny dla Mnie był widok Jerozolimy ze wzgórza - miasta, które Mnie najpierw przyjęło i ogłosiło Królem, a potem uznało za złoczyńcę i skazało na śmierć. Niezmiernie bolesna była Wieczerza ze świadomością tego, co oznacza, co Mnie czeka, co czeka każdego z jej uczestników, dzielona z tym, który wydał Mnie w ręce oprawców. Jeszcze boleśniejsza była świadomość cierpienia Mej Matki, z którą rozmawiałem po Wieczerzy, a która Sercem wszystko czuła, w Sercu wszystko widziała i przyjmowała na siebie Moje cierpienie. Konaniem był też wieczór w Ogrodzie Oliwnym i zmaganie się z szatanem. Konałem, gdy Mnie pojmano. Wtedy prócz udręki duszy, dołączona została udręka ciała - straszliwa męka, nieludzka, bo choć ludzką ręką czyniona, to przez demona była prowadzona. Zatem widzisz. Cierpiałem, konałem już o wiele wcześniej.

Dlatego teraz ustanawiam Czas Miłosierdzia dla świata. Każda pora jest czasem szczególnej łaski dla grzeszników. O każdej porze wzywaj duszo Mego Miłosierdzia, a przyjdę do ciebie z Mym przebaczeniem, z błogosławieństwem pokoju i ulgi.

Dusze Moje! Kluczem otwierającym Serce Moje Miłosierne jest wasza ufność. Wzywam dusze wybrane, zaślubione i poświęcone Mnie! Niech od tej pory trwają w ufności wielkiej w Moje Miłosierdzie! Niech ufają, wierzą i kochają za tych, którzy tej ufności, wiary i miłości nie mają! Niech modlą się za nich nieustannie wyznając Mi tę ufność i niech siebie składają w ofierze na ołtarzu miłości miłosiernej.

Niech swoją ofiarę złożą przez ręce Maryi, Matki Miłosierdzia, a Ona zaś połączy ją z ofiarą Moją. Stanie się jedną ofiara nasza i zostanie przyjęta przez Ojca, jako ofiara Jego umiłowanego Syna. Ojciec otworzy Serce Miłosierne i popłyną zdroje one miłosierne na dusze rozliczne pogrążone w ciemności. Dotknięte łaską, jak nigdy nawracać się będą, doznając Boskiego daru przebaczenia. Radość w nich niepomierna będzie, która przenosząc się na innych, zarażać ich będzie i równie nakłaniać do ufności i wiary w Boże Miłosierdzie.

 Tak Miłosierdzie Moje, jego Chwała i cześć rozprzestrzeniać się będzie na świat cały i mnóstwo dusz biednych uratowanych zostanie. A ty, szafarko Mej Miłości Miłosiernej ofiaruj się pierwsza na ołtarzu Miłości, jako ofiara całopalna za biedną ludzkość, bądź pochodnią spalającą się w płomieniach Mojej Miłości, duszą unicestwianą przez Moją Miłość i dla Mojej Miłości. Żyj jedynie Moją Miłością, w Mojej Miłości i dla Niej samej.

Nic innego niech w twoim sercu nie gości, twej myśli nie zaprząta, twego języka nie porusza. Ja czynię cię duszo umiłowana Miłością Moją w Sercu samego Boga. Przemieniam cię w nią i niech Miłość będzie imię twoje. Błogosławię krokom twoim, twoim myślom, słowom i uczuciom. Błogosławię tobie, Miłości Moja. Bóg Miłosierny.” 

Nie rań Mnie lękiem przed cierpieniem! (Stacja XI) :: 23 września 2007

JEZUS: Dusze Moje umiłowane. Dusze ukochane do końca, po Krzyż. Jakże ranicie Mnie strasznie, gdy nie przyjmujecie Mnie Cierpiącego, Umierającego, Ukrzyżowanego jako swego Oblubieńca. Wasza dusza wzdraga się przed Mym widokiem. Boisz się duszo widoku krwi. Lękiem napawa cię każda rana. Nie chcesz patrzeć jak Moje ciało drży w męczarniach, doznaje konwulsji i wygina się w ostatnich sekundach życia. Boisz się myśleć o dłoniach i stopach przebitych na wylot. Widok zakrwawionego Boga, wiszącego na Krzyżu niepokoi cię i najchętniej o Nim byś nie myślał. A Ja, duszo Moja, pragnę złożyć w twoje dłonie Mój dar. To dar pięciu ran. Pragnę każdą duszę Moją wybraną i umiłowaną obdarzyć błogosławieństwem ran na dłoniach, stopach, sercu. Pragnę, abyś twoje dłonie oddał Mnie, a Ja je będę błogosławił. Pragnę, abyś swoje stopy oddał Mnie, a Ja będę je błogosławił. Pragnę, abyś swoje serce oddał Mnie, a Ja będę je błogosławił. Ja ucałuję twoje dłonie, stopy i serce i obdarzę Moimi ranami, abyś, duszo Moja, stała się Mną. Nie lękaj się cierpienia. Nie lękaj się należeć do Mnie. Nie rań Mnie tym lękiem. Czy jeszcze nie uwierzyłeś w Moją Miłość? Czy jeszcze masz wątpliwości? Jeśli nie - oddaj Mi się cały, abym wziął cię na Krzyż. Jeśli lękasz się, proszę, przytul się do Matki i proś Ją o odwagę. Ona zaś przyprowadzi ciebie do Mnie. Przyjmij dziecko, Mój dar i nie rań Mnie lękiem przed cierpieniem.

Nie obawiaj się o bliskich! :: 23 września 2007

JEZUS: Nie obawiaj się o bliskich. Mam nad nimi pieczę. Ja z każdej rodziny powołałem duszę, aby przez nią zbawić wszystkich jej bliskich. Tak, więc nie lękaj się. Twoi bliscy nie zaznają trwogi konania. Choć ból sumienia może ich dotknąć. Pytasz, jak wynagrodzić Mój ból wcześniej zadawany przez ciebie. Kochaj Mnie duszo bezgranicznie, bezwarunkowo, całkowicie, do końca, bez reszty, do szaleństwa. Bądź Mi posłuszna, abym mógł się tobą posługiwać, ufaj Mi. Wykaż swoją ufność szaleńczą do Mnie. Kocham cię, wybrałem cię. Nie na zatracenie, ale na udział w Mojej chwale. A swoje cierpienie, ból, który odczuwasz, żal i skruchę ofiarowuj stale Mnie, swemu Bogu. Ja przyjmę, zamienię na deszcz łask płynących z Mego Miłosiernego Serca. Módl się nieustannie jednocząc ze Mną. Traktuj poważnie Świat Ducha, jako rzeczywistość, w której żyjesz, a która jest bardziej realna od świata materii. Błogosławię cię, duszo Moja, Miłości Moja, wybrana Moja. Bóg Miłości.

Jeszcze daję czas biednej ludzkości! :: 23 września 2007

JEZUS: To doświadczenie Mojej obecności będzie cierpieniem duszy. Zetknie się, bowiem Moc, Potęga, Siła, Miłość, Majestat ze słabością, nędzą, nicością, całkowitym brakiem miłości, często nienawiścią. Będzie to dla wielu doświadczeniem jedynie cierpienia. Cierpienia, które obejmie ich dusze i ciała. W tym cierpieniu doświadczać będą Mego piękna i swej brzydoty, Mej Miłości i swojego braku miłości i braku odpowiedzi na Moją Miłość. To, będzie uświadamianiem sobie ogromu Miłości Boga, a jednocześnie tego, jak bardzo raniło się tę Miłość w każdej sekundzie życia. Zobaczą dusze Moje rany przez siebie zadane. Ujrzą w krótkim czasie swoje życie, siebie jako moich oprawców. To będzie dla nich szokiem nie do zniesienia. Jednocześnie odczuwać będą cały czas Moją Miłość. Żałość ogromna ogarnie ich wobec tego, co będą doświadczać ode Mnie i wobec własnego postępowania. Odczują boleśnie każdą nawet najdrobniejszą myśl swoją, która była przeciwna Miłości. Dusze Mnie oddane żyjące Miłością już teraz doznają stopniowo tego oczyszczenia. Więc nie będzie ono dla nich tak straszne w dniu Mojego przyjścia. Pozostałe zaś cierpieć i konać będą w straszliwych mękach. Będą chciały umrzeć, ale Moja Miłość będzie je podtrzymywać. Będą chciały żyć w tej Miłości i będą chciały umrzeć widząc swój dotychczasowy stosunek do Mnie. Przeżywać będą lęk z powodu zjawisk, jakie będą temu towarzyszyć. Dusze Moje wybrane i umiłowane. Jeszcze daję czas biednej ludzkości. Jeszcze wołam: Nawróćcie się! Kocham wszystkie dusze i pragnę szczęścia dla wszystkich. Zatem przyjdźcie dzieci Moje i zaczerpnijcie z Serca Mego, ze zdrojów cudownych, z których wypływa miłosierdzie dla świata! Przyjdźcie dzieci i przemieńcie serca wasze! Przyjdźcie i przyjmijcie Moją Miłość. Ja kocham was.

Tam zaczerpnijcie siły do dalszej walki o dusze! :: 23 września 2007

BÓG OJCIEC: Błogosławię pielgrzymce do Częstochowy, do Mojej i waszej Matki. Tam będąc zawierzcie jeszcze raz całą Wspólnotę, jej członków oraz rodziny Niepokalanej Dziewicy, Królowej Pokoju, Królowej Polski i całej ziemi. Tam przyjmijcie Jej szczególne błogosławieństwo i przekażcie je innym. Tam zaczerpnijcie siły do dalszej walki o dusze i Triumf zjednoczonych Serc Jezusa i Maryi. Tam dokonajcie ponownego zjednoczenia serc waszych z Sercami Naszymi. Dokonajcie tego w imieniu całej Wspólnoty. Tam Ja Bóg w Trójcy Świętej Jedyny będę wam błogosławił, umacniał i obdarzał swoją przychylnością. Tam Matka wasza będzie okrywać was swoim płaszczem przemożnej swej opieki i pouczać będzie o waszej przyszłości. Tam bije serce waszego Narodu. Wy będąc Wspólnotą należącą do Maryi, zjednoczoną z Sercami Jezusa i Maryi, napełnijcie się Miłością tychże Serc, aby potem tę miłość przekazywać innym. Módlcie się będąc w domu Matki, adorujcie Jej cudowne Oblicze i wypraszajcie potrzebne łaski dla świata. Jesteście Moimi wybranymi dziećmi. Błogosławię was i obdarzam licznymi łaskami. Bóg Ojciec.

Jesteście Wspólnotą Królowej Pokoju

od Ducha Świętego i Krwi Chrystusa Ukrzyżowanego

(23 września 2007 – rano)

 

MARYJA: „Ja, Królowa Pokoju, będąc Matką waszą, naznaczam was znakiem Ducha Świętego. Niech On weźmie was w swoją opiekę. Niech będzie waszym Oblubieńcem, Oblubieńcem całej Wspólnoty. Niech prowadzą was Jego natchnienia. Niech Jego słowo brzmi w sercu każdego z was. Bądźcie otwarci na nie. Obdarzam was Moim Oblubieńcem, bo z Nim jestem zjednoczona, bo On począł we Mnie Boga - Jezusa Chrystusa i to On przez całe życie prowadził Mnie i kierował Mną.

Dzieci! Jesteście Moją umiłowaną Wspólnotą. Jesteście Wspólnotą Maryjną. Ponieważ widzę ogromne wasze umiłowanie i zawierzenie się Mnie, pragnę w dowód Matczynej miłości i wdzięczności ofiarować wam jeszcze jeden skarb. To skarb najcenniejszy, jaki dostałam od Mego Syna na Krzyżu. To Jego Przenajświętsza Krew. Dzieci! Naznaczam was, każdego z osobna Krwią Jezusa Chrystusa płynącą z ran dłoni, stóp i Serca. Namaszczam was Jego Krwią! Kochani! Od tej pory jesteście Moją Wspólnotą żyjącą pod natchnieniem Ducha Świętego, w której objawiać się będzie dar Przenajdroższej Krwi Chrystusa.

Jesteście Wspólnotą Królowej Pokoju od Ducha Świętego i Krwi Chrystusa Ukrzyżowanego. Jesteście dziećmi Moimi. Pragnę, abyście doświadczali Mojej Matczynej miłości, jaką was obdarzam. Pragnę, abyście doświadczali nadal prowadzenia Ducha Świętego. Pragnę dzieci i przygotowuję was do tego, abyście przyjęli, pokochali i w szczególny sposób otaczali czcią Krew Mojego Syna. Dzieci! Ten cenny dar będzie przez was doceniony, zrozumiany dopiero za jakiś czas. Niemniej już teraz radujcie się, bo jesteście wybranymi, prowadzonymi przez samego Boga dziećmi Światłości. On błogosławi wam, czego dowodem są liczne charyzmaty otrzymywane przez was oraz znaki i cuda, których doświadczacie.

Miłość ogromna spływa z Nieba na was i otacza płaszczem ochronnym. Bóg czyni w tym kraju Oazę Miłości w postaci waszej Wspólnoty. I z tej Oazy wychodzi iskra, która rozpali ogień miłości na cały kraj. Jesteście w dobrych rękach. Rękach samego Stwórcy. Nie lękajcie się. Radujcie się. Bóg jest z wami. Któż, zatem przeciwko wam? Błogosławię wam, dzieci Moje.

Błogosławię tobie, Wspólnoto Królowej Pokoju, Wspólnoto od Ducha Świętego i Krwi Chrystusa Ukrzyżowanego. Błogosławię tobie, Moja umiłowana Wspólnoto. Błogosławię każdemu z was, dzieci Światłości. Niech błogosławieństwo Boga Najwyższego spocznie na was, waszych głowach, zstąpi do waszych serc. Niech On sam dotknie waszych dusz i je prowadzi. Niech Jezus Chrystus obdarzy was błogosławieństwem Krwi swojej, a Duch Święty niech darzy was swoim słowem, darem mądrości i rady. Kocham was, dzieci Moje. Maryja Królowa Pokoju.”

Potrzeba oddania, zawierzenia, ofiary! :: 23 września 2007

MARYJA: Rozpoczęło się odliczanie czasu. Zegar bije już dwunastą. Potrzeba oddania, zawierzenia, ofiary. Potrzeba miłości przenoszącej góry, miłości po Krzyż. Potrzeba poczynienia ślubów, jakich nie czyniłeś. Z pełną świadomością stanu swej duszy i serca, wymagań stawianych przez Boga i celu, dla którego to czynić będziesz. Ja tym ślubom będę błogosławić, do nich ciebie przygotowuję, wypełnianie ich biorę na siebie w ścisłym z tobą zjednoczeniu. Będą to śluby na miarę wielkich Świętych. Podejmować będą je tylko ci, którzy poczują wyraźny głos Boga w sercu ku temu i Jego przyzwolenie. Będą ściśle jednoczyć duszę z Trójcą Świętą, ale i ze Mną. Staną się początkiem nowego życia duszy, w nowym duchowym wymiarze i dokonają przemiany tegoż życia. Dusza obcować będzie z Bogiem swym jako Aniołowie w Niebie, doświadczać Jego chwały, radości, miłości, ale i pełniej uczestniczyć w Jego cierpieniu. Zjednoczona z Nim będzie uczestniczyć w odkupieniu świata. Stanie się cząstką Ciała Jezusa Ukrzyżowanego i jako ta cząstka doznawać będzie tego, czego doznaje Jezus Chrystus wiszący na Krzyżu. Matka Boża.

Dzieci kochane, proszę: nawróćcie się! : 23 września 2007

 

W sercu pojawił się obraz Maryi nad ziemią.

 

MARYJA:Tak kocham ludzi, których Jezus dał Mi pod opiekę. Kocham każdego z nich. Moją Matczyną miłością otaczam każdą duszę. Czuwam nad całym światem.

(Zobaczyłam Maryję klęczącą pod Krzyżem ze złożonymi dłońmi. W oczach miała łzy.)

Teraz klęczę u stóp Syna przed Jego Krzyżem i błagam Go, aby jeszcze darował wam, ludziom czas na nawrócenie. Aby spuścił z Krzyża płynące łaski nawrócenia. Proszę, aby dotknął każdą duszę łaską poznania Jego Miłości, łaskę przyjęcia Jej. Klęczę przed Synem Moim umiłowanym i płaczę. Płaczę, bo Syn Mój cierpi straszliwie, a wydłużenie czasu łaski dla ludzkości, oznacza wydłużenie Jego cierpień na Krzyżu. Płaczę, bo dzieci Moje przybrane są nieposłuszne i nie przyjmują szansy danej im przez Boga. Płaczę z powodu cierpienia, boleści straszliwej Mojego Serca, w którym umieściłam każde serce ludzkie i za każdym wstawiam się.

Och, dzieci Moje! Dzieci umiłowane! Jak mało w was wiary w Miłość i Miłosierdzie Boga.

(W sercu nadal widziałam Mamusię klęczącą pod Krzyżem. Jezus cierpiący na Krzyżu pochylał głowę w stronę Mamy i patrzył smutno na Nią. Nad Krzyżem Bóg Ojciec patrzył na Maryję i słuchał Jej próśb. Czynił to nie bezpośrednio, ale jakby przez Syna.)

Serce Moje pęka z bólu. Miłość jest niekochana, nie przyjmowana. Tylu jej nie ufa. Gorzej - tyle dusz nią pogardza, wyśmiewa, opluwa. Tyle dusz bluźni. Jak możesz duszo ludzka, sama będąc jedynie otchłanią nędzy, tak traktować Boga! Spójrz! Skąd w tobie ta śmiałość w zarozumiałości i pysze wobec Jezusa wiszącego na Krzyżu? Jak możesz Go wyśmiewać i opluwać widząc tak straszliwie zakrwawione członki?

Moje Serce matczyne płacze i szlocha, bo to, co współczesny świat czyni z Krzyżem, cierpieniem, z męką, z Moim Synem jest czymś demonicznym. Trudno jest Memu matczynemu Sercu pojąć, że można tak nienawidzić niewinnego człowieka, który w dodatku za tych, co nienawidzą oddał życie. Którego każda rana na ciele obdarza błogosławieństwem przebaczenia. Którego wzrok obdarza łagodnością. Którego usta mówią o dobroci. Którego Serce wysyła ku całej ludzkości promienie Miłości miłosiernej! Jak można tego nie widzieć!? Jak można to odrzucić!? Jak można to opluwać i wyszydzać!?

To szatan tak oplątał dusze ludzkie! To dzieło szatańskie! To on omotał serca, to on zasłania ludziom oczy, że stają się ślepi! To on wstrzykuje jad do dusz ludzkich. Karmi ich jadem pożądliwości, chęcią posiadania, pragnieniem władzy, pychą i wyuzdaniem! To on wmawia ludziom, że tu na ziemi muszą osiągnąć szczęście, wystarczy, że żyć będą tym, co podsuwa świat, a zapomną o Bogu i Jego przykazaniach!

Módl się. Potrzeba tak wiele modlitwy. Tak wiele ufności i wiary w potęgę modlitwy. Jak bardzo potrzeba serc oddanych całkowicie Bogu, aby ten świat zachować, uratować, aby ocalić dusze, wyrwać ze szponów szatańskich. Boska ekonomia jest inna niż ludzka. U Boga, żeby zyskać wiele, trzeba wszystko oddać, trzeba zapomnieć o sobie, zaprzeć się siebie, a zatracić w Jego niepojętej Miłości. Dopiero wtedy, gdy duszo umrzesz dla siebie, dopiero wtedy zyskujesz wszystko - czyli Boga.

O dusze wybrane przez Mojego Syna! Zwracam się dzisiaj z prośbą klęcząc przed Synem. Kochajcie, wierzcie, ufajcie, módlcie się. A wszystko to czyńcie za siebie i innych, którzy nie kochają, nie wierzą, nie ufają i nie modlą się. A wielka będzie wasza nagroda w Niebie i wdzięczność dusz uratowanych. Ja błogosławić wam będę mocą błogosławieństwa Mojego Syna, które spływa z Krzyża, mocą błogosławieństwa Ojca, które przechodzi przez Krzyż, mocą błogosławieństwa Ducha będącego Miłością Trójcy Świętej. Błogosławię was, dzieci kochane i proszę: nawróćcie się. Maryja. Matka każdego człowieka”

U stóp Cudownego Obrazu módl się za Polskę! :: 24 września 2007

Dzisiaj rano na modlitwie w moim sercu pojawił się obraz Kaplicy z Cudownym Obrazem. Słyszałam fragmenty pieśni, szmer pielgrzymów wchodzących i wychodzących z Kaplicy. Modliłam się koronką. Byłam jakby na Jasnej Górze, leżałam przed Cudownym Obrazem. Wokół mnie gromadzili się dawni królowie, biskupi, kardynałowie, prości ludzie. Słyszałam fragmenty ich modlitw za Polskę, zawierzeń. Słyszałam śpiew rycerstwa Polskiego "Bogurodzicę". Potem słyszałam prośbę, aby modlić się, bo to bardzo trudny czas. Polska jest w niebezpieczeństwie, jest zagrożona.

MARYJA: "Przenoszę cię na Jasną Górę. Proszę, abyś u stóp tego Cudownego Obrazu modliła się za Polskę. Módl się na różańcu. Co godzinę wzywaj Miłosierdzia i módl się na koronce. Cała bądź modlitwą. Nawet, gdy spełniać będziesz swoje domowe obowiązki, czyń to zatopiona w Bogu. Ten czas jest bardzo ważny. Ofiaruj wszystko Jezusowi za Dzieło. Bóg daje ci ten czas, abyś wypraszała łaski dla dusz, dla Polski, dla Dzieła. Czuj się przez ten czas umieszczona w sercu Polski, a jednocześnie w Moim Sercu. To, co po ludzku wydaje się niemożliwe, u Boga staje się rzeczywistością. Będziesz duchem stale przy Mnie tu, gdzie Naród wypraszał liczne łaski w trudnych dziejowych sytuacjach. Teraz ty wypraszaj te łaski dla swojej Ojczyzny, dla dusz, dla Dzieła, dla Wspólnoty. Módl się za pielgrzymów, za tych, co tutaj przyjadą, aby potrafili sercem całym przyjąć prawdę, którą chcę im przekazać. Módl się, aby zostawili za sobą wszystkie sprawy, a tu na Jasnej Górze poczuli się prawdziwie jak w domu Matki i całkowicie Mnie poświęcili czas. Aby nie targały nimi jakiekolwiek rozproszenia, aby potrafili słuchać tego co zamierzam wlać w ich serca. Módl się. Tak pragnę, aby ich serca otworzyły się na Moją miłość. Tak pragnę, aby tej miłości doświadczyli i przyjęli ją. Módl się. Ja Matka twoja, Pani Jasnogórska, Królowa Pokoju błogosławię cię i daję ci siły do nieustannej modlitwy przed Panem w obecności Mojej uobecnionej w tym Cudownym Obrazie. Od tej pory jesteś, dziecko Moje, u Mnie, u swojej Mamy w samym Jej Sercu - na Jasnej Górze. Błogosławię cię. Twoja Mama."

Bóg Królem i Sędzią świata, Psalm 97 :: 24 września 2007

Pan dał mi poznać, że Psalm 97 (96) "Bóg Królem i Sędzią Świata" to zapowiedź oczyszczenia. Warto dodać, że werset 2 "Obłok i ciemność wokoło Niego, sprawiedliwość i prawo podstawą Jego tronu" daje nam światło, kto dokona intronizacji .

"1 Pan króluje: wesel się, ziemio, radujcie się, mnogie wyspy! 2 Obłok i ciemność wokoło Niego, sprawiedliwość i prawo podstawą Jego tronu. 3 Ogień idzie przed Jego obliczem i pożera dokoła Jego nieprzyjaciół. 4 Jego błyskawice świat rozświecają, a ziemia patrzy i drży. 5 Góry topnieją jak wosk przed obliczem Pana, przed obliczem Władcy wszystkiej ziemi. 6 Niebiosa głoszą Jego sprawiedliwość, a wszystkie ludy widzą Jego chwałę. 7 Muszą się wstydzić wszyscy, którzy czczą posągi i chlubią się bożkami; wszyscy bogowie hołd Mu oddają. 8 Słyszy o tym i cieszy się Syjon i radują się córki Judy z Twoich wyroków, o Panie! 9 Tyś bowiem, Panie, wywyższony - ponad całą ziemię i niezmiernie wzniosły pośród wszystkich bogów. 10 Pan miłuje tych, co zła nienawidzą, On strzeże życia swoich świętych, wyrywa ich z ręki grzeszników. 11 Światło wschodzi dla sprawiedliwego i radość dla ludzi prawego serca. 12 Sprawiedliwi, weselcie się w Panu i wysławiajcie Jego święte imię!"

Nie rań Mnie samotnością podczas Mej agonii (Stacja XII) :: 24 września 2007

O dusze Moje umiłowane! Och, dusze, wzywam was! Wzywam do adoracji. Wzywam do kontemplacji Mej agonii na Krzyżu. Wzywam do trwania przy Mnie, który jestem Miłosierdziem. Wzywam was, dusze Moje! I proszę. Samotność Moja w czasie konania nie byłaby tak straszna, gdybyś ty duszo towarzyszyła Mi. W chwili śmierci, w tym czasie, który zdawał się ciągnąć straszliwie, byłem, duszo Moja, bez przyjaciół. Towarzyszyła Mi Matka. Choć Jej obecność była wsparciem, ale Jej ból był jednocześnie Moim bólem, tak, że trudno Mi było patrzeć jak cierpi. Był przy Mnie, ale i zarazem przy Niej, Mój umiłowany uczeń Jan. Och, duszo, którą ukochałem! Duszo, którą wybrałem! Czy wiesz, że twoje wybranie polega na tym, że masz trwać przy Mnie, Jezusie Ukrzyżowanym, cierpiącym, konającym! Ty jednak, duszo Moja, uciekasz ode Mnie. Adorujesz mnie w Najświętszym Sakramencie. Patrząc na biel opłatka, zachwycasz się czystością, miłością, mocą. Rzadko kiedy myślisz, że pod postacią tej Hostii kryje się zakrwawiony, umęczony, zakurzony, omdlewający, słabnący Jezus. Że to Ja, który ostatkiem sił wołam do Ojca, to Ja charcząc, jęcząc z bólu, odczuwając już jak członki Moje dotyka swym chłodem śmierć, to Ja mający zapuchnięte powieki, zniekształconą twarz od ran, uderzeń, krwi. To Moje Ciało, które bardziej przypomina zabite zwierzę odarte częściowo ze skóry, niż człowieka. Duszo! Ty uciekasz! Nie adorujesz Mnie w chwili śmierci! Nie zagłębiasz się dziecko w Jej znaczenie! Boisz się tego cierpienia! Brak ci siły i cierpliwości, by wytrwać do końca! Zostawiasz Mnie samego w chwili śmierci! Czy tak czyni osoba bliska, ukochana, umiłowana? Dziecko! W chwili śmierci otworzyło się nad światem Serce Boga! Wyzwoliła się moc dotychczas nieznana! Nastąpił wybuch Miłosierdzia, jak wybuch wulkanu. Rozpoczęła się nowa era! To tak, jak narodziny wszechświata wg naukowców - wybuch spowodował powstanie ciał niebieskich, które do tej pory rozprzestrzeniają się we wszystkich kierunkach. Cały czas poruszają się, a kosmos rozszerza swą objętość. Dziecko! Tak też stało się w chwili Mej śmierci. Z Mego Serca wypłynęło Miłosierdzie. Ono stale wypływa, stale obejmuje świat, stale rozszerza się i leci w kosmos. Ono nigdy nie ustaje i nie zanika. To potężna siła, to moc niepojęta. Poruszone zostały Niebo i ziemia. Wszystkie moce jasności i ciemności odczuły to w sposób do tej pory niewyobrażalny. Bóg Ojciec otworzył swe ramiona, by przyjąć Ducha Syna, otworzył swe Serce, aby przyjąć pierwsze dusze zaznające w tym momencie Boskiego Miłosierdzia. Jednocześnie ból skomasowany, zgromadzony w tym jednym Ciele, ból, cierpienie całego świata, całej ludzkości od początku dziejów, aż po ich kres, ból ten potężną falą doszedł do Ojca. Połączyło się Miłosierdzie z Cierpieniem. Miłość zatopiła grzech wszelki. Nastąpił Triumf Miłości Bożej nad światem, a szatan, choć wściekły i zły ze skowytem chował się w najdalsze czeluści piekła. Ten moment śmierci, ten najważniejszy moment w dziejach ludzkości wniósł ze sobą moc niepojętą Miłości, cierpienia, przebaczenia, litości, miłosierdzia. Ten moment przyniósł sens ludzkiemu życiu, cierpieniu i smutkowi. Przyniósł godność ludzkiej śmierci i nadał nowe jej znaczenie. Duszo Moja umiłowana! A ty uciekasz ode Mnie, od adoracji Jezusa konającego! Uciekając, nie towarzysząc Mi, nie doświadczasz tych łask, które płyną wtedy z Krzyża. Nie rań Mnie proszę i nie pozostawiaj samego w chwili śmierci! Nie uciekaj od współcierpienia i współuczestniczenia w tej wielkiej chwili. Bądź duszo bardziej wytrwała i podejmij trud adoracji. Ja będę ci to wynagradzał. Nie rań Mnie więcej samotnością podczas Mej agonii.

Modlitwa NMP Królowej Polski : 24 września 2007

 

MARYJA KRÓLOWA POLSKI: „Modlę się razem z tobą w samym sercu Polskiego Kościoła. Modlę się o mądrość dla tego narodu. Modlę się o miłość w tym narodzie. Modlę się o Miłosierdzie Boga dla wszystkich Polaków.

Bardzo źle dzieje się w tym narodzie. Zło tak opanowało serca ludzkie, iż bratają się one ze złem innych serc. Zakłamanie, prywata, materializm opanowały umysły. Demoralizacja, pornografia i wulgaryzm wcisnął się do życia codziennego. Liberalizm poglądów zdominował wszystkie sfery życia ludzkiego. Śmierć dzieci nienarodzonych, uzależnienia dopełniają całości upadku tego Narodu. Naród ten upadł tak nisko. Tyle zła czyni się w nim.

 

(Miałam obraz Matki Bożej, która siedziała i płakała. Twarz ukryła w dłoniach. Przypominała mi Matkę Bożą Płaczącą z la Salette)

 

Ten Naród wiele lat temu obrał Mnie na swoją Królową. W chwilach szczególnie trudnych dla niego oddawał się w Moje ręce przyrzekając wiarę w Boga i nawrócenie się. Wtedy wielcy tego Kraju widzieli zło, niebezpieczeństwo i zwracali się do Mnie. Zawierzali swoją ojczyznę, siebie - swojej Królowej, Królowej Polski. Tutaj na Jasnej Górze światłe głowy i umysły powierzały Mnie trudne dla narodu sprawy, ufnie oddając się w Matczyne ręce. Z wiarą wypraszali łaski dla idących na wojnę, dla obrad nad losem ojczyzny, dla kraju zniewolonego obcym panowaniem. Tu w chwilach ciężkich, podczas epidemii, zaraz i chorób dokonywano przyrzeczeń i zawierzeń. Tu wszyscy Polacy otrzymywali oparcie, pocieszenie i wypraszali potrzebne łaski dla ojczyzny.

Ja, po objęciu panowania jako wasza Królowa, Królowa Polski wstawiałam się nieustannie u Syna i Ojca. Doznawaliście wsparcia, pomocy i opieki Mojej. Naród miał wiarę i miłość Bożą w sercu.

Dzisiaj naród ten zatracił to, co tak cenne jest: miłość i wiarę. Skierował swe serce w inną stronę. Oddał swe serce materializmowi, nieposkromionemu wyżyciu, wielkiej żądzy posiadania, pysze, która urosła do niespotykanych w dziejach rozmiarów. Zapomniał o wartościach, którymi tyle lat się kierował. Odrzucił przykazania Boże traktując je jako przeżytek i ośmieszając je.

To wszystko spowodowało rozpanoszenie się zła w Moim narodzie. Niestety zło nie troszczy się o naród. Zło potrafi tylko niszczyć. A więc dokonujesz, Mój narodzie, samozniszczenia. Nie widzisz tego. Nie dość na tym, wpajane jest ci to, że rzekomo dzieje się w Polsce coraz lepiej. Świat wokół jest kolorowy, a właściwe odczucia pojedynczego człowieka są zagłuszane. I wpaja mu się, że to nieprawda.

Ja Matka wasza, Królowa Polski płaczę nad narodem Moim, bo sam wybiera zniszczenie, śmierć. Bo wybiera własną zagładę. Bo żyje z dala od Boga, wyśmiewa Jego przykazania i walczy z tymi, którzy jeszcze przy Nim trwają.

Módl się szafarko Bożej Miłości o tę Miłość w sercach Polaków. Módl się szafarko Bożego Miłosierdzia, aby Bóg zlitował się przedłużając czas łaski, dotykając swoim Miłosierdziem Polaków. Módl się szafarko Krwi Przenajdroższej, aby obmyła serca Polaków, oczyściła je i uświęciła. Módl się, aby ten Duch, Duch Mądrości, Rady, Rozumu, Męstwa zstąpił na Polskę, oświecił serca i umysły, dokonał przemiany i sprawił odrodzenie wiary i miłości. Módl się! Ponoś tę ofiarę za swój kraj, za Dzieło, jakie prowadzę wraz z Synem, za dusze oddalone od Boga tak licznie. Módl się. Módl się. Módl się. Maryja Królowa Polski

 

Niech dzieci Moje korzystają z tego czasu : 25 września 2007

 

Mówi Bóg Ojciec: „Błogosławię całemu światu. Przypomnij proszę, dzieciom Moim najdroższym, że trwa czas łaski dla świata. Czas Miłosierdzia. Niech dzieci Moje korzystają z tego czasu i modlą się nieustannie wypraszając łaski dla siebie i grzeszników. Niech nie zapominają o tym. Niech ich czujność nie spada. Gotowym trzeba być nieustannie.

Powiedz również, że daję im łaskę świętości. Mogą stać się świętymi już teraz, byleby przyjęli te łaskę otwartym sercem.

Powiedz dzieciom Moim, że kocham ich miłością, której nie mogą sobie nawet wyobrazić, wobec której wszelkie porównania bledną, której moc stworzyła ten świat, prowadzi, kieruje i podtrzymuje przy życiu. Jednocześnie miłość Moja jest delikatna. Nigdy nie zadaje gwałtu naturze ludzkiej. Jest czuła, jest cicha, pokorna i bardzo cierpliwa.

Powiedz Moim dzieciom, że jako Ojciec stęskniony wyglądam Mych dzieci. Jako Ojciec oczekuję ich z otwartymi ramionami. W dzień i w nocy oczy Moje spoglądają w dal z nadzieją, czy nie ujrzą, któregoś z Mych dzieci. A w oczach tych łzy są. Łzy tęsknoty, smutku, boleści. Bo martwi Mnie ich upór, twarde serce i trwanie w złym.

Powiedz dzieciom Moim najmilszym, że każde powracające do domu Ojca dziecko przytulę z wielkim wzruszeniem do Serca. Dam pierścień dziedzica na palec. Przystroję w nowe szaty i ogłoszę wielką ucztę z radości, że powróciły Moje dzieci.

Powiedz, ogłoś światu całemu, że Bóg Miłością jest, czułą, wrażliwą, łagodną, cierpliwą, wyrozumiałą. Pokaż ludziom Serce przebite włócznią, spowite cierniami, wiszące na Krzyżu. Powiedz o ranach na ciele Moim i wskaż na Krew jako zdrój miłosierdzia spływającego z Krzyża.

Jeśli to nie przemówi do dzieci Moich, jeśli to nie poruszy ich serc, jeśli mimo wszystko nie powrócą do domu swego Ojca, Ja uszanuję ich wolę. Ze smutkiem opuszczę ręce, zakryję twarz i ronić łzy będę po utracie Mych dzieci. Kochać ich będę zawsze. Bez względu na to, jaką podejmą decyzję. Ból straszny po ich stracie pozostanie w Moim Sercu i nic nie będzie w stanie go ukoić. Ale Miłość Moja nie zniewala, tylko daje człowiekowi wolność i szanuje ją. Dlatego pozwalam dzieciom Moim podejmować decyzję. Nie czynię ich niewolnikami.

Czynię każdego człowieka Moim dzieckiem i jako dziecku Memu powierzam dziedzictwo Moje – Zbawienie - okupione męką straszną Mego Pierworodnego.

Zatem. Dzieci Moje. Kocham was. Przyjmijcie Miłość Moją, a wraz z nią całe Moje dziedzictwo - Królestwo Miłości. Błogosławię was, dzieci umiłowane. Bóg Ojciec”

Do Nowego Świata wejdzie tylko dobro :: 26 września 2007

JEZUS: O dziecino Moja, do Nowego Świata nie przedostanie się zło. Nie pozwolę na to. To ma być świat miłości i serc zjednoczonych ze Mną. Zło przeszkadza być dzieciom Moim i ich sercom zjednoczonym ze Mną. Żywot złego się skończył. Stary świat się skończył. Zaczyna się zbieranie brudu jaki pozostawił szatan po sobie. Szatan drży przede Mną i Moją miłością. Ten czas jest czasem agonii dla niego. Nie może być tak, że do Nowego Świata wejdzie i dobro i zło. Czy byłby to Nowy Świat? Nie! Na cóż wysiłek wasz i na co oddanie tego czasu Niepokalanemu Sercu Mojej drogiej Mamy, która tyle wycierpiała i cierpi na skutek grzesznych serc dzieci Moich. Ona widzi ile dzieci wejdzie do Nowego Świata a ile pozostanie w starym. Są to rzesze. Tyle dzieci Moich obrało inną drogę i opowiedziało się za bogiem ciemności. Ona, Moja Mama jest Współodkupicielką tych wszystkich serc, które ze Mną walczą i są przeciwko Mojej miłości. Pogardzają Moim miłosierdziem i drwią z niego. Czy stary świat pozostanie? A gdzie powstanie ten nowy piękny świat jak nie tu na tej ziemi uczynionej ręką Ojca. Czyż Ojciec Mój miałby zbudować lub pozostawić świat dla tego, który nieustannie z Nim walczy? Czy miałby pozostawić szatana, ojca ciemności aby walczył ze światłością? O dziecino Moja, to koniec. Jego czas skończony. Życie jego tu na ziemi skończone, zapamiętaj skończone! Dzieci światłości wprowadzam na drogę do Nowego Świata. Moi Aniołowie prowadzą ich. Ja ich strzegę i ochraniam aby na tę drogę nie dostało się zło. Szatana wiążę i zamykam w czeluściach. Zło, które po sobie pozostawił spalam, aby już nigdy nie powstało i się nie oderwało.

Po tym poznacie czas czasów :: 26 września 2007

JEZUS: Na wszystkie ciało wylewam Ducha Mojego. O dzieci Moje, czy nie widzicie i nie zauważacie Go w was i pośród was? Czy nie dostrzegacie Jego działania? Jak bardzo dotyka serc waszych i jak bardzo je zmienia. A mimo to wasze serca stają się leniwe i słabe. O gdyby to doświadczali ojcowie wasi tego co wy doświadczacie i co widzicie! Po tym poznacie czas czasów. Przez ten czas wstępujecie w czas ostateczny, w nastanie dnia Mojego, w którym to ostatecznie pokonam tych, którzy ze Mną walczą. Obdarowałem was bogactwem Moim, wyposażyłem we wspaniałe klejnoty Moje, czego jeszcze więcej potrzeba sercom waszym? Obudźcie się serca letnie i uśpione. Pozwólcie się porwać Mojemu Duchowi, niech On poprowadzi was w bezpieczne miejsce jakim jest Serce Moje. Tu się skryjcie naznaczone znakiem zbawienia waszego i bądźcie gorące jak gorące jest Serce Moje. Błogosławię was.

Obraz - wizja z Kaplicy Jasnogórskiej :: 26 września 2007

W sercu miałam obraz Kaplicy z Cudownym Obrazem na Jasnej Górze. Byłam w środku. Wokół mnie dawni królowie, biskupi, rycerze. Odśpiewano fragment Bogurodzicy. Potem słyszałam jakąś uroczystą modlitwę do Matki Bożej z prośbą o opiekę nad narodem Polskim, z prośbą o uwolnienie z "ucisku", o zerwanie "kajdan niewoli". Potem modliłam się koronką do Ducha Świętego. Podczas jej odmawiania widziałam Polskę z lotu ptaka. Wokół jej granic zgromadziły się czarne postacie. Czułam, że zagrażają Polsce. Ale w centrum Polski wyrósł Krzyż. Od niego rozchodziły się płomienie, które to zło wyparły. Wtedy nad Polską pojawił się Jezus Miłosierny. Promienie wychodzące z Jego Serca przechodziły przeze mnie. Było to dla mnie cierpieniem. Całe ciało zaczęło drżeć i trząść się. Po chwili przestało. Byłam opanowana pokojem, a promienie przechodziły przeze mnie i rozchodziły się na cały kraj. Jezus cały czas był nad Polską.

On przypomni każdemu człowiekowi Mękę i Śmierć Mojego Syna :: 26 września 2007

BÓG OJCIEC: Dziecino Moja, prorokini Anna, którą wezwałem do siebie widziała znak, o którym ci mówiłem, że o nim właśnie powiem ci w stosownej chwili. Anna żyjąc na ziemi była zjednoczona z Moim ukochanym Synem i ze Mną Ojcem swoim i Duchem Świętym, który ją prowadził drogą świętości. Jak ziemia długa i szeroka nad nią całą rozpięty jest Krzyż na którym zawisł Mój drogi Syn. Ci, którzy są zjednoczeni ze Mną i mają czyste i pokorne serca już Go widzą. Jest On piękny ale też i sieje postrach, bo wyobraź sobie, dziecino Moja, że z ziemi do Nieba unosi się też Krzyż Mojego Syna i nad całą ziemią na sklepieniu Nieba jest taki sam, który przypomni każdemu człowiekowi Mękę i Śmierć Mojego Syna. Ci, którzy nie będą z bólu mogli podnieść wzroku ku Niebu zobaczą Go jaśniejącego na całym Niebie. On tak szybko nie zniknie. Szatan będzie wył na Jego widok. Boleję nad tymi, którzy swoje serca oddali mu na własność. To jest "Czas" jakiego nie było odkąd świat istnieje i takiego już nie będzie. Ja Bóg Nieba i Ziemi Bóg każdego człowieka obiecuję, ze już takiego "Czasu" nie będzie. Nie pozwolę na to!

Wskazówki dla duszy zjednoczonej z Bogiem

Przekazane przez Matkę Bożą:

 

1. Wykonuj swoje obowiązki z myślą o Jezusie, dla Niego. To będzie cię z Nim jednoczyło. Nawet, gdy w swoją pracę musisz zaangażować umysł i serce, pamiętaj, dla kogo to czynisz. Wykonuj te obowiązki najlepiej jak potrafisz.

 

2. W domu zawsze z ochotą, z uśmiechem służ swojemu mężowi i dzieciom. Nawet, jeśli masz pragnienie modlitwy, gdy czujesz przynaglenie do niej, ale ktoś z domowników prosi cię o coś, idź i zrób to. Zrób to z miłości do Jezusa. Jednocz się z Nim w tej czynności.

 

3. Pamiętaj o słowach przeczytanych u św. Tereski: Wszystko jest łaską. Ja dodam do tego słowa, które kiedyś podsunął ci Jezus: Wszystko jest łaską, bo wszystko jest wyrazem Jego Miłości. Pamiętaj o tym. W każdej czynności możesz kochać Jezusa, bo On otacza ciebie miłością i obsypuje łaskami: rodziną, znajomymi, pracą, uczniami, trudnymi sytuacjami, niechcianymi obowiązkami, ładną, słoneczną pogodą i deszczową pogodą, zdrowiem i chorobą, życzliwością otoczenia i brakiem życzliwości. Wszystko przyjmuj jako Jego łaskę. I ciesz się z tego, dziękuj i wielbij.

 

4. Nie zapominaj, że cała należysz do Boga. Wszelkie przywiązania do ludzi i rzeczy odrzucaj, myśli niepotrzebne również.

 

5. Pytaj Jezusa i Mnie o każdą kolejną czynność, każdy krok. My naprawdę prowadzimy ciebie za rękę.

 

6. Pamiętaj, że Jezus złożył w tobie, w twoim sercu swoje umęczone Ciało. Adoruj Go nieustannie, kochaj i pocieszaj. O Krwi Chrystusa jeszcze będę cię pouczać. Ale już teraz kochaj ją miłością oblubieńczą, miłością wielką. Podobnie, jeśli chodzi o rany Jezusa, pot i łzy. To bezcenne skarby złożone w tobie. Tobie dane, abyś nimi rozporządzała.

 

7. Pamiętaj o nieustannym akcie miłości. To modlitwa prosta, która sama płynie z serca. Jeśli jest czas na koronkę, a sytuacja nie pozwala ci ją odmówić, powtarzaj akt miłości. Na przerwie, podczas pracy, pomyśl o Krwi Jezusa i zanurz w niej Dzieło. Pomyśl o Miłosierdziu i przyprowadź dusze. A jeśli to za trudne, to powtarzaj w tej intencji akt miłości. Wszak obejmuje on wszystko to, o co się modlisz.

 

8. Nie zapominaj, że jesteś dzieckiem. Że nie musisz być silna, nie musisz umieć i wiedzieć. Jesteś dzieckiem noszonym przez Boga na rękach, pieszczonym, któremu wszystko się wybacza, bo jest jeszcze małe. Które wszystkim się obdarza, bo samo nic jeszcze nie potrafi. Bądź takim dzieckiem wobec Ojca Niebieskiego. Bądź taką najmniejszą z najmniejszych.

 

9. Bądź jednocześnie całkowicie Bogu oddana i zależna od Niego. Bądź Jego całkowitą własnością. Daj Mu prawo, aby czynił z tobą, co zechce. Uczyń z siebie dla Niego ofiarę za dusze, za Dzieło i je prowadzących.

 

10. Pozwól w swoim sercu na bycie „głupią” w oczach świata. Nigdy, pamiętaj - nigdy niech nie zawładnie tobą myśl, że musisz coś wiedzieć, przeczytać. Zawsze decyzję o tym pozostaw Mnie i Jezusowi. Pytaj nas o to. My przekażemy ci wolę naszą przez kierownika duchowego lub bezpośrednio do twojego serca. Ale wtedy musisz zapytać o potwierdzenie swego kapłana.

 

11. Kocham ciebie miłością matczyną, czułą i łagodną. Jezus darzy cię miłością oblubieńczą. Ojciec otacza miłością ojcowską, rodzicielską. Duch Święty wlewa w ciebie swoją miłość jednoczącą ciebie z całą Trójcą Świętą i ze Mną. Bądź, zatem miłością w Sercu Mego Syna i kochaj. Zdobądź się na szaleństwo w tejże miłości, w wierze, w ufności. Tylko wtedy osiągniesz wyżyny ducha. Tylko wtedy Bóg będzie mógł ściślej jednoczyć cię ze sobą.

 

12. Nie zapominaj o Świętych, aniołach i duszach czyśćcowych. Dani są tobie do pomocy i opieki. Często ich wzywaj.

 

13. Nie obawiaj się szatana. On ci nic nie zrobi. Będzie starał się ciebie zastraszyć, zaniepokoić, pomieszać twoje myśli, wlać wątpliwości w serce, co do obcowania twojego z Jezusem, ze Mną, co do Świata Ducha. Nie słuchaj go. Nie dyskutuj z nim. Zawsze módl się w takich chwilach aktem miłości. Wzywaj Mnie i Jezusa. My ciebie będziemy strzegli.

 

Błogosławię cię, duszo najdroższa. Niech błogosławieństwo całej Trójcy Świętej ciebie otoczy. Niech wstąpi w ciebie Jej miłość, pokój, dobro, pokora, cichość. Niech moc Boga ciebie stale chroni i będzie twoją tarczą. Będzie przy tobie Moje Matczyne błogosławieństwo. Miłość Moja wypełni ciebie i będzie prowadzić. Błogosławię cię, dziecko. Matka Boża.

 

Jestem i będę waszą Matką, Królową, Hetmanką Narodu Polskiego

 

MARYJA KRÓLOWA POLSKI: „Ja, Królowa i Matka wasza, zważając na modlitwy wasze, gorące i szczere pragnienie oddania ojczyzny ponownie pod Moje panowanie, ogłaszam wam, dzieciom Moim: Byłam, jestem i będę waszą Matką, waszą Królową, Hetmanką Narodu Polskiego.

Nie przestałam nią być, choć wiele serc sprzeniewierzyło się Mnie i obrało sobie ateizm, liberalizm, komunizm, materializm, pornografię, narkomanię, alkoholizm, satanizm i inne za króla i królową duszy. Matka jednak nie porzuca swoich dzieci. Stale modli się za nie, choćby tego nie chciały i nie wracały do matczynego gniazda.

Nie opuściłam waszego narodu. Jestem tu, na Jasnej Górze zawsze i stąd rozciągam swoje panowanie na cały kraj. Tu w samym sercu Mojego umiłowanego narodu, wraz z wiernymi mi dziećmi, modlę się nieustannie za waszą ojczyznę. Tutaj również wypraszam potrzebne łaski dla was, dzieci Moje, i waszych rodzin. Tutaj płaczę widząc wasze grzechy i życie wbrew przykazaniom, jakie dał Bóg. Tutaj przeżywam ciężki ból Serca, gdy patrzę w przyszłość, bowiem jawi się ona w ciemnych kolorach.

Ten kraj, tak piękny i zasobny w bogactwa naturalne, jest niszczony i wyprzedawany. Jego gospodarka upada, a zwykłym ludziom nie żyje się dobrze. Brakuje wśród narodu Mojego miłości, troski wzajemnej, szacunku. Brakuje wielu z was, dzieci Moje, podstawowych wartości, jakimi powinniście się kierować. To ich brak sprawia, że panoszy się złodziejstwo, materializm, brak poszanowania godności drugiej osoby, brak szacunku dla życia ludzkiego, dla cierpienia, dla ludzi starszych. Nie ceni się doświadczenia, wiedzy. Liczy się spryt, chytrość, wyrachowanie, kariera za wszelką cenę, brak jakichkolwiek skrupułów.

Wśród wielu z was widzę sumienia zamienione w twarde skorupy, których wydaje się, że już nic nie poruszy. To brak wiary, to nie zachowywanie przykazań Bożych, to nie szanowanie wartości religijnych oraz prawa naturalnego doprowadziło naród ten do takiego upadku.

Są wśród was tacy, którzy próbują naprawić ten stan rzeczy. Niestety, szatan miesza szyki. Słabość ich, brak zakorzenienia i trwania w Bogu, powoduje, że są wciągani w różne złodziejskie, kłamliwe, oszukańcze związki, z których nie potrafią się wyplątać, mimo własnych dobrych intencji.

Dzieci! Z tej tak trudnej sytuacji nie wyjdziecie o własnych siłach. Tutaj poradzić może tylko Bóg. Tutaj potrzeba Jego mądrości, Jego rady, Jego potęgi, Jego miłości. Cały naród powinien zwrócić się do Boga o pomoc. Wierni wraz z przedstawicielami władzy Kościoła w Polsce, rząd Polski i cały naród. Trzeba, dzieci Moje, upaść na kolana przed Bogiem uznając Go za Władcę, Króla, a wtedy On przejmie stery rządów.

Pragnę również, dzieci Moje, oraz pragnie tego Mój Syn, abyście ponownie Mnie zawierzyły trudne dla tego narodu sprawy. Dopiero Intronizacja naszych Serc: Jezusa i Maryi, dokonana oficjalnie przez cały naród, w kościołach, domach, rozpocznie nowy rozdział w historii Polski. Dopiero wtedy, gdy Bóg przejmie panowanie nad sercami waszymi, gdy sami, dobrowolnie oddacie je Jezusowi, dopiero wtedy On będzie mógł rozpocząć mądre rządy w tym kraju.

On, posługując się ludźmi Jemu oddanymi, dokona przemian. Gospodarka podniesie się. Przyroda, klimat będzie sprzyjać rolnikom. Dobrobyt zagości w waszych domach. A między ludźmi będzie panowała wzajemna życzliwość, chęć pomocy.

Dzieci Moje! Módlcie się gorąco, aby tak się stało. Módlcie się o Intronizację, o przemianę serc ludzkich, o ponowne zwrócenie się do Boga, o słuchanie Jego przykazań, o szanowanie symboli religijnych. Módlcie się o wzrost wiary w narodzie i świadomość konieczności odrodzenia się całego narodu. Módlcie się za tych, którzy trzymają stery władzy, zarówno świeckiej, jak i kościelnej. Módlcie się dla nich o światło Ducha Świętego, albowiem tylko On może wniknąć w ich serca i umysły i oświecić je swoją mądrością i miłością.

Módlcie się dzieci w domach, ale przyjeżdżajcie również do Mnie, aby tu w tym miejscu świętym, w tym sercu Polski wypraszać wszelkie potrzebne łaski dla tego narodu. Wiedzcie, że Ja stale modlę się z wami i za was. Gdy klęczycie w tej Kaplicy, Ja klękam razem z wami. Ja modlę się z wami, dziękuję z wami, proszę z wami i płaczę z wami. Bo Matką waszą jestem i nigdy was nie opuszczę. Tutaj jest wasze miejsce, wasz dom. Tutaj od wieków wasi ojcowie modlili się do Boga za Moim pośrednictwem. Tutaj też otrzymywali spełnienie swoich próśb.

Zatem, dzieci, razem z waszymi przodkami, razem z aniołami i świętymi tej ziemi, zanieśmy modlitwy do Ojca o rychłą Intronizację i przemianę narodu polskiego.

Błogosławię was, wasze modlitwy, wasze czyny, myśli i serca. Błogosławię was, dzieci Moje umiłowane, Narodzie Mój ukochany. Maryja, Królowa Polski.”

 

Ks. Józef Gregorkiewicz do Wspólnoty: 30 września 2007

 

Patrzę na was, dzieci i raduje się serce moje, gdy widzę jak powstają nowe Wieczerniki, jak kochacie Matkę Bożą, jak się modlicie. Jednak dzieci. Brak wam żarliwości, zapału, płomienia w sercu, który sprawiałby, że bieglibyście do Matki na spotkanie. Brakuje w sercach waszych tej chęci wielkiej, która sprawia, że wszystko podporządkowuje się tej jednej sprawie. Dzieci.

To brak miłości. Módlcie się o prawdziwą miłość w sercach waszych. Módlcie się o miłość, jaką mieli święci, pierwsi chrześcijanie, apostołowie, wielcy szaleńcy Boży. Módlcie się o taką miłość, która przenosi góry, która będzie budzić was rano aktem miłości i uskrzydlać wasze dusze, która w serce wlewać będzie radość pomimo trudów codzienności, pomimo cierpienia. Módlcie się o miłość, która pobudzać będzie was do czynienia wszystkiego dla naszej Najświętszej Matki, która sprawi, że serca będą gotowe zrobić wszystko dla Jezusa i Maryi, włącznie z szaleństwem w działaniu i myśleniu.

Dzieci! Brak wam jeszcze takiej miłości! Módlcie się koniecznie o nią! Bo tylko wtedy doznacie, kochani, jak cudowna jest Miłość Boga do was, jak cudowne łaski przygotował dla was wasz Ojciec Niebieski, jak cudownym jest życie w zawierzeniu z Jezusem i Maryją! Dzieci! Jest sposób, aby płonąć taką miłością już od razu, od zaraz! To sposób najprostszy, najkrótszy i najpewniejszy!

Powtarzałem wam to wielokrotnie i powtarzać będę: To Maryja - Najświętsza Dziewica, Niepokalana! To Ona, dzieci, jest tą drogą, którą człowiek pędzi do Nieba! Ona jest tą, która przejmując duszę, przemienia ją, przystraja w swoje szaty i przedstawia jako świętą swemu Synowi. Dzieci! Pamiętajcie! Tylko zawierzenie Matce naszej daje duszy tę pewność, że nie zboczy z tej dobrej drogi, że nie wpadnie w straszliwe sidła szatańskie, że nie zagubi się gdzieś po drodze walcząc z trudami codzienności, walcząc z pokusami duchowymi.

Dzieci! Gdy Jej oddacie swe serce i dusze, Ona przeleje w was swą miłość! Ona w was będzie kochać Jezusa. Ona w was, z wami i przez was czynić będzie wszystko! Wystarczy wtedy westchnienie, jedno słowo: Maryja, a Ona czynić będzie wszystko w was, przemieniać wasze czyny, intencje w czyste i święte i ofiarowywać Bogu! On zaś, przyjmując od Tej, którą umiłował najbardziej Miłością Boską, Nieskończoną i obdarzył Pełnią Łaski, On powiadam, przyjmie jako dar swej Oblubienicy, każdą waszą drobnostkę jako bogactwo, dar złotego serca i w zamian obdarzy was niezliczonymi łaskami. A widząc w was miłość tak wielką, albowiem będzie w was Miłość samej Maryi, sam podniesie was do godności świętych!

Módlcie się dzieci, aby Maryja zamieszkała w was, aby Jej miłość wypełniała wasze serca, aby Jej pokora zdobiła wasze dusze, aby Ona sama prowadziła was tą drogą do Jezusa. Zawierzajcie się Jej stale, codziennie i kochajcie Ją. Ona odwdzięczy się wam stokrotnie. Łaski Jej są nieporównywalnie większe od ludzkiego, biednego serca, które Jej się zawierza.

Błogosławię was, dzieci umiłowane! Pamiętajcie: w sercu, w myślach i na ustach Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Ratujcie dusze!  Och, a szybko zatriumfują te dwa złączone, rozmiłowane Serca w was i waszych bliskich. Nastąpi Wielki Triumf Niepokalanego Serca Maryi, Najświętszej Dziewicy i Najświętszego Serca Jezusa, Syna Jej Umiłowanego.

Czekam, dzieci moje, na tę chwilę, kiedy miłość Boga odnosząc triumf nad światem, w cudownym pochodzie, pełnym chwały Boga, przechodzić będzie przez ziemię całą, obejmując w posiadanie dusze umiłowane, zalewając tym cudownym zdrojem miłosierdzia zgnębioną ludzkość i odradzając życie na ziemi!

Modlę się, kochani wraz z Matką waszą, aby jak najszybciej zapanowała Miłość w sercach waszych, sercach bliskich, sercach wszystkich ludzi! Módlcie się razem ze mną. Wzywajcie aniołów, aby w waszym imieniu wielbili i chwalili Boga! Proście o wstawiennictwo świętych i dusz czyśćcowych! Oni mogą wyprosić wam wielką miłość do Matki Najświętszej.

Dzieci moje! Błogosławię was, wasze modlitwy i wasze poczynania. Ks. Józef Gregorkiewicz.

 

Obrazy z Wieczernika w Czerwińsku:: 6 października 2007

 

Podczas odmawiania drugiej tajemnicy różańca - Nawiedzenie, na białym sklepieniu świątyni nad prezbiterium pojawiła się Niepokalana Maryja zajmująca niemalże całe sklepienie, po Jej prawej i lewej stronie były oświecone białym światłem drogi, po których schodzili i wchodzili aniołowie, niosąc do Maryi wszystko to, co my składaliśmy w tej modlitwie. Czułam intensywny ruch aniołów w obydwie strony, ale ich nie widziałam. Przed Niepokalaną Maryją stanął Anioł Odnowy Kościoła, bardzo duży i nieustannie modlił się przed Jej obliczem. Ten Anioł, którego widziałam zwróconego twarzą do Matki ubrany był w barwy papieskie. Obraz ten trwał do czasu błogosławieństwa. Tuż przed wyjściem Jezusa, Maryja w wyciągniętych dłoniach, nad głową Anioła Odnowy Kościoła, z wyrazem miłości na twarzy i błyszczących, niepojętej piękności oczach, przekazała wszystkie sprawy Jezusowi, który za chwilę w Najświętszym Sakramencie błogosławił wszystkich.
Podczas Eucharystii, świątynia przepełniona była wewnętrznym blaskiem i majestatem Boga. Gdy mówiliśmy Modlitwę Pańską, po słowach "Przyjdź Królestwo Twoje" usłyszałam głos Boga Ojca: "Królestwo Moje w was jest" i zobaczyłam Boga Ojca wchodzącego pomiędzy tłum ludzi przed ołtarzem. Myślałam, że obecność Boga Ojca, którego zobaczyłam o tym świadczy, ale za chwilę, kiedy Ksiądz Biskup powiedział: przekażcie sobie znak pokoju, zobaczyłam Królestwo Boże w nas. Była to niepojęta miłość płynąca z patrzących na siebie ludzi i podających sobie dłonie. Wszyscy byli tacy piękni, tacy młodzi, wszyscy się do siebie uśmiechali i widać było bliskość między ludźmi.
Na zakończenie adoracji Krzyża, kiedy kapłan już nas pobłogosławił wszyscy zaczęli śpiewać "Jezu, Maryjo kocham Was... wówczas przed ołtarzem stanął Jezus z Maryją Niepokalaną bardzo radosną i uśmiechającą się do wszystkich, a Jezus błogosławił zgromadzonych Trwało to dość długą chwilę.

 

Wieczernik w Czerwińsku (4 rocznica) :: 6 października 2007

 

MARYJA: Moje dzieci! Ja wasza Mama, Pani Czerwińska, Królowa tego Narodu, proszę abyście się zjednoczyli i stali się jedno. Moje dzieci, tak was nazywam, bo Moje jesteście. Podczas tego wieczernika modlitwy Mój Syn pragnie was wszystkich przedstawić Ojcu naszemu. Czy może to uczynić jeżeli wasze serca będą ospałe i myślące o sprawach należących do tego świata? Nie zasmucajcie Mnie i Mojego Syna i pozwólcie, niech Duch Święty porwie wasze serca i dobrze przygotuje na tę wyjątkową chwilę. Tak wiele zależy od was, od naszego Kwiatu, który jest wonią przed Tronem Ojca Niebieskiego. Moje dzieci, wy tylko się zjednoczcie a Ja i Mój ukochany Syn, kiedy staniemy z wami przed Stwórcą samym, będziemy za was uwielbiać, prosić i dziękować. Nie rozpraszajcie serc waszych gdyż Ja i Mój Syn znamy każde i wiemy co potrzeba wam i rodzinom waszym. Wie też i Ojciec nasz, czego wam potrzeba, co nosicie w sercach swoich. Czy Ojcu Niebieskiemu jest obojętne wołanie wasze? Czy nie wyjdzie wam naprzeciw i nie zaspokoi pragnień waszych? Moje dzieci, poznacie Jego dobroć i hojność. Poznacie Ojca miłość i miłosierdzie. Poznacie Jego ojcowską dłoń, którą was nieustannie błogosławi i prowadzi drogą do swojego Królestwa. Poznacie Jego bogactwo, gdyż już tu na ziemi wiele z tego, co należy do Nieba pragnie rozdać dzieciom Swoim. Moje drogie i kochane dzieci! Moje umiłowane dzieci! Pamiętajcie, że Moje jesteście. Na wasze serca nakładam Moje Matczyne błogosławieństwo.

 

Modlitwa ma moc i może "przenosić góry" :: 7 października 2007

 

BÓG: Wiedz, że za każdym razem, gdy tylko wspomnisz Moje Miłosierdzie i zanurzysz w nim dusze, choćby jednym słowem, Ja rozlewam Moje Miłosierdzie na świat cały. Nie potrzeba pięknych słów. To nie one dają moc modlitwie. To wiara w Moje miłosierdzie, wiara w sens modlitwy, sprawiają, że modlitwa ma moc i może "przenosić góry". Pamiętaj o tym. Im prostsza będzie twoja modlitwa, a wypowiedziana z wiarą, tym więcej dusz dostępuje łask Moich. Nie dziw się niczemu. Wierz w to, czego doświadczasz. Doświadczenie obecności Boga jest odbierane różnie przez dusze. Każda jest na innym stopniu rozwoju duchowego, każda w innym stopniu otwiera swoje serce, każda również ma inne powołanie, a więc i innych łask i darów potrzebuje, aby je wypełniać. Dlatego relacje osób są różne. Poza tym pojęcia, jakimi się posługujecie mogą mieć dla każdego inne znaczenie lub różnić się bardzo. Najważniejsze, Moje dziecko, by o tym zbytnio nie myśleć. Natomiast myśl swą kierować nieustannie ku Bogu i ku miłowaniu Jego cały swój wysiłek. Wtedy uchronisz się, duszo, od pokusy pychy i miłości własnej, od zwątpień i niedowiarstwa.

 

Tak mało jeszcze odpowiada na moje wezwanie : 8 października 2007

 

JEZUS: „Moje pragnienie obejmuje wszystkie dusze. Moje pragnienie jest wiecznym, ciągłym pragnieniem dusz, serc ludzkich. Tak mało jeszcze odpowiada na moje wezwanie. Tak mało zwraca się do mnie szczerze. Tak mało wierzy i ufa! Tak mało kocha!

Och, dzieci! Spragniony jestem dusz! Spragniony jestem serc, spragniony jestem miłości! Cierpię niewysłowione męki! Ulgę w cierpieniu przynoszą Mi te dusze, które kochają Mnie szczerze, które pamiętają o Mnie w różnych momentach dnia, których modlitwa jest szczerą, czystą chęcią spotkania ze Mną, a nie tylko wyrachowaną prośbą w kolejnej sprawie.

Och, dusze! Dusze ofiarne! Wy mi przynosicie największą ulgę w cierpieniu. Gdy adorujecie mękę Moją, gdy adorujecie Ciało, Krew, pot i łzy, gdy przytulacie się do ran moich. Dzieci! Nie trzeba wiele! Wystarczy uklęknąć, wyrazić chęć przytulenia się do Krzyża i trwać w tym przytuleniu. Wystarczy być pod Krzyżem. Och, jakież łaski spływają na tych, co trwają przy Mnie, Jezusie cierpiącym, przy Mnie, Jezusie konającym! Pełnię tych łask poznacie dopiero w Niebie. Teraz uwierzcie mi, uwierzcie Krzyżowi! Spójrzcie na Ciało Moje. Gdyby rany Moje miały być bez znaczenia, nie poszedłbym na Krzyż. One jednak mają moc! Z nich płynie dla każdej duszy miłość, miłosierdzie, przebaczenie, litość, czułość, łagodność, wyrozumiałość. Z nich dzieci płyną same łaski! Dlaczego ich nie chcecie? Dlaczego nie czerpiecie z Krzyża tych łask? Dlaczego boicie się Krzyża? Dlaczego tak mało dusz trwa przy mnie, Jezusie konającym?

Już wam mówiłem o mocy, o potędze jaka wyzwoliła się w chwili mej śmierci. Już wam mówiłem o wybuchu miłosierdzia dla świata w tym momencie. Wy jednak głusi jesteście. Wy jednak nie wierzycie! To, czego wasze oczy nie widzą, tego serce wasze nie przyjmuje! Jakże to smutne!

Och, dzieci! Jakże Ja smutny jestem! Bo choć otoczeni jesteście dowodami Mojej miłości, choć największy dowód Mej miłości dokonuje się podczas każdej Eucharystii, chociaż cierpię nadal - wy niedowierzacie! Tak pochłonął was ten świat, tak was omamił, tak was oczarował, że to, co dostrzega się sercem i duszą, już dla was nie istnieje! Jakże smutny jestem. Bo stworzyłem was nie tylko w wymiarze materii. Dałem wam ducha! Ale wy dzieci to odrzucacie od siebie! Odpychacie. Rezygnujecie z tej najlepszej cząstki swojego jestestwa! Chcecie pozostać jedynie ciałem, instynktem, popędem. Chcecie zwrócić się do świata zwierząt. Ale, jako, że stworzył was Bóg na swój obraz i swoje podobieństwo, nie uda wam się żyć szczęśliwie w takim stanie.

Powołani jesteście do miłości, i to miłości czystej, miłości płynącej z ducha! Miłości Boskiej! Brak tejże miłości w życiu człowieka, czyni go nieszczęśliwym, sfrustrowanym, przygnębionym. Często wtedy wpada w depresje, choroby somatyczne i psychiczne. To odbija się na całym człowieku. Brak miłości, brak życia z ducha, sprawia, że człowiek nie rozwija się prawidłowo, nie funkcjonuje prawidłowo, przestaje być w pełni człowiekiem.

Dzisiejszy świat jest tego dowodem. Choroby, jakie dotykają ludzi są wynikiem braku miłości, braku życia w łączności duchowej z Bogiem, braku wiary, braku przestrzegania przykazań.

Och, dzieci! A Moja dusza pragnie dzieci Moich. Moje Serce tęskni za dziećmi Moimi! Cały jestem tęsknotą i smutkiem za moimi dziećmi. Tęsknię za wami!

Przyjdźcie do Mnie, abym Ja zaspokoił wasze pragnienia! Abym Ja dał wam szczęście i miłość! Abym dotknął was swoim miłosierdziem! Abym nauczył was jak żyć, jak kochać, jak przyjmować cierpienie. Abym mógł was zbawić, dzieci Moje!

Wołam do was z Krzyża. Dzieci Moje! Dusze umiłowane! Przyjdźcie do Mnie wszyscy, a Ja zleję na was zdroje miłosierdzia. A Ja was uleczę, a Ja was pokrzepię, a Ja was przytulę do Mojego zbolałego Serca! Ja utulę ciebie, dziecino Moja i zajmę się każdym zakątkiem twej duszy. Wezmę ciebie w dłonie, jak małego ptaszka i w gnieździe Mych dłoni karmić cię będę, chronić i pieścić. I więcej już nie pozwolę, abyś tak daleko odchodził ode Mnie, gubił się i upadał.

Uwierz, dziecko, w Moją Miłość. Uwierz w Miłość Boga do człowieka. Uwierz w Moją Miłość. Jezus Chrystus.”

Słowo ostrzeżenia Anioła Dzieła Odnowy Kościoła :: 8 października 2007

 5 października 2007

 

Ja Duch Odnowiciel Kościoła przychodzę do ciebie, ludu Boży, z ostrzeżeniem. Jeśli nie nawrócisz się, jeśli nie zawrócisz z tej drogi zła, Bóg okaże swoją sprawiedliwość. Albowiem Stwórca tego świata nie może patrzeć już na cierpienia wielu ludzi, ponieważ cierpi wraz z Synem rozpiętym na Krzyżu, ponieważ widzi zniewagi i bluźnierstwa, jakich dopuszczają się ludzie wobec Matki Bożej, Niepokalanej Dziewicy. Wysyła Mnie, Ducha Odnowy Kościoła, aby zapowiedzieć koniec czasu łaski.

Dzieci Boga! Nawróćcie się! Ten czas szczególny już nigdy się nie powtórzy! W tym czasie Bóg rozlał nad światem ocean swego Miłosierdzia. Kto się w nim zanurzy dozna uzdrowienia, kto nie skorzysta z tej łaski, nie dość na tym, odwróci od Boga, będzie potępiony!  Teraz nastał czas dokonywania ostatecznego wyboru. Teraz jest ten czas. Aniołowie już stoją w gotowości i czekają na znak Boga.

Kiedy Bóg da znak, otworzy się Niebo i aniołowie w orszakach zstępować będą na ziemię. Oni poprzedzą przyjście Jezusa. Potem światłość wielka ukarze się na niebie. Światło to jaśniejsze będzie od słońca. W świetle tym przyjdzie Chrystus. Znakiem tego będzie Krzyż, ogromny, widoczny przez wszystkich. Świecić on będzie wielkim blaskiem. Z ran w stopach, dłoniach i z Serca wypływać będą strumienie, które dochodzić będą do serc ludzkich. Promienie te przeszywać będą serca. Serca miłujące Boga rozświetlą się blaskiem wielkiej Miłości. W zachwycie wpadać będą w ekstazy, doświadczać będą Miłości tak niepojętej, że dusze wraz z ciałem unoszone będą nad ziemię. To czynić będzie Miłość.

Niestety wiele będzie dusz, które przeszyte promieniami Chrystusa doznają prawdziwego cierpienia. Albowiem w ich sercach brak Miłości spowoduje, iż nagle zalane nią nie wytrzymają tego ogromu. Nie znając tej Miłości, nigdy wcześniej nie kochając, będą doznawać szoku. Potem uświadomią sobie, co odrzucały tyle lat. A na koniec, jak bardzo raniły swoją postawą Jezusa.

To ostatnie będzie ich tak strasznym cierpieniem duszy, serca, sumienia, iż z żalu wielkiego pękać będą ich serca, mdleć będą, umysły tego nie będą mogły ogarnąć. Ludzie umierać będą z wielkiego cierpienia, choć wokół będzie panowała Miłość.

Ja Duch Czasu Czasów, Duch Odnowy Kościoła, jestem posłany przez Boga, aby dać wam to ostrzeżenie. To Jego wielka Miłość do was ludzi sprawia, że świat ten jeszcze istnieje. To Jego wielkie Miłosierdzie podtrzymuje was przy życiu. Zło, które was otacza już dawno pożarłoby wasze dusze. Już dawno wszyscy zginęlibyście w mrokach ciemności. Jednak Stwórca świata stworzył go z miłości i was powołał do życia z miłości, dlatego stale jeszcze nawołuje o nawrócenie. Dlatego wysyła świętych, proroków. Dlatego pozwala na objawienia Przeczystej Dziewicy, Matki Najświętszej, Niepokalanej. Bo nie chce waszego potępienia. Bo cierpieniem Jego będzie wasza śmierć. Bo miłuje was Miłością niepojętą, od wieków i pragnie waszego szczęścia.

Zatem, dusze ludzkie! Ludu Boży! Nawróć się! Zwróć się do Boga! Powróć do swoich korzeni: do modlitwy, spowiedzi, Eucharystii, wiary, różańca. Chwyć do ręki żywe Słowo, które dane przed wiekami, nadal ma w sobie moc Boga, bo od Niego pochodzi. Czytaj to Słowo. Czytaj Pismo święte. W nim znajdziesz siłę, mądrość, miłość, wiarę, ufność. Czytaj! Niech ono zagnieżdża się w tobie. Niech w tobie kiełkuje. Niech się rozrasta. Z czasem spostrzeżesz, że żyjesz nim, że jest w tobie żywe. W różnych momentach dnia przychodzić ci będą jego fragmenty jako podpowiedzi, jak postąpić, co wybrać, co jest wartością, gdzie jest sens wszystkiego.

Ludu Boży! Ja Duch Odnowy Kościoła, Anioł tego Wielkiego Dzieła prowadzonego przez Jezusa i Matkę Niepokalaną, ponaglony przez samego Stwórcę, wzywam cię! Upadnij na kolana! Wezwij imienia Pana! Ukorz się przed Nim! I proś o Miłosierdzie! Módl się o miłość w swoim sercu, o miłość na świecie. Niech ona, czym prędzej, zagości w sercach ludzkich. Niech zapala je na nowo swoim płomieniem! Niech uświęca dusze! Niech ta Miłość przygotuje je do Wielkiego Triumfu Niepokalanego Serca Maryi i Najświętszego Serca Jezusa. Niech wszystkie serca biorą udział w tym triumfie. Niech żadne się nie wzbrania!

Proście i błagajcie Pana, Stwórcę świata o zwycięstwo Jego Miłości w sercach wszystkich ludzi, aby przyjście Jezusa było uczuciem szczęścia, ekstazą miłości Bożej dla wszystkich! Nie tylko dla nielicznych. Ja Anioł Dzieła Odnowy Kościoła modlę się o to, modlę się za was, modlę się za rozwój tego Dzieła.

Błogosławię wszystkich kapłanów, którzy włączą się w to Dzieło. Błogosławię wszystkich wiernych, którzy podejmują trud uczestnictwa. Błogosławię tych, którzy powołani do prowadzenia Dzieła tu na ziemi, podejmują swoje powołanie w pokorze i posłuszeństwie.

Niech Bóg Wszechmogący ześle na was swoje błogosławieństwo. Niech obdarzy was radością serca i wytrwałością w pracy na rzecz Dzieła. Anioł Dzieła Odnowy Kościoła.”   

 

Zlewam na cały świat Moje miłosierdzie :: 8 października 2007

 

JEZUS: Zlewam na każdą duszę oczyszczające krople Mej Krwi. Spójrz, szafarko Mego Miłosierdzia. Spójrz i doświadcz tej goryczy, jaka przepełnia Serce Moje. Za nic dusze mają Miłość Moją. Za nic mają Krew i łzy Moje! Za nic mają mękę i cierpienie i Krzyż! Dziecię Moje. Ty przytul się do Krzyża i to na ciebie zleję cały zdrój Mój, albowiem nie znajduję dusz, które nawrócić by się chciały. Albowiem chodzę smutny pośród wielu, ale jakże niewielu Mnie zauważa. Do wielu wysłałem Moich aniołów, ale niewielu ich przyjęło! Do wielu przemówiłem słowem swoim, ale niewielu Mnie słuchało! Dziecię Moje! Gorycz przepełnia Serce Moje. Smutek, jak czarny ptak opada na duszę Moją. Cierpienie Moje tym większe jest, im mniej dusz przyjmuje miłość Moją. Jakże smutny jestem, jakże zgnębiona jest dusza Moja! Kto pocieszy Serce Moje? Kto przyjmie miłość tak wielką, miłosierdzie bez granic? Kto? Dzieci Moje! Ofiaruj się, duszo umiłowana, Panu Bogu swemu za wszystkie dusze, które nie słuchają głosu Mego. Bądź mi ofiarą całopalną, bądź owieczką przeznaczoną na złożenie Bogu ofiary, bądź darem dla swego Boga, bądź duszą ofiarną unicestwianą w ogniu Mej miłości miłosiernej. Przyjmuj ty wszystko to, czego nie przyjmują dusze. Przyjmuj za nie, w ich imieniu. Dzielę się z tobą Mym smutkiem. Dzielę się z tobą kielichem goryczy. Dzielę się z tobą Mym Krzyżem. Niech łzy, które płyną z oczu twoich będą Moimi. Niech ból serca twego będzie Moim bólem. Niech wszelkie cierpienie będzie jednym naszym cierpieniem. Albowiem Moją jesteś i do Mnie należysz. Odtąd wszystko, czym żyjesz, Moim jest. Pamiętaj, że gdy cierpisz, to cierpisz Mój ból. Cokolwiek doświadczasz, to Moje przeżycia. Dlatego przyjmuj z wdzięcznością wszystko, bo żyjesz życiem Boga, w nim zanurzona i przez Niego wypełniona. Błogosławię cię, duszo ofiarna, oddana i posłuszna. Módl się teraz i pocieszaj Mnie, abym, choć trochę doznał ulgi w cierpieniu Moim. Jezus Chrystus.

 

Bardzo trudno jest być Moim uczniem :: 9 października 2007

 

JEZUS: Drogie Dzieci, to Ja, wasz Pan Jezus Chrystus. Wezwałem was na drogę miłości, a co za tym idzie - na drogę wyrzeczeń. Bardzo trudno jest być Moim uczniem, bez łaski danej od Mego Ojca jest to niemożliwe. Módlcie się o trwanie w miłości. Niech wasze życie będzie jednym wielkim aktem miłości. Nie zatrzymujcie się na swej drodze, zawsze miejcie przed oczami Moją twarz - poranioną, z zapuchniętymi wargami i oczami, twarz ociekającą krwią - z miłości. Dziecko, dar Krwi to dar miłości. Módl się, dziecię, aby wszyscy ludzie żyjący na świecie nie odrzucili tego daru, jakim jest miłość. Mój Ojciec chce dać każdemu, nie każdy chce brać, a teraz powiedziałbym, że mniejszość ludzi, wręcz garstka dostrzega ogromną potęgę modlitwy, postu, wyrzeczenia, pokuty. Dziecię, chcę dać ludziom życie nowe. Módl się o to, aby ludzie pragnęli miłości na każdy czas. Błogosławię wam, owieczki Moje. Jezus.

 

Tylko trwajcie na modlitwie! :: 9 października 2007

 

JEZUS: Ja Chrystus Król wiszę na Krzyżu. Jestem tu, dzieci Moje, razem z wami. Uwierzcie, że jestem tu. Bardzo was proszę, otwórzcie wasze serca, są Mi tak bardzo drogie, tyle ukojenia one mi dają, a Ja, Moje dzieci, zlewam na was tyle miłości, że nie jesteście w stanie sobie tego nawet wyobrazić. Moje dzieci, proście a będzie wam dane, bardzo was proszę, módlcie się, módlcie się, módlcie się.
MARYJA: Maleństwa Moje kochane, jestem u stóp Krzyża Mojego Syna razem z wami. Bardzo was proszę o otwarte serca. One tak wiele mogą wyprosić. Proszę, nie bójcie się, maleństwa Moje. Zostawcie to wszystko; swoją nędzę, swoje troski, obawy. Mój Syn przyjmie wszystko. On was tak bardzo, bardzo kocha, On was prowadzi, jest waszą drogą, prawdą i życiem. On uleczy wasze rodziny. To On was powołał do tego Dzieła, do tej Wspólnoty. Tylko trwajcie na modlitwie razem ze Mną pod Krzyżem. On zamieni wasze serca na nowe, pełne miłości, tylko ufajcie, Moje maleństwa. Kocham was i błogosławię. Wasza Mama.

Nadchodzi triumf Boga, Stwórcy i Władcy świata :: 9 października 2007

To czas ostatecznej bitwy!

 

JEZUS:Świat pogrąża się w otchłani zła. Tyle dusz! Tyle dusz nie przyjmuje Mojej miłości!”

Odczuwałam cierpienie Jezusa. Płakał.

Ciebie proszę, ciebie wzywam. Ciebie ponaglam. Ty módl się. Módl się. Módl się. Nie ulegaj wątpliwościom. Każde twoje zwątpienie, to Moje cierpienie, to szansa stracona na przywrócenie dusz memu Miłosierdziu.

Toczy się walka. Zajadła. Walka o życie lub śmierć. Ciebie powołałem do tej walki o dusze. Każde twoje zwycięstwo pozyskuje dusze. Każda klęska, to strata. Za wszelką cenę nie daj się zwieść szatanowi. Choćby nachodziły cię najprzeróżniejsze myśli, zwątpienia, rozproszenia, zniechęcenia.

Tobie nie wolno teraz ulegać temu. Ty walcz. Nieustannie walcz powtarzając akt miłości, jednocząc się z Moim miłosierdziem, z Krwią i z Matką Moją, co godzinę w modlitwie wypraszaj łaski dla Dzieła i dusz. Módl się za kapłanów i osoby zakonne. Szatan będzie atakował. Już to czyni. O, ileż dusz dało się zwieść, ileż uległo! W sobie pokładali nadzieję, swoim siłom ufali, uniosła ich pycha.

Ty czyń inaczej. Stale kryj się w Sercu Maryi. Uznawaj swoją słabość i nie ufaj w ogóle swoim siłom, wiedzy, umiejętnościom, inteligencji. W tym wszystkim szatan jest od ciebie mocniejszy. W jednym jest jedynie słabszy. On nie ma Maryi za swoją orędowniczkę, obrończynię, tarczę i twierdzę. Ty masz! Ona ciebie wybroni z każdej opresji. W każdej sprawie tylko Maryja! W każdej trudnej sytuacji - Maryja! Jej oddawaj swoją słabość, Jej powierzaj całą siebie. Jej oddaj to, co dobre i złe w tobie. Każda myśl niech będzie zaakceptowana przez Nią. Każde słowo niech przejdzie przez Jej usta. Każdy czyn, niech Ona ci każe wykonać.

Chcę ci uzmysłowić wagę tego czasu! Chcę ci powiedzieć, że choć nie widać tego w świecie materii, Świat Ducha jest poruszony! Aniołowie stoją w gotowości. Czekają na Moje polecenia. Czekają na polecenie Matki Najświętszej. Czekają na wasze modlitwy. Święci modlą się nieustannie za was.

A świat śpi! W tym śnie tyle dusz ginie! Masz do pomocy Niebo całe! Módl się. Módl się. Nie ustawaj! Jednocz się z Krzyżem Moim! Łaski z Niego płynące dodadzą ci sił. Pamiętaj:

- rano adoracja Mego Krzyża.

- Potem w miarę możliwości - Koronka do Ducha Świętego,

- Anioł Pański,

- Koronka do Mojego Miłosierdzia,

- Różaniec,

- Apel Jasnogórski.

- Co godzinę zanurzanie dusz w Moim Miłosierdziu i powierzanie Dzieła Mojej Krwi przez ręce Matki.

- Ciągle - nieustający akt miłości, potrójne dziewictwo myśli, języka i serca.

Dziecko, to oręż wasz, to broń. Maryja to tarcza i twierdza. Wodzem jest Duch Święty. Ruszajcie, dusze umiłowane, do boju! Ruszajcie już teraz! Potrzeba tej walki. Potrzeba zwycięstwa Miłości.! Módlcie się o to nieustannie! Nie poddawajcie się zwątpieniom, zniechęceniom. Nie wdawajcie się w dyskusje z myślami własnymi. Cały czas poświęćcie na modlitwę.

Dusze Moje ofiarne! Was proszę o jednoczenie się z Moim cierpieniem, o oddanie siebie jako ofiary całopalnej Mej Miłosiernej Miłości. To czas ostatecznej bitwy! Czas, gdy nadchodzi triumf Boga, triumf Stwórcy i Władcy świata. To czas czasów!

O Miłości Moja! O, Córo Królewska! Tyś sprawczynią, tyś celem, tyś drogą! Króluj Córo Moja! Króluj w świecie, gdzie dogorywa szatan podnosząc z wściekłości pazury i szczerząc kły! Ty Miłości Moja króluj, zwyciężaj, porywaj serca i dusze! Niech Twoja gwiazda jaśnieje na Niebie! Niech Twój zwycięski znak, herb Twój, jakim jest Krzyż zapłonie na nieboskłonie! Niech zatriumfuje Miłość w sercach i duszach ludzkich. Niech zwycięski pochód orszaków Miłości, orszaków Maryjnych, orszaków dusz umiłowanych przejdzie przez całą ziemię i triumfalnie wprowadzi na tron świata dwa Serca: Jezusa i Maryi! Niech zwycięży Miłość! Niech zwycięży Miłość! Niech zatriumfuje Miłość! Niech Miłość będzie Królową serc i dusz ludzkich na całym świecie!

 

Piękno Bożej Miłości : 10 października 2007

Mówi Pan:

 

„Och, kocham cię Miłością Boską. Jej nie da się określić językiem ludzkim. Języka aniołów nie staje dla jej określenia. Można próbować ją porównywać do kropel deszczu spadających na spragnioną, popękaną ziemię; do słońca ogrzewającego twarz śpiącego niemowlęcia; do kwiatu róży rozchylającego swe płatki; do płatków śniegu tak różnych, otulających ziemię, drzewa i domy zimą, do kromki chleba podanej głodnemu; do cichej modlitwy przy umierającym; do oczu zakochanych wpatrzonych w siebie nawzajem; do szumu morza i jego głębi, do śpiewu ptaków. Ale to wszystko i tak jest niczym w porównaniu z Bożą Miłością.

Bo choć ci powiem, żeś ty kroplą w oceanie Mej Miłości, to i tak w sercu nie poznasz całej jej pełni. Choć ci powiem, że jak powietrze Miłość Moja otula ziemię, w niej chodzisz i poruszasz się, to i tak w sercu swoim nie doświadczysz jej głębi. Choć powiem, że jak słońce rozjaśnia mroki, daje życie i uczucie szczęścia, to i tak nie będziesz znała Mojej Miłości.

Szukaj jej w duszy, szukaj jej w sercu, gdy jednoczysz się z Ciałem Moim, szukaj jej w Najświętszym Sakramencie, w adoracji Krzyża. Szukaj jej w modlitwie. Wtedy możesz doznać jej przedsionków. A kiedy z tą drobiną miłości zwrócisz się do męża, do dzieci z uśmiechem, kiedy z bólem przemilczysz słowa nieprawdziwe, gdy zmęczona uczynisz jednak coś dla bliźniego z powodu Miłości Mojej, o wtedy zaczniesz poznawać jej smak. Kiedy zapomnisz o sobie, zrezygnujesz z siebie dla Miłości Mojej, wtedy słodycz Mej Miłości będzie twoją. Kiedy podźwigniesz Krzyż swój, kiedy zgodzisz się na codzienność szarą, nudną, męczącą, wtedy Miłość Moja będzie udziałem twoim.

Kiedy trwać w tym wszystkim będziesz w akcie miłości, kiedy trwać będziesz przed Krzyżem, poznawać zaczniesz, co znaczy kochać. Kiedy cała oddasz mi siebie, kiedy każda twoja myśl, każde słowo i czyn należeć będą do Mnie, zaczniesz żyć Mą Miłością.

Jednak wszystko to nie będzie jeszcze pełnią Miłości. Wszystko to nadal będzie jedynie jej przedsionkiem. Wszystko to bladością jedynie, czasem lekkim jej rumieńcem. Żeby Miłość Moją poznać nie starczy ci duszo życia. Bo jej nie poznaje się w czasie. Ją poznaje się stale od nowa. Ją poznaje się poza czasem. Bo Miłość z Ducha pochodzi i prawami Ducha się rządzi. W jednym momencie możesz doznać i doświadczyć jej głębi, a potem lat ci nie starczy, aby ją zgłębić. W jednej sekundzie poznasz jej słodycz, a potem wieki całe będziesz dziwić się jej słodyczą i do końca nie dojdziesz smaku.

Bo Miłości nie da się poznać do końca, określić i ująć w ramy słów, przyrównać do czegoś lub kogoś. Bo Miłość to Bóg. A On jest nie do poznania. I choć w Niebie udziela się On świętym i aniołom, choć przebywają stale w Jego Miłości i choć nieustannie wielbią Ją i poznają różne Jej strony, to i tak nie są w stanie zgłębić Niezgłębionego. Bo umysł ludzki, jego serce i dusza niewystarczające są, aby zbadać Niezbadanego. To tak, jakbyś chciała krótką dziecinną linijką zbadać wielkość kosmosu i dojść do jego końca, do jego granic.

A jednak dziecko, możesz poznawać piękno Miłości Boga. Patrząc na zachód słońca, widzisz piękno tej Miłości. Patrząc na dziecko przytulone do piersi matki, widzisz piękno Miłości. Patrząc na pojedynczy płatek śniegu, dostrzegasz jej piękno. Widząc góry ośnieżone, a niżej doliny zielone, jeziora górskie i odbijające się w nich niebo, widzisz piękno Miłości. Patrząc na żar pustyni, chłód lodowców, kwitnącą łąkę i rzęsisty deszcz, widzisz jej piękno, piękno Miłości Boga. Spójrz na jaskinie górskie, na kształty rzeźbione milionami lat, na drobne żyjątka w głębinach morskich i wieloryby dostojnie pływające, zobaczysz Miłość Stwórcy. A piękno piskląt nieopierzonych, ślepych, bezradnych ssaków, czyż nie mówi ci o pięknie Miłości? A motyl wychodzący z kokonu, rozprostowujący pogniecione skrzydła, a prędka mrówka dźwigająca długą, sosnową igłę, one też mówią ci o Miłości. Jeszcze zorza polarna i tęcza kolorowa i mgła osnuwająca lasy, niziny i jeziora, rosa na pajęczynie i szron na gałęziach.

Spójrz ile piękna Bożej Miłości otacza ciebie. Wszystko to, cały świat jest dowodem Mojej Miłości do ciebie. Jest jej obrazem, odbiciem, wyrazem. A jednak wszystkie cuda świata, przyroda, rośliny, zwierzęta, zjawiska meteorologiczne, planety, kosmos i gwiazdy, choć mówią o pięknie, mądrości i potędze Miłości, oddają jej charakter tylko po części.

Tylko Bóg, który sam jest Miłością, który jest samą Miłością, jest prawdziwym jej pięknem. Jednak możesz dziecko, kontemplując codziennie, doznać, wejść w głębię i zachwycić się Miłością. Możesz poczuć jej smak, doświadczyć jej słodyczy i choć trochę ogarnąć to, czego nie uda się objąć do końca.

Chcąc naprawdę poznać Miłość, chcąc dojść do jej sedna, samego jej jądra, musisz stanąć pod Krzyżem i z całą pokorą uznać, że sam nie jesteś w stanie ani na milimetr przybliżyć się do niej. Kontemplując Krzyż, z pomocą Ducha Świętego, w obecności Matki Najświętszej, zaczniesz dziecko otwierać się na rzeczywistość Miłości. Patrząc na Ciało Jezusa, rozważając Jego mękę, zaczniesz dostrzegać pewne jej aspekty. Adorując Krew, pot i łzy będziesz dziecko adorował Miłość i ona sama zacznie ciebie ogarniać. Będziesz doświadczać jej duchem, sercem, a zmysły twego ciała pozostaną w bezruchu. Zaczniesz otwierać się na łaskę płynącą z Krzyża, a tą łaską jest właśnie Miłość. Zobaczysz wtedy piękno, jakiego nigdzie indziej nie spotkasz; głębię przewyższającą głębię oceanów, zobaczysz duszo cud nad cudami. Tym cudem, pięknem, głębią jest Ciało cierpiącego Chrystusa. I to, co często człowieka wzdraga, przeraża, to teraz ciebie zachwyci i przyciągnie. Na widok ran, doznasz wzruszenia tak ogromnego, że łzy same będą płynęły z twych oczu, serce ściśnięte wyrywać się będzie do tych ran, dusza sama łkać będzie i całować poranione Ciało Boga.

Naraz duszo, zobaczysz piękno prawdziwe, piękno Miłości Boga. Piękno to, Miłość ta ogarnie twoją duszę, rozpali twoje serce, wypełni i otoczy ciało. I płonąć będziesz Miłością Boga, której pojąć nie można, ogarnąć nie można, ani określić, nazwać i wyjaśnić. Doznawać jej będziesz, kochać nią będziesz, ale rozum jej nie pojmie. Dusza zbliżać się będzie coraz bardziej do serca Miłości i zaczniesz pojmować duszą, pozostawiając rozum w bezczynności. Na tym etapie muszą zamilknąć zmysły ciała. Wtedy poznają zmysły duszy. I to, co nie do określenia słowami, będziesz miała w sercu, będziesz rozumiała duszą, będziesz tym żyła. Ale, gdy cię kto zapyta, wszelkie słowo twoje wyda ci się bladym, nieodpowiednim i w końcu zamilkniesz, bo niczym są wszystkie słowa wobec Miłości Boga.

Módl się duszo często pod Krzyżem Moim kontempluj Moją mękę, a światło Mej Prawdy wnikać będzie w serce twoje i objawiać ci Moją Miłość. Adoruj Moje cierpienie, a Miłość Moja ogarniać ciebie będzie i prowadzić duszę do Serca Mego. Trwaj ze Mną na Krzyżu, a największy dar Mej Miłości, jakim jest cierpienie, będzie twoim udziałem.

Módl się duszo Moja, kontempluj Bożą Miłość, a Ona sama ciebie odnajdzie, obejmie i ucałuje. Przenikać będzie duszę twoją, rozpalać serce twoje swym żarem i pobudzać wolę twoją do jeszcze częstszej adoracji ran Moich. Módl się duszo umiłowana, abym mógł poprzez Krzyż Mój zlewając na ciebie całe pokłady Miłości Mojej, abym mógł ci ją objawiać, abym mógł ciebie w nią przemieniać.

Błogosławię cię duszo umiłowana na tej drodze poznawania Mojej Miłości. Jezus Chrystus.”

 

Sursum corda! :: 11 października 2007

 

JEZUS: Drogie Dzieci! To Ja, Wasz Król - Jezus Chrystus. Zbliża się godzina miłości, na którą wszyscy czekacie. Wy będziecie radowali się w moich promieniach. Duża część ludzkości będzie przepełniona lękiem i wyrzutami sumienia z powodu niedostrzegania Pana Boga swego. Przyjdę jak złodziej, nie wiecie kiedy. Bądźcie jednak przygotowani na każdy czas, bo Ja mogę zstąpić bardzo prędko. Nie pozwólcie, abyście Miłość niegodnie przyjęli. Ona pragnie czci, szacunku, uwielbienia. Mój Ojciec pragnie was szczodrze obdarować. Sursum corda! W górę serca! W górę dusze! Niech miłość zakróluje na zbolałej i bezczeszczonej Ziemi. Niech ludzie zasmakują jej potęgi i mocy! Niech zobaczą, że Ja jestem Pan, który ich prowadzi rózgą żelazną i który pragnie uwielbienia. Ludzie Moi, owieczki Moje, najmniejsi Moi do was ten czas należy. Módlcie się, bo macie niewiele czasu. Czuwajcie, bo nie znacie dnia, ani godziny. Przyjdę wkrótce. Obiecuję Wam to. Błogosławię was na czas ostateczny.
MARYJA: Dzieci, proszę was o to, abyście czytały wcześniejsze słowa skierowane do was. One są dane po to, aby was prowadzić, wam pomagać. Nie wahajcie się więcej! Sięgajcie po Słowo Życia, które daje wam Pan. Wasza Mateńka.

 

To będzie twoja najszczęśliwsza chwila ! :: 12 października 2007

 

JEZUS: Dziecino Moja! tęsknie za tobą, chwila która nadejdzie, kiedy ujrzysz Mnie będzie twoją najszczęśliwszą. Tak mało dusz pragnie tej chwili a ona jest błogosławiona. Moje dusze umiłowane, módlcie się i trwajcie przy Krzyżu, tylko widok Krzyża wyryty w sercu przygotuje was na nadejście tego momentu, kiedy ujrzycie Mnie, tylko miłość która płynie z Krzyża da wam siłę do walki ze złem i pozwoli przetrwać trudne chwile oczyszczenia wszelkiej duszy, jesteście moimi wybrańcami. Dzieci drogie, tyle proroctw przekazuję wam i tak wielu jest z was, którzy drwią sobie z tego i za nic mają Moje słowa, ale to dlatego, że pozwalają by szatan wchodził w ich drobne sprawy i robił zamęt w sercu udając dobro i pod jego pozorem wprowadza zamęt. Dusze umiłowane, trwajcie na modlitwie na adoracji Mojego Krzyża, Mojej Męki. Oddajcie się Mojej Mamie, Ona was poprowadzi, pouczy co macie robić by trwać przy Mnie, a idą straszne chwile. Aniołowie drżą na myśl o tym dniu. Módlcie się, Moje umiłowane dusze, módlcie się i słuchajcie swoich kapłanów, oni wiedzą jak postępować. Miłuję was, Moje dzieci, moje umiłowane. Wasz Król Jezus!

 

Boże w Trójcy Świętej Jedyny, dziękujemy Ci ! :: 12 października 2007

 

Fragmenty homilii ks. bpa Romana Marcinkowskiego wygłoszonej na Wieczerniku 6 października br.:

"(...) Przybyliśmy do Matki Bożej Czerwińskiej, aby przed Nią tak jak przed Matką zatrzymać się, aby na Nią tak zwyczajnie popatrzeć, aby przed Nią się wyżalić i u Niej szukać pomocy, Przybyliśmy by napełnić się mocą z wysoka. Wystawiając się na wstawiennicze działanie Maryi u swego Syna, na przyjęcie z wiarą Słowa Bożego. Na bycie przed Jezusem wystawionym w Najświętszym Sakramenckie. Na czynnym i owocnym uczestnictwie we Mszy św. i zjednoczeniu się z Jej Synem w Komunii św. By wyjście na drogę Wspólnoty Wieczernikowej stało się dla nas cennym darem.
Jesteśmy szczęśliwi, że otwarła się przed nami nowa, dotąd nie znana ale jakże piękna rzeczywistość. I dobrze wiemy czym jest każdy przyjazd do Czerwińska; klimat modlitwy, skupienia, przeżywana przez nas Msza św. i sakrament pokuty. Niejednokrotnie słyszę: "...że to mnie trzyma, że to nie pozwala mi zwątpić w miłość i prawdę, że to mi dodaje sił, że tu odzyskuję pokój, że dzięki temu spotkaniu chce mi się żyć i coś pięknego zrobić dla siebie, dla innych, dla Kościoła, którego jestem dzieckiem." Boże w Trójcy Świętej Jedyny dziękujemy Ci za to (...)"

 

Wieczernik w Różanymstoku :: 13 października 2007

 

JEZUS: Na nic wysiłki wasze, jeżeli serca nie nauczą się obcować ze Mną i jednoczyć ze Mną. Czas Czasów jest dla was, drogie dzieci, bardzo, ale to bardzo trudnym i ciężkim czasem. I choć Niebo jest z wami i pośród was, szatan też spotęgował swoje szeregi i rozlewa zło gdzie tylko może. Szuka najmniejszej szczeliny, aby się dostać do serca waszego i je pustoszyć. A pustoszy je przez lenistwo i pychę, przez zazdrość i nienawiść. Serca, które tak Mną się zachwyciły i tak wiele Mnie obiecywały stały się ociężałe i zbliżyły się do ducha tego świata. On je porwał i prowadzi. Wielu was wprowadziło do swojego serca nieustanny akt miłości ale duch tego świata pokazał swoje piękno i zaczęliście pragnąć piękna tego świata, choć jest ono powierzchowne i nic dobrego wam nie przyniesie. W Czasie Czasów trzeba być wytrwałym i systematycznym. Trzeba trzymać się danych obietnic. Dopóki wasze serca nie zrozumieją jak ważny to dla was czas i nie zaufają Mi i nie zjednoczą się ze Mną będą słabe. Oczyśćcie swój umysł i wprowadźcie do niego Mnie. Oczyśćcie swoje usta niech mówią o Mnie i niech wołają: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Oczyśćcie swoje serca. Niech Moje Serce zamieszka i w sercu waszym. Niech Ja je kształtuję i je prowadzę. Przy tym wszystkim, Moje dzieci, słuchajcie Mnie a nie siebie. Czyż mało jeszcze mówię do was? Czyż nie daję wam Moich wskazówek co i jak macie robić i jak postępować. Bo kiedy skończy się ów Czas Czasów, serca leniwe mdleć będą ze strachu i z bólu, że tak uparcie trwały przy swoim, że nie odpowiedziały na wołanie Moje, że był to bardzo ważny dla nich czas, a oni go przespali i poprowadzili na zatracenie duszę swoją. Błogosławię was Moje dzieci.

 

MB Różanostocka do zebranych w Jej Sanktuarium :: 13 października 2007

 

MARYJA: "Dzieci Moje. Widząc was zgromadzonych tu w tym sanktuarium pragnę wyrazić Moją radość. Wasze serca odpowiedziały na Moje zaproszenie i zaproszenie Jezusa Chrystusa. Cieszę się, dzieci Moje, że przyjechałyście tak licznie. Mam nadzieję, iż następnym razem będzie was jeszcze więcej. To, że tu jesteście, to znak waszego wybrania przez Boga. Bóg wybierając was chciał wam powiedzieć, że kocha was ponad miarę. Pragnie On dotknąć was swoją miłością. Pragnie, abyście tę miłość poczuli, przyjęli, abyście nią żyli. Pragnie poprzez was, poprzez dusze wybrane, dotrzeć do innych. Nie obawiajcie się jednak. To wybranie, to powołanie nie oznacza konieczności głoszenia Mojego słowa wszędzie i na każdym miejscu. Nie każdy przecież ma dar wymowy. Nie dzieci. To wybranie oznacza powołanie do miłości. Pragnę dzieci, napełniać was Moją miłością. Wy natomiast, macie ją przyjąć. Tylko tyle, ale i aż tyle. Pragnę, abyście nią żyli. Aby ona była wyznacznikiem waszego działania. Aby ona prowadziła wasze kroki. Aby łatwiej wam było iść tą drogą miłości, aby łatwiej wam było na niej wytrwać, abyście nie zboczyli z trasy, aby was szatan nie zwiódł - wybierzcie Mnie Maryję na przewodniczkę. Chwyćcie za rękę. Mnie zawierzając całkowicie swoje serca, możecie być spokojni, że dojdziecie do celu, a droga nie będzie tak trudna, jak wtedy, gdy idzie się samemu. Ja błogosławić was będę na tej drodze. Będę usuwać spod nóg przeszkody. A gdy upadniecie, podniosę was i zaniosę jak małe dziecko do Jezusa, aby razem z Nim opatrzyć wasze rany i utulić. Powierzcie Mi siebie, a Ja ofiaruję wam Jezusa. On jest celem waszym. On jest Królem waszym. On waszym Panem. Pragnę, aby stał się waszym Oblubieńcem. Tych, którzy zawierzą Mnie swoje życie, przygotuję do zaślubienia Jezusa, jako umiłowanego, ukochanego Oblubieńca. To jest wielkim pragnieniem Mojego Syna. Pośród was są już takie dusze. Jezus pragnie więcej. Te czasy wymagają ścisłego zjednoczenia z Jezusem, aby pokonać zło. Stąd to oczekiwanie Jego na dusze gotowe poślubić Go i całkowicie oddać Mu życie. Błogosławię was, dzieci Moje mocą błogosławieństwa samego Syna. Poprzez Moje ręce On zlewa na was swój pokój, radość, miłość oraz ufność. Pochylcie głowy na błogosławieństwo. Niech błogosławieństwo Boga - Jezusa Chrystusa spocznie na was i waszych bliskich. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen. Matka Boża Różanostocka."

 

Podejmij wysiłek jednoczenia się w modlitwie :: 14 października 2007

 

BÓG: Pragnę jednoczyć duszę twoją ze Wspólnotą. Pragnę twego uczestnictwa w życiu Wspólnoty - żywszego, duchowego. Proszę, abyś modliła się, jednoczyła się w godzinach podawanych przez Księdza. Duszo, jakże mała twoja wiara. Jakże mała ufność. Nie musisz rozumieć. Ja proszę - ty czyń. Módl się. Podejmij wysiłek jednoczenia się w modlitwie. Jeśli możliwym jest, uczestnicz w tym czasie we Mszy. Jeśli nie, módl się sama. Wspólnota oznacza wspólne życie. Życie w Duchu. Nawet, jeśli jesteście w różnych miejscach, możecie doświadczać zjednoczenia w Duchu na modlitwie. Proszę, abyś się modliła. Proszę, abyś modliła się w intencji dnia skupienia i Wieczernika. Ja błogosławić ci będę. Dziecko! Więcej wiary! Ufności! Ja jestem! Ja jestem! Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty.

 

W dniu nauczyciela o wychowaniu :: 14 października 2007

 

MARYJA: Kocham te dzieci. Dużo trzeba modlitwy, jeszcze więcej miłości, aby je ukształtować. Zobacz, że nie mówię ci: dużo trzeba pracy. Choć włożysz w ich wychowanie i nauczanie ogrom wysiłku. Ale, choćbyś całą siebie spaliła w tej pracy, to bez modlitwy i miłości twój trud pójdzie na marne i nie przyniesie pożądanych efektów. Ty masz te dzieci dane, aby je kochać i modlić się za nie. To twój główny wysiłek. Reszta sama przyjdzie z czasem. Bo to Jezus będzie je kształtował, a Ja będę opiekować się ich sercami. Zauważ, że, gdy modlisz się, zawierzasz nieustannie w modlitwie siebie i dzieci, to pomimo wielu trudnych sytuacji wychodzisz z zajęć pełna pokoju, dzieci są uśmiechnięte i rozstajecie się pogodnie. Czy wiesz, że one czekają na każdy twój uśmiech? Gdy się z nimi żegnasz uśmiechem, mają ochotę przyjść do szkoły następnego dnia. Gdy jesteś poważna lub zdenerwowana, wychodzą z zajęć zaniepokojone i czują się źle w swoich sercach. Pamiętaj o podsumowaniu dnia za każdym razem i o modlitwie. Wystarczy "Chwała Ojcu.". Niech dzień w szkole będzie ujęty w "ramy" modlitwy. Niech będzie nią otoczony. Ta modlitwa otacza ich serca, są nią otulone. To wszystko będzie przynosiło zmiany. Bądź delikatna w stosunku do ("trudnych" dzieci) i ich rodziców. Niektórzy wymagają ewangelizacji. Niektórzy są właściwie niewierzący. Choć wywodzą się z rodzin katolickich. Niestety babcia, która mogłaby wprowadzić w życie wiary dziecko, mieszka daleko. Ono tu w szkole czerpać będzie światło, prawdę, wiarę, a przede wszystkim miłość. Rodzice uczestnicząc we wszystkim, patrząc na swoje dziecko, na ciebie również, doświadczą przemiany. Nie spodziewaj się jednak raptownych nawróceń. To będzie proces powolny. Rozmawiaj z tym dzieckiem indywidualnie, nie przy klasie. Uświadom mu., co źle robi. Razem z nim podejmij postanowienie panowania nad sobą. Niech to będzie wasza tajemnica. Ile razy uda mu się pokonać samego siebie, niech do ciebie przyjdzie i ci o tym powie. Możecie to gdzieś notować. On musi poczuć satysfakcję ze zwycięstwa nad samym sobą i zobaczyć, że ty również się cieszysz. Pochwal go za każdym razem. Pamiętaj o najdrobniejszych jego zwycięstwach. Za dużo w jego krótkim życiu było klęsk, za dużo wiecznego zwracania uwagi. Ty wzmacniaj jego pozytywne zachowanie. Kochaj go. Miłość pokaże ci jego dobre strony. Błogosławię cię. Maryja.

 

Tylko miłość się liczy ! :: 14 października 2007

 

BÓG: Miłość! Pamiętaj, tylko miłość jest ważna! Tylko miłość się liczy. Tyle mówię dzieciom Moim o miłości. Jednak nie rozumieją, nie słuchają. Serca są tak zamknięte. Pojęcie miłości tak skażone grzechem, że dzieci Moje nie czują jej. A Ja kocham miłością tak wielką, tak potężną! A Ja kocham miłością Boską! Zlewam ją nieustannie na was. Nieustannie otwieram Serce Moje. Nieustannie tulę was do Serca. Jakże wielką słabość widzę w was. Jak bardzo dzieci Moje, ten świat was pociąga i przygniata. Dzieci! Obejrzyjcie się! Ten świat was mami, okłamuje i ciągnie do siebie. On stara się odwrócić waszą uwagę od tego, co najważniejsze w życiu! On was odciąga od Boga. O, miłości Moje, o ptaszyny Moje! Jakże jeszcze potrzebujecie troski, opieki! Jakże potrzeba wam czułości i ciepła matczynego! Potrzeba również ojcowskiego pouczenia. Wszystko to daje wam Niebo. Matka Moja nieustannie oręduje za wami. Ona stale modli się, stale schodzi na ziemię i mówi wam o Mojej miłości. Apeluje do was o nawrócenie. Ale wy jak małe dzieci. Trwacie uparcie przy swoim. A nawet, jeśli skierujecie swój wzrok na chwilę na Mnie, to i tak za moment świat odwraca waszą uwagę ode Mnie. Tyle wam, dzieci, daję pouczeń. Tyle słów wam przekazuję! Objawiam wam prawdę o sobie. Wy jednak serca macie zamknięte. Och, dzieci! Gdybym tyle zapewnień o miłości zesłał we wcześniejszych wiekach, tamte dusze poruszone wiatrem Ducha Świętego tańczyłyby wyśpiewując chwałę swemu Bogu! Pokutowaliby, adorowaliby Mój Krzyż, dziękowaliby i wielbiliby! Serca poruszone miłością unosiłyby się do Nieba! Ludzie w ekstazach umieraliby z wielkiego szczęścia i przenoszeni byliby mocą Mej miłości do Nieba! Dzieci! Wam, gdy mówię o śmierci, robi się smutno, czujecie niepokój. Nawet nie wiecie, że można tak kochać, że z miłości człowiek umiera! Zdarzało się to świętym. Ja nie oczekuję jednak teraz waszej śmierci. Chcę wam jedynie pokazać, uzmysłowić, jak wielkiej oczekuję miłości. Miłości angażującej was całych, wasze życie, dom, pracę, rodziny. Miłości angażującej wasze serce, umysł, duszę, ciało i wolę. Miłości, dla której wyrzekniecie się swoich przyjemności, nawyków, przyzwyczajeń, swojego dobrego imienia, uznania, poważania, mądrości świata, przyjaciół. Miłości, dla której wyrzekniecie się samych siebie. Miłości, dla której wyrzekniecie się tego świata i dla niego i dla samych siebie przestaniecie istnieć! Pragnę waszych narodzin dla Mnie, dla Boga Miłości! Pragnę waszego odrodzenia w miłości. Pragnę dla was nowego życia w miłości. Dzieci Moje! Ja Bóg Miłości obdarzam was nowym życiem w miłości! Trzeba tylko, abyście odrzucili dotychczasowe, a przyjęli Moje, Boże życie. Błogosławię was na tej drodze ku nowemu życiu. Błogosławię na drodze wyrzeczenia się siebie i starego życia. Błogosławię na drodze trwania przy Mnie - Bogu Miłości. Błogosławię was, dzieci Moje umiłowane. Bóg Miłości"

 

Wieczernik w Gietrzwałdzie :: 20 października 2007

 

MARYJA: Moje drogie i kochane dzieci! Duch Święty wypełnił tę Świątynię! Dlatego proszę was otwórzcie swoje serca na Jego działanie. Dziś szczególnie zwróćcie na Niego uwagę i proście Go, aby wasze serca wypełnił pokojem i ufnością do Mojego Syna. Módlcie się o łaskę zjednoczenia z Moim Synem, gdyż wielu z was jest zjednoczonych ustami z Moim Synem.. Wy, drogie dzieci, zjednoczcie się sercem, gdyż to serce powołane jest do tego, aby się zjednoczyło i trwało zanurzone w tym co Boskie i Święte. Kiedy serce otworzy się na działanie Mocy Mojego Syna przetrwa każdą nawałnicę, każde doświadczenie. Serce zjednoczone z Sercem Mojego Syna nie jest w stanie grzeszyć, gdyż Świętość, Moc Mojego Syna nie pozwoli mu na to. Serce Mojego Boskiego Syna jest schronieniem, jest płaszczem, który osłoni wasze serce przed lękiem i pomoże waszym sercom podnieść swój wzrok ku temu co jest w górze. Odczujecie prawdziwą radość, opanowanie i pozostaniecie prawdziwymi świadkami Jezusa na ziemi, po której pielgrzymujecie do Domu Ojca. Każde serce oddane i zjednoczone z Moim Synem jest też oddane i zjednoczone z Ojcem i Duchem Świętym i z Moim Niepokalanym Sercem. Bądźcie posłuszni Moim wołaniom. Bądźcie wierni Temu, który was prowadzi i strzeże, błogosławi i daje swoich proroków, przez usta których przemawia i pociąga do siebie. Nie rozglądajcie się, drogie dzieci, po bokach, gdyż szatan krąży wokół was, aby was zwieść swoim podstępem i poprowadzić w przepaść, w której poginiecie. Z niej nie ma powrotu, gdyż ręka Mojego Syna nie sięgnie po was. To jest przepaść szatana, do której wpadają zaginione i lekkomyślne dusze, te które miały serca oziębłe, letnie nie odpowiadające na wołanie Mojego Syna i Moje. I choć tak często proszę i płaczę nad losem dusz waszych to tyle dzieci Moich oddaje swoje serca szatanowi, który jak zdobędzie serce prosi o pomoc swoich, aby mu pomogli je zaciągnąć do królestwa ciemności na płacz i lament, na cierpienie wieczne. Zaufajcie Mojemu Synowi, zaufajcie Mnie i pozostańcie w tej ufności zjednoczone z Sercem Mojego Syna i Sercem Moim. W tym szczególnym dla ludzkości, dla was, drogie dzieci, czasie wołam: Nie lękajcie się, ufajcie, ufajcie, jeszcze raz was proszę, ufajcie, bo jesteśmy z wami. Całe Niebo jest pośród was, aby wam pomagać, dlatego korzystajcie z Naszej obecności i proście Nas o pomoc, o opiekę i ochronę nad wami i rodzinami waszymi. Wasza Mama. Błogosławię was swoim Matczynym błogosławieństwem.

 

Do uczestników dni skupienia w Gietrzwałdzie :: 20 października 2007

 

MARYJA: Ja, Pani Gietrzwałdzka witam was, dzieci Moje umiłowane. Z wielką radością patrzę na was. Każdego oddzielnie obejmuję ramionami i podprowadzam do tronu Mojego Syna. Spójrzcie. To Mój Syn. To wasz Brat, wasz Bóg, wasz Zbawiciel. To twój, Moje dziecko, Oblubieniec. Nie lękaj się Go. Podejdź bliżej. Spójrz na Jego twarz. Nigdzie nie zobaczysz tak pięknych oczu. Bije z nich miłość, łagodność i wyrozumiałość. Przyjrzyj się jeszcze, a zobaczysz przebaczenie i smutek z powodu tych, którzy nie chcą do Niego przyjść. Dzieci Moje. Mój Syn czeka tu na was zawsze. Z niecierpliwością wygląda swych dzieci. Przygotowuje zawsze dary i łaski. Nie wita was z pustymi rękami. Zawsze, Moje dzieci, zawsze ma dla was skarby Nieba. Zawsze też ogląda i bada serca wasze, aby jak najlepszy dla każdego z was złożyć w nich prezent. Mój Syn, dzieci, jest bardzo cierpliwy. Traktuje was jako dzieci, które broją, przepraszają i znowu broją. Wybrał was ze względu właśnie na waszą wielką słabość. On, dzieci Moje, kocha szczególnie mocno dusze słabe, maleńkie, dusze, które nie mają siły, by iść za Nim. On nad tymi duszami pochyla się i jeśli dusze te pozwalają Mu na to, bierze na ręce i sam niesie ku świętości. Dzisiaj i jutro Syn Mój pragnie pochylić się nad tobą maleńka, słaba duszo. Pragnie wziąć cię na ręce, jak matka bierze swoje zapłakane maleństwo, by przytulić i nieść w ramionach do Ojca. Dziecko. Te niecałe dwa dni Jezus przeznaczył na to, abyś poczuł się na powrót dzieckiem Boga. Abyś stanął przed Nim ty, a nie twoja pycha, powaga, mądrość, autorytet, dobre mniemanie o sobie. On pragnie spotkać się z tobą - małą, słabą duszą, która sama jest bezsilna. Pozwól, że to On zaniesie ciebie do Ojca. Pozwól, że to On cię utuli, otoczy miłością. Pozwól, że otworzy serce twoje i zajrzy do środka. Nie lękaj się. On jest bardzo delikatny. Nie uczyni niczego na co byś Mu nie zezwolił. On jest, dziecko, nazywany lekarzem dusz. To prawda. Nikt tak jak On nie zna dusz ludzkich i nikt jak On nie potrafi tak uzdrawiać. Jeśli pozwolisz Mu na to On zbada delikatnie twoje serce, postawi diagnozę i poda lekarstwo. Na dzisiaj, dzieci Moje, przygotował lekarstwo łagodne. Wszak jesteście dziećmi. Jego umiłowanymi dziećmi. A dzieciom dobiera się tak lekarstwa, aby mogły je przyjąć. Dzieci. Jezus przygotował dla was najwspanialsze, najcudowniejsze lekarstwo. Samego siebie - swoje Ciało i swoją Krew. On przygotował Miłość. Wszak jest Miłością. On przygotował dla ciebie to, co najlepsze. To najskuteczniejsze lekarstwo. Jednak dziecko, ty już wiesz, że, aby lekarstwo mogło zadziałać jak najlepiej pacjent musi być przekonany, że ono mu pomoże. Zatem dzieci! Módlcie się o wiarę i ufność. Zawierzcie swoje serca Mnie, a Ja modlić się będę razem z wami. Jestem Mamą i towarzyszę swoim maleństwom we wszystkich chwilach a szczególnie, gdy trzeba podać lekarstwo. Wtedy to Ja podaję to lekarstwo. Dzieci! Jezus przez Moje ręce pragnie dzisiaj leczyć wasze serca miłością. Musicie tylko uwierzyć. A może, aż uwierzyć. Jestem przy każdym z was. I każdemu z was pragnę podawać Jezusa i Jego Miłość. Stańcie w prostocie serca swojego przed Synem Moim, przyjmijcie Jego Miłość z ufnością jak dzieci. I adorujcie Go z wdzięcznością, uwielbiając Jego hojność w miłowaniu. Błogosławię was, dzieci Moje, na ten czas umacniania i wzrostu. Błogosławię was. Matka Boża, Pani Gietrzwałdzka.

 

Żyć będziecie bezpiecznie wewnątrz zamku Mego: 21 października 2007

 

JEZUS: „Jam jest Pan Bóg twój. Jam cię dzisiaj zrodził. I pójdziesz owieczko za Pasterzem swoim, a Ja wyprowadzę cię nad wody czyste, paść cię będę na łąkach bogatych w zioła, karmić cię będę z ręki Mojej. I czynić będziesz tylko to, co Ja Pan ci wskażę. Słuchać będziesz głosu Mego. A Mój kij i laska pasterska chronić cię będą i wskazywać kierunek.

Bo Ja Pan trzymam pieczę nad tobą, ludu Mój. Bo Ja Pan dbam o owce swoje. Nie dam im zginąć i obronię je przed napastnikiem. A choćby pojawiły się hordy całe, Ja sam pokonam tych, co na owce Moje nastawać będą. I rozrośnie się stado Moje, opływać będzie w dostatek i żyć w szczęściu będzie. Inne stada przychodzić będą, abym wziął nad nimi panowanie. Wtenczas przygarniać je będę i odradzać to, co zmarniałe, a zalęknione napełniać będę pokojem.

Bo Ja Pan wziąłem owce Moje pod skrzydła. Bo Ja Pan postawiłem dla ludu Mego zamek warowny. Bo Ja Pan wprowadzę lud Mój do tego zamku, aby był bezpieczny. Gdy wprowadzę lud Mój, zamknę drzwi, zarygluję bramy. Na straży postawię aniołów. Zlecą się oni z różnych stron ziemi i Nieba, aby strzec ludu Mego. Ześlę świętych Moich, aby pouczali was, co czynić i jak żyć. Duch Mój otoczy warownię tę jak mgła. Unosić się będzie nad wami jak chmura. Tak, że żyć będziecie bezpiecznie wewnątrz zamku Mego.

Wówczas zejdę na ziemię w chwale i godności Mojej. Okażę ziemi całej Mój Majestat. Aniołowie przygotują przede Mną drogę. Całe Niebo rozjaśni się blaskiem ogromnym. Blask ten oślepiać będzie tych, co za murami zgromadzeni będą, tych, co nie przywykli spoglądać na słońce, tych, co w ciemnościach żyją. Lud Mój ukryty wewnątrz, chroniony będzie. Przyjmie Moje światło z wielką radością, ze śpiewem i uwielbieniem. I śpiew ten roznosić się będzie z murów po szerokie krańce. Ci, co usłyszą iść będą w tym kierunku z nadzieją uratowania.

Będą tacy, co nie przeżyją blasku Mego światła, które ukaże prawdziwość ich serc i dusz. To ci, co świadomie wybierają zło, nie przyjmują Mojej miłości, bluźnią i obrażają Najświętszy Sakrament i Matkę Najświętszą. Ci, którzy wierzą, ale nie żyją w pełni Moimi przykazaniami, doznają cierpienia, które przypominać będzie konanie. Ból straszliwy dotknie ich serc z powodu uświadomienia siebie, czym pogardzali, co odrzucali i jak bardzo ranili Bożą miłość.

W zamku zaś zgromadzę lud Mój wybrany, który stara się już teraz iść za głosem Moim, żyć przykazaniami i odpowiada na Moją miłość. Te dusze, choć słabe i wiecznie upadające, dadzą początek nowemu życiu w Odrodzonym Kościele.

A choć dni mogą być ciężkie, to nie smućcie się, albowiem dzień Zwycięstwa będzie radosny. Gdy nadejdzie Triumf Niepokalanego Serca Matki Mojej i Mego Serca, radość zapanuje w waszych sercach tak niepojęta, że przeżywać będziecie chwile uniesień i szczęścia. Miłość zapanuje na ziemi, która odrodzona, oczyszczona odetchnie nowym życiem rodzić będzie zdrowe owoce i karmić was swym bogactwem. Żyć będziecie wtedy zgodnie z planem Bożym, z zamiarami Moimi, w harmonii z całą przyrodą. Świat Ducha będzie waszą rzeczywistością, w której będziecie się poruszać. Z aniołami będziecie rozmawiać i świętych będziecie pytać o radę. Każdy z was wielbić będzie Boga swoimi czynami i myślami, a Ciało Moje i Krew znajdzie miejsce w domu każdego z was.

Błogosławię was, ludu Mój wybrany. Miłujcie się wzajemnie i wspierajcie. Bo czas jest już krótki. Bo Pan Zastępów nadchodzi. Nie przeminie to pokolenie, a Pan - Jezus Chrystus zejdzie w swej chwale na ziemię. Niech pokój Mój wypełni serca wasze. Niech dotknie waszych dusz. Niech ogarnie wasze umysły. Błogosławię was Mym pokojem. Jezus Chrystus - Książe Pokoju.”

 

Ja Pan pragnę zaślubin, jakich nie było : 21 października 2007

 

JEZUS: Jakże Ja Stwórca kocham te dusze maleńkie, korzące się przed Moim Majestatem. Jakże Ja je kocham. Pochylam się z czułością nad każdą z nich. Wysłuchuję ich modlitw z miłością jak matka słucha szczebiotu swego niemowlęcia. O miłości Moja. Ja prowadzę cię teraz drogą wąską, ale jasną, czystą, drogą świętych. Nie rozglądaj się, nie patrz na boki, nie oglądaj się do tyłu. Idź naprzód. Patrz na Mnie. Tylko na Mnie. Och, ileż darów, ileż łask przygotowałem dla ciebie. Ileż darów uszykowałem dla Moich najmniejszych. Już stół zastawiony, Oblubieniec czeka.

Pragnę cię, pragnę was, dusze Moje najmniejsze! Pragnę, pragnę zaślubin na wieczność, wyłączność, na całość! Pragnę dusz waszych i serc! Myśli i uczuć! Pragnę waszego życia, cierpienia i radości. Pragnę waszego zapomnienia o sobie, całkowitego oddania wszystkiego, co nie jest Moje.

Dusze! Dusze Moje umiłowane, wybrane, najmniejsze! Dusze Moje, gotowe na wszystko! Wzywam was! Zapraszam was! Ja Pan pragnę zaślubin, jakich nie było. Pragnę ślubów, jakich jeszcze nie czyniłyście. Pragnę serc, dusz, umysłów. Pragnę wyłączności i całkowitego włączenia się w Moje życie, w Mego Ducha, w Mój Krzyż i Moje cierpienie. Pragnę życia waszego całkowicie zjednoczonego ze Mną. Pragnę ścisłego, nieustannego obcowania z wami. Dwadzieścia cztery godziny na dobę.

Jeśli, duszo, poczynisz te śluby, żyć będziesz ze Mną jako swym Oblubieńcem, małżonkiem, bratem, siostrą, ojcem, matką. Nieustannie, w ciągłej łączności. Od chwili przebudzenia modlić się będziesz i wszystko czynić z myślą o Mnie i dla Mnie. Aż do twego zaśnięcia. Ale również wtedy anioł twój modlić się będzie za ciebie i ofiarowywać twój sen Mnie.

O duszo! Czekam! Czekam na ciebie, na twoją decyzję, na twój gest, krok w Moim kierunku. Ja biorę całkowitą odpowiedzialność za ten ślub. Duszę, która ten ślub złoży otaczam szczególnie Moją opieką, chronię i obdarzam na stałe strażą aniołów. Dusza ta całkowicie oddaje się również w ręce Mej Matki i zamieszkuje w Jej Sercu. Serce Maryi staje się jej mieszkaniem. Obdarzam duszę tę Moim Duchem, który przenikać ją będzie i pod Jego natchnieniem chodzić i żyć będzie. Dusza ta wybraną będąc ma już w chwili złożenia tych ślubów zapewnione Niebo. Ja patrzeć będę na jej wysiłki, nie na efekty tychże wysiłków. Wspierać ją będę nieustannie i obdarzać szczególną Moją Miłością.

Ślub ten czynić będziesz za przyzwoleniem Kapłana, uczestnicząc we Mszy św. Wspólnotowej. Wcześniej pragnę, abyś odbyła spowiedź. Serce twoje czyste być musi czystością anielską. Złożysz na ołtarzu Moim siebie cała jako Moją ofiarę i oddasz się całkowicie Mnie. Od tej pory Ja Panem twoim, a ty własnością Moją na wieki.

Ślub ten ważny jest, bo czyniony raz na zawsze, na wieki związuje nas razem. Nie każda dusza może to uczynić. Tylko ta, którą do tego wezwę i którą pobłogosławi Mój Kapłan. Pragnę takie dusze powołać z waszej Wspólnoty. Do tego was przygotowuję.

Ten ślub przewyższa wszystkie inne śluby. Ma moc sakramentalną. Jest ślubem tak, jak śluby zakonne, ostatecznym. Z tego ślubu nie ma zwolnienia.

Tworzę w ten sposób Nowe Zgromadzenie łączące w swoich szeregach ludzi różnych stanów, a żyjących w całkowitym oddaniu Mnie, należących do Mnie i miłujących Mnie miłością posuniętą wręcz do szaleństwa. Właśnie Miłość Miłosierna będzie waszą przewodniczką, waszym życiem, waszym oddechem, waszą myślą, waszą modlitwą. Ofiara uczyniona z siebie Miłości Miłosiernej to znak szczególny tego Zgromadzenia.

Każdy z was będzie najmniejszym wśród najmniejszych i usługiwać innym będzie. Nikt nad nikogo wynosić się nie będzie. Nie będzie między wami hierarchii i przełożeństwa nad Kapłana, który będąc też członkiem tego Zgromadzenia, będzie Jego kierownikiem duchowym. Żyć nadal będziecie w swoich stanach: rodzinach, zakonach czy samotnie. Nadal spełniać będziecie swoje obowiązki, tylko z większą gorliwością i miłością.

Zgromadzenie to podlegać będzie Kościołowi i w Kościele żyć. Jednak będzie ono wewnątrz waszych serc, a nie formalnie zatwierdzonym Zgromadzeniem jak inne. Siłą tego Zgromadzenia będzie Duch Święty ożywiający wasze serca i to Bóg w nich żyjący będzie to Zgromadzenie tworzył, budował i uświęcał. Będzie miało ono charakter duchowy. To Zgromadzenie będzie jądrem Dzieła Odnowy Kościoła. Będzie siłą napędową odnowy Kościoła.

Błogosławię wam dusze Moje szczególnie wybrane i umiłowane.

 

Co za cuda dzieją się w was! : 21 października 2007

 

Ś.p.Ksiądz Józef Gregorkiewicz: „Dzieci Moje. Zbliża się ten czas oczekiwany przez Boga, gdy dusze będą dokonywać zaślubin z Bogiem swoim i składać Mu siebie jako ofiarę całopalną Miłości Miłosiernej Boga. Raduje się duch mój, a serce wyśpiewuje Bogu nieustannie pieśń miłości, bowiem już widzę wśród dusz waszych te, gorejące miłością czystą, miłością samego Boga. Widzę wśród was tych, co z Bogiem zjednoczeni, żyją w ogromnej z Nim bliskości.

Jakże cieszę się, że znajduję dusze właśnie tu, w tej Wspólnocie, która jest oczkiem w mojej głowie i miłością w moim sercu. Czy wiecie, że stale modlę się za każdego z was? Mam teraz w tym większą łatwość niż za ziemskiego życia. Choć przedtem też się modliłem. Teraz widzę was wszystkich jednocześnie. Bóg pozwala mi zaglądać do dusz waszych. Gdybyście mogły zobaczyć wasze dusze! Od niektórych bije blask! Och, blask niebiański! Inni świecą światłem, ale nieco słabszym. Wśród was nie ma dusz ciemnych. Każda odpowiedziała na wezwanie Boga i stara się jak może, by kroczyć wyznaczoną drogą.

Dzieci Moje. Bóg obdarza was miłością szaleńczą. On „szaleje” z miłości do was. On uczyni wszystko, aby jak najwięcej dusz poszło za Nim. Dlatego wpatrujcie się nieustannie w Niego, który jest waszym światłem. Wpatrujcie się w tego, który jest miłością. Wpatrujcie się w tego, który jest jedyną drogą i jedyną Prawdą. Nie ma innej. Dzieci.

Ale jakże by to było, gdybym wam, choć słowem nie wspomniał o Matce Najświętszej, mojej największej miłości. Nie uwierzyłybyście, że to ja do was mówię. Tak, moi drodzy. Tę miłość, miłość mojego życia mam stale w sercu. To miłość, której nie da się wypowiedzieć, nie da się opisać w pełni. Módlcie się dzieci, gorąco o miłość do Matki Najświętszej, do Niepokalanej, do tej Przeczystej Panienki, Królowej naszej.

Jakże Ona umiłowała was, waszą Wspólnotę. Jakże troszczy się o was. Ile modlitw zanosi do Ojca. Jak wstawia się u Syna! Żebyście mogły usłyszeć Jej błagania, Jej prośby, Jej tłumaczenia! Żaden, nawet najlepszy adwokat nie ma takiego daru przekonywania i obrony, jak nasza ukochana Niebieska Mama. O, dzieci! Z Nią wszystko się udaje! Z Nią wszystkie plany zgodne z wolą Boga toczą się, realizują w pokoju. Przy Niej, dzieci, czujecie się bezpiecznie. Bo Ona to sprawia, że serce jej oddane żyje w pokoju, żyje pokornie, żyje pogodnie. Ona usposabia serce do łagodności i delikatności. Ona sama będąc łagodnością, pokojem, delikatnością, taką czyni duszę Jej oddaną. Ona sama będąc czystością, nią obdarza duszę, która Jej się zawierza. Ona sama będąc cała miłością do Syna, obdarza, przemienia duszę w miłość swoją i ofiarowuje Synowi.

Dzieci! To cudowne, piękne i dla ludzkiego rozumu niezrozumiałe, jak Maryja Dziewica mocą samego Boga przeobraża, przemienia dusze Jej oddane w święte, czyste, pełne miłości. Stają się one na wzór Jej, na wzór Jej Syna. A Jezus przyjmuje je z wielką radością, jakby nie znał ich wcześniej, nie znał ich nędzy i grzechu. On zanurza te dusze w swojej Krwi, ranach. On te dusze zalewa swoją miłością. One zaś, dotknięte tą Boską perłą, jaką jest Miłość Boża, nie mogą się już bez Niego obejść, nie mogą bez Niego żyć. Toteż lgną do Niego coraz bardziej, lgną do Krzyża stapiając się z Nim, przybierając Jego kształt, przeobrażając się w Krzyż, stając się z Nim jedno.

Och, dzieci! Co za piękne życie! Co za cuda dzieją się w was! Otwórzcie wasze oczy duszy i serca, a zobaczycie niejedno, a doznacie niejednego, a doświadczycie cudu miłości! A sprawczynią, początkiem, drogą do tego jest Maryja, Matka Najświętsza, Niepokalana Dziewica, Przeczysta, Nieskalana, Przepiękna Pani, Orędowniczka, Opiekunka i Patronka nasza. Miłujcie Ją całym swym sercem i traktujcie jak dzieci swą matkę. Przytulajcie się do Niej, a Ona was będzie przygarniać.

To ten czas! Czas na nabranie sił, czas na nabranie doświadczenia, na pouczenia, na rozwój. Teraz macie na to czas. Dany wam przez Ojca Niebieskiego, a wyproszony przez Matkę. Dzieci. Nadstawcie dłonie na łaski, które spływać będą na otwarte serca. Błogosławię was. Ksiądz Józef Gregorkiewicz.”

 

Apel Jasnogórski - Widziałam Matkę Bożą Królową Polski (21.10.2007) :: 22 października 2007

 

MARYJA: Módl się teraz dziesiątką różańca. Wielka jest nieuczciwość ludzka, wielka zachłanność na stanowiska i pieniądze. To ta zachłanność popycha ludzi do nieuczciwości, do czynienia złych rzeczy, aby osiągnąć swój cel. Módl się teraz. Odmówiłam tę modlitwę. Potem znowu zobaczyłam Matkę Bożą jako naszą Królową. Miała łzy w oczach. Płakała. Nie wiedziałam, dlaczego. Pytałam. Myślałam, że może ja modliłam się w rozproszeniu i spowodowałam smutek Mamusi. Matka Boża przez jakiś czas nic nie mówiła. Tylko płakała. Potem zaczęła mówić: Módl się za Polskę. Módl się o zwycięstwo Prawdy. Módl się o zwycięstwo Bożej Prawdy, Bożej Sprawiedliwości, Bożej Miłości. Módl się o zwycięstwo Boga w sercach Polaków. Idź i módl się na różańcu, rozważając część chwalebną w intencji Polski. Będę modlić się z tobą. Będą z nami aniołowie, Anioł Dzieła Odnowy Kościoła i Święci. Módl się. Już teraz. Idź i módl się. To ważne. Matka Boża.

 

Koronka do Bożego Miłosierdzia :: 22 października 2007

 

Miałam podawane w sercu obrazy, za kogo się modlić.
Przez pierwszą dziesiątkę miałam w sercu obraz osób prowadzących Dzieło.
Podczas drugiej odczuwałam cierpienie Jezusa z powodu dusz nieżyjących z Bogiem, niesłuchających Go, żyjących w grzechu. Miałam wrażenie, że ich grzechy uderzały we mnie.
Trzecia dziesiątka, to modlitwa za dusze zimne. Odczułam chłód tych dusz i obojętność. Patrzyły zimno na cierpiącego Jezusa, na to, co czynią inne dusze z Nim, na mękę, jaką zadają. Stały obojętnie podczas całej drogi Krzyżowej i nic nie mówiły, nic nie czyniły w obronie. Czasem odwracały się tyłem. Od tych dusz Jezus bardzo cierpi.
W czwartej dziesiątce modliłam się za dusze uczestników Wieczerników, które po powrocie do domu, żyją dawnym życiem. Nie mają siły, aby coś zmienić.
Piąta dziesiątka, to modlitwa za dusze, które starają się żyć zgodnie ze wskazaniami usłyszanymi na dniach skupienia i Wieczernikach. Tutaj odczułam szczególną miłość Jezusa do tych dusz. Miałam też w sercu jakąś ulgę.

 

Wzywam do Modlitwy za wasz Kraj! : 23 października 2007

 

MARYJA: Ja, Królowa Polski i całego świata, wzywam naród Polski do rozpoczęcia modlitw za wasz Kraj. Niech każda parafia rozpocznie nowenną do Ducha Świętego o światło dla kapłaństwa, co i jak czynić należy. Potem, niech odprawiane będą nabożeństwa ku czci Mego Serca i Serca Mego Syna. Na koniec poprzez post, wyrzeczenia i ofiary składane Bogu błagać będzie o zwrócenie się całego narodu ku Bogu, o przejrzenie na oczy przez cały naród, o dostrzeżenie panoszącego się zła.

Im szybciej to się dokona, tym krótsze będzie cierpienie ludu Mego, tym mniejsze będzie spustoszenie czynione przez szatana. Niech naród Mój uwierzy, że tylko poprzez wiarę można dokonać zmian. Tylko wytrwała modlitwa zjednuje Serce Boga, tylko przyjęta Miłość zmienia bieg historii. Zatem, ludu Boży, wierzący i cierpiący, zwróć swe serce prawdziwie ku Bogu, módl się ufnie i z wiarą, podejmuj posty i ofiary, a Bóg, który wybrał sobie wasz kraj, umiłował lud tutaj żyjący, nie pozostanie głuchy na wasze wezwania.

Pamiętaj, ludu wybrany przez Boga, gdyby był, chociaż jeden sprawiedliwy, Bóg ocaliłby całe miasto. Wystarczy, że wy, którzy wierzycie, ufnie modlić się będziecie, a ocali naród cały. Módlcie się dzieci, aby Bóg w waszym narodzie znalazł sprawiedliwych, wierzących, miłujących.

Módlcie się wy, którzy macie świadomość, bo to od was będzie się potem wymagać postawy wiary i posłuszeństwa wobec głosu Boga. Módlcie się wy, którzy Bogu oddaliście życie całe, którzy poświęciliście siebie, którzy poszliście za głosem powołania, którzy zwiecie się Jego apostołami, Jego kapłanami, których On bardzo umiłował i obdarzył godnością swego kapłaństwa, w których ręce składa sam siebie każdego dnia, wy powołani do służby Bogu, wy umiłowani Moi Synowie!

To od was wiele zależy i od was Bóg oczekuje postawy pełnej odpowiedzialności. To wy posiadacie wiedzę. To was Bóg obdarzył łaską rozumienia Jego słów, to wy posiadacie świadomość wagi spraw, to wy macie daną mądrość w sprawach wiary i moralności.

Dlaczego nic nie czynicie? Dlaczego tak mało w was żywej wiary wprowadzanej w życie? Dlaczego oddzielacie życie ludzkie od spraw Boskich? Przecież zależy ono tylko od Boga! Dlaczego nie uświadamiacie swoim wiernym, iż Bóg żyje wśród ludu swego, że troszczy się o niego, że boleje nad jego cierpieniem, że pragnie jego dobra i chce uczestniczyć we wszelkich przejawach jego życia religijnego, rodzinnego, społecznego, gospodarczego? Dlaczego nie uświadamiacie wiernym swoim, że we wszystkim trzeba prosić o błogosławieństwo samego Boga i w każdej sprawie szukać Jego woli i o nią pytać?

Och, synowie Moi, wybrani spośród wielu przez samego Boga do sprawowania tego świętego urzędu! Czy nie zapomnieliście o swoim powołaniu? O jego istocie? O Bogu samym? Czy Bóg sam żyje jeszcze w waszych sercach? Ja Królowa Polski, Królowa Serc Kapłańskich, zwracam się do umiłowanych synów Moich: podejmijcie modlitwy o światło Ducha Świętego! Módlcie się za Polskę! Wypraszajcie łaski dla całego narodu! Prowadźcie lud wybrany tą drogą modlitwy, ufności i zawierzenia!

Przygotujcie teren pod Intronizację Mego Syna w waszym narodzie! Tego oczekuję Ja. Tego oczekuje Mój Syn. Intronizacja jest jedyną drogą do odrodzenia się tego narodu, do powstania z upadku, do odbudowania gospodarki, do uświęcenia rodzin, do odnowienia wiary w tym narodzie, do odnowienia Kościoła w Polsce i na świecie.

Ja Matka wasza modlę się nieustannie za naród Mój, który przez tyle wieków wiernym Mi był. Proszę o łaskę powrotu do wiary ojców, o miłość w narodzie i mądrość. Proszę również o zwycięstwo Prawdy.

Módlcie się razem ze Mną, dzieci umiłowane, a błogosławieństwo Boga spływać będzie na was i obdarzać licznymi łaskami. Te łaski zaś wspierać będą waszą przemianę, przemianę całego narodu tak, iż zanim się spostrzeżecie, wydobędzie się wasz kraj z upadku i powstanie jako Królestwo Jezusa Chrystusa.

Błogosławię was, dzieci umiłowane, narodzie wybrany przez Mojego Syna i przeze Mnie. Maryja Królowa Polski.

 

Koronka do Bożego Miłosierdzia :: 23 października 2007

 

Pierwsza dziesiątka: "MARYJA: Módl się za Polskę, aby Bóg wyprowadził dobro, nawet z tak trudnej sytuacji."
Druga dziesiątka: "Módl się za rządzących, o nawrócenie serc, o zwycięstwo Prawdy Bożej i Miłości."
Trzecia dziesiątka: "Módl się o mądrość i wiarę dla narodu Polskiego i jego całkowite zwrócenie się do Mnie, Matki Bożej."
Czwarta dziesiątka: "Módl się o przejrzenie dla kapłanów i rozpoczęcie przez nich modlitw o dokonanie Intronizacji dwóch Serc - Jezusa i Maryi - w Polsce."
Piąta dziesiątka: "Módl się, by w całym narodzie rozpoczęły się modlitwy za wasz Kraj. By każda parafia rozpoczęła nowennę do Ducha Świętego o światło dla kapłaństwa, co i jak czynić należy? By odprawiane były nabożeństwa ku czci Mego Serca i Serca Mego Syna. By poprzez post, wyrzeczenia i ofiary składane Bogu błagano o zwrócenie się całego narodu ku Bogu, o przejrzenie na oczy przez cały naród, o dostrzeżenie panoszącego się zła.”

 

Podejmijcie wysiłek jednoczenia się w modlitwie! :: 24 października 2007

 

BÓG: Pragnę jednoczyć dusze wasze ze Wspólnotą. Pragnę waszego uczestnictwa w życiu Wspólnoty - żywszego, duchowego. Proszę, abyście modlili się, jednoczyli się w godzinach podawanych przez Księdza. Dzieci. Jakże mała wasza wiara. Jakże mała ufność. Nie musicie rozumieć. Ja proszę - wy czyńcie. Módlcie się. Podejmijcie wysiłek jednoczenia się w modlitwie. Jeśli możliwym jest, uczestniczcie w tym czasie we Mszy. Jeśli nie, módlcie się sami. Wspólnota oznacza wspólne życie. Życie w Duchu. Nawet, jeśli jesteście w różnych miejscach, możecie doświadczać zjednoczenia w Duchu na modlitwie. Proszę, abyście się modlili. Proszę, abyście modlili się w intencji dni skupienia i Wieczerników. Ja błogosławić wam będę. Dzieci! Więcej wiary! Ufności! Ja jestem! Ja jestem! Bóg Ojciec, Syn i Duch Święty.

Wykonujcie dokładnie to, co wam powie Najświętsza Dziewica! :: 25 października 2007

Tu w Polsce Wieczerniki są Moim światłem

 

JEZUS: „Dzieci Moje. W tym szczególnym dniu, dniu, gdy Moja Mama schodzi do was na ziemię, aby zapewnić was o Bożej miłości i pouczyć jak żyć, pragnę powiedzieć wam: Módlcie się i wykonujcie dokładnie to, co wam powie Najświętsza Dziewica. Czasy, jakie nastały, są jedynymi w swoim rodzaju. Powołałem wielu świętych. Oni są wśród was. Obdarzyłem i obdarzam hojnie swymi łaskami wszystkich. Niektórzy otrzymują szczególnie dużo. Przekazuję wam swoje orędzia przez proroków. Pozwalam Matce Mojej, aby schodziła do was tak często i was pouczała. Udzielam łaski miłosierdzia szczególnie obficie. Moi aniołowie są pośród was i strzegą, abyście szli drogą raz podjętą. Duch Mój zstępuje na was, przenika wasze serca i dokonuje Moich zaślubin z kolejnymi duszami. Coraz więcej dusz oddaje się całkowicie Mnie.

Dzieci! To czasy, jakich nie było! Choć zło panoszy się na całym świecie, to już w wielu miejscach na kuli ziemskiej rozbłysło Moje światło. Obejmuje ono coraz bardziej swym zasięgiem kolejne dusze. Coraz bardziej rozjaśnia mroki ciemności szatana.

Tu w Polsce Wieczerniki są Moim światłem. Światłem, które świeci blaskiem Mej Miłości, blaskiem czystości Niepokalanej, blaskiem mądrości Ducha Świętego. Wieczerniki są tym światłem przeze Mnie oczekiwanym i zapowiadanym. źródłem, z którego wytryśnie na cały kraj Boża Miłość, Boża Prawda, Boża Mądrość.oazą, która da schronienie duszom, nakarmi serca, umocni ciała. Są prawdziwie Wieczernikiem z czasów apostołów, kiedy to oni wraz z Maryją oczekiwali na światło Ducha Świętego. I wy tak trwajcie. I wy tak módlcie się i wy tak ufajcie.

Niech wiara wasza będzie niezachwiana, niech modlitwa będzie żarliwa, a serce gorące. Jedni drugich pobudzajcie do jeszcze większej gorliwości i wytrwałości w modlitwie. Jeszcze bardziej jedni drugich zagrzewajcie do miłości. A wszystko czyńcie z Niepokalaną Dziewicą.

To Ona jest dla was wzorem. Ona jest przewodnikiem. Ona jest tą, która przynosi wam Ducha Świętego. Tak, jak na apostołów w obecności Maryi zstąpił Duch Mój, tak na was, którzy trwacie wraz z Matką Moją zstępuje Mój Duch Pocieszyciel. On już wypełnia was. Już wielu doświadcza Jego działania. Już wielu posługuje Jego darami.

Nie lękajcie się otworzyć swoich serc Duchowi Świętemu. Dzieci, tylko z Maryją i z Duchem Świętym możecie otworzyć się na Miłość, którą wam daję. Tylko Maryja potrafi usposobić serce na całkowite przyjęcie Ducha. Tylko Duch Święty potrafi otworzyć was na całkowite oddanie się Maryi. A tych Dwoje sprawi, że Miłość Boża zagości w was i zapragniecie należeć do Jezusa i iść Jego drogą. Wtedy tylko Maryja może przygotować was na przyjęcie Krzyża, tylko Duch Święty może dać wam siły do jego niesienia. Tylko On może dać wam swoje światło w tej sprawie. A gdy to uczynicie, tylko Maryja może pomóc wam kochać Jezusa i Krzyż. Ona kochać będzie w was i za was. Tylko Duch Święty może was z tym Krzyżem zjednoczyć, przeobrazić was w ten Krzyż. Tylko tych dwoje Maryja napełniona Duchem Świętym i Duch Święty Oblubieniec Przeczystej Dziewicy, mogą wprowadzić was na drogę ściślejszego zjednoczenia ze Mną, Jezusem Chrystusem i z Moim Krzyżem.

Tylko Maryja, Duch Święty i Ja wasz Zbawiciel możemy pomóc wam otworzyć się na Świat Duchowy, który was otacza, a którego zmysłami ciała nie dostrzegacie. Tylko wtedy, dzieci Moje, życie wasze wejdzie w głębsze przeżywanie życia Boga, kontakt z aniołami i świętymi. Wtedy również możecie doświadczać obecności przy sobie dusz.

Dzieci, to czas, gdy dusze małe i słabe mogą dzięki nadzwyczajnej łasce Nieba, wchodzić na drogę świętości i ją szybko osiągnąć. To czasy niespotykane dotychczas. To czasy, gdy Bóg sam interweniuje, poucza i błaga o miłość, o nawrócenie. To czasy, gdy Trójca Święta cała udziela się ludzkości widząc tak wielką groźbę zagłady. Bo tylko Boża moc jest w stanie ocalić was, wasze dusze. Dlatego Niebo w tych czasach schodzi pomiędzy ludzi, aby upomnieć, pouczyć, zawrócić ze złej drogi, nauczyć miłości, zaprosić do wejścia na nową drogę miłości wiodącą do szczęścia.

To szczęście możecie osiągnąć już tu na ziemi. To szczęście daje Bóg, ciągłe z Nim przebywanie, jednoczenie się, miłość Jego i Matki. To pokój, jaki zaznaje dusza, to miłość, jaką doświadcza serce, to ufność, która porządkuje myśli. To sam Bóg, który przejmuje życie człowieka, nim kieruje i opiekuje się. Dzieci! Skorzystajcie w pełni z czasów wam danych! Nie zmarnujcie ani minuty! Zostawcie wszystko, co budzi niepokój umysłu i serca. Zajmijcie się Bogiem waszym. Przed Nim otwórzcie swoje dusze. Niech Bóg wlewa w nie swój pokój i miłość, niech je przemienia, uświęca i na stałe niech w nich gości wraz ze swoją Oblubienicą Dziewicą. Niech Niebo zstąpi do serc waszych, abyście już tu na ziemi tym Niebem żyli. Błogosławię was, dzieci umiłowane. Jezus Chrystus.”

 

Wieczernik w Tolkmicku :: 25 października 2007

 

JEZUS: Drogie dzieci! Dziękuję wam, że tak licznie zgromadziliście się u Mojej Mamy. Moja Mama pocieszy serca wasze. Pomoże odsunąć od niego smutek i strach o lepsze jutro. Nie lękajcie się. Moja Mama i Ja strzeżemy was i dbamy o was. Nasza własność jest na zawsze naszą własnością. Nie bójcie się niczego i nikogo. Moja Miłość ochroni was i obroni was. Drogie dzieci, teraz rozumiecie prośby Moje i wołanie Moje. Teraz rozumiecie, że same sobie nie poradzicie. Że potrzebujecie naszej pomocy. Otwórzcie serca wasze i pozwólcie, abym wypełnił je ufnością i miłością do Mnie i Mojej Mamy. Pozwólcie, niech Ja Jezus i Moja Mama Maryja podniesiemy wam dłonie wasze, które będą złożone i skierowane do Stwórcy samego i trwające na nieustannej modlitwie i na wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Trwając na modlitwie i na wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! zwyciężycie zło, które teraz rozpanoszyło się wokół was i w Ojczyźnie waszej. Czy nie powiedziałem wam, że Polska zwycięży? Drogie dzieci! Tak, Polska zwycięży, bo ma wierne jej serca. Te serca złączone są z Naszymi Sercami. Dlatego proszę, nie rozglądajcie się co dzieje się wokół was, co szatan wyczynia. Jego los jest krótki, bardzo krótki. Wy z radością w sercu i z podniesionymi dłońmi wołajcie: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Jezu, przyjdź! Nasza Mamusiu, przyjdź! Czekamy na Was! Niech wasze serca będą wypełnione światłością i pokojem. I radujcie się, dzieci, gdyż wielkie rzeczy przygotowałem dla tych, którzy Mi ufają i są Mi posłuszni. To was wybrałem i prowadzę do ziemi czystej, obfitującej w miłość samą. Radujcie się, dzieci, gdyż waszych smutnych serc znieść z bólu nie mogę. Nie traćcie czasu na gadulstwo, biadolenie, narzekanie. Teraz jest czas Modlitwy. Czas wołania i czas wyczekiwania. Kwiecie Mój, błogosławię was.

 

Wieczernik w Sątocznie :: 26 października 2007

 

JEZUS: To jest dla was błogosławiony czas, Moje dzieci. Czas nawrócenia się, czas oczyszczenia i oddania Mi słabości waszych. Ten czas wprowadza serca wasze w oczekiwanie na Mnie, na Moje powtórne przyjście. Czyż nie pragną tego serca wasze? Czyż nie wyczekujecie tej pięknej chwili, w której to Ja wraz z wojskiem aniołów przybędę do Mojej własności? Narodzie Mój, Ludu Mój, czemu rozmyślasz o sprawach tego świata a zapominasz o sprawach Bożych, których nie zniszczy rdza ani mól? Każde z was, Moje dzieci, niech przyjrzy się duszy swojej. Niech pomoże się jej podźwignąć z upadku. Niech pomoże jej powstać i pozostawić grzech, który ją przygniata. Podnieście swój wzrok i wyciągnijcie swoje ręce ku Mnie, Bogu, Jezusowi Chrystusowi, waszemu Panu i Królowi. Wszystko, co dzieje się wokół was ma Moje błogosławieństwo. I choć czasami wydaje się wam, że jest to dla was niezrozumiale to proszę was, abyście nie szemrali, nie buntowali się, lecz z pokorą przyjmowali Mój zbawczy plan, który ogarnia każde ludzkie serce. To z zatwardziałego, skamieniałego serca mogę uczynić dobro takie, które zadziwi cały świat. To z kamieni powołałem wojsko Izraela. A z Szawła uczyniłem Pawła. Pozwólcie, niech realizuję Mój plan w was i poprzez was. Błogosławię was, Moje dzieci.

 

Świętuj niedzielę, duszo Moja, świętuj Zmartwychwstanie Moje!

 

JEZUS:Jam jest Jezus Zmartwychwstały. Ludu Mój, ludu umiłowany. Znam twój ból i cierpienie twoje. Znam twoje ciężary. Jestem Bogiem. Wiem, co cię gnębi i przygniata. Znam każdy smutek, każdy dramat i każdą tragedię. Znam ciebie, duszo Moja. Znam każdy odcień twoich uczuć. Znam myśli twoje i plany, marzenia i potrzeby. Wiem, co lubisz, co jest twoją przyjemnością, a co niechęcią. Znam twoją rodzinę i wszystkie sprawy z nią związane. Znam stosunki w pracy, twoich znajomych i przyjaciół. Wiem, kto jest ci życzliwy, a kto nie lub jedynie udaje.

Dziecko! Ja wiem wszystko. Ja wiem wszystko o tobie. Znam twój organizm. Każdą komórkę, tkankę i narząd. Ani jeden włos nie spadnie z głowy twojej, żebym Ja o nim nie wiedział. Ja jestem Jezus Zmartwychwstały. Ja pokonałem śmierć. Ja zwyciężyłem grzech - zło. To Ja panuję nad światem, to Ja jestem rzeczywistym jego Królem. Ja ten świat stworzyłem i Ja zadecyduję o jego końcu. To ode Mnie zależy, kiedy będzie czas na Moje powtórne przyjście. Nikt nie zna czasu, tylko Ja - Bóg Stwórca. I tylko Ja będę o tym decydował.

Ty człowiecze, marnym prochem jesteś, słabym i nędznym. Choć od Boga uzyskałeś cenną duszę, to zepchnąłeś ją w najgłębsze miejsce swego jestestwa i teraz dziwisz się, dlaczego zło tak rozpanoszyło się na świecie. Jakże często wytykasz Mi - Bogu, mówiąc: Gdzie jest Bóg, że do tego dopuszcza? Gdzie On ma serce? Człowiecze! Gdzie ty masz duszę?! Gdzie twoje sumienie?! Dar Mój cenny, który miał tobie służyć, pomagać w życiu - ty zepchnąłeś, zakryłeś, odrzuciłeś! Żyjąc tak, jakby Mnie nie było, przyjąłeś zasady, warunki szatana! To jego dopuszczasz do różnych sfer swego życia! A potem dziwisz się: Gdzie jest Bóg? To twój wybór! To nie Moje Serce! To brak sumienia! To odrzucenie Boga! To zagłuszenie głosu Mojego w twojej duszy sprawił, że zło szaleje, a ty popadasz w coraz to głębszą rozpacz, lęk. Szamoczesz się, walczysz, choć sam nie wiesz, o co. Trudzisz się i widzisz bezsens swoich wysiłków.

Tak, dziecko, wygląda świat, gdy odrzuca Boga! To nie Bóg porzucił świat, ludzi! To człowiek odrzucił Boga! Nie dziw się zatem, że tyle jest nieszczęść i zła. Bo szatanowi oddałeś różne sfery swego życia! A on nie pragnie twego szczęścia. On jest królem ciemności, a nie światła. Królem nienawiści, a nie miłości. Królem zła, a nie dobra. Królem lęku, a nie pokoju. Królem rozpaczy, a nie ufności.

Nie mogę jednak patrzeć jak cierpisz człowiecze. Jak kolejne dusze, które kocham, popadają w rozpacz i poczucie beznadziejności. Dlatego przychodzę, aby ci przypomnieć, ludu Mój umiłowany: Ja jestem Jezus Zmartwychwstały. Ja jestem Zmartwychwstanie i Życie. Ja Jestem! Co niedziela Kościół wspomina to wspaniałe wydarzenie - Moje Zmartwychwstanie! Co niedziela masz okazję rozradować się niezmiernie w Bogu swoim wielbiąc Go i dziękując Mu. Co niedziela powinieneś świętować z radością, że Bóg zwycięzcą jest, że pokonał szatana, że pokonał zło, że odkupił twoje winy! Co niedziela powinieneś wpadać w zachwyt nad potęgą Miłości Boga do człowieka, nad jej wielkością, nad jej mocą i siłą.

O, człowiecze! Odnów swoją wiarę! Zacznij od niedzieli! Przyjdź do Mojej świątyni z pragnieniem zmartwychwstania twojej wiary, odrodzenia twojej ufności, narodzenia nowej miłości w tobie ku Bogu. Przyjdź, dziecko, z pragnieniem zmiany swego życia. Z pokorą, że do tej pory nic ci się nie udawało, z uniżeniem i skruchą, z prośbą o przebaczenie. Połóż na ołtarzu całe swoje życie. Znam każdą jego sekundę. Połóż wszystkie swoje ciężary, wszystko to, co jest dla ciebie nie do „przeskoczenia”, nie do udźwignięcia. W zamian przyjmij radość Zmartwychwstania, Miłość przebaczenia, pokój serca i duszy od samego Boga.

Świętuj Zmartwychwstanie Moje i niech serce twoje zajmie się tylko tym. W ten dzień zostaw wszystko inne na boku. Raduj się razem ze Mną. Zobaczysz, że powoli inne sprawy będą się same układać, a problemy rozwiązywać. Wystarczy, że złożysz je na Moim ołtarzu, że oddasz je prawdziwie Mnie. W zamian ofiaruję ci nowe życie. Życie ze Mną, życie w pokoju serca, z ufnością w duszy. Życie pełne miłości Mojej do ciebie i bliskich. W zamian, dziecko Moje, będziesz miał Mnie w sercu - Jezusa Zmartwychwstałego, który jest Zwycięzcą, Królem i Panem wszechświata.

Któż wtedy odważy się podnieść na ciebie rękę, któż odważy się ciebie zaniepokoić? Nikt. Bo Boga będziesz mieć w sercu, bo Bóg będzie twoim Panem, bo Bóg będzie kierował tobą i życiem twoim. Módl się, ludu Mój umiłowany. Powróć do niedzieli jako święta Mojego Zmartwychwstania! Czas ten poświęć wyłącznie Mnie! To nie będzie czas stracony. To czas zyskany! To życie uzyskasz w ten sposób! To duszę na powrót odzyskasz! To serce twoje powróci napełnione pokojem, miłością i ulgą przebaczenia. Świętuj niedzielę, duszo Moja, świętuj Zmartwychwstanie Moje! Jezus Zmartwychwstały.”

 

Słowa świętego Jana - umiłowanego ucznia Jezusa : 29 października 2007

 

Sam dotyk Biblii wprowadza mnie w modlitwę. Nawet, gdy nie mogę akurat zająć się czytaniem, to chociaż dotknę. Wzięłam właśnie na moment Pismo święte. Dotknęłam. Otwarte było na Ewangelii świętego Jana. Naraz odczułam bardzo silnie obecność świętego Jana.

 

ŚW. JAN APOSTOŁ: „Chodź. Podprowadzę cię pod Krzyż. (…) Duch Święty jest twoim przewodnikiem, a Ojciec Niebieski tuli twoją dziecięcą duszę. Spodobało się Bogu, aby ciebie, duszę niezmiernie słabą, przygotować do zjednoczenia z Krzyżem. Bóg upodobał sobie w duszy twojej. Teraz ja mam prowadzić ciebie pod Krzyż. Będę z tobą w piątki, abyś odważnie stawała przy Jezusie, Panu naszym podczas Jego męki.

To Miłość niepojęta sprawiła, że Bóg wybrał właśnie ciebie. Ale to nie wszystko. On wybrał wiele dusz. Ty masz iść jako pierwsza. Za tobą, wzorem twoim pójdą następni. Ja zawsze będę prowadził dusze pod Krzyż. Niech inne dusze zaufają, że będę z nimi. Choć nie będą słyszeć mojego głosu, to zapewniam je przez ciebie, że ja Jan zawsze wiernie trwam przy Moim umiłowanym Zbawicielu. Zawsze też każdą duszę wybraną podprowadzam pod Krzyż, a tam już na szczycie, pod Krzyżem, podtrzymuję jak to czyniłem z Matką Jezusa. Teraz będę podtrzymywał ciebie. Jezus czeka. Chodźmy.”

 

Znalazłam się na Golgocie. Byłam pod Krzyżem Jezusa. Rzeczywistość była tak silna, że to było dla mnie cierpieniem. Spływała na mnie Krew. Nie do końca umiem powiedzieć, co się działo i czego doświadczałam. Wiem, że byłam pod Krzyżem z Janem. Nie umiałam odmawiać Koronki. Prosiłam tylko swoimi słowami o miłosierdzie dla dusz.

 

„Męka mojego umiłowanego Jezusa była czymś tak dla mnie strasznym, że serce moje płakało nieustannie od momentu pojmania. Jak bardzo pragnąłem Mu pomóc! Jak bardzo czułem się bezsilny! Kochałem Go! Trzy lata towarzyszyłem Mu wszędzie. Nie wyobrażałem sobie, że mógłbym już nie przebywać w Jego towarzystwie. A gdy zaczęła się Jego męka, czułem ją w sobie, w ciele, w sercu, w umyśle! Nie mogłem patrzeć, a jednocześnie nie mogłem Go opuścić! Serce popadało w rozpacz! Miłość dawała nadzieję! Płakałem, a miłość podpowiadała mi, że to nie koniec! Jak echo powracały do mnie Jego słowa o Królestwie Niebieskim, o zburzeniu świątyni i odbudowaniu, o winnej latorośli, o trwaniu w Nim, o Bogu Ojcu! Nie pojmowałem tego, cierpiałem, płakałem! Jego słowa stale brzmiały w mojej głowie! Myślałem, że dostanę obłędu.

Potem patrzyłem na Maryję i moje cierpienie wydawało mi się niczym wobec Niej! Tej pięknej niewiasty, delikatnej, wyglądającej teraz jak ptak umierający, bo podcięto mu skrzydła. Jak kwiat usychający bez wody. Jej twarz - zawsze pogodna i jasna, teraz była szara, przerażająco smutna, pod oczami sińce, oczy zaczerwienione od płaczu, a wzrok utkwiony w Jezusa, jakby nieprzytomny. Cała Jej postać wyrażała tak wielki ból i cierpienie, że tylko ktoś pozbawiony serca mógł tego bólu nie dostrzec. Kochałem Ją. Zawsze swoją osobą wnosiła jakąś jasność, czystość. Przy niej nawet gruboskórny Piotr starał się pilnować swój język i swoją porywczość. Wszyscy przy niej łagodnieli jak baranki i nabierali jakiejś delikatności. Ona wydobywała z nas tę lepszą stronę naszego „ja”. Sprawiała, że rozmawialiśmy inaczej, patrzyliśmy inaczej i zachowywaliśmy się inaczej. To, co Jezus przekazywał nam w słowach, od Niej czerpaliśmy z Jej ducha. To było wyczuwalne.

Teraz ta łagodna, delikatna i piękna jak lilia Niewiasta została przybita cierpieniem. Och, jakże Ona cierpiała! Tyle bólu! Tyle męki! Ona cała była jednym wielkim bólem! Co rzucało się w oczy - to Jej cichość i łagodność w przyjmowaniu cierpienia. Nawet cienia buntu. Całą sobą przyjmowała to cierpienie! To trudno jest opisać, trudno opowiedzieć! Jej zgoda na mękę, Jej zgoda na wszystko, co zechce uczynić Bóg! Jej oddanie i całkowita przynależność do Boga, do Jezusa! To niepojęte! Ta Niewiasta prawdziwie godna była zostać Matką Boga - Człowieka!

Na górze, pod Krzyżem, podczas krzyżowania i potem, gdy Jezus cierpiał straszliwie na Krzyżu, myślałem, że Ona umrze z bólu. Myślałem, że Bóg nie pozwoli Jej zostać samej na ziemi, gdy Jej Syn, z Nią nierozerwalnie złączony odejdzie. Jednak Stwórca zadecydował inaczej. Uczynił kolejny gest w stronę nas, niegodnych grzeszników! Jezus cierpiący, umierający w straszliwych męczarniach jeszcze okazał miłość - darując nam swoją Matkę! Mario! Czy zdajesz sobie sprawę, choć odrobinę, z wielkości tejże Miłości?! On, który cierpiał za nas, dał nam tę, która cierpiała przez nas, na to, abyśmy nie byli sierotami! On Jej nie zabrał ze sobą! On nam Ją zostawił!

Och, co za przejaw miłości prawdziwie Boskiej! Tylko Bóg był zdolny do takiego czynu! Tylko Bóg! I tylko Matka Boga była zdolna przyjąć w ogromnym cierpieniu to nowe macierzyństwo! To, co wydarzyło się wtedy pod Krzyżem, odbiło się ogromną mocą w Świecie Ducha! Maryja zemdlała. Jezus konał! Ale miłość tych dwojga połączona, pokonała śmierć! Pokonała grzech! Chcę zaznaczyć jedną bardzo ważną sprawę. Miłość jest potęgą! Choć niewidoczna w postaci materialnej, jednak w świecie materii nie ma sobie równej mocy. Każdy człowiek, który żyje w Świecie Ducha może uczestniczyć w tejże mocy. Przyjęte cierpienie z miłością wyzwala w Świecie Ducha ogromną siłę, jest potęgą! Nic nie jest w stanie jej pokonać! Szatan staje się wtedy bezsilny i ucieka. Twoja zgoda, zaznaczam, zgoda, w połączeniu z miłością Boga, staje się siłą przyprowadzającą dusze do Boga.

Nosisz imię Niewiasty - jedynej i niepowtarzalnej! Nosisz imię Matki Mojego Pana, naszego umiłowanego Zbawiciela. Nosisz imię Niewiasty, która mimo swej delikatności, była silna mocą Boga. Poprzez całkowite oddanie siebie Bogu i zgodę na wszystko, co od Niego pochodzi, stała się Współodkupicielką. Ona to, ma swój ogromny wkład w to wielkie dzieło zbawcze Jezusa. Tobie Bóg nadał to imię nie przez przypadek. Ty poprzez swoje poddanie się Bogu i całkowite zawierzenie Maryi, możesz przyczyniać się do ratowania dusz. Uratowanie choćby jednej duszy warte jest poświęcenia życia, a co dopiero wielu, wielu dusz.

Bóg stworzył duszę twoją, aby uczynić ją na wzór Matki Jezusa. Stworzył ją już mając wobec niej swój zamysł. Stworzył w konkretnym celu. Staraj się oddawać całkowicie Bogu. Staraj się przyjmować nieustannie Matkę Jezusa jako swoją. Ona nauczy cię tej łagodności i cichości w przyjmowaniu woli Boga. Masz teraz Jej obraz w sercu.”

 

Widziałam Maryję z lekko pochyloną głową, całkowicie zatopioną w modlitwie, oddaną Bogu. Biła z tej postaci pokora, uległość i delikatność. Mam wrażenie, ze słowa niewiele oddają z tego obrazu. Przepraszam, moje słownictwo jest zbyt ubogie.

 

„Zapamiętaj ten obraz. Szczególnie podczas przyjmowania cierpienia, podczas zgody na trudne łaski, przypominaj go sobie. I przyjmuj wolę Boga. Całkowicie i bezwarunkowo. Z otwartością, radością i uległością. Z dziękczynieniem i cichością. Wtedy moc miłości ogarniać będzie ciebie i otoczenie. Wtedy dokonywać się będzie na wzór Golgoty, zwycięstwo nad złem i miłosierdzie obejmować będzie dusze! Będą się nawracać, a te, które w czyśćcu przebywają, Matka Jezusa wyprowadzać będzie do Nieba!

Co za moc, co za potęga tkwi w Miłości! Wystarczy tylko Bogu powiedzieć „tak”. Mów Bogu na wszystko „tak”! Bądź jak Matka Jezusa - całkowicie oddana Bogu, uległa, łagodna, cicha. Przyjmij Jego wolę całym sercem. A Bóg uczyni ciebie świętą. Święty Jan.”

 

Pouczenie o imieniu Boga - Ja Jestem : 29 października 2007

 

Uczyniłam znak Krzyża:

 

JA JESTEM:Czyniąc znak Krzyża otwierasz się na Świat Ducha, który cię otacza. Myśl o tym. Nie czyń znaku Krzyża bezwiednie, bezmyślnie. To Mnie obraża. Już sam znak Krzyża może być głęboką modlitwą. Może cię wprowadzić w kontemplację. Wymieniasz przecież trzy Osoby Boskie. Wymieniasz ich imiona. A imię Boga ma moc.

Dziecko! Wypowiadając imię jednej z trzech Osób Boskich, gdybyś w to wierzyła i mocno kochała, już byłabyś unoszona przez Ducha, już doświadczałabyś tej żywej obecności Stwórcy i nigdy nie mówiłabyś o rozproszeniach. Samo imię ma moc. Samo imię może stać się dla ciebie modlitwą.

Dawniej z lękiem wypowiadano imię Jahwe. Dawniej imiona ludziom nadawano świadomie, bo niosły ze sobą jakąś rzeczywistość. Miały znaczenie. Mówiły o wydarzeniu, o cechach charakteru, o rodowodzie.

Pamiętaj: Ja Jestem. Ja Jestem, który Jestem. Takie jest imię Moje. Co za mądrość ukryta jest w tych słowach Jestem. Staraj się zgłębić tę Prawdę. Ja Jestem. To mój byt. Takie mam imię, bo Ja Jestem. Ciągle trwam. Istnieję od zarania. Nie mam początku ni końca. To moja natura - Jestem. Cały czas, nieustannie jestem. To Moje Jestem rozciąga się po krańce świata, nie tylko ziemi. Mój Duch przenika ogromne przestrzenie kosmosu. Ja jestem. Wszędzie i zawsze. Nie ma miejsca we wszechświecie, gdzie nie mógłbym powiedzieć Ja Jestem.

Ale to nie wszystko. Ja Jestem nieustannie stwarza od nowa świat. Stwarza, powołuje do życia nowe byty, aby mogły istnieć w miłości Ja Jestem. Aby mogły tej miłości zaznawać. Jedno spojrzenie Ja Jestem utrzymuje świat cały przy życiu. Gdybym na chwilę odwrócił wzrok od ciebie, umarłabyś. Bo Ja Jestem podtrzymuje życie twoje, tę cienką nić. Bo Ja Jestem daje tobie istnienie, abyś żyła. I żyjesz w Ja Jestem.

Dzięki temu również ty możesz powiedzieć: Oto jestem, Panie. Twoje jestem ma w sobie to ziarno Jestem Boskiego. Ten element Boskości nadaje cały sens twemu istnieniu. Nie dość na tym. Ty masz to ziarno jestestwa Bożego w sobie pielęgnować, aby rozwijało się w tobie. Abyś z czasem mogła mówić już mocnym głosem: Oto jestem, Panie. Mów, bo sługa twój słucha. To Jestem, jeśli człowiek to życie Boga w sobie pielęgnuje, rozwija się. Ono wypełnia coraz bardziej człowieka. A jeśli dusza przyjmuje świadomie Boga i oddaje Mu się cała, to ziarno Jestem rozrasta się tak, że wypełnia całego człowieka.

To życie świętych. To w nich Bóg nieustannie mówi Ja Jestem. To oni z pełną pokorą i uniżeniem mogą mówić: Ja Jestem mieszka we mnie. Ja Jestem wypełnia mnie. Nie ma już mnie. Jest tylko Ja Jestem. Dziecko. W życiu świętego dokonuje się to, o czym mówi Bóg w Piśmie św. umiera człowiek. Żyje już tylko Ja Jestem. To istnienie Boga w tym człowieku. To Jego byt, Jego istota zamieszkuje ciało, duszę, serce, rozum, wolę świętego. To w nim teraz Ja Jestem stale stwarza, rodzi na nowo nowe istnienia, nowe byty. Stąd święci tak bardzo pociągają swoim przykładem. Stąd tyle dusz nawraca się i kroczy ku świętości patrząc na świętych. Bo to Ja Jestem w nich jest i to Ja Jestem ich pociąga, stwarza, odradza, przemienia, kształtuje i uświęca.

Zobacz. Tylko jedno imię Ja Jestem, a jak wielką moc posiada. Jaka siła stwórcza w nim jest zawarta. Określa ono istotę Boga, Jego byt. Zatem, gdy czynisz znak Krzyża, gdy wypowiadasz Moje imię w jakiejś sytuacji, pamiętaj, że przywołujesz Rzeczywistość Boga! Otwierasz się wtedy na Świat Boga. Wtedy myśl o Nim. Myśl o Świętym. Myśl o Majestacie, Potędze, Sile. Myśl o stwórczej sile. Myśl o Miłości, która jest tą Siłą stwarzającą, poczynającą od nowa. Myśl o Świętym przychodzącym do twego serca w pełnej swej Chwale. Myśl o Tym, którego pojąć nie można. Myśl o Niepojętym, Niemierzalnym. Myśl o Tym, którego twoje serce nie jest w stanie samo poczuć, pokochać, przyjąć. Ale, który sam pomaga twemu sercu odwołując się do tego ziarna Ja Jestem w tobie. On przychodzi do tego ziarna i łączy się z nim.

Tylko dzięki temu elementowi Boskości w tobie, dzięki Ja Jestem w tobie złożonemu w momencie stwarzania ciebie, jesteś w stanie przyjąć Boga. Ziarno Ja Jestem w tobie przyjmuje Ja jestem - Boga, Stwórcę świata. Inaczej, dziecko, umarłabyś, bo twoje serce, umysł, ciało i dusza nie mogłyby „wytrzymać” tej świętości, mocy, siły i potęgi Ja Jestem. Spójrz, ileż w tym mądrości. Ileż miłości Boga do człowieka. Bóg uczynił wszystko, aby człowiek mógł przyjmować i doświadczać Miłości, czyli Boga. Rozważaj dzisiaj dziecko tę myśl. Pamiętaj o Ja Jestem - bycie, istocie, o samym Bogu, którego imię niesie Rzeczywistość, stwarza, powołuje, udziela się i kocha.

A kiedy doświadczasz na modlitwie mocy, siły, gdy twój umysł przestaje rozumieć i nazywać to, co dokonuje się w twojej duszy, kiedy nie potrafisz nazwać rzeczywistości, której doświadczasz - wiedz, że Ja Jestem przyszedł do ciebie i łączy się z Ja Jestem w tobie. Kiedy obecność Ja Jestem jest tak silna, że cierpisz, kiedy doznajesz osłabienia, kiedy nie rozumiesz, tego, co dzieje się z tobą podczas głębokiej modlitwy - wiedz, że to Ja Jestem opanowuję ciebie, łączę się z tobą. A Mnie nie da się nazwać ludzkim językiem, określić, zaszufladkować.

Nie staraj się rozumieć. Poddawaj się Mojej mocy i Mojej miłości. Trwaj wtedy w Ja Jestem i kochaj. Niech Ja Jestem wypełni ciebie całą, abyś mogła powtarzać za świętymi: Ja Jestem żyje we mnie. Ja Jestem modli się we mnie. Ja Jestem mówi przeze mnie. Ja Jestem kocha we mnie. Nie ma już mnie. Żyje tylko Ja Jestem. Błogosławię cię, dziecko. Błogosławię cię, duszo umiłowana. Błogosławię cię na drodze przyjmowania Ja Jestem. Niech Ja Jestem wypełni ciebie całą i pocznie ciebie do nowego życia całkowicie w Ja Jestem. Ja Jestem - Bóg Stwórca.”

 

Prawdy, które ci objawię, będziesz pojmowała sercem : 29 października 2007

 

Prosiłam o miłosierdzie dla dusz. O Krew, łzy, pot dla Dzieła. Ta Rzeczywistość otaczała mnie. Mówiłam Bogu, że nie mogę tego pojąć. Bóg odpowiadał, że nie muszę rozumieć.

 

JA JESTEM:Uwierz, że rzeczywistość obecności Boga otacza cię. Że Krew, pot i łzy rzeczywiście spływają na ciebie i Dzieło. Gdy modlisz się to o co prosisz - staje się, bo zgodne jest z Moją wolą. Podczas każdej modlitwy co godzinę zanurzam cię w sobie. Więc nie dziw się stanom twej duszy i nie próbuj nazywać, ani pojąć. Nie wszystko będziesz umiała nazwać. Coraz częściej staniesz w obliczu „nienazwanego”. Przyjmij to jako Mój dar. Dar, który czynię z samego siebie. Bo to Ja tobie się udzielam. Ja Bóg schodzę do maleńkiej, słabej duszy. Więc masz prawo nie rozumieć. Nie będziesz pojmować. Masz przyjmować sercem.

Tak czynili święci. W pewnym momencie, gdy nie mogli pojąć, musieli zostawić swój ludzki umysł, a zwrócić się tylko sercem, tylko duszą ku Bogu. Wtedy wchodzili w głębsze poznanie. Choć wydaje się to sprzeczne, jednak nie swoim umysłem poznasz Boga, ale Ja dam się poznać twemu sercu i twej duszy. Prawdy, które ci objawię, będziesz pojmowała sercem. Często będzie tak, że serce twoje zrozumie, ale nie będziesz tego umiała przenieść w pojęcia ludzkie. Umysłem tego nie nazwiesz. Bo Ja Jestem. Nie da się Mnie zmierzyć, określić, pojąć, zrozumieć. Można Mnie przyjąć sercem, duszą. Wtedy udzielam się i objawiam siebie. Nie umysłowi jednak, a duszy.

Pamiętaj - sercem i duszą Mnie poznawać będziesz. Umysł twój za mały jest, zbyt lichy, nędzny, aby mógł Mnie ogarnąć, pojąć i nazwać. Zostaw swoje myśli. Stań przede Mną - ty, twoje serce i dusza. Z sercem i duszą chcę obcować. Tam złożyłem Mój element Boskości, Moje ziarno Ja Jestem. Z nim chcę się w tobie połączyć. Módl się nieustannie podczas swoich obowiązków. Jednocz się z Ja Jestem. Czyń to sercem i duszą. Bo Ja Jestem przyszedł do ciebie i chce u ciebie gościć.

Dzisiaj dzień Zmartwychwstania. Raduj się! Ja Jestem rozpościera swoje panowanie w Królestwie Miłości, które zdobył ceną swej Krwi. Niech uwielbienie nie schodzi z twych ust! Niech serce będzie w ciągłym uniesieniu, uwielbieniu! Niech będzie w tobie radość Zmartwychwstałego Ja Jestem!

Błogosławię cię, duszo umiłowana. Dzisiaj dużo otrzymałaś nauk od samego rana. Niech serce twoje przyjmie te nauki z otwartością i radością. Niech staną się twoim życiem. Błogosławię twój dzień. Ja Jestem.

 

Przygotowuję cię do życia w ciągłej otwartości na Świat Duchowy :: 29 października 2007

 

JEZUS: Przygotowuję cię, duszo Moja, do życia w ciągłej otwartości na Świat Duchowy, w ciągłym zjednoczeniu z Miłością, w ciągłej bliskiej zażyłości z Bogiem. Będziesz żyła nieustannie ze świadomością bliskości Boga. Doświadczasz tego teraz. Ale jest to trudne dla ciebie. Zbyt długo nie mogę na to pozwolić, bo nie funkcjonowałabyś w domu i w pracy normalnie. Twoje serce i umysł nie są jeszcze na to gotowe. Powoli jesteś do tego przygotowywana. Stąd te chwile doświadczania obecności Trójcy Świętej, aby za moment rozproszyć się. Staje się tak, gdy pozwalam ci samej trwać na modlitwie. Duszo Moja. Abyś mogła głębiej wejść w ten Świat Ducha, Świat, który jest rzeczywistością prawdziwą i jakże bardziej realną od materii, proszę, abyś już teraz codziennie starała się uczestniczyć we Mszy św. albo przynajmniej przyjąć Jezusa Eucharystycznego. Przyjmując Mnie, Moje Ciało stajesz się żywym Tabernakulum. Adoruj wtedy złożone w tobie Ciało, idź do swoich obowiązków ze świadomością niesienia w sobie Boga, wykonuj te obowiązki adorując Mnie w tobie. Kochaj, podejmuj wysiłek jednoczenia się ze Mną, ciągłej modlitwy aktem miłości. Pamiętaj, że to Ciało jest umęczone, złożone w ofierze. Ono cierpi. Pamiętaj o tym, jednocz się z cierpieniem Moim. Wchodź głębiej w tajemnicę Mego cierpienia i Mej miłości. Staraj się swoich myśli i swego serca nie zajmować niczym innym. Kiedy tylko możesz, sercem przytulaj się do Mnie, módl się i zatapiaj w Mojej obecności. Gdy obowiązki na to nie pozwalają, staraj się, co rusz westchnąć do Mnie, wypowiedzieć w myślach, sercu Moje imię, wspomnij Matkę Najświętszą. W chwilach trudnych proś w ten sposób o pomoc. Wypowiadaj słowo: kocham. To też wystarczy. Miła Moja, duszo ukochana. Miłości Moja. Należymy do siebie nierozerwalnie. Pragnę, aby Miłość Moja mogła cię nieustannie obejmować, przenikać, odradzać. Pragnę, abyś tą miłością żyła, abyś jej tylko pragnęła, abyś cała nią przesiąknięta stała się doskonałym narzędziem Moim, doskonałym naczyniem, doskonałym kanałem tejże miłości. O, jak pragnę, o jak pragnę, duszo, ciebie! To ból! To cierpienie niespełnienia! Ty to znasz, duszo Moja! Błogosławię ciebie, maleńka święta. Przyjmij Świat Ducha, jako dany tobie w darze. Żyj w nim, aby on poprzez ciebie udzielał się innym. Jezus Chrystus.

 

Modlitwa o hojne obdarowanie łaskami Pana :: 29 października 2007

 

MARYJA: Dziecko, to Ja - Mateńka Twoja, podyktuję Ci piękną modlitwę, którą możesz odmawiać zawsze wtedy, gdy chcesz szczególnie pomodlić się za jakąś osobę i hojnie ją obdarować łaskami Pana:

 

"Panie mój spraw, aby w moim bracie/siostrze/ zamieszkał Żywy Bóg. Panie, pokornie proszę, abyś otworzył mu/jej/ oczy na Twoją miłość i aby on/ona/ zawsze radował się w Duchu Świętym, o którego usilnie proszę. Nie ma większego szczęścia od zjednoczenia się z Tobą. Jezu Chryste, dlatego błagam, wejrzyj na mojego brata/siostrę/ i zechciej w nim zamieszkać na wieki wieków, Amen."

 

Módl się, dziecinko, tą modlitwą a Pan obdarzy łaskami Twoich bliskich. Oczywiście nie zapominaj o akcie miłości. Błogosławię ci, Mateńka Pocieszenia.

 

Dzieci, czy nie zapomnieliście o czymś? :: 30 października 2007

 

MARYJA: Dzieci, to Ja, wasza Matka Pocieszenia. Nie smućcie się, bo to nic nie wniesie. Smutek jest zbędny w życiu waszym. Przyjmujcie wolę Ojca z radością i ufajcie, że tak właśnie chce Pan. Cierpieniu nie musi towarzyszyć smutek. Cierpienie wtedy najbardziej podoba się Bogu, gdy jest przyjmowane bez szemrania, wręcz z radością! Cierpienie przyjęte z wdzięcznością to dar, jakim możecie obdarzać Boga swego! Dziękujcie za krzyż, który uświęca was i cały świat! Błogosławię wam, owieczki Mego Syna Pasterza. Wasza Matka kochająca was w każdym czasie.


Dzieci, czy nie zapomnieliście o czymś? Jesteście dziedzicami Miłości. Musicie nieść miłość do drugiego człowieka. Wasze gesty, ale i słowa i myśli mają być przepełnione miłością. Myśli, dzieci! To o ileż bardziej słowa. Musicie nad sobą pracować, najmilsi. Doskonalcie siebie w miłości. Ja wam będę pomagać. Wasza Matka Boża.

 

Pragnę, aby każda dusza złożyła ślub! :: 30 października 2007


JEZUS: Ja Jezus Król Świata pragnę was, Moi najmilsi, Moje ukochane dziatki, wybrańcy Mojego Serca, poprowadzić drogą zawierzenia Mojej miłości, Mojego miłosierdzia, pragnę, aby cała wspólnota przyjęła dar i łaskę wiecznego oddania się Mojemu Sercu. Pragnę, aby każda dusza złożyła ślub oddania się Mnie na wieczność, jednak każdy ma to uczynić w pełni przekonany że chce iść tą drogą, którą Ja mu naznaczę. Każdy ma to rozeznawać w swoim sercu i o wszystkim mówić kapłanowi. To Ja patrzę jego oczami, to Ja przemawiam jego ustami i wlewam Swego Ducha rozeznania. Moje drogie dzieci, bądźcie posłuszni kapłanowi we wszystkim, jest on Moim pośrednikiem i wszystko wam wyjawi co mu przekażę, bądźcie ufni, pragnę wszystkich was do tego zaprosić. Błogosławię was, Moje umiłowane najmniejsze dusze, Jezus Król Świata.

 

Nastał czas budowania, czas rozwoju! :: 30 października 2007


MARYJA: W Wieczerniku Mojego Serca kryjcie się. W Moim Sercu jest wasze schronienie, wasz Wieczernik. W tym Sercu będę wam udzielać szczególnych łask. Już możecie ich oczekiwać. W Mym Sercu jest wasze miejsce. W Mym Sercu jest wasz skarb. W Mym Sercu Jezus będzie czynił wszystko. To przeze Mnie Duch Święty zstąpił na apostołów w Dniu Pięćdziesiątnicy. To w Moim Sercu Duch Święty zstępować będzie na was, podczas waszych wspólnych modlitw. W Mym Sercu szukajcie pouczeń. I w Nim również Jezus będzie przychodził do was. Spodziewajcie się wiele. Spodziewajcie się wszystkiego. A i tak waszej wyobraźni jest za mało, aby domyśleć się, co przygotował Mój Syn dla was, dla waszej Wspólnoty serc i całej Wspólnoty Wieczerników. Nastał czas budowania, czas rozwoju, czas napełniania Duchem Świętym. Czas, w którym będziecie umacniani. To czas wam dany - wam, którzy poprowadzicie to Dzieło do zwycięstwa. Jaka armia dusz za wami stoi! Strzegą ich aniołowie Boga! Na przedzie - Anioł Dzieła Odnowy Kościoła. Zaraz za nim - Michał Archanioł. Każdy z was ma swoich aniołów chroniących przed szatanem. Są wśród was święci. Bądźcie otwarci na ich pouczenia. Czas rozpocząć, czas wyruszyć, aby nabrać Ducha! Duch Święty już czeka! On was poprowadzi. Otwórzcie się na Niego i całkowicie się mu poddajcie. Błogosławię was, dzieci Moje. Daję wam Mojego ducha. Daję wam Moje matczyne błogosławieństwo. Matka Boża.

 

Dusze czyśćcowe czekają na waszą pamięć! :: 31 października 2007

 

JEZUS: Drogie dzieci! Jestem Jezusem Eucharystycznym, Tym, na którego patrzycie podczas Adoracji w swoich kościołach. Kończy się miesiąc odmawiania różańca w obecności Mojej, był to piękny czas dla tych, co trwali nieustannie na modlitwie różańcowej i Adorowaniu Mego Oblicza ukrytego w Eucharystii. Dziękuję wam, Moje dzieci, za tyle wyrzeczeń, poświęceń i znoszenia wielu trudów dla Mnie ukrytego w Hostii. Błogosławię was, dziatki Moje i pragnę, aby modlitwa różańcowa nieustannie płynęła z waszych serc. Jednoczcie się wtedy z Moją Ukochaną Mamą. Ona wyjaśni wam i wprowadzi w każde tajemnice różańcowe. Z Moją Mamą modlitwa będzie nieustannym aktem ofiarowania swojego serca ku pogłębieniu wiary i jedności ze Mną. Dzieci trwajcie w duchu modlitwy a szczególnie teraz kiedy nadchodzi miesiąc modlitw zanoszonych za tych, co jeszcze wypłacają się Mojej sprawiedliwości w czyśćcu. Dusze czyśćcowe czekają na waszą pamięć, modlitwę, choćby na najmniejszy gest czyniony z serca. Drogie dzieci, trwajcie na modlitwie - do tego was wzywam, trwajcie na nieustannej Adoracji Mojego Ciała Eucharystycznego. Już niebawem cała wspólnota będzie Mnie adorowała na nadchodzącym Wieczerniku. Przybądźcie bardzo licznie, pozostawcie wszystko, co tu na tej ziemi was tak odciąga ode Mnie. Przyjdźcie, dzieci, do Mnie po łaski i błogosławieństwo. Przybądźcie uwielbiać swojego Oblubieńca, który dla was przez tyle wieków pozostaje w Tabernakulum. Kocham was, Moje dzieci i czekam na was. Wasz Jezus w Eucharystii Ukryty.

 

Święci to wielki dar Nieba dla was! :: 1 listopada 2007

 

JEZUS: Dzieci Moje! W ten szczególny dzień, jakim jest Uroczystość Wszystkich Świętych raduje się Niebo z jego mieszkańców. W Niebie jest mieszkań wiele. Pragnę, aby za jakiś czas dzień 1 listopada był i waszym czasem. W tym dniu możecie wypraszać szczególne łaski dla siebie i bliskich za pośrednictwem Świętych, bo tego dnia są oni szczególnie blisko was. Nie zmarnujcie tego dnia, który może opływać w łaski dane wam od Pana przez ręce Świętych! Święci to wielki dar Nieba dla was! Oni wam pomagają w każdym czasie, ale dzisiaj ich obecność obok was jest szczególna. Orędujcie do Pana poprzez ich serca, a dostąpicie wiele, Moje dzieci. Módlcie się za tych, którzy nie kroczą drogą świętości, aby zechcieli jak najszybciej się nawrócić i oddać hołd Mnie i Mojej Matce. Tak bardzo chcę przygarniać do siebie zbłąkane owce, marnotrawnych synów! Niech oni odwrócą się od tego, który ich wiecznie zwodzi i niech pójdą za Prawdą. Niech wybiorą Mnie - Chrystusa Zmartwychwstałego, bo tylko ja daję wam wszystko, dzieci. Módlcie się do Świętych, aby zawsze byli tak blisko was, jak dziś. Błogosławię wam, dzieci Moje. Jezus Zmartwychwstały.

 

Przyszedł czas, by Słowo Boże wrastało w ludzką rzeczywistość :: 1 listopada 2007

 

MARYJA: Umiłowana córeczko Moja, przychodzę do ciebie, by mówić do was wszystkich, którzy zawierzyliście swoje życie Mojemu Synowi. Tak bardzo potrzebuje On ofiary i waszej pomocy, by móc zbawiać świat. Umiłowana trzódko wybrana przez Mojego Syna, przychodzi czas waszego współcierpienia dla ratowania tak wielu dusz. Potrzeba waszej zgody i dojrzałości do podjęcia tego zadania. Tak bardzo świat potrzebuje zbawienia, tak się zagubił, odszedł od Mojego Syna i Jego nauki. Tylko wasze ciche męczeństwo i świadczenie życiem ukrytym w Bogu, może pokazać inny świat pochodzący od Niego i żyjący według Jego zasad. To ciężkie i trudne zadanie we współczesnym świecie. Dlatego Ja wasza Matka, stoję przy każdym z was, byście mogli jednoczyć się z Moim Sercem, z niego czerpać siły i miłość. Swoim zachowaniem, postawą i pracą zmieniać otoczenie wokół was, zataczając coraz szersze kręgi. Postawa miłości i prawdy niech będzie waszym orędziem w pracy dla zbawienia ludzi. Niech wasz trud przynosi owoce, bądźcie zawsze pokorni, milczący i modlący się za tych, wśród których przebywacie. Dzieci Moje, to będzie błogosławiony trud, który przyniesie owoce. Nie lękajcie się podjąć tej pracy dla Mojego Syna. Ja każdego z was będę prowadziła do innego zadania. Przyszedł czas, by Słowo Boże wrastało w ludzką rzeczywistość tu na ziemi, dlatego nie bądźcie zdziwieni waszym posłaniem. Mój Syn potrzebuje was tam. Zawsze będziemy przy was. Kochajcie, módlcie się. Swoją postawą nieście Jezusa. Ja wasza Matka dodam wam siły do wypełniania zadań stawianych przed wami. Taka jest wola Boża. Zostańcie w pokoju, dzieci Moje. Wasza ukochana Mama.

 

One cierpią niewysłowione męki, czekając na jedno Zdrowaś Maryjo :: 2 listopada 2007

 

MARYJA: Dzieci drogie, wielką radość czynicie Sercu Mojemu, że przychodzicie modlić się tutaj za dusze cierpiące w czyśćcu. One zgromadziły się wokół was. Wokół was jest dużo, bardzo dużo dusz. One cierpią niewysłowione męki, czekając na chociażby jedno Zdrowaś Maryjo jakiegoś człowieka. Przechodzą w czyśćcu straszliwe męki. Nie da się tego opisać językiem ludzkim. Ach, jeden dzień w czyśćcu to jest o wiele większa męka, niż cierpienia całego życia na ziemi. Dlatego, dzieci, nie myślcie teraz o niczym innym, tylko myślcie o tych duszach, które proszą was o modlitwę. Proszę, abyście byli bardziej skupieni. Niech nie rozprasza was przyroda ani dzwony. Ani nic innego. Nie patrzcie na siebie nawzajem, na to, jak wyglądacie. Dzieci, w waszych sercach za mało jest gorliwości, wasze serca za mało gorliwie modlą się za te dusze. Czy wiesz, dziecko, że wystarczy jedno Zdrowaś Maryjo odmówione gorącym, szczerym sercem, pełnym sercem, pragnieniem modlitwy za dusze, a dusza ta pójdzie z radością poprowadzona przeze Mnie do Jezusa? Dlatego, dzieci, czekam na waszą modlitwę całym sercem, z większym zaangażowaniem. Czekam tu razem z wami, bo chcę te wszystkie dusze zaprowadzić do Nieba. Ja tego bardzo pragnę i pragnie tego Mój Syn. On czeka w Niebie z wyciągniętymi ramionami aby przyjąć te dusze. A te dusze, dzieci, te dusze też wyciągają ręce. One wyciągają ręce do was w błagalnym geście, abyście modlili się za nich. Nie zapominajcie o nich w codziennej modlitwie. Módlcie się nieustannie za nie. A i teraz, kochani, niech wasze serca napełnią się miłością do tych dusz i wielkim, gorącym pragnieniem zadośćuczynienia pragnieniu serca Jezusa, który prosi was i Ja również proszę, módlcie się za nie całym sercem, dzieci. Błogosławię was.

 

Każda modlitwa za dusze czyśćcowe może nieść tak wielką radość :: 2 listopada 2007

 

MARYJA: Dzieci Moje, stoicie tutaj na cmentarzu. Otacza was mnóstwo, mnóstwo dusz. Są to dzieci małe, większe, chłopcy, dziewczynki. Są to dorośli. są to ludzie świeccy, kapłani i zakonnice. Jest ich mnóstwo. Wszyscy oni wyciągali do was dłonie w błagalnym geście, byście się modlili za nich. Wystarczyło, dzieci, jedno Zdrowaś Maryjo a po kolei Mój Syn dawał przyzwolenie. Niebo się otwarło i Ja, po kolei, każdego z nich prowadziłam do Nieba. Dzieci, co za radość! Tutaj, wokół was biegała dziewczynka. Była taka radosna. W podskokach ze Mną za rękę poszła do Nieba. Była też pewna osoba. W życiu codziennym bardzo samotna. Mało kochała. Nie odwzajemniła miłości, dlatego cierpiała. Ona również przepojona miłością weszła do Nieba. I tak po kolei wprowadziłam kapłanów, siostry zakonne, zakonników, wprowadziłam ludzi świeckich. Dzieci, nad wami otwarte jest teraz Niebo. Z tego nieba płynie do was ogromne światło, blask. To blask tej miłości, która tam w Niebie panuje. Ta miłość, dzieci Moje, która was otacza, schodzi do was właśnie w tym blasku, w tym świetle, każdego z was otacza. Każdy z was stoi w smudze światła. Z Nieba do was wyglądają już teraz Święci. Oni wam błogosławią i obiecują swoje wstawiennictwo. Dzieci drogie, każda modlitwa za dusze czyśćcowe może nieść tak wielką radość. Abyście tylko modlili się sercem, dzieci - sercem! Wystarczy modlić się sercem. Nie trzeba wielu modlitw. Wystarczy serce. Bóg z wami, dzieci. Jeszcze raz wam dziękuję!

 

W tym Wieczerniku Jej Serca jest miejsce dla Wspólnoty serc waszych! :: 2 listopada 2007

 

JEZUS: Spotykamy się w Sercu Mej Matki. To stałe miejsce Mego zamieszkania. Pragnę, aby stało się takim i dla ciebie. Tu nabieram sił przed kolejnym cierpieniem. Tu doznaję pocieszenia, gdy złość i nienawiść ludzka bardzo rani Moje Serce. Tutaj przyjmuję prośby Mej Matki. Ona ustawicznie oręduje za wami. Tutaj przyjmuję dusze wybrane i zaślubiam je. Tutaj Matka Moja przygotowuje je, przyozdabia i przyobleka w swoje cnoty. Córeczko. Serce Mej Matki to miejsce szczególne. To Niebo dla Mnie i dla Świętych. To oddech po trudach, to pokarm dla zgłodniałego, to pokój, gdy wokół chaos, to miłość, mimo, że wokół panuje nienawiść. Córeczko. Jej Serce jest rajem, miejscem wytchnienia, odpocznienia, miejscem nabrania mocy, miejscem uświęcenia. Serce Maryi jest Świątynią. Moją, Ducha i Ojca. To Świątynia całej Trójcy Świętej. Och, jak piękna jest ta Świątynia. Godna Świętego, którego przyjmuje, do którego należy i z którym przebywa. Przebywaj jak najczęściej w tej cudownej Świątyni, w tej Stolicy Mądrości, gdzie aniołowie stale wielbią Boga i czekają, aby usłużyć Niepokalanej, Przeczystej Dziewicy Maryi, Matce Boga. Tutaj pragnę spotykać się z tobą. W tym Wieczerniku Jej Serca jest miejsce dla Wspólnoty serc waszych i dusz. Tutaj doznawać będziecie umocnienia, a Duch Święty, Oblubieniec Maryi, będzie wam dawał swoje słowo, pouczenie i światło swej mądrości. Niech Maryja stanie się odtąd miejscem waszych spotkań i modlitwy. Niech Jej Serce stale wam błogosławi, kryje was i uświęca.

 

Modlitwy dla Wspólnoty serc :: 2 listopada 2007

 

Niech Duch Święty spocznie na Was, a moc Jego niech Was obejmie. Niech dusze Wasze doznają Jego pokoju, a miłość Jego niech je wypełni. Niech światło Jego mądrości zawsze przenika Wasze umysły i prowadzi myśli Wasze, a czystość i świętość Jego będzie Waszą czystością i świętością. Błogosławię Was mocą tegoż Ducha. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

O Krwi Chrystusa, któraś tak obficie wypłynęła z ran naszego Zbawiciela, obmyj teraz dusze nasze, niech doznają oczyszczenia. Ulecz to, co zostało zranione. Umocnij to, co w nas jest słabe. Uświęć nas, abyśmy mogli stanąć przed Obliczem Najwyższego. Udziel nam Jezu swoich skarbów przecudownych: Krwi, Potu i Łez, abyśmy nimi uświęceni, obmyci i umocnieni, mogli głosić ciągle Twoją chwałę. Niech poprzez nasze apostolstwo rozbrzmiewa na całej ziemi cześć i chwała Boga Najwyższego. Niech Jego miłość zostanie poznana przez każdą duszę, a miłosierdzie niech będzie przez nie uwielbione. Amen.

 

Wieczernik w Czerwińsku :: 3 listopada 2007

 

BÓG: Drogie dzieci! Wzywam was, abyście swoje serca otworzyli na Mojego Ducha. Jego pragnę wam dziś udzielić. Pragnę Nim wypełnić serca wasze. Pragnę, aby On, Duch Mój, pomógł wam zjednoczyć się ze Mną. Aby serca wasze prowadził i je uświęcał. Aby modlił się w was, kiedy wy stajecie się słabi i zapominacie o modlitwie oraz o wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! To co uda się wypracować sercom waszym, słabość wasza pogubi, stajecie się letni i trudno jest wam odnaleźć drogę do modlitwy i do Mnie. Wzywam was, abyście z powagą przyjmowali każde Moje słowo, gdyż czas jaki wam pozostał do nawrócenia i zjednoczenia się ze Mną jest bardzo krótki. Jak poradzicie sobie, kiedy dotkną was doświadczenia? Jak poradzicie sobie, kiedy serca wasze nie będą przygotowane na wydarzenia jakie stoją u drzwi waszych? Wzywam was, wzywam rodziny wasze do trwania na modlitwie, do trwania na wołaniu: Jezu, Maryjo kocham Was, ratujcie dusze! Wzywam was do nawrócenia, do wyzbycia się grzechów waszych i słabości waszych. Drogie dzieci, pragnę serc waszych czystych, rozmodlonych i czuwających. Błogosławię serca wasze.

 

Obrazy z Wieczernika w Czerwińsku :: 3 listopada 2007

 

W chwili wystawienia Najświętszego Sakramentu wyszedł Jezus w białej szacie, o pięknych zapatrzonych w dal oczach. Był to wzrok smutny, strapiony. Przez czas odmawiania pierwszej tajemnicy różańca, Jezus rozglądał się, wciąż czegoś szukał smutnymi oczyma. Kiedy rozważaliśmy drugą tajemnicę - Nawiedzenie, przed Jezusem stanęła Maryja i na Jego ręce składała bukiety białych kwiatów. Było ich bardzo dużo. Pytałam, co one oznaczają. Nagle po prawej stronie Maryi, dokładnie w miejscu, z którego Maryja brała bukiety stanęła św. s. Faustyna i uśmiechnięty Papież Jan Paweł II. Siostra Faustyna odpowiedziała mi, że to ufność. Wówczas zrozumiałam, że Maryja, św. Faustyna i Papież Jan Paweł II upraszają dla nas dar ufności, który w kolejnej tajemnicy Jezus rozrzucał wśród stojącego tłumu. Znaczną część kwiatów podawał poza obręb tej świątyni. Był radosny, chciał podawać te kwiaty aż po krańce ziemi. W tajemnicy Ofiarowania, zatroskana Maryja stanęła obok Jezusa i swoją ręką wskazywała dwie grupy ludzi stojących na uboczu: pierwsza grupa to ludzie młodzi, zagubieni, nieporadni, a druga - to ludzie biedni, odsunięci, pogardzani, bezdomni. W piątej tajemnicy Maryja odwiedzała rodziny w ich domach. Nie pomijała żadnego domu. Kiedy wróciła do Jezusa, ten wyciągnął swoje ręce i długo się modlił. Po tej modlitwie zobaczyłam Jezusa idącego na koniec świątyni, gdzie był zastawiony stół, nakryty białym obrusem, by mógł spotkać się ze swoimi wybranymi i naznaczonymi poprzez złote nakrycia na głowy dziećmi, widziałam jak niewielu wysunęło się nieśmiało z tłumu. Zobaczyłam smutek Jezusa, że tak naprawdę Jemu nie ufamy. Wielbią Go nasze języki, a sercom brak wiary i ufności. On pragnie z nami obcować jak z Apostołami, tak bardzo nas ukochał. Pragnie nam rozdzielać zadania, pragnie do nas mówić. W czasie Eucharystii podczas śpiewu Święty, Święty... widziałam różne chóry Aniołów jak składały Jezusowi hołd kłaniając się przed ołtarzem i stawały za plecami kapłanów. Kiedy mówiliśmy Ojcze nasz... po słowach "Bądź wola Twoja" usłyszałam słowa: nie pełnicie jej bo nie ufacie. Adorowałam przyjętego w Eucharystii Jezusa, by zadośćuczynić za brak ufności, Jezus powiedział mi, że jest hojny i do wielu serc ją dzisiaj wlewa. Powiedział też, że jak św. Faustyna i Jan Paweł II otworzyli swoje serca i zaufali tak jest to możliwe dla każdego serca. Podczas odmawiania koronki do Bożego miłosierdzia był przed nami Jezus miłosierny, promienie Jego miłosierdzia rozchodziły się po całej świątyni. W pewnym momencie moja głowa została zanurzona w ranie Jego Serca, było tam wiele miejsca. Byłam zdziwiona jak wielkie jest Serce Jezusa. Przechodzący i błogosławiący z krzyża Jezus wylewał ogrom łask na nas. Poczułam to poprzez ciepło kręgosłupa i zrozumiałam, że Pan umacnia mój kręgosłup wiary i czułam, że umacnia wielu pośród nas. Kiedy Jezus błogosławił nas od ołtarza, na krzyżu pojawiło się mnóstwo złotych, różnej długości promieni, które przenikały nas. Trwało to jeszcze przez czas kapłańskiego błogosławieństwa. Niech będzie Bóg uwielbiony w tym co uczynił dziś dla każdego z nas.

 

Iskra ta już się tli ! :: 4 listopada 2007

 

BÓG: Iskrą, która wyjdzie z Polski, będzie Miłość zalewająca kraje sąsiednie, a z czasem świat. Miłość ta, pojawiająca się w sercach ludzi wierzących, będących świętymi już tu na ziemi. Czas pojawienia się Iskry już trwa. Nie ogranicza się on do chwili. On Jest. Nie dotyczy jednej osoby, jednej duszy. Zarzewiem pod tę Iskrę była św. s. Faustyna, ks. Jerzy Popiełuszko, Kardynał Stefan Wyszyński, Papież Jan Paweł II i wielu innych świętych, nie zawsze znanych. To osoby konsekrowane, żyjące w ukryciu, to ludzie świeccy przyjmujący styl życia Maryi w Nazarecie. To święci z czasów wojny. Iskra ta już się tli. A kolejne dusze przyjmujące płomień Mej Miłości stają się drzewcem pod tym płomieniem. Ci, którzy Moją Miłość przyjmują, którzy na nią odpowiadają, którzy całkowicie poświęcają życie Bogu Miłości, są tą Iskrą. Bo to w nich życie Moje rozpala się wielkim płomieniem, który dotyka i zaraża następne dusze. To Ja jestem Miłością. To Ja jestem Płomieniem. Kto Mnie przyjmuje, rozpala się Moim Płomieniem Miłości. Staje się Iskrą Moją. A choć iskra sama w sobie maleńką jest, to żar jej ogromny, gdy trafi na grunt podatny, może spowodować pożar. Wieczerniki Modlitwy są gruntem przygotowującym serca i dusze, aby Moja Iskra mogła wzbudzać w nich płomienie Miłości. Tu w Wieczernikach Modlitwy ogrodnikiem jest Maryja. To Ona te serca i dusze usposabia, to Ona je przemienia, Ona sprawia, że stają się podatne na działanie Mego żaru. Ona uprawia ten grunt, który przyjmuje Boży żar, Bożą Iskrę. Ona potem podkłada kolejne drewna, kolejne gałęzie, aby płomień zwiększał się i dawał kolejne iskry. Można rzec, że Iskrą jest Miłość Boga, a tą, która przygotowuje grunt jest Maryja. Święci zaś są żarem podtrzymującym palący się płomień Bożej Miłości. Są paliwem, które podsyca ten ogień. Są nośnikami Iskier Bożych, od których rozpalają się coraz większe ogniska.

 

Apel Jasnogórski :: 4 listopada 2007

 

Apel Jasnogórski. Matka Boża była uśmiechnięta. Miała takie dobre, czułe spojrzenie. Jak prawdziwa Mama patrząca z czułością i miłością na swoje dzieci?

MARYJA: "Błogosławię was, dzieci Moje. Jesteście w Moim Sercu. Czujcie się bezpiecznie. Dzieci. Dzieci Moje! Tulę was z miłością! Jesteście radością Moją i Mojego Syna. Patrzę na was i uśmiecham się. Jesteście jak małe dzieci, które wybierają się na wycieczkę z mamą. Są pełne niepokoju, ale i oczekiwania, pragnienia. Idą z mamą. Mama zna całą wyprawę, wie wszystko, ma przygotowane to, co trzeba. Jest spokojna o przebieg wycieczki i cieszy się patrząc na swoje dzieci. Tak Ja patrzę na was. Miłuję was. Trwajcie na modlitwie, trwajcie we Mnie, w Moim Sercu. Zaufajcie Mi, Ja was poprowadzę. Duch Święty czuwa. Błogosławię was, Moje dzieci."

 

Jezus jest Miłością wcieloną  :: 5 listopada 2007

 

Święty Jan:  Jezus jest Miłością wcieloną, oczekiwanym Mesjaszem od wieków. Jest Miłością Odwieczną złączoną z Ojcem i stwarzającą życie. Jest tą Miłością, która zeszła na ziemię. To Bóg objawił siebie w Synu - Miłości. To Miłość Stwórcy, która wyrażała się w stwarzanym świecie, teraz ucieleśniła się w Jezusie. Bo Jezus jest ucieleśnioną Miłością Ojca. Miłość ta, choć tak długo oczekiwana, nie została przez ludzkość rozpoznana. To jest dramat ludzkości. Ludzkość cierpi. Pragnie tej Miłości, bez Niej nie potrafi żyć, a jednak Jej nie rozpoznaje i odrzuca. Co za ból samego Boga! Co za cierpienie Miłości! Miłość ta, choć przyszła do swojej własności, do swego stworzenia, nie została przyjęta. Nie została pokochana. Była znienawidzona i zabita! Miłość nie była kochana! Jaki to dramat Miłości! Jaki dramat człowieka, który odrzuca to, co jest mu niezbędne do życia, na co oczekiwał tyle lat, a teraz ma bielmo na oczach i nie rozpoznaje ani znaków, ani samej Miłości! Ta Miłość to Jezus! Miłość to Bóg! Ta Miłość wybrała nas - apostołów. Ta Miłość wybiera stale i powołuje. Ta Miłość wybrała również ciebie. Ona dotknęła twego serca, ty odpowiedziałaś na to powołanie. Doświadczyłaś Miłości, zapragnęłaś Jej i już nie potrafisz bez Niej żyć.

 

To Miłość prawdziwa! To Jezus!  :: 6 listopada 2007

 

Święty Jan: Ja pokochałem Mego Nauczyciela czystą, chłopięcą miłością. Ta Miłość kazała mi wszystko zostawić i zaufać tylko Jezusowi! Kochałem tak bardzo, że wyczuwałem stany Jego Serca. Ja wyczuwałem więcej, niż On mówił. To miłość dawała mi tę możliwość. Moja otwartość, szczerość, prostota i czystość wzbudziły w Miłości tak wielkie uczucie do mnie, że Jezus wyróżniał mnie wśród apostołów. Ja tę miłość Jego czułem całym sobą. To ona kazała mi ufać do końca, wierzyć do końca mimo straszliwego bólu, mimo cierpienia. To Miłość również dawała w sercu nadzieję, to Ona sprawiała, że mimo cierpienia, podnosiłem głowę i modliłem się do Boga. Czy wiesz, że tę Miłość jaka była w sercu moim do Jezusa trudno jest do czegokolwiek przyrównać? Byli święci, którzy taką Miłością rozkochali się w Nim. To Miłość pełna dziecięcej ufności i prostoty. To Miłość całkowitego oddania siebie Jezusowi. To Miłość zapatrzona w Jego oczy, ruchy, słuchająca Jego głosu i słów. To Miłość przewidująca Jego potrzeby i prośby. To Miłość czująca bicie Jego Serca i odczuwająca wszystkie jego poruszenia. Tę Miłość Jezus przyjął i odwzajemnił. O, Jakże byłem szczęśliwy, gdy byłem blisko Mojego Mistrza! Jaki byłem szczęśliwy, gdy mogłem opierać głowę na Jego piersi. Czułem Miłość obejmującą mnie, spływającą prosto do serca. To były szczęśliwe dni, gdy tak oparty mogłem słuchać Jego głosu pełnego ciepła, gdy słuchałem Jego opowiadań, przypowieści, pouczeń. Nie wszystko wtedy rozumiałem. Ale czułem Jego moc w tym, czułem Prawdę! Czułem, że wszystko, co mówi przepojone jest Miłością. On, Jezus Chrystus był, jest Miłością!. Tę Miłość czuło się przebywając w Jego towarzystwie, słyszało się w Jego głosie, wypływała z Jego słów, była w Jego ruchach i wypełniała Jego postać. To Miłość nas - apostołów, wezwała i zaprosiła do podjęcia nowego życia. To Miłość uczyła nas wszystkiego, pouczała, karciła, upominała, pocieszała. To Miłość, To Miłość sama! O, jakże ludzie nie znają Miłości! Jakże o Niej mało myślą! Jakże w swoich myślach, słowach, czynach bezczeszczą i obrażają. A ta Miłość tak czystą jest, tak dobrą, tak czułą, tak oddaną, ofiarną, wierną. Ta Miłość jest tak wielką i tak pełną mocy! Trudno Ją opisać, ale serce może Ją poczuć. Wtedy płacze ze szczęścia, rozpływa się w Niej, ale opowiedzieć o Niej nie jest w stanie. Ja, za ziemskiego życia doświadczyłem tej Miłości i tobie życzę, abyś ty również mogła Jej doświadczać i Ją odwzajemniać. Pamiętaj, tylko Miłość! Tylko Miłość! Nic więcej! Nic innego się nie liczy! Tylko Miłość! Błogosławię cię. Czasem skieruję do ciebie słowo. Bóg pragnie, abyś poznała Prawdę. Abyś poznawała Miłość.

 

Trwanie w Bogu chroni was przed grzechem  :: 7 listopada 2007

 

DUCH  ŚWIĘTY: Sercem Nieba jest Niepokalana! Dziewica Przeczysta, Niewiasta wybrana spośród wielu świętych niewiast. Jednak Ona okazała się być tą jedyną godną dźwigać brzemię Syna Człowieczego. O, dzieci! Ja Duch rozmiłowałem się w Maryi! Jej czystość przewyższa wszelką czystość. Jest porównywalna z czystością anielską, ale ją również przewyższa. Albowiem, natura ludzka jest inna niż natura aniołów. Ona musiała pokonywać skazę natury ludzkiej, mimo, że była Niepokalana. Żyjąc wśród ludzi grzesznych, stale była na grzech narażona. Mimo to nigdy nie popełniła najmniejszego grzechu. Ona stale była zanurzona w Bogu. Spójrzcie dzieci. Trwanie w Bogu chroni was przed grzechem. Dlatego stale nawołuję: trwajcie w nieustającym akcie miłości, stale adorujcie Jezusa Chrystusa. Nieustannie kryjcie się w Sercu Matki, bo Ona jest ukryta w Bogu. To ma głęboki sens! To ukrycie nie jest alegorią! Jest faktem, jest rzeczywistością, która również może was dotyczyć. Dzieci! Żyjecie w świecie materialnym, który odciąga od Ducha. On wręcz Jemu zaprzecza! Dlatego tak trudno wam wejść w Świat Duchowy. Jednak przy odrobinie dobrej woli, możecie z pomocą Maryi w tym Świecie żyć, poruszać się i doświadczać obecności istot duchowych. Jesteście nimi otoczeni. Och, dzieci! Pragnę nakłonić was, zachęcić do spojrzenia na Świat Ducha. Pragnę zachęcić, abyście zajrzeli do tego Świata i próbowali nim żyć. Aby to uczynić, trzeba zamknąć oczy i uszy ciała. Ale nie chodzi tu o fizyczne zamknięcie oczu, czy zatkanie uszu. Chodzi o coś innego. Macie przestać interesować się tym światem. I to w sposób dosłowny. Każde spojrzenie na cokolwiek może pobudzić wasze zainteresowanie, wywołać wspomnienie, wywołać pragnienie, chęć posiadania, chęć większej wiedzy. Po prostu pobudzi waszą wyobraźnię, pamięć, zagra na strunach pożądania, wywoła lęk, frustrację lub radość. Każda usłyszana wiadomość czyni to samo z waszymi umysłami i sercami. Tacy już jesteście. Cali na zewnątrz. Chcę, abyście spróbowali być cali wewnątrz.

 

Starajcie się cali stanąć przed Bogiem  :: 8 listopada 2007

 

DUCH ŚWIĘTY: Zatkajcie uszy, zamknijcie oczy. Odizolujcie się od świata materii. Spróbujcie potrwać tylko przed Bogiem, pobyć z Nim. Trochę to potrwa zanim wyciszycie swoje zmysły, bo one cały czas do tego momentu były bombardowane. Jednak wy, którzy już żyjecie na pograniczu tych dwóch światów, możecie doświadczyć tej ciszy myśli i ciszy serca. Kiedy będziecie trwali jeszcze dłużej, doświadczycie, Moi kochani, Mojej obecności. Doświadczenie to będzie doświadczeniem całego waszego jestestwa, spotkaniem całej waszej istoty z Bogiem niepoznawalnym. Staniecie w obliczu Stwórcy. Będzie to doznanie duchowe, a słowa nie będą wtedy potrzebne. Starajcie się w tym wytrwać. Cisza, jaka was ogarnie, wspierać będzie spotkanie waszego ducha z Duchem Boga. Może być wam trudno w pierwszym momencie, gdy zmysły ciała będą "zamknięte", a w głowie pojawiać się będą różne myśli. Wszystko oddajcie Mnie. Starajcie się cali stanąć przed Bogiem. Całym sobą należeć do Niego. A chociażby miał ten stan trwać długo, nie odchodźcie. Wszak nie siebie szukacie na modlitwie tylko Boga. Nie z waszymi myślami i pragnieniami chcecie się spotkać tylko z Bogiem. Ja oczyszczać będę wasze umysły. Ja oczyszczę pragnienia i intencje. Tak oczyszczeni staniecie przede Mną - waszym Bogiem. Wtedy to, gdy wasz duch wolny będzie od waszych słabości, spotkacie się dusza w duszę z Bogiem, twarzą w twarz, serce w serce. Może być to chwila, moment, może potrwać dłużej. Może być to po długim oczekiwaniu, na sam koniec modlitwy, a może już na początku. Każda dusza i każde serce jest inne. I nieco inne wobec każdej duszy Bóg ma zamysły. Dlatego nie porównujcie i nie patrzcie w kategoriach: lepszy, gorszy. Bóg udziela się duszom jak chce i kiedy chce. Nie lubi być szufladkowany i przymuszany. Pozwólcie we własnym sercu Bogu na działanie według Jego woli. Otwórzcie się na działanie Moje w was. Pozwólcie, że to Ja poprowadzę tę modlitwę. Czasem może być trudno. Niekiedy będziecie chcieli zakończyć, jednak wytrwajcie. Wszystko przyjmujcie jako łaskę i obecność Boga, który w ten sposób wam towarzyszy. Wszystko jest Jego łaską, wyrazem Jego miłości, ucieleśnieniem Jego obecności. Błogosławię wam, dzieci Moje wybrane wśród wielu. Błogosławię i oczekuję, że będziecie wytrwali w tej szkole Ducha ukrytej w samym Sercu Maryi. Niech już teraz serce wasze cieszy się myślą spotkania w Wieczerniku Serca Maryi. Cieszcie się na ten czas pełen umocnień i pouczeń. Niech każdy z was: i ten, co fizycznie się tam znajdzie, i ten, który łączyć się będzie duchowo, przyjmie ten czas jako dany przez Niebo, ale również jako wam zadany. Nie można zmarnować ani minuty. Tam, Moje dzieci, staniecie się apostołami Ducha Świętego na wzór apostołów pierwszej Pięćdziesiątnicy. A udzielać się wam będę Ja - Duch Święty, poprzez Matkę Jezusa - Maryję, tak, jak to było 2000 lat temu. Możecie nawet przybrać sobie imiona apostołów, aby byli na ten czas waszymi opiekunami, patronami. Będą was tym bardziej wspierać i pouczać. A że byli ludźmi prostymi, to i prostota ich i ufność oraz otwartość będzie wam nauką i pomocą.

 

Niech serca wasze napełnią się radością  :: 9 listopada 2007

 

MARYJA: "Witam was, dzieci Moje w samym Sercu Nieba - w Moim matczynym Sercu. Wy znacie to miejsce, a niektórzy z was byli tu wielokrotnie. Wasze serca znajdują tu zawsze pokój, miłość, pokrzepienie i siłę do dalszej pracy w Winnicy Jezusa. Cieszę się, że przybyliście na Moje zaproszenie bez ociągania. Cieszę się, że odpowiadacie całym sercem, otwartą duszą na powołanie. Również i tym razem, dzieci umiłowane, nie odejdziecie z pustymi rękami. Mój Oblubieniec pragnie przygotować was do wielkiej pracy apostolskiej. Wasze zadania są różne. Ale dopiero połączone razem, wydadzą wielkie owoce. Dlatego Bóg połączył serca wasze i dusze, myśli i wolę, aby z tych kilku gron wytłoczyć wielość soku najprzedniejszego. Jedno grono - za mało. Razem stanowicie pełnię smaku i aromatu. A Bóg uczyni z was klarowne wino, które przemieni w Krew swoją składając na ołtarzu miłości miłosiernej. I w ten sposób dokona się zjednoczenie ofiary Jezusa z waszą, czyniąc ją doskonałą i miłą Ojcu. Dzieci! Niech serca wasze napełnią się radością. Niech w tej radości otworzą się szeroko tak, aby już nigdy się nie zamknąć. Niech będą na wzór Jezusa wydanego oprawcom: otwarte, szczere, bezbronne, pokorne, oddane do końca Bogu Ojcu."

 

Nie zapominaj o drobnych ofiarach  :: 10 listopada 2007

 

Św. Tereska: "Czy ofiarowałaś dzisiaj Jezusowi jakieś drobne dary, wyrzeczenia, cierpienie? Jeśli nie, uczyń to teraz. W Świecie Ducha możesz Bogu ofiarować również przeszłość. W Bogu nie ma przeszłości, ani przyszłości. Jest wieczne teraz. Pomyśl o dzisiejszym dniu. Złóż Mu drobne ofiary z siebie. Staraj się codziennie uzbierać, choć maleńki bukiecik zwykłych, małych, polnych kwiatków. Jesteś małą, więc nie sil się na zbieranie dorodnych, szlachetnych kwiatów. Ty sięgnij po drobne, niezauważane. Jakże one cieszą Jezusa. Tak mało ludzie zwracają uwagę na szarą codzienność. Tak mało widzą w tej codzienności okazji do ofiar. Trudzą się, cierpią, denerwują, niecierpliwią, obrażają się, planują, przeżywają frustracje. A wystarczyłoby ofiarować siebie w różnych trudnych sytuacjach i nie byłoby nerwów, strachu czy złości. Te przyjęte cierpienia, trudne sytuacje, to kwiatki polne ofiarowane Jezusowi. Ciebie tylko na to stać, boś mała. Wielkim świętym pozostaw piękne i szlachetne irysy, róże, lilie. Ile takich pięknych kwiatów można nazrywać? Niewiele. Jeden kwiat tworzy już piękno i zachwyca. Jednak ty przyjmij, że będziesz ofiarowywać drobne kwiatki polne, przez nikogo niezauważane. Pogardzane. Ty nimi nie pogardzaj. Ty je zrywaj dla Jezusa. Ofiarowuj je z radością. Na bieżąco, ale i wieczorem, gdy krótko uczynisz rachunek sumienia. Ileż radości przysporzysz Jezusowi. Wszystko, co małe, wzbudza w sercu czułość i tkliwość. Podobnie jest z Jezusem. Gdy zobaczy małą duszę, niczym dziecka, które swej mamie przyniósł maleńkie stokroteczki, który trzymał te kwiatki już nieco pogniecione w zaciśniętej małej dłoni, a wśród tych kwiatków znalazły się pączki, ale i przekwitnięte kwiatki, to Jezus przyjmie tę duszę. Przyjmie z czułością i tkliwością te biedne niekiedy zwiędnięte kwiatki, bo zebrane i przyniesione zostały z miłości. On przyjmie te twoje ofiarki i kochać cię będzie niewspółmiernie więcej od wartości twoich ofiar. On wynagradza tysiąckroć więcej. Nie zapominaj o drobnych ofiarach. Siostrzyczko mała. Będę ci podpowiadać, kiedy masz możliwość ofiarowania się swemu Oblubieńcowi. Będę pokazywać ci te drobne kwiatki. Błogosławię cię. Św. Teresa."

 

Nie lękajcie się, stawajcie w pokorze  :: 11 listopada 2007

 

MARYJA: "Wielkie rzeczy chce czynić we Wspólnocie serc i całej Wspólnocie Królowej Pokoju. Na to jednak potrzeba waszej wspólnej modlitwy. Módlcie się, zatem w zjednoczeniu. Spotykajcie się z tą świadomością jednoczenia się w Wieczerniku Mojego Serca o stałych, znanych wam porach. Bez względu na to, gdzie jesteście - módlcie się. A modląc się myślcie jedni o drugich. Modląc się w ten sposób razem jednoczeni będziecie mocą Ducha Świętego w Moim Niepokalanym Sercu. Doświadczać będziecie łask i natchnień Ducha Jezusa. On będzie do was mówił. Nie lękajcie się. Stawajcie w pokorze i w wielkiej otwartości. To Bóg będzie czynił wszystko, nie wy. Nie waszą mocą, ale mocą Boga dziać będą się cuda i znaki. Wy tylko użyczacie swoich serc i dusz. Bóg nie bierze nigdy na siłę. Daje człowiekowi wolność. Jeśli człowiek chce, może Bogu swoje serce oddać. A wtedy Bóg czyni wiele. Bardzo wiele. O wiele więcej niż człowiek może się spodziewać. Módlcie się, zatem dzieci, jednocząc w myślach ze sobą nawzajem, a Duch Święty będzie jednoczył serca i dusze wasze w Moim Sercu. Błogosławię was. Oczekujcie z radością, oczekujcie z niecierpliwością. Ten czas, czas waszej przemiany, waszego naznaczenia, waszego apostolstwa już nadchodzi. Oczekujcie wielbiąc, trwając na modlitwie, w ciszy serca, w skrytości duszy, z dala od hałasu świata. Dzieci Moje. Błogosławię was. Maryja, Matka Wasza. "

 

Czynię was Moimi dziećmi, dziećmi Ducha Świętego  :: 12 listopada 2007

 

DUCH ŚWIĘTY: "Ja Duch Święty biorę Wspólnotę Serc i Dusz we władanie i czynię to Zgromadzenie Moją własnością. W Sercu Przeczystej Dziewicy zstępuję na was i obejmuję sobą, tak, że we Mnie odtąd chodzić będziecie i wszystko czynić. Czynię was Moimi dziećmi, dziećmi Ducha Świętego napełnionymi Moim tchnieniem. Będziecie dziećmi Światłości i jako pochodnia na przedzie iść będziecie, aby rozjaśniać drogę, którą wam wskazywał będę. Inni pójdą za wami, albowiem Ja Duch Święty pociągać ich będę. Przez was działać będę, mówić, prowadzić. Wy znać będziecie wolę Moją, a poprzez was poznawać ją będą inni. Jednak nie własną mocą czynić wszystko będziecie, a Moją, żeby się nikt nie chlubił i w pychę nie popadł. Aby moc Moja w was była, musicie nieustannie trwać na modlitwie w Wieczerniku Serca Maryi, Mojej Oblubienicy. Tam zstępować na was będę i przez Nią udzielać wam będę rozlicznych darów. Ja scalać będę wasze Zgromadzenie, czyniąc je rzeczywistą, prawdziwą Wspólnotą serc i dusz, umysłów i woli. Serce Matki kryć was będzie i strzec przed szatanem, który ostrzy pazury, aby zniszczyć was i Dzieło. Jednak obawiać się go nie musicie. Trwajcie w czystości serc, myśli i słów. Tulcie się do Matki. Wzywajcie Mnie - Ducha Mocy, a nic wam się nie stanie. Bowiem Bóg tych, których wybrał, tych też chroni i strzeże. Aniołowie i święci są wśród was. Modlą się i pouczają was. Do nich często się zwracajcie o pomoc i naukę. Nauczcie się korzystać ze Świata Ducha, który waszym już jest. Bądźcie przy tym otwarci i pokorni. Ja Duch sam was będę w ten Świat wprowadzał i dusze wasze zaznajamiał z Jego rzeczywistością. Dzieci! Moimi jesteście! Z Ducha, bowiem pochodzicie, nie z ciała! Do Ducha już należycie, nie do ciała! W Duchu żyjecie i dla Ducha, nie dla ciała! Zatem Ducha wzywajcie i Ducha wielbijcie, Duchowi dziękujcie i Ducha wysławiajcie! Jesteście Wspólnotą od Ducha Świętego i On w sposób szczególny tą Wspólnotą się opiekuje. Niczemu się nie dziwcie, wszystko przyjmujcie. Stale dziękujcie, albowiem Bóg otoczył was swoimi łaskami. On was nimi obsypuje, w nich zanurza i w was wlewa. Błogosławię was, dzieci umiłowane. Błogosławię was, dzieci Ducha Świętego. Duch Boży."

 

Wszystko czyńcie z Matką Moją  :: 13 listopada 2007

 

JEZUS: "Dzieci. Wszystko czyńcie z Matką Moją. To wasza Opiekunka, która ukochała tę Wspólnotę. Szczególnie zaś wasze Zgromadzenie. Wybranie wasze jest wyjątkowe. Tworzycie razem siłę, która przeć będzie naprzód, która prowadzić będzie to Dzieło w Kościele Moim. Daję wam Maryję jako waszą Patronkę, Opiekunkę, Orędowniczkę, Pomoc, Nauczycielkę i Mistrzynię. Ona poprzez przyjęcie życia Bożego, poprzez wydanie światu Syna - Jezusa Chrystusa, poprzez swoją całkowitą ufność, oddanie i miłość dokonała wraz z Bogiem - Człowiekiem rewolucji w historii ludzkości. To Ona przyczyniła się do dokonania Dzieła, jakiego nigdy przedtem nie było i nie będzie. Jest jedyną Osobą, jedyną Świętą, która ma moc Boga samego, Jego potęga w Niej tkwi, Jego łaski wypełniają Jej duszę, a miłość Jego przebóstwia Ją nieustannie. Zatem Ona jest tą, która jako jedyna wie jak poprowadzić to Nowe Dzieło w Kościele Świętym. Ona jedyna posiada od Boga ku temu daną władzę i błogosławieństwo. Ona, która przeszła całe życie pełniąc doskonale wolę Ojca, teraz wam pomoże odczytywać Jego wolę i posłusznie ją wykonywać. Błogosławię was dzieci umiłowane, pracownicy Mojej Winnicy."

 

Pragnę utworzyć z was rodzinę  :: 14 listopada 2007

 

MARYJA: "Dzieci Moje. Ufajcie Duchowi Świętemu. On czynić wszystko będzie. Niczego się nie lękajcie. Czekam na was z otwartymi ramionami, z miłością w Sercu i rękami pełnymi łask od samego Stwórcy. Jakże cieszę się z tego czasu, jaki jest wam dany. To tak piękny czas. Głębiej poznacie siebie i swoją małość. Głębiej też poznacie swoje wybranie, zadania, do których powołuje was Bóg. Doświadczycie łask, darów i mocy Boga. Twórzcie prawdziwą Wspólnotę serc i dusz. Pomagajcie sobie nawzajem. Pragnę, oprócz darów, jakie Bóg wam przygotował, ofiarować jeszcze jeden dar - pragnę utworzyć z was rodzinę. Chcę być wam prawdziwą Matką, dzieci Moje. A choć każdy z was przyjął Mnie już jako swoją Mamę, pragnę abyście uczynili to uroczyście. Co za radość, dzieci Moje. Ona rozpiera Moje Serce, które rozlewa łaski na was z błogosławieństwem matczynym. Niech pokój was otoczy, niech miłość gości w sercach waszych, niech Jezus mieszka w was zawsze. Dzieci, błogosławię was. Wasza Mama."

 

Matka Boża Królowa Pokoju   :: 15 listopada 2007

 

MARYJA: Schodzę na ziemię, aby ponownie przypomnieć wam o miłości Boga do ludzi. Bóg w swej niepojętej dobroci nadal przypomina wam o zbawieniu, o nawróceniu, o sposobach trwania przy Nim, o życiu prawdziwym w Nim. On stale bolejąc nad nędzą ludzką, pragnie wam mówić o bogactwie ducha, które to bogactwo ma każdy z was w sobie. Choć słabością jest każdy człowiek, to Bóg dał każdemu nieśmiertelną duszę, w którą wlał zarodek Boskości. Dusza ludzka jest najwspanialszą cząstką człowieka. To dzięki niej człowiek podświadomie chce wrócić do raju, pragnie miłości prawdziwej, szuka Boga, szuka życia doskonałego w szczęściu. To dusza ludzka podpowiada człowiekowi, gdzie tego dobra szukać, wskazuje i ostrzega przed złem. Dzieci. Bóg pragnie przypomnieć wam o tym ziarnie Boskości złożonym w was. Pielęgnujcie je. Nie zagłuszajcie. Niech rośnie i rozwija się, aby objęło wasze dusze i porwało was całych ku Bogu. Aby dusza wasza mogła jednoczyć się pełniej z Bogiem. Aby pierwiastek Boskości w was mógł połączyć się ze swoim źródłem. Dzieci. Bóg poucza was, że nie pochodzicie tylko z ciała. Wy pochodzicie z Ducha. Jesteście duchowi. I jako dzieci Ducha macie słuchać Jego natchnień. Jako dzieci Ducha macie odkrywać w sobie dary, jakie w was złożył. Jako dzieci Ducha macie wołać do Niego nieustannie: Przyjdź, Duchu Święty przyjdź! Napełnij nas swoją świętością! Napełnij nas swoim pokojem! Napełnij nas swoją miłością! Abyśmy kochali, abyśmy żyli w pokoju, abyśmy byli świętymi! Wzywajcie dzieci tegoż Ducha, aby On w was mieszkał, wami kierował i was prowadził. Aby wasze dusze napełnione Duchem, zjednoczone z Nim, mogły rozjaśniać się blaskiem Jego świętości. Aby to ziarno w was złożone nie zginęło, ale rozrosło się i w zjednoczeniu z Bogiem dało przepiękny owoc w postaci waszej świętości w Niebie. Błogosławię was dzieci Ducha. Matka Boża Królowa Pokoju.

 

Ludu Mój! Ludu Mój! Jam Bogiem twoim! Tyś ludem Moim!  :: 16 listopada 2007

 

JEZUS: Ja Panem twoim jestem i ode Mnie wszystko zależy. To Ja czynię wszystko. Ty owieczką Moją jesteś. Tyś jagnię Moje, które potulnie, posłusznie idzie za Mną. Weź notes i pisz:
Ja Pan umiłowałem lud swój, ale on nieposłusznym jest. Ja Pan wybrałem mój lud, ale on nie podjął tego wybrania. Ja Pan posłałem, zatem aniołów z ostrzeżeniem. Ale lud Mój ich nie posłuchał. Posłałem do ludu Mego proroków, aby słowo Moje zanieśli. I tym razem lud Mój głuchy pozostał. Ja Pan cierpliwość ci okazuję, ty zaś wykorzystujesz łagodność Moją i wyrozumiałość. Ludu Mój! Zbliżają się czasy, gdy zdjęty trwogą padniesz na kolana i zwrócisz się do Mnie. Ale czy musi dojść do trwogi twojej? Czy nie chcesz żyć w pokoju serca, w ufności do Boga, który błogosławiąc drogom twoim zapewni ci dostatek serca i dostatek ciała? Dzieci Moje! Czemu tak uparcie tkwicie w świecie swoim? Czemu nie wierzycie słowom Moim? Czemu odrzucacie Moją miłość, a przyjmujecie bluźnierstwo miłości proponowane przez świat? Czemu odrzucacie pokój, jaki wam daję i wybieracie niepokój, lęk, obawy, strach? Czemu dzieci nie przyjmujecie Matki Mojej, która z taką czułością was traktując, dziećmi swymi nazywa i jak prawdziwa matka wstawia się u Ojca za wami? Ile bólu Jej przydajecie! Ile łez wylała nad wami! Dzieci! Gdybyście zobaczyły jej zaczerwienione od płaczu oczy, twarz bladą i bardzo smutną, gdybyście usłyszały ten cichy płacz oraz słowa, z jakimi przychodzi do Mnie i Ojca, aby wstawiać się za wami, nigdy więcej nie odrzuciłybyście Jej Matczynego serca! O, ludu, ludu Boży! Ludu wybrany! Ludu Matki Boga! Wzywam cię ludu do posłuszeństwa! Wzywam cię do słuchania słów ostrzeżeń, jakie przekazuję przez proroków! Wzywam cię do kontemplacji słów Moich mówiących o miłości i miłosierdziu! Wzywam cię do zmiany życia, do zawrócenia z drogi śmierci, do wejścia na drogę życia. Ludu Mój! Ludu Mój! Jam Bogiem twoim! Tyś ludem Moim.! Czekać będę na ciebie i wyglądać jak Ojciec syna swego marnotrawnego. I choć ty grzeszysz i marnotrawisz dziedzictwo swoje, Ja nadal kochać cię będę. Ale serce Moje przeszyte będzie boleścią. Jeśli nie powrócisz do Mnie, nie będę cię zmuszać, bo wolnością cię obdarzyłem, a zniewolone serce nie pokocha czystą miłością. Wiedz jednak, że kochać cię będę zawsze i cierpieć z powodu twojego odejścia. Bo Moja Miłość prawdziwą jest, wieczną i czystą. Taką ci proponuję i taką cię obdarzam. Jeśli przyjmiesz ją i powrócisz, radość Moja będzie wielka.

 

Trwajcie, módlcie się, miłujcie!  :: 16 listopada 2007

 

Ja, Anioł Dzieła Odnowy Kościoła wzywam wszystkie dusze poślubione, dusze oddane i ofiarne do nieustannej modlitwy za to Dzieło! Do nieustannego trwania pod Krzyżem, do nieustannej adoracji cierpienia i męki Chrystusa, do jednoczenia się z Jego cierpieniem. O dusze! Nadchodzi czas, owszem już jest, kiedy wy tak słabi upadać będziecie pod ciężarem doświadczeń! Tylko nieustanne trwanie w Bogu i przed Bogiem da wam siły na przetrwanie. Da siły do przyjęcia doświadczeń bolesnych i trudnych. Da siły, aby potraktować to jako szczególne łaski dane wam i całemu światu, aby go ratować. Dusze Boga, dusze zaślubione, dusze ofiarne, dusze oddane! Trwajcie, módlcie się, miłujcie! Całe przynależcie do Boga. Bowiem czas dany ludziom na wzmocnienie, na nawrócenie, na nabranie mocy Bożej już powoli dobiega końca. Bóg posłał mnie, abym wam to zakomunikował. Lecz niech nie obejmuje serc waszych trwoga. Strach jest zaproszeniem szatana i zwróceniem ku niemu swoich oczu. Wasze oczy niech będą utkwione w Bogu. Serca niech przylgną do Jego serca, a dusze niech całe zatoną w Jego miłości. Wtedy niczego nie musicie się lękać. Módlcie się o miłość w sercach, o pokój i czystość. A wtenczas szatan nie pomiesza waszych umysłów i nie wleje do serc trwogi. Ten, kto trwać będzie nieustannie na modlitwie, cały należeć będzie do Boga. Nie dotknie go doświadczenie. Nie musi się lękać. Bo w Bogu żyje i w Bogu jest ukryty. Jeszcze macie czas, aby zawrócić, aby przylgnąć do Bożego serca, aby zanurzyć się w Jego Boskim Miłosierdziu, aby zakosztować cudownego życia w łączności z Bogiem. Ja Anioł Dzieła Odnowy Kościoła wstawiam się nieustannie za wami. Staję obok Matki, Najświętszej Dziewicy, Przeczystej, Niepokalanej. Ona to, będąc waszą Opiekunką, Patronką, Przewodniczką serc waszych, a przede wszystkim Matką, Ona nieustannie błaga Syna o przedłużenie czasu łaski. Lecz Syn Jej cierpi. Syn Jej jest stale przez was biczowany. To wasze grzechy Go stale krzyżują, to wasze słowa, bluźnierstwa przygniatają Go podczas upadków na Drodze Krzyżowej. To wasza obojętność jest mieczem przeszywającym to serce gorące bijące miłością do was. Stańcie pod Krzyżem. Zobaczcie tę mękę. Spójrzcie obok. Tuż przy was stoi Jego Matka, cała blada i zapłakana. Usłyszcie Jej płacz, Jej szloch. Czy to was nie porusza? O, dzieci Boga! Nosicie tak dumne imię: dzieci Boga! A zachowujecie się często, jakbyście nimi nie byli! Nawróćcie się póki jeszcze jest czas. Póki dłonie Matki wzniesione są do Syna na Krzyżu w geście błagania! Przyjmijcie Miłość spływającą z Krzyża. Zanurzcie się w Miłosierdziu Boga i rozpocznijcie nowe życie, życie z Bogiem, życie z Maryją! W całkowitej łączności z Nimi, w oddaniu i zawierzeniu. Błogosławię was, dusze Boga! Mocą przyzwolenia Bożego obdarzam was Jego pokojem, Jego miłością, Jego miłosierdziem, Jego światłem, Jego świętością. Niech Bóg w Trójcy Jedyny spocznie w waszych sercach napełniając je łaskami i niech pozostanie w nich na zawsze. Anioł Dzieła Odnowy Kościoła.

 

Pielęgnujcie to światło Boże w sobie!  :: 18 listopada 2007

 

Podczas modlitwy zobaczyłam jak otwiera się Niebo. Biła z niego jasność. Matka Boża schodziła na ziemię do pielgrzymów zgromadzonych w Kościele w Medjugorje. Podchodziła do każdego. Kładła ręce na głowach i błogosławiła. Podeszła również do nas. Klęczeliśmy obok siebie. Błogosławiła nas razem, jednocześnie. Z Nieba zaczęli schodzić aniołowie z pochodniami. Światło z tych pochodni zapalało się w sercach ludzi pobłogosławionych przez Matkę Bożą. Wtedy w sercu zabrzmiały słowa

Anioła Dzieła Odnowy Kościoła:
"To światło, to obecność Boga w waszych sercach. To Miłość, którą zaszczepia w was Maryja. Wy macie nieść do swoich domów to życie Boga w sobie. Przekazywać je dalej. Pielęgnujcie to światło Boże w sobie, aby nie zgasło. Ku tej pielęgnacji macie pięć kamieni. Podejmujcie je. Pamiętajcie. Życie Boga jest w was.! To dar Matki. Darem są też kamienie przeciw Goliatowi. Przyjmijcie dary. Potraktujcie je poważnie. Nie lekceważcie ich. Zabierzcie do domu. Wasza Mama będzie was wspierać. Ona nie pozostawia swych dzieci samych. Wraz z wami będzie to światło Boże w was pielęgnować i to Ona, jeśli się zgodzicie, będzie je dalej przez was przekazywać waszym bliskim i znajomym. Zawierzcie się Jej i módlcie się. Ona czynić będzie za was. Niech błogosławieństwo Boga i Jego Matki spocznie na was. Anioł Dzieła Odnowy Kościoła.

 

Módlcie się gorąco za dusze ofiarne!  :: 18 listopada 2007

 

Wszystko, dzieci Moje, zawdzięczacie cierpieniu dusz ofiarnych. To dzięki nim inne dusze otwierają się na łaski, dary, charyzmaty. To dzięki ich ofiarom inni zaczynają się podnosić z upadku, nawracają się i idą ku świętości. Bo stanowicie, mili Moi, jedno ciało. Tworzycie jeden Kościół. Wszystko, co dzieje się w jednym z jego członków, ma wydźwięk w całym ciele. Przyjęte cierpienie, ofiara z siebie złożona, przymnaża łask reszcie i ich uświęca. Zatem, dziękujcie wszyscy duszom ofiarnym, duszom cierpiącym, duszom przyjmującym cierpienie, albowiem to po stopniach ich cierpienia heroicznego, ich męczeństwa, wszyscy idziecie ku świętości doznając rozlicznych łask. Wielbijcie Boga za te dusze, wielbijcie Jego niepojętą mądrość w tym i módlcie się, módlcie się gorąco za dusze ofiarne, dusze przyjmujące cierpienie. To one, dzieci Moje, są filarami Kościoła. To dzięki nim zdrowa krew, dająca życie, roznoszona jest po całym organizmie. To oni podtrzymują ciało przy życiu. Dzięki nim inne członki mogą korzystać z rozlicznych łask. Cała Wspólnota zawdzięcza rozwój swój duszom oddanym, ofiarnym, pokornym i w cichości przyjmującym cierpienie. Bez nich nie istniałaby. Niech błogosławieństwo Boga samego, Ojca, Syna i Ducha Świętego spocznie na tobie i wraz z błogosławieństwem Matki prowadzi duszę twoją ku świętości. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

 

Matka Boża Wszechpośredniczka Łask: 18 listopada 2007

 (Słowa Księdza Józefa Gregorkiewicza)

 

„Dzieci! Bóg obdarza was wielością łask. Nadeszły czasy, gdy wielu ich dostępuje. Czasy z jednej strony trudne, ze względu na panoszące się zło we wszystkich dziedzinach życia, ale i piękne, ze względu na wylanie tylu łask z Nieba. Trzeba się dzieci do tego przygotować. Trzeba przygotować serce i duszę. Sami tego nie zrobicie. Jesteście ułomni. Skażeni grzechem. Zatem nie potraficie w pełni przyjąć tego, czym Bóg chce was obdarzyć.

Ale Bóg o tym pomyślał o wiele wcześniej. On stwarzając świat, już znał wasze współczesne potrzeby. Wiedział o waszych słabościach i nędzy waszej. Dlatego obdarzył Matkę Bożą wspaniałym charyzmatem. On uczynił Ją skarbnicą swoich łask. Wiedział, że Ona swoim matczynym Sercem najlepiej przygotuje was do przyjmowania darów Boga. Ona was tego nauczy. Ona wybierze najlepszy czas, aby je wam przekazać. Ona też strzec będzie was, abyście tych darów i łask nie zatracili.

Potrzeba dzieci, abyście Jej, Matce Wszechpośredniczce Łask, powierzali samych siebie i łaski otrzymywane od Boga. Bądźcie wobec Niej jako dzieci. Dziecko, gdy dostanie piękny prezent, biegnie do matki, aby jej go pokazać. Wy czyńcie podobnie. Biegnijcie do Maryi, aby Jej ten dar, tę łaskę przedstawić. Ona zaś nauczy was z tych łask korzystać. Nie dziwcie się, gdy na jakiś czas, zda się wam, że dar ten zanika, łaski nie czujecie. Być może Matka wasza w swej mądrości danej od Boga stwierdziła, że musicie do niego dorosnąć. Być może, chce przygotować was do pełniejszego korzystania z daru. A może widzi waszą niedojrzałość i pragnie przemienić wasze serca, by korzystając z daru odniosły większą korzyść.

Dusza niedojrzała, słaba, niekiedy ulegając swoim słabościom nie odnosi takich korzyści z otrzymanych łask, jak chciałby tego Bóg. Wtedy Maryja Wszechpośredniczka Łask może pomóc wam w przygotowaniu się na przyjęcie tych darów i łask, w celu doskonalszego z nich korzystania. Żeby Matka Boża mogła tak czynić w waszych duszach i sercach, muszą one do Niej należeć. I wszystko powraca do początku, do Matki, do Tej, w której Duch Święty poczyna, do Tej, która rodzi, do Tej, która wychowuje i kształtuje.

Zawierzcie się Jej cali. Oddajcie Jej wszystko, co znacie i wiecie, czego nie znacie i nie wiecie. Niech Ona dysponuje wami i łaskami, jakimi otrzymaliście od Boga. Ona was przyjmie do swego łona. Duch Święty w Niej poczynać was będzie od nowa. Z czasem Matka wyda was na świat odpowiednio już ukształtowanych i w miarę, jak będziecie dorastać, sięgać będzie do swego serca, gdzie przechowuje wszystkie łaski Boże i obdarzać was nimi. Ona jedna wie, kiedy daną łaskę wam ofiarować. Ona wie najlepiej, jak macie postępować, aby tych łask nie zmarnować. Jeśli się Jej powierzycie, Ona wszystkim się zajmie.

Ale dzieci, to nie wszystko. Bóg obdarzył Maryję jeszcze hojniej. Otóż, On wlał w Jej Serce wszystkie swoje łaski i wszystkie swoje dary, czyniąc Ją skarbnicą ich i udzielając Jej prawa pośredniczenia w obdarzaniu łaskami. Duszom, które należą do Maryi, Ona sama może udzielać łask, ze skarbca, mimo, że wcześniej Bóg ich nie zlał na dusze. Bóg dał Maryi władzę nad Jego łaskami. Komu Ona uzna i zechce dać, temu daje mając na to całkowite przyzwolenie Boga. Już nie Bóg, ale Matka Najświętsza udziela duszom Maryjnym darów Bożych.

W ten sposób Bóg uczynił Dziewicę Niepokalaną Wszechpośredniczką Łask, Matką Pełną Łaski, Królową Serc i Dusz, Panią Nieba i Ziemi. Dzieci. Jezus w wasze ręce pragnie złożyć dar niespotykany, dar swoich Ran, Krwi, Potu i Łez. Czujecie się niekiedy zagubieni, zadziwieni, inni zawiedzeni, bo oczekiwali czegoś innego. Uczyńcie tak, jak robi prawdziwe dziecko. Zanieście ten dar Przeczystej Dziewicy. Niech Ona go przyjmie. Niech przygotuje wasze serca i dusze. Niech je przemienia i tak ukształtowane na powrót obdarzy tym niezwykłym darem Boga. Ona każdego z was indywidualnie będzie przygotowywać i pouczać. Zaufajcie Matce. Niech Jej błogosławieństwo spocznie na was.

Niech Ona w swoich delikatnych dłoniach kształtuje wasze serca i dusze. Niech rodzi was na nowo i pomoże ponownie przyjąć dar Jezusa, ale teraz już w pełni świadomie, z całą otwartością serca i ogromem miłości w nim. Niech Maryja Pełna Łaski obdarza was tymi łaskami hojnie. Niech sięga, co rusz do swego skarbca, w którym Bóg w zaufaniu złożył wszystkie swoje dary.

Dzieci. Czcijcie Maryję Pośredniczkę Łask Wszelkich. Kochajcie Ją i u Niej się kryjcie. Jej Serce jest najlepszym miejscem ukrycia przed złem tego świata. Jest miejscem, gdzie doznaje się miłości i prawdziwej matczynej czułości. Przyjmijcie Jej błogosławieństwo, a przez Nią błogosławieństwo samego Boga. Błogosławię również ja was swoim kapłańskim błogosławieństwem. Wierzcie i ufajcie, że jestem z wami podczas każdego dnia skupienia, podczas każdego Wieczernika. I razem z ks. Tadeuszem głoszę kazania, razem z wami wszystkimi adoruję Krzyż i Najświętszy Sakrament, razem też z kapłanami udzielam błogosławieństwa. Ksiądz Józef Gregorkiewicz.”

 

Pragnę stać się Królem waszych serc  :: 19 listopada 2007

 

JEZUS: Moje ukochane dzieci, raduje się że podjęliście modlitwę na kolejne dni. Pragnę abyście przyjęli Mnie do serc waszych jako waszego Króla a Moją ukochaną Mamę na swoją Królową. Czyńcie ten akt nieustannie, kiedy wstajecie rano, kiedy idziecie spać, kiedy pracujecie. Pragnę stać się Królem waszych serc, rodzin, Ojczyzny i świata całego, ale do tego potrzebuję waszej woli, waszego przyzwolenia.

Błogosławię was, mała trzódko, na kolejne dni modlitw. Z wami będzie modlić się całe Niebo. Wspierają was Wszyscy Święci, nieustannie orędując i modląc się za wami o siły w walce ze złem. Gromadźcie się razem, módlcie się razem. Kocham was, umiłowane dzieci, Wasz Jezus!

 

Matka Boża Miłosierdzia : 21 listopada 2007

 

MARYJA: „Dzieci. Jezus zstępując w cielesnej postaci na ziemię okazał ludzkości potęgę Bożej Miłości. Poprzez swoją mękę na Krzyżu rozlał na świat morze swego Miłosierdzia. Od wieków już wisi na Krzyżu i doznaje straszliwych cierpień, bowiem ludzie nieustannie popełniają kolejne grzechy. Ale Jezus na to przyszedł, aby nas z niewoli grzechu wybawić. On wiedział, jaka jest misja i zgodził się na nią. Jednak cierpienie, jakiego doznaje, zwiększa się, a świat coraz bardziej pogrąża się w grzechu. Szatan wynajduje coraz to nowsze metody i środki, aby otumanić ludzkie serca i odciągnąć od Boga.

Dlatego też Bóg schodzi do ludzkości poprzez różnych świętych, aby mówić przez nich o swoim Miłosierdziu. W sposób szczególny zaznaczał to poprzez osobę świętej siostry Faustyny. Świat jednak nie przejął się zbytnio. Ostrzeżenia dawane w Moich objawieniach, niewiele pomogły. Nadal ludzie pogrążają się w otchłani piekła, wybierają zło, a serca ich robią się jak głazy - zimne i twarde. Jezus, który wisi cały czas na Krzyżu, cierpi. Cierpi coraz bardziej. Ludzkie grzechy uderzają w Niego niczym bicze, wbijają się w Jego ciało niczym ciernie, czy gwoździe. W świecie potęguje się cierpienie. Dzieje się to jednocześnie, proporcjonalnie do wzrostu grzechu.

To cierpienie Boga rozlewa się na was. Ale ono staje się waszym błogosławieństwem. Im więcej zła, tym więcej cierpienia. Im więcej cierpienia, tym więcej łask. Bóg poprzez proroków mówi do was, dzieci, o Jego Boskim, niezmierzonym Miłosierdziu. Wzywa was i błaga o nawrócenie, zalewając kolejnymi falami miłosierdzia. Nie dość na tym.

Gdy nie skutkują objawienia, wezwania proroków, nawoływania świętych, Bóg czyni Mnie Matką Miłosierdzia. On wie, że Matka potrafi nakłonić swe dzieci do dobra. Że w czuły i delikatny sposób kształtuje postawy swych dzieci. Ona najlepiej zna dzieci i Ojca. Wie jak rozmawiać. Wie, jak ukazać miłosierdzie Ojcowskie roztaczane nad wami. Zatem. Dzieci. Przychodzę dzisiaj do was jako Matka Miłosierdzia. Bóg obdarzył Mnie tym mianem, które jest szczególnym dla Mnie wyróżnieniem, albowiem Miłosierdzie jest najcudowniejszym przymiotem Boga.

To kolejny przejaw Bożej Miłości i Bożego Miłosierdzia, że ustanawia Mnie Matką tegoż i pozwala Mi mówić wam o Jego głębinach. Chcę, dzieci Moje, zwrócić wam uwagę dzisiaj na jeden aspekt. Miłosierdzie Boga wypływa z Jego ran, wypływa wraz z Krwią, Potem i Łzami. Jest łaską wielką i niespotykaną w takim wymiarze nigdzie indziej i u nikogo. Ale Mój Syn cierpi coraz straszliwsze boleści. Ogrom cierpienia, jakie rozlewa się w Świecie Ducha, przybiera rozmiary kosmiczne, jak nigdy dotąd.

Przychodzę, zatem do was, aby prosić was, byście wy, dzieci wybrane, pomogły Mi być Matką Miłosierdzia. To miano skierowane jest w dwóch kierunkach. Jestem Matką waszą i Bóg przeze Mnie kieruje swoje Miłosierdzie do was. Ale Ja jestem Matką Boga - Człowieka, który cierpi niewyobrażalnie. Moje Serce pełne Miłosierdzia skierowane jest też do Syna. Jeśli wy, dzieci Moje, w swoich sercach odczuwacie, choć odrobinę współczucia dla męki Jezusa, proszę was o pomoc. Wesprzyjcie swoją ofiarą Mego Syna. Wasza modlitwa, trwanie przy Krzyżu, wasza miłość będzie najlepszą odpowiedzią waszą na Jego cierpienie za was.

Dzieci, uczcie się ode Mnie adoracji Ciała Mojego Syna. Podaję wam modlitwy, mówię wam o Mojej boleści, przez proroków poznajecie sposób, w jaki okazuję miłość do tego Przenajświętszego Ciała i Krwi Jezusa. Wy czyńcie podobnie. Pozwólcie waszym sercom rozkochać się w męce Jezusa. Pozwólcie im poczuć tę miłość, pozwólcie oczom waszym na łzy wzruszenia, pozwólcie duszom waszym na poryw ofiary. Dzieci, teraz Jezus czeka na waszą miłość, wasze współczucie, wasze miłosierdzie okazane Cierpiącemu. Ja, Matka Miłosierdzia, proszę was, pokochajcie Miłość Miłosierną, Miłość Ukrzyżowaną, Miłość Cierpiącą. Pokochajcie Mego Syna całym sercem. Przylgnijcie do ran Jego, przytulcie się cali. A On obdarzy was nieskończonością swego Miłosierdzia. Poprzez was, obdarzy cały świat, który tak bardzo tego potrzebuje. Dzieci. Moje Serce przepełnione Miłością Bożą do was, błogosławi teraz was samych i wasze rodziny. Błogosławię wasze czułe serca i wasze decyzje. Niech kieruje nimi łaska Miłosierdzia. Matka Boża Miłosierdzia.”

 

Pielgrzymka - Królowa Polski do Pielgrzymów  :: 22 listopada 2007

 

MARYJA: Dzieci. Dzieci Moje umiłowane. Dzieci Maryjne. Witam was w tym miejscu, które tak bliskie jest Sercu Memu. Które stanowi rzeczywistą stolicę Kościoła Polskiego. Witam was, dzieci Maryi. Błogosławię wam na czas tej pielgrzymki. Przyniesie ona wam liczne doznania. Otrzymacie wiele łask. Ale przede wszystkim pragnę wam zwrócić uwagę na rzecz najważniejszą. Wędrować będziecie śladami Miłości. Miłości zarówno Boga do człowieka, jak i człowieka do Boga. Śladami Mej miłości do was i waszej do Mnie. Dzieci. Rozważajcie nieustannie Miłość Bożą przejawiającą się w tych szczególnych miejscach i osobach świętych, które będą wam towarzyszyć. Od tego miejsca, od tronu Mego pojadą wraz z wami św. Faustyna, Jan Paweł II i liczni święci znani i nieznani, którzy swoją miłością do Mojego Niepokalanego Serca podbili świat, zdobyli dusze dla Nieba, w końcu zdobyli Niebo. Niech ich błogosławieństwo stale wam towarzyszy. Niech w waszych sercach zajaśnieje ich miłość do Boga w Trójcy Jedynego. Niech oni sami szepczą wam wprost do dusz waszych słowa modlitwy, słowa miłości. Błogosławię wam, dzieci Moje, dzieci Maryi. Matka Boża Królowa Polski.

 

Pielgrzymka - o Bożym Miłosierdziu  :: 23 listopada 2007

 

BÓG: Bóg obdarza was niezgłębionym swoim miłosierdziem. Czyni wszystko, abyście Jego miłosierdzie poznali i przyjęli. Abyście nim żyli. Nieustannie zapewnia was o swojej miłości miłosiernej. Wzywa do nawrócenia. Ciągle ponawia próby nakłonienia serc waszych do jej przyjęcia. Do przyjęcia jego wielkiej, niepojętej, szalonej miłości do was. Czyni to od wieków. W tych czasach czyni to szczególnie często, wręcz nieustannie, nawołując, przynaglając do przemiany. Jednak dusze ludzkie nie są skłonne do przyjęcia, zawierzenia, zaufania i odwzajemnienia. Dusze ludzkie wierzą kłamcy, oszustowi, złodziejowi, ale Bogu nie. To jest wielką boleścią Boga. Ten Ból zadają często dusze wybrane, dusze umiłowane. Jakże często wątpicie, dzieci, w Moją Miłość, Moje przebaczenie, Moje miłosierdzie. Jakże ranią Mnie te wasze wątpliwości, niedowierzania Moim słowom i zapewnieniom. A Ja tak pragnę was, tak kocham! Tak bardzo chcę, aby Moje miłosierdzie poznali wszyscy. Tak pragnę zlewać na was moją miłość i przebaczenie, Moją czułość i łagodność. Jak matka pragnę was przytulać i przemawiać najczulszymi słowami miłości. Pragnę tulić wasze serca, pragnę pieścić wasze dusze. Pragnę je uzdrawiać, leczyć rany i relacje między wami. Przyszedłem na świat jako Ten, który uzdrawia, leczy, przytula, pomaga, głosi Dobrą Nowinę, kocha każdego. Jako ten, który zna dokładnie każdego człowieka, zna jego sytuację rodzinną, stosunki w pracy, zna wasze tragedie i dramaty, wasze smutki i niepokoje. Jako Ten, który wszystko rozumie, zna intencje i zamiary. Przyszedłem jako Stwórca do swego stworzenia. Jako Miłość do swej miłości. Jako Ojciec do dzieci. Jako Bóg Wszechmocny, Potężny. Jako Bóg Trójjedyny, Bóg Nieogarnięty i Niepojęty. I schylam się do ciebie, dziecino mała.

 

To triumf Serc Zjednoczonych! :: 23 listopada 2007

 

O zejdźcie, zejdźcie zastępy świętych! Bierzcie pod wodze swoje kolejne dusze i prowadźcie, prowadźcie w pochodzie zwycięstwa, głosząc chwałę nieskończoną Boga Miłości! A oto nadchodzi Córa Królewska! Piękna! Otoczona diademem ze złota [Ps 45,14] niczym gwiazdami lśniącymi. Piękność Jej nie ma sobie równych, a czystość Jej bije blaskiem, zdobi Jej szaty, poprzedza Ją i za Nią idzie! Otoczona zastępem aniołów, prowadzona przez nich, a każdy nie śmie spojrzeć Jej w twarz, tak wielką czcią Ją otaczają. Schodzi, zatem Córa Królewska w wielkiej chwale i majestacie! Król podaje Jej dłoń i dalej razem kroczą w tejże chwale otoczeni majestatem, mocą, blaskiem świętości, aby posiąść ziemię na wieczność! A ziemia i gwiazdy witają Ich w niskim pokłonie! Niebo schyla się w uniżoności, gwiazdy zasłaniają swój blask w pokorze. Słońce i księżyc oddają im cześć. Wszelkie stworzenie klęka przed ich potęgą i majestatem. Pierzchają moce ciemności. Światło, światło rodzi się na ziemi! Obejmuje stopniowo ją całą! Odradza się wszystko, co żyje! To, co umarłe, znika w głębinach. To triumf! To wielki triumf Boga! To triumf Serc Zjednoczonych! To triumf Ich Miłości! To Miłość rozlewa się na wszystkich, obejmuje, wypełnia i przenika! I nic już nie będzie skażone! I nic już nie będzie służyło grzechowi. Wszyscy służyć będą Miłości! Odrodzi się ziemia, wyda pierwsze zdrowe owoce. Ludzie powstaną, by siać i zbierać plony zdrowe i dorodne! Jedynym ich Królem - Miłość! Jedynym ich celem- Miłość! Jedynym ich prawem- Miłość! Jedynym ich drogowskazem - Miłość!

 

Niech każde serce wyzna, że Jezus jest Królem!  :: 24 listopada 2007

 

Nadchodzą trudne czasy

 

JEZUS:Nadchodzą trudne czasy. Owszem, już są. Ludzkość nie rozpoznaje ich. W pojęciu człowieka trudne czasy oznaczają co innego niż rozumie to Bóg. Trudność niekoniecznie musi oznaczać kataklizm, wojny czy epidemie. Choć może. Jednak tym razem, czasy te odznaczać się będą przede wszystkim nasilonym działaniem złego. On nadal atakować będzie z różnych stron. Wchodzić będzie w każdą dziedzinę życia. Czujność wasza musi być wielka. Bo nawet się nie spostrzeżecie, jak zakradnie się niczym złodziej do dusz waszych i zabierze pokój, zniszczy miłość, roznieci lęk, gniew, zniechęcenie.

O dzieci! Jak mam was ostrzec? Tyle mówię do was! Tyle proszę! Wy nadal nie wierzycie! Nadal jesteście zamknięci na Moje słowo! A ono niesie prawdę. Ono niesie życie i wybawienie od zła! Dzieci! Szatan wciskać się będzie w drobiazgi. Starajcie się być Mi wiernymi w drobiazgach, to i w wielkich sprawach pozostaniecie wierni.

Moje prośby o trwanie w nieustającym akcie miłości, to nie po to, aby wam zająć wolny czas, ale po to, abyście trwając w akcie ściślej zjednoczyli się ze Mną. Bowiem zjednoczeni ze Mną, łatwiej przetrwacie trudny czas.

Dzieci. Wierność! Jakże ważną jest! Bądźcie Mi wierni! Wiernie stójcie przy Krzyżu. Wiernie go adorujcie! Wiernie stójcie przy Matce i kryjcie się w Jej Sercu! Wiernie wypełniajcie Moje polecenia. Dzieci. Bądźcie wierni Moim słowom!

O, dzieci! Tak słabi jesteście! Tak szybko się zniechęcacie! Tak szybko ulegacie wątpliwościom. Stale upadacie. Pamiętajcie! Każdy upadek może stać się stopniem do wzrostu. Jeśli od razu pokornie wyznacie grzech swój i okażecie ufność w miłosierdzie Moje, Ja wezmę was w ramiona i zaleję łaskami jeszcze większymi niż przed upadkiem.

Dzieci! Ufność w Boże Miłosierdzie wznosi na wyżyny świętości, daje ogromny pokój sercu i przymnaża wiary! Poza tym rozlewa się po wszystkich członkach Kościoła tak, że i inni doświadczają Mego Miłosierdzia, umocnienia i łask. Pamiętajcie, tam, gdzie rozlewa się zło, tam daję w sposób szczególny łaski miłosierdzia. Potrzeba jedynie ufności!

Zatem wołam was, dusze umiłowane! Wołam dusze wybrane i zaślubione! Wołam dusze ofiarne! O dusze ludzkie! Zwracam się do was Ja Jezus Miłosierny! Nadal jeszcze trwa czas łaski, a Serce Moje otwarte szeroko rozlewa na świat Miłosierną Miłość. Z ran Moich spływa na ludzkość ogrom Mego Miłosierdzia.

Potrzebuję was, Moje dusze, abyście stały się kanałami Mego Miłosierdzia. Abym mógł poprzez was to Miłosierdzie rozdawać wszystkim, abym mógł nim dotykać każdą biedną duszę, abym mógł zalewać słabości wasze, grzechy i nędzę. Aby łaska Mego Miłosierdzia mogła dotykać, obmywać, uzdrawiać i umacniać. Aby przywracała dzieci Bogu Ojcu, by na powrót stawały się Jego własnością.

O dusze zaślubione! To wasze zadanie! Trwać w Mej miłości, adorować Krzyż i przyjmować łaski z niego płynące! Zanurzać we Krwi Mojej, we Łzach i Pocie każdą nędzę ludzką! Zanurzać w Moich ranach znękaną ludzkość!

O dusze! O dusze ludzkie! Nie rozumiecie! Nie rozumiecie nic! To ogrom Miłosierdzia, jaki rozlał się na świat! To, czego jesteście świadkami, jest niepojęte! Jest święte! Jest wielkie! Bowiem Bóg, sam Bóg schodzi do was i udziela się wam, bo pragnie waszego zbawienia! Ten ogrom łask, ta Krew, Pot i Łzy, te Rany - to dary na te czasy! To wylew Miłości, Miłosierdzia, Łaski! To uobecnianie się Bożej rzeczywistości w wymiarze dotąd niespotykanym.

Wykorzystajcie ten czas należycie. Nie zmarnujcie ani sekundy! Oddajcie się Bogu, by stać się kanałami Jego łask i pozwólcie Mu zbawiać dusze właśnie poprzez was! A Ja, Bóg Miłosierdzia, Bóg Miłości, Bóg Łaski Wielkiej będę wam szczególnie błogosławił. Ten, kto staje się kanałem Mojej łaski, sam tych łask doświadcza w obfitości przeogromnej, uświęca się Moją świętością, bo Święty go dotyka!

O dzieci! Wołam do was! Proszę! Wzywam! Ponaglam! Otwórzcie serca na Boże Miłosierdzie spływające obficie z Nieba na ziemię! Stańcie się kanałami tegoż Miłosierdzia, aby mogło objąć wszystkie dusze! Niech cały Kościół poprzez was zostanie obmyty tymże Miłosierdziem i odnowi swoje oblicze. Niech Duch Święty działa w Nim ze zdwojoną siłą i dokonuje przemian w sercach wiernych! Niech Maryja staje się Matką każdego z was z pragnienia serc, nie tylko z testamentu Krzyża!

Niech Bóg Ojciec, Syn Boży - Jezus Chrystus i Duch Święty Pocieszyciel zstąpi na was i dokona odrodzenia serc, dusz, ciał swoich wiernych, aby zaistniało, urzeczywistniło się to, co zapowiedziano!

Niech nastąpi Nowa Pięćdziesiątnica! Niech Duch Boży opanuje ziemię! Niech każde serce wyzna, że Jezus jest Królem! Niech każda dusza zadrży przeniknięta Duchem Świętym i wyśpiewa chwałę Bogu Najwyższemu! Niech przed Bogiem ugnie się każde kolano i każda głowa pochyli w pokorze! Niech cała ziemia uzna Boga za Władcę świata i odda Mu hołd! Niech wody klaszczą w dłonie i pagórki wyśpiewują radośnie, że oto nadchodzi Pan, Król świata, który włada narodami sprawiedliwie, który mądrość swą roztacza nad ludami, który miłością karmi swe dzieci!

O, dusze ludzkie! Dusze małe i słabe! Słuchajcie! To Pan jest waszą mocą! To Pan jest waszą siłą! To On jest tarczą i murem warownym! To On waszym pokarmem, On życiem i Prawdą jedyną! To Bóg Wszechmogący, w Trójcy Świętej Jedyny! Chwała i cześć niech roznosi się po całej ziemi Bogu Najwyższemu.

Błogosławię cię, ludu Mój umiłowany. Jezus Miłosierny.”

 

To jest Mój ogromny ból : 26 listopada 2007

 

JEZUS: „To jest Mój ogromny ból - co człowiek czyni z czystością, z własnym ciałem, sercem i umysłem. Jak wielkie zniszczenia w duszy czyni diabeł przy pomocy filmów, obrazów, reklam. To wielka, jeśli nie największa broń szatana. Niestety, człowiek nie zdaje sobie sprawy ze spustoszenia w duszy po oglądaniu scen, gdzie ciało ludzkie jest traktowane jak przedmiot, gdzie odrzuca się skromność, a zachwala wyuzdanie, gdzie poczucie wstydu jest ośmieszane, a dziewictwo traktowane jako przeżytek.

Człowiek nie zdaje sobie sprawy, jak wielkimi krokami idzie do piekła. Szatan zaciera ręce. Człowiek pozbawia siebie godności bycia dzieckiem Boga, dzieckiem Światłości. Niszczy przez to swoją psychikę, niszczy sumienie, niszczy rodzinę, niszczy współmałżonka, nie wspiera rozwoju własnych dzieci, ale go wykrzywia. Oddala się tak bardzo od Boga, że trudno mu potem wrócić. Zmienia się wrażliwość sumienia. Staje się ono niewrażliwe, przestaje zauważać zło, nie wychwytuje niuansów, które tak sprytnie kamufluje szatan. Zmienia i podsuwa swoje propozycje.

Dzisiejszy świat pogrąża się w grzechu nieczystości nie zauważając tego. Człowiek nie uznaje za zło tego, co nim jest. Powołuje się na wolność, tolerancję, a tak naprawdę to jest coraz bardziej zniewolony przez własne zmysły i ciało. Pożądliwość oczu i serca dominuje. Człowiek przestał pracować nad własnym charakterem. Nie ćwiczy własnej woli. Ulega żądzom. Nie potrafi ich pohamować. Nie musi to na początku dotyczyć sprawy czystości ciała. Współczesny człowiek zawładnięty jest ogólnie żądzą posiadania. Wszystkie reklamy uczą go, że musi on posiadać te czy inne rzeczy, aby osiągnąć szczęście, sukces, powodzenie i uznanie. Od dziecka wyrabia się w nim żądzę posiadania słodyczy, zabawek, gadżetów. Rosną ludzie, w których stale podsyca się tę chęć posiadania wszystkiego, co jest wokół. Nie ćwiczy się silnej woli, wyrzeczenia, skromnego życia, panowania nad własnymi zachciankami. Nie uczy się autorefleksji. Przykazania Boże traktuje się z przymrużeniem oka, a Pierwsza Komunia to tylko tradycja, którą się pielęgnuje, bo tak czynią wszyscy.

O, ludzie! Jak bardzo bolą Mnie wasze grzechy nieczystości, żądzy posiadania, wasze myśli nieskromne, wasze odwracanie się od Moich przykazań. Jezus.

 

Dzieci umiłowane idą na śmierć. Kto je powstrzyma?  :: 27 listopada 2007

 

JEZUS: Szatan atakuje. Podsyca nienawiść. Wzbudza wątpliwości. W wątpliwość poddaje czystość i autentyczność świętych. Atakuje moralność, wyśmiewa dziewictwo i czystość przedmałżeńską, wzbudza pychę i egoizm, wzmacnia materializm w duszach. O, córko! Świat idzie ku zagładzie! Świat pędzi do piekła! Stacza się na dno! Och, cierpię. Cierpię niewysłowione męki. Dzieci Moje! Dzieci umiłowane idą na śmierć. Kto je powstrzyma? Kto je zawróci? Kto podejmie się ratowania dusz razem ze mną? Kto zdobędzie się na to, by przeciwstawić się złu? Kto wykaże się postawą całkowicie odwrotną niż proponuje świat? Kto ma na tyle odwagi, by iść pod prąd modom i stanie się cichym, pokornym, ukrytym, ofiarnym? O dusze! Dusze Moje wybrane! Wśród was szukam tych, którzy zgodzą się na to, by wraz ze Mną dać się ukrzyżować, dać się powiesić na Krzyżu, zgodzić się na odrzucenie, wyszydzenie. Kto z was Moi kochani, pozwoli ukrzyżować swoje myśli, marzenia, plany, zamiary, przyzwyczajenia? Kto pozwoli, aby opluto jego dobre imię, aby drwiono z niego, obmawiano? Kto zgodzi się przyjąć to wszystko bez bronienia się, bez słowa obrony, tłumaczenia? Kto zdobędzie się na to, by w milczeniu modlić się za tych, którzy prześladować będą, komentować i obmawiać? Kto z was zaprze się samego siebie, zrezygnuje ze swojego wolnego czasu, ze swoich zainteresowań, pasji, przyjemności? Kto z was dzieci, zdecyduje się otwarcie stanąć po Mojej stronie? Kto z was, dzieci Moje? Jak mało widzę dusz, które gotowe są tak uczynić. Jak mało! Ale wystarczy niewielu, aby wielu dostąpiło zbawienia. Zatem pomyśl, duszo! Może właśnie ty masz w sercu na tyle miłości do Mnie, że powiesz "tak" na Moje pytanie? Wystarczy kochać! Tylko kochać! Nie trzeba niczego więcej! Tylko kochać! Czy kochasz Mnie dziecko moje?....Ja czekam i bardzo cierpię.. Czekam na twoją decyzję. Jezus ukrzyżowany.

 

Do boju! Do walki o dusze!  :: 28 listopada 2007

 

BÓG OJCIEC: Ja, Bóg Wszechświata spragniony jestem uwielbienia od Moich ukochanych stworzeń, od Moich ukochanych dzieci, od ludzi wszelkiego pochodzenia. Pragnę otaczać ich Moją opieką. Pragnę, aby mieli oni poszanowanie dla Moich nakazów, poleceń i próśb. Tylko posłuszeństwo Bogu daje wolność. Inną drogą jest zniewolenie. Nie mogę patrzeć na to, jak tyle dzieci Moich ukochanych idzie na potępienie, jak odrzucają Mnie, gardzą Moją miłością. Czuję się jak żebrak, którego ludzie omijają z pogardą i niechęcią, a jestem Bogiem Wszechmocnym. Jakże nieszczęśliwy jestem, patrząc na tyle zła, które ludzie sieją i zbierają. Ja chcę ich uwolnić spod niewoli grzechu, ale oni nie patrzą w stronę Mego Syna, oni wolą pana kłamstwa i rozpaczy. Och, jakże złudne ich nadzieje, jakże biedny los ich czeka. Niedola na wieki. Dzieci Moje, pragnę być uwielbiony i wywyższony przez wasze serca. Podejmijcie trud służby Mnie w każdym momencie waszego życia. Jestem Miłością i daję tylko miłość. Cierpienie i krzyż też jest Moją miłością. Nie zapominajcie, Moi królewicze. Do boju! Do walki o dusze. Wasz Pan.

 

Wieczernik w Tolkmicku  :: 29 listopada 2007

 

JEZUS: Drogie dzieci! Wasze serca są naznaczone znamieniem Mojej miłości. To ona pomoże wam przetrwać trudne chwile waszego życia. Pomoże wam przetrwać doświadczenia życia waszego i te, które nadciągają nad waszą Ojczyznę. Teraz jest czas Modlitwy. Czas trwania przy Mnie. Czas nieustannego jednoczenia ze Mną. Serca wasze są słabe. Beze Mnie i bez Mojej pomocy nie poradzicie sobie. Zazdrość i nienawiść nieustannie atakują serca wasze. To jest zło, które tylko ze Mną uda się wam pokonać. Pozostawcie źródła, które do serc waszych wlewają pychę i zagniewanie. Przy Sercu Moim odczujecie prawdziwy pokój, który ma źródło w Mojej miłości. Przy Sercu Moim serca wasze jednoczą się ze Mną a Ja prowadzę je drogą miłości i zjednoczenia ze Mną i Moją Mamą. Przy Sercu Moim serca wasze są bezpieczne. Tu aniołowie Moi pomagają wam i usługują. Drogie dzieci, to jest szczególny czas łaski. Ci, którzy podają Mi rękę są przeze Mnie prowadzeni. Zaś Ci, którzy się ode Mnie odwracają idą sami i giną, na zawsze giną. Korzystajcie z czasu łaski, który dla was przedłużyłem, abyście się umocnili i opowiedzieli, komu chcecie podać swoją dłoń. Błogosławię serca wasze.

 

Wieczernik w Sątocznie  :: 30 listopada 2007

 

JEZUS: Dzieci Moje! Czas jaki wam pozostał przeznaczcie na modlitwę. Jest to bardzo ważny czas dla każdego ludzkiego serca. Dlatego proszę was, abyście odpowiedzieli na wołanie Moje i całym sercem przybliżyli się do Mnie. Aby serca wasze opowiedziały się, że przynależą do Mnie. Abym Ja, wasz Odkupiciel, wziął was w opiekę, szczególną opiekę. Dzieci Moje, w tym szczególnym czasie, w którym jest atak na serca Mnie oddane nie poradzicie sobie bez Mojej pomocy. Szatan zna wasze słabości. Wie, gdzie uderzyć, abyście za nim poszli. Dlatego bądźcie czujni i przebiegli. Czuwajcie i módlcie się, aby ojciec kłamstwa nie zwiódł serc waszych i nie poprowadził ich w przepaść. Proszę was, dzieci Moje, aby serca wasze były wolne od zatwardziałości, by umiały wybaczać tak jak Ja wam wybaczam. Jeżeli wybaczycie tym, którzy wam zawinili będę przy was i poprowadzę serca wasze w bezpieczne miejsce, które was ochroni i obroni przed każdym atakiem złego. Jesteście Moimi dziećmi. Jesteście drodzy Sercu Mojemu. Błogosławię was.

 

Wieczernik w Czerwińsku  :: 1 grudnia 2007

 

MARYJA: Drogie dzieci! Proszę was, abyście swoje serca otworzyli na Mojego Syna Króla Pokoju. Niech głęboka cisza wypełni serca wasze. Odsuńcie od was zgiełk słów i pychę. Odsuńcie od was wszystko to co brudzi serca wasze. Cisza serca i ust zaprowadzi was do rozmowy z Moim Synem, do Pieśni Miłości, o której już wielu z was zapomniało. Jest to bardzo ważna Pieśń. Wyjątkowa Pieśń. Mój Syn i Ja tak bardzo o nią prosimy, gdyż wiele dusz wyrwała z rąk szatana. Drogie dzieci! Proszę was, abyście mieli się na baczności, byli ostrożni i słuchali Mojego Syna. Tylko cisza serca i ust dostrzeże Mojego Syna stojącego przy was i obcującego z wami. Czas wielkiego ucisku, w jakim przyszło wam żyć wymaga od was zaufania Mojemu Synowi. To przez całkowite zaufanie staniecie się bezpieczni. Mój Syn obroni i ochroni was. Ten czas wymaga także od was wyjątkowych wyrzeczeń. Przez ciszę serca i ust zbliży się do was pokora i zamieszka w was. Nie może zbliżyć się do tych, co mówią nie bacząc co, a przez to często ranią innych. Co jest na ustach jest i w sercu, dlatego czyniąc różne postanowienia w tym czasie te miejcie za najważniejsze. Cisza i tylko cisza niech wypełni was całych. Niech Mój ukochany Syn w tej ciszy przyjdzie do serc waszych. Niech w nich zamieszka. Niech stanie się waszym Panem, waszym Królem i waszym Bogiem. Swoim Matczynym błogosławieństwem błogosławię was.

 

Obrazy z Wieczernika w Czerwińsku  :: 1 grudnia 2007

 

Kiedy rozważaliśmy pierwszą tajemnicę różańca, wówczas nad Jezusem pojawił się Duch Święty w postaci gołębicy przesyłającej złote promienie, który nagle stanął na ołtarzu jako piękny siedemnastoletni młodzieniec, o niespotykanej urodzie i kołysał cały zgromadzony lud w świątyni prowadząc nas do Maryi stojącej u stóp Jezusa, przekazał nas pod Jej opiekę. Gdy rozważaliśmy tajemnicę Narodzenia Jezusa, wówczas Maryja podchodziła do każdego z nas, odsuwała poły płaszczy i wkładała do naszych serc Swojego Syna dając nam odczuć Jego ogromny majestat, i swoje do nas zaufanie. Poczułam w swoim sercu wielką odpowiedzialność, którą obdarowani zostaliśmy wszyscy. By Jezus czuł się bezpiecznie w moim sercu, prosiłam Maryję, aby Ona była jego strażniczką. W czwartej tajemnicy Ofiarowania nagle na środku świątyni zobaczyłam Jezusa siedzącego w konfesjonale, promieniującego miłością i niewielu zainteresowanych spowiedzią. Maryja przechodziła wśród tłumu. Wówczas zapytałam Jezusa co mamy uczynić, aby ludzie przyjęli ten Sakrament miłosierdzia i usłyszałam: módlcie się za grzeszników, pytałam jaką modlitwą - wówczas Jezus odpowiedział: módlcie się sercem, w jedności i przez Maryję. Kiedy w zjednoczeniu z wszystkimi, całym sercem poleciłam grzeszników przez Serce Maryi; Ona stanęła przed Jezusem z pochyloną głową i skrzyżowanymi na piersiach rękoma, modliła się. Do konfesjonału odwróciło się bardzo dużo ludzi, a każdego z nich podprowadzała do Jezusa radosna św. Faustyna. Piąta tajemnica to wielki taniec Dwóch Serc, które porwały moje maleńkie serce i tańcząc z nim przenikały je Boskim światłem. Powiedział do mnie Jezus: nigdy nie zapomnisz tego dnia.

 

Kolejny obraz (wizja) z Wieczernika w Czerwińsku  :: 1 grudnia 2007

 

W pewnym momencie widziałam Maryję. Tak, jak kiedyś z rozpuszczonymi, jasnymi włosami, z welonem na głowie. Wydawało się, że welon i suknia lekko poruszane są wiatrem. Trzymała na ręku Dzieciątko Jezus. To Dzieciątko podniosło rączkę w geście błogosławieństwa. Potem zaczęło rosnąć i stało się dorosłym Jezusem. Teraz Jezus osłaniał Maryję przed ciosami, uderzeniami - grzechami przeciwko Matce Bożej. Sam na siebie brał wszystko. W prawdzie w Maryję bezpośrednio nic nie uderzało, jednak Serce Jej cierpiało. Potem Duch Święty zstąpił nad Maryję zalewając Ją swoimi promieniami. Ona zaś, przekazywała te promienie światu. Z Jej prawej strony pojawił się Bóg Ojciec, który przyniósł miłosierdzie. Patrzył na świat poprzez swego Syna i dzięki temu to spojrzenie było pełne miłosierdzia. Miałam jednak wrażenie, że to znowu Matka Boża rozdziela to Miłosierdzie płynące od Ojca poprzez rany Jezusa na świat. Przechodzi ono, bowiem najpierw przez ręce Maryi. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że Maryja stoi otoczona Trójcą Świętą: Ojcem, Synem i Duchem Świętym. A Ich Serca zjednoczone stanowią jedno, ogromne Serce otwarte dla nas, na nas, kochające nas niepojętą miłością, zlewające tę miłość na każdego.

 

Dzięki wam świat istnieje!  :: 2 grudnia 2007

 

BÓG: Bóg widząc pokorę najmniejszych, ich miłość i oddanie, ciągłą walkę za słabościami, wysiłek podejmowany, by trwać przy Bogu - doświadcza tak wielkiego przypływu wzruszenia, czułości w swym Sercu, wypełnia się nimi po brzegi, a w końcu rozlewa na dusze tę Miłość swoją, siebie samego udzielając się w stopniu ogromnym, porównywalnym do udzielania się wielkim świętym. O dusze! Dusze maleńkie! Dusze słabe! Dusze umiłowane! Ze względu na was, waszą pokorę, miłość i ofiarę, Ja Bóg - Miłość Odwieczna - obdarzam świat łaską miłosierdzia! Zalewam nią teraz wszystkie słabości, grzechy ludzkie, odnawiam dusze, odradzam ziemię, aby żyła tą piękną Boską Miłością. Czynię znak błogosławieństwa nad tobą ziemio cała! Niech Miłość miłosierna zrodzi w waszych duszach nowe życie, pokój i radość! Niech przyczyni się do waszego nawrócenia i przemiany życia. Niech odtąd towarzyszy wam i pokazuje drogę, po której macie iść. Błogosławię wam, dusze najmniejsze. Bo dzięki wam świat istnieje. Dzięki wam otrzymuje Moje błogosławieństwo. Bo wy, choć najmniejsze, jesteście filarami Mojego Kościoła! Błogosławię dusze najmniejsze. Bóg.

 

Czas szczególnego wylewu łask dla umocnienia waszego!  :: 2 grudnia 2007

 

Ja Duch Święty przepowiadam czas szczególnego wylewu łask dla umocnienia waszego. Czas ten wyprosiła wam Ta, która jest Pełna Łaski, Pełna Ducha Świętego, Pełna Miłości, Pełna Moich Darów. Choć w Niej nie ukazały się w świetle dziennym dary Moje, to jednak Matka Najświętsza posiada wszystkie Moje dary i nimi posługiwała i posługuje. Jakże Ja, Oblubieniec Jej, nie miałbym ofiarować Tej, którą umiłowałem, która stała się Moją Świątynią, w której począłem Syna, wszystkich Moich darów. Teraz nadchodzi czas szczególnej łaski, łaski Ducha Świętego. Przygotujcie wasze serca. Niech trwają na modlitwie. Niech dusze wasze będą czyste. Umysły wolne od niepotrzebnych spraw. Żyjcie oczekiwaniem, żyjcie myślą o Bogu przychodzącym do was w darach swoich. Dzieci! Trwajcie nieustannie na modlitwie. Oczyszczajcie się w sakramencie pokuty, często przystępujcie do Stołu Mojego. Wasze życie niech nabierze kształtu życia pierwszą miłością. Oczekujcie radośnie i z niecierpliwością. Myślcie z miłością o Mnie. Módlcie się i kochajcie! Czyńcie wszystko pamiętając o Mojej miłości. Myśl o miłości powinna pomagać wam znosić trudy codzienności. Trzymajcie za rękę Matkę Najświętszą. Nieustannie kryjcie się w Jej Sercu. To wasz Wieczernik. Tylko ci, którzy w Niej przebywać będą, doświadczą tego ogromu Bożego miłosierdzia, wylewu łask i darów Moich. Przez Nią na ziemię ześlę pokój, miłość, radość. Ześlę dary i charyzmaty, które posłużą wam i Wspólnocie ku dobru ogólnemu. Módlcie się, zatem zjednoczeni z Maryją. Proście Ją o dary, proście o opiekę, o wstawiennictwo. Proście o miłość. Kto ma miłość, posiada wszystko, czyli Boga. Módlcie się, trwajcie w Wieczerniku. Tak, jak czynili to apostołowie. Czas już krótki jest do wylewu pełni łask. Módlcie się. Módlcie się. Módlcie się. Duch Święty.

 

Pragnę zlewać na stworzenia Moją pełnię łask!  :: 3 i 4 grudnia 2007

 

NMP Pełna Łaski

 

„Ja Duch Święty, Władca całego świata, pragnę zlewać na stworzenia Moje pełnię łask, jakie posiadam i przeznaczam dla ludzkości. Proszę, aby każdy oczyścił swoje serce, wzmocnił w sobie wiarę, zwiększył ufność, bowiem pragnę przyjść z darami do każdego najmniejszego z najmniejszych. Pragnę z bogactwa, jakie posiadam, udzielać każdemu wg jego potrzeb, otwartości, zadań życiowych, jakie ma do wykonania.

Pragnę również, aby każdy dary te przyjął otwartym sercem, z wdzięcznością i zawierzył się wraz z nimi Błogosławionej Niewieście, Przeczystej Dziewicy. Bowiem tylko dary, które poprzez Jej ręce przeszły, uzyskawszy Jej błogosławieństwo, stając się niejako Jej własnością, będą, przy waszym całkowitym oddaniu się Matce, mogły ujawniać się w sposób doskonały i służyć Kościołowi.

Dzieci! Wszystko i tak jest własnością Boga. Wszystko do Niego należy. Od Niego wychodzi i do Niego powraca. Drogą przejścia ( tych darów) jest Matka Najświętsza idealnie zjednoczona z Ojcem, Synem i Duchem Świętym, stanowiąca jedno, choć będąca człowiekiem, odrębnością, to jednak poprzez ducha zlana z Duchem Bożym, stopiona z Nim do tego stopnia, że nie odróżnisz Ducha Bożego od ducha Maryi.

To idealne zjednoczenie sprawia, że wszelki zamysł Boży noszony jest też w Sercu Matki Bożej i staje się także Jej wolą. Nie czyni Ona nic, co nie jest zgodne z wolą Boga. Nie ma w sobie ani jednej myśli innej niż Boża. Zatem prośby, jakie zanosi do Boga, są również z godne z Jego myślą, a łaski, jakimi dysponuje są tymi, które Bóg chce w danym momencie zesłać na dusze. Jest nieustannie tymi łaskami napełniania, bowiem już Anioł pozdrowił Ją mianem Pełna Łaski. A Ona z tej pełni, z tego Skarbca, który otwiera za przyzwoleniem, zgodą Boga, użycza duszom wedle potrzeb i powołań. Za każdym razem łaski, jakie posiada w Skarbcu swego Serca, są tymi, które Bóg pragnie zesłać na ziemię.

Obfitość ich jest wielka, bowiem Bóg odznacza się hojnością nieskończoną, a jednocześnie tyle, ile potrzeba. Nie ma „zbędnych” łask czy niepotrzebnych. Są to łaski wyproszone przez Niepokalaną w zgodzie z wolą Najwyższego. Są to jednocześnie wszystkie łaski, jakie Bóg pragnie w danej chwili zesłać na ludzkość. Wypełniają one Serce Matki po brzegi i wylewane są przez Nią z wielkim pragnieniem, aby wszystkie przyjęte zostały otwartym sercem, z wdzięcznością i miłością, w postawie pokory i uniżenia.

Człowiek zaś, który pragnie żyć w całkowitej łączności z Bogiem i Matką, powierza Jej otrzymane dary, prosząc, aby nauczyła go nimi dysponować, posługiwać, a przede wszystkim nieustannie przyjmować.

I tak, wracają one znów do Przeczystej Dziewicy, Skarbnicy Wszelkich Łask, aby poprzez Nią ujawniły się one najpełniej i najdoskonalej w duszach ludzkich.

Zatem Ona - będąc Pełną Łaski, wypełniona jest wszelkimi łaskami, jakimi Bóg pragnie obdarzać ludzkość, a o które Ona nieustannie prosi wstawiając się za grzeszników, a jednocześnie otrzymuje na powrót te, które zesłała na ziemię i które dusze umiłowane Jej powierzyły jako Regentce darów i łask otrzymanych od Boga z Jej rąk.

Przesłania, jakie są przekazywane, mogą niekiedy w pewnych punktach różnić się i na pozór zaprzeczać sobie. Jednak głębia ich jest tak wielka, Świat Ducha nieprzenikniony dla umysłu ludzkiego i dlatego trudno jest czasem pojąć znaczenie i wielkość słów.

To tak, jakby porównać linię prostą z przestrzenią kosmiczną. Umysł ludzki widzi jedynie linię, którą tworzy nieskończona ilość punktów i zdaje mu się, że jest ona prosta. Na tym kończy się znajomość i rozumienie człowieka. Natomiast pojęcie Boga jest większe. Wie On, że prosta ta istnieje w przestrzeni kosmicznej i zakrzywia się w niej, bowiem ruch, jaki jest w kosmosie powoduje to. Poza tym w kosmosie może zaistnieć nieskończenie wiele linii prostych idących w różnych kierunkach, a każda z nich złożona z nieskończonej ilości punktów. To nie zaprzecza wiedzy ludzkiej o istnieniu tej jednej linii, a jednocześnie jest zgodne z wiedzą Boga o kosmosie otaczającym tę linię.

Dlatego przekazy, które odzwierciedlają wielką Prawdę Bożą, są przyjmowane przez człowieka fragmentarycznie, a nie jako całość. Człowiek nie potrafi objąć Prawdy, poznać całej jej głębi, przeniknąć istoty, dojrzeć zależności. Czyni to zawsze tylko w niewielkiej części, nie potrafiąc ująć całości.

Błogosławię cię. Daję odpocząć twoim myślom. Wlewam pokój w serce i miłością wypełniam ciebie całą. Trwaj we Mnie wykonując swoje obowiązki. Niech w nich objawia się miłość. Niech nimi kieruje i niech je uświęca. Błogosławię cię córeczko. Bóg Ojciec.”

 

To Słowo posiada moc - moc stwarzania!  :: 4 grudnia 2007

 

BÓG: Słowo Boga zapisane jest w Piśmie św. To Słowo posiada moc - moc stwarzania. To Słowo natchnione. Słowo żywe. To Życie. To Bóg. Aby spotkać się z żywym Bogiem w tym Słowie, musisz odsunąć umysł, a stanąć przede Mną sercem. Proś Ducha Świętego o otwarcie serca i przyjęcie Słowa. Potem czytaj. Czytaj i wracaj ponownie do przeczytanych fragmentów. Staraj się wejść w scenę, która jest opisywana. Zamknij oczy, aby zmysły ustały, aby nie przeszkadzały ci w tym spotkaniu ze Słowem. Proś Jezusa, aby przemówił do ciebie tymi Słowami. Otwieraj się na Niego w tym Słowie. Kochaj Go. Z miłością przyjmuj to, co mówi. Bądź jak apostołowie - zapatrzona w Jezusa, kochająca i chłonąca każdy wyraz przez Niego wypowiedziany. Patrz w Niego, wychwytuj każde Jego spojrzenie, zauważaj tę miłość płynącą z Jego oczu. Całą sobą staraj się przyjąć i zapamiętać Jego Słowa. Podejmuj wysiłek poznania, tzn. przyjęcia sercem, przyjęcia jako życie, wejścia w to Słowo i przemienienia się w Nie. Dziecko. To Słowo ma moc. To Słowo żyje i otacza cię. To Słowo dotyka cię. A materia, którą jesteś otoczona, jest niczym wobec mocy, potęgi, siły tego Słowa. Materię jedynie widzisz. Ona nie ma mocy stwórczej. Słowo Moje taką moc posiada. Ono stwarza nieustannie. Gdy Je czytasz, ono stwarza ciebie na nowo, ono przemienia duszę, ono dotyka serca i je otwiera, uwrażliwia na miłość, kształtuje w tejże miłości. To Słowo to Bóg. Choć trudno to pojąć, pamiętaj - Boga nie da się zrozumieć, trzeba przyjąć wiarą. Ty, zatem przyjmuj z wiarą Słowo - czyli Boga, kochaj, przyjmuj otwartym sercem i żyj tym Słowem. Ono przyjęte szczerze, samo dokonuje przemiany serca i pobudza je do życia w Nim i Nim. Dusza nie wiedząc nawet o tym, żyje tym Słowem, które nieustannie ją przemienia przybliżając w swym kształcie do Boga. To Duch twój jest kształtowany i na Moje podobieństwo formowany. Córko, to cała głębia poznania, którego ty nie jesteś jeszcze w stanie przyjąć, zrozumieć. Ale staraj się na nią otwierać swe serce i kochaj. Przez miłość dochodzi do prawdziwego poznania Boga. A Bóg udziela się tym, którzy kochają szczerze i sam daje im się poznać. Poznanie zaś nie oznacza mądrości rozumu ludzkiego. Oznacza "zobaczenie" sercem, oznacza otwarcie serca na Boga, wejście w Jego Ducha, jednoczenie się z Nim i przeobrażenie duszy tak, że żyje Bogiem, żyje w Bogu, żyje Nim otoczona, żyje życiem Boga. Poznanie oznacza życie prawdziwe, do którego dąży dusza na ziemi, a do którego pełni dojdzie dopiero w Niebie. Błogosławię cię, duszo na twojej drodze poznania Boga. Pamiętaj - sercem, nie rozumem możesz poznawać. Niech Moja miłość zstąpi na ciebie i da ci poznanie Mnie - Boga, który jestem miłością. Słowo Żywe."

 

O cokolwiek prosić będziecie w imię tej miłości - dam wam!  :: 4 grudnia 2007

 

Ja Duch Święty zlewam teraz na was miłość Moją, która jednoczyć będzie wasze serca. To miłość czysta. Wypełniać będzie was całych, uświęcać i oczyszczać. Ta miłość, dzieci, jedna będąca w każdym z was, czyni was jednym sercem, jedną duszą. Ta miłość ma wielką moc. To Bóg. O cokolwiek prosić będziecie w imię tej miłości - dam wam. Namaszczam was tą miłością przed kolejnymi zadaniami. Trwajcie w niej. Z niej wypływać będzie wasza świadomość Mojej woli. Miłość wami pokieruje. Poddajcie się jej. Nie patrzcie na świat. Nie słuchajcie ludzi. Będą mówić różne rzeczy, które wzbudzą w was niepokój. Wy słuchajcie tylko miłości. Niech ona wam dyktuje wasze kroki, niech was prowadzi, jest waszym natchnieniem, waszym celem, drogą do celu i waszym szczęściem już tu na ziemi. Miłuję was, dzieci Moje i tworzę z was nieustannie, odradzam stale od nowa Rodzinę duchową. Ona jest na te czasy niezbędnym warunkiem, by móc prowadzić Dzieło Moje. Bez niej się nie ostaniecie. Bez zjednoczenia w miłości jesteście zbyt słabi, by podejmować powołanie wasze. Zadania, jakie macie do spełnienia, w pojedynkę przerastają was i są niemożliwe do wykonania. Natomiast zjednoczeni Moją miłością, zanurzeni w Niej całkowicie, oddani Mi do szaleństwa, czynić będziecie to, czego od was oczekuję. A znaki i cuda towarzyszyć wam będą. Pamiętajcie: trwajcie w miłości, wzywajcie miłość, przyjmujcie miłość, czyńcie wszystko w miłości. Duch Miłości.

 

Modlitwa NMP w intencji Dzieła Odnowy Kościoła : 4 grudnia 2007 r.

 

MARYJA:Jezus Mój. Zalej Krwią swoją to dziecko, które tak korzy się przed Tobą. Ono błaga Ciebie, mój Synu, o kroplę Krwi na serce, o kroplę Krwi na duszę, kroplę Krwi na ciało, kroplę Krwi na umysł, kroplę Krwi na wolę. Jezu Mój umiłowany. Udziel jej całego zdroju swej miłosiernej Krwi. Niech krąży w jej żyłach. Niech ją oczyszcza, uświęca i przemienia w Ciebie, Jezu Mój.

Proszę Cię też za wszystkich, których powołałeś do prowadzenia Twego Dzieła. Zanurzaj nieustannie ich w kielichu Przenajdroższej Krwi Twojej. Niech Twoja Święta Krew oczyści ich serca, napełni odwagą ich dusze, da siły ich ciałom, umocni ich wolę i uświęci czyniąc ich apostołami Twojej Miłości.

Daj siły kapłanowi, którego powołałeś, aby Twoje Dzieło tu rozpoczął. Daj Mu światło swego Ducha, daj męstwo i hart w przyjmowaniu przeciwności, daj serce ofiarne i oddane całkowicie Tobie. Ty, Jezu, widzisz jego świętość i posłuszeństwo wobec Twoich pouczeń. Ty widzisz Jego pokorę wobec Twoich poleceń. Udziel mu, Jezu, wszelkich potrzebnych łask, aby nadal to Dzieło prowadził. Daj Mu pomocników, którzy wspieraliby Go modlitwą, wysiłkiem, pracą, otaczaliby opieką i wspieraliby radą. Daj, Jezu, kapłanów czujących Ducha tych czasów, którzy przyjmą Twoje słowa bez szemrania i pójdą za nimi. O wesprzyj Twego i Mojego umiłowanego syna potrzebnymi łaskami i darami!

Jezu, zanurz we Krwi swojej wszystkie osoby, które odpowiedziały już na Twoje powołanie. Ty widzisz ich oddanie, posłuszeństwo, pokorę. Widzisz ich starania. Spójrz na nich. Na miarę swoich możliwości oraz poznania Prawdy, służą Tobie i Twemu Dziełu. Ześlij na nich swojego Ducha. Niech ich prowadzi, poucza, uświęca. Niech będzie ich Pocieszycielem, Uświęcicielem i Ożywicielem.

O Synu Mój umiłowany, Jezu. Proszę ciebie za tymi, którzy jeszcze nie odczytali w sercach swoich Twego powołania. Dotknij ich serc swoim Duchem, namaść ich swoją odwagą, aby odpowiedzieli na Twój głos. Porwij ich dusze swoją Miłością i spraw, żeby jak najrychlej włączyli się do służby w tym Dziele.

Błogosław Jezu wszystkim, którzy to Dzieło prowadzą, służą mu, posługują, uczestniczą. Zalej ich wszystkich i ich poczynania swoją Świętą Krwią i rozpocznij Jezu swój Triumfalny Pochód przez ziemię, którą ukochałeś i na którą zszedłeś, aby ją zbawić.

 

***

 

Ja Matka błogosławię również wam, Moje dzieci ukochane i zawsze czuwam nad wami strzegąc was, abyście nie poddali się zwątpieniom, niepotrzebnym myślom, podszeptom szatańskim. Macie we Mnie stałą Orędowniczkę w Niebie i Matkę Nieustającej Pomocy. Zwracajcie się do Mnie nieustannie, bo na to ustanowił Mnie mój Syn waszą Przewodniczką w Dziele Odnowy Kościoła. Matka Boża”

 

 

--> CZĘŚĆ 1 ORĘDZI: http://www.duchprawdy.com/oredzia_z_czerwinska_maria_cz1_2002_2007.htm

 

 

Inna strona Wspólnoty:

http://www.skkonsolata.pl - nowa strona

http://malenkadroga.pl stara strona

-------------------------------------------------------------------------

www.duchprawdy.com